Dodany: 02.05.2014 19:15|Autor: AnnRK

Żaby: złe, gorsze i najgorsza


Żaba nie wzbudza respektu. Zwłaszcza jeśli bliżej jej do żaby śmieszki albo rzekotki drzewnej niż liściołaza żółtego, nie bez powodu zwanego straszliwym. O uszy temu i owemu pewnie obiła się na lekcji biologii czy geografii informacja o Indianach pokrywających groty strzał żabim jadem, jednak poczciwa żaba raczej kojarzy się z całuśnym płazem zdolnym zmienić się w księcia czy sympatycznym muppetem niż członkiem tajnej, bardzo niebezpiecznej organizacji. A jednak Londynem nie trzęsą Pantery, Tygrysy ani Wilki, lecz Żaby. Sprytne, nieuchwytne, zdolne do wszystkiego. Postaci z powieści "Bractwo Wielkiej Żaby", którą Edgar Wallace (ten od scenariusza "King Konga") nagrał na dyktafon, by pracowita sekretarka mogła przelać jego słowa na papier, a czytelnicy wziąć gotową powieść do ręki i przepaść z nią na trzy wieczory.

Urodzony w Londynie w 1875 roku Edgar Wallace ma na swoim koncie ok. 170 powieści. W Polsce przed wojną wydano część z nich. Blisko 65 tytułów trafiło w ręce czytelników, nim dopadła je cenzura i zarządziła wycofanie twórczości Anglika z bibliotek. Ten ogromnie poczytny autor zostawił po sobie spory literacki dorobek i równie wielkie długi - popularność jego kryminalno-awanturniczych historii nie przełożyła się na życie w dostatku. Na polskim rynku wydawniczym Wallace wraca do łask. Do tej pory wznowiono trzy jego powieści - "Czerwony krąg", "Numer Szósty" i właśnie "Bractwo Wielkiej Żaby".

Tytułowe bractwo to organizacja potężna, a jej istnienie jest solą w oku angielskich stróżów prawa z początków XX wieku. "Co drugi bandyta, którego łapiemy, ma wytatuowaną żabę na przegubie ręki"[1] - narzeka londyński detektyw Wellingdale. Mają nawet własne radio, które co jakiś czas nadaje tajemnicze komunikaty. Aż trudno uwierzyć, że grupa trzęsąca miastem, odpowiadająca m.in. za zamach na poselstwo Stanów Zjednoczonych, ukatrupienie kijem prezesa ważnej spółki czy puszczenie z dymem składów gumy wartej cztery miliony funtów to właściwie banda włóczęgów z nadgarstkami ozdobionymi wizerunkiem płaza. Na nieszczęście stróżów prawa, grupa ta jest jednak doskonale zorganizowana, stale się rozrasta i dowodzi nią człowiek, którego tożsamości nie zna nikt.

Wielki "Żaba" nie wychyla łba z szuwarów. Nie wiadomo, kim jest ten, który pociąga za sznurki. Jego prawa ręka, Numer Siódmy, również pozostaje anonimowy. Jeśli policji uda się złapać kogoś na gorącym uczynku za wytatuowaną kończynę, należy ona z pewnością do jakiejś płotki, a właściwie kijanki, choć to z biologicznego punktu widzenia niemożliwe. Tak czy inaczej, nie wgłębiając się w anatomię płazów i ryb, trudno zaprzeczyć temu, że niemal mityczna postać Żaby urosła do wielkiej potęgi. Jej schwytanie staje się celem inspektora Elka i prokuratora Gordona. Oczywiście nie będzie to łatwe, gdyż bez wątpienia szef tak wielkiej organizacji musi być osobą sprytną, inteligentną i wpływową lub niczym czarnoksiężnik z krainy Oz, po prostu zna sztuczki pomagające wzbudzać respekt i trzymać podwładnych w ryzach.

O tym, jak bardzo niebezpieczne jest spotkanie z "Żabą", już na pierwszych stronach powieści przekonuje się inspektor Genter, któremu wydaje się, że jest cwańszy niż rzeczywiście jest. Udaje mu się przeniknąć do organizacji, a nawet trafić do tego samego pomieszczenia co jej szef. Ale cóż... Grozić "Żabie" rewolwerem? Śmiercią? Wolne żarty. Genter nie jest bohaterem, do którego czytelnik powinien się przyzwyczajać. Ginie szybciej niż niejedna postać z powieści Martina.

Elk i Gordon stają więc przed sporym wyzwaniem. W toku prowadzonego śledztwa poznają wiele osób, które mogą mieć coś wspólnego z organizacją lub być tylko przypadkowymi uczestnikami rozmaitych zdarzeń. Czy ktoś z nich jest "Żabą"? Na przykład ten bogaty i wpływowy? Lub ten, który pojawia się znikąd? A może tamten, który nie chce wyjawić, w jaki sposób zarabia na życie? Niepozorny młokos? Albo... kobieta? Tajemnice ma wielu, kto skrywa tę najpoważniejszą?

"Bractwo Wielkiej Żaby" należy do klasyki angielskiego kryminału. Podobnie jak wiele innych powieści Anglika, doczekało się ekranizacji. Edgar Wallace skonstruował ciekawą intrygę, od pierwszych stron dając do zrozumienia, że nie należy bagatelizować przeciwnika. Tu i tam pojawiają się iskierki humoru (najbardziej rozbroił mnie młodzieniec, którego w perspektywie zostania członkiem bractwa przerażało nie tyle to, że szefostwo może żądać od niego dokonania rozmaitych przestępstw, z morderstwem włącznie, ile konieczność... wytatuowania sobie żaby na przegubie), ale całość spowita jest raczej mroczną, londyńską mgłą. Nie brak tu tajemniczych zgonów i brutalnych morderstw, a spektakularność ostatniego przedsięwzięcia bractwa godna jest zainteresowania hollywoodzkich mistrzów kina akcji.

Jak na klasykę przystało, śledztwo opiera się na dedukcji. Metodą drobnych kroczków i skojarzeń, powoli docieramy do prawdy. Ta zdołała mnie zaskoczyć, choć w pewnym momencie miałam delikatny przebłysk inteligencji, który nakierował mnie na właściwą postać. To był dobry trop, lecz miałam też inne typy, więc pewnie nie dotarłabym do finału szybciej, niż powieściowy duet śledczych. Akcja powieści raz nieco zwalnia, raz przyspiesza, język jest przystępny, bohaterowie różnorodni - sympatyczni, antypatyczni, sprytni, niezbyt bystrzy, władczy i łatwi do zmanipulowania. Są tu zauroczenia i miłości, małe i duże sekrety, gry, podchody, sceny w miejskich i nieco mniej cywilizowanych terenach.

Przede wszystkim jednak jest niebezpiecznie. Nie każda żaba, której nadepnie się na odcisk, wydaje jedynie zduszone kumkanie. Są wśród nich takie, które chcą się zemścić. I próżno w ich żabich oczkach szukać choćby cienia litości.

"Dobrych Żab nie ma. Są tylko złe Żaby, gorsze Żaby i najgorsza Żaba"[2].


---
[1] Edgar Wallace, "Bractwo Wielkiej Żaby", przeł. Marceli Tarnowski, wyd. Ciekawe Miejsca, 2014, s. 18.
[2] Tamże, s. 87.


[Recenzję wcześniej opublikowałam na moim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1300
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: