Dodany: 2008-10-19 16:50|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Czym jest prawda?


Upolowawszy i przeczytawszy wreszcie powieść bardzo pozytywnie ocenianą przez osoby, których zdanie się dla mnie liczy, przyznaję: jest dobra, ale bez szaleństwa. W skali „szkolnej” początkowo skłaniałam się ku piątce, i gdyby całość składała się wyłącznie z monologów Isabel i Sereny, z krótkimi tylko przytoczeniami wypowiedzi innych postaci dramatu, pozostałabym przy tej ocenie. Ale dialogi poświęcone wyjaśnianiu prawdziwej historii Simona i przebiegu bitwy pod Formingues są zdecydowanie zbyt rozbudowane, miejscami robią - przynajmniej na mnie - wrażenie sztucznych. Sam finał wydaje się zaś nieco bezbarwny, zwłaszcza w porównaniu z początkiem.

Nie zmienia to faktu, że rzecz jest warta przeczytania z uwagi na samą treść, a właściwie na myśli padające z ust narratorek i rodzące się w głowie czytelnika podczas studiowania historii rodziny Azuera. „Wskakujemy” w nią w momencie, gdy wszyscy bohaterowie usiłują dojść do siebie po dramatycznym wydarzeniu. Serena, Pablo i Alberto właśnie stracili matkę, a przynajmniej są o tym święcie przekonani. Dobiegająca siedemdziesiątki Isabel, uznana specjalistka od obrzędów pogrzebowych pierwotnych kultur, ni stąd ni zowąd nagle poczuła potrzebę wyruszenia w podróż do Gwatemali - by „odpocząć, mieć czas dla siebie, czas, żeby pomyśleć, żeby trochę pobyć sama”[1]. Któż by przypuszczał, że w tym samym przedziale czasowym, na tym samym odludziu, znaleźć się może inna biała kobieta w tym samym wieku, a kiedy ulegnie tragicznemu wypadkowi, na skutek całego łańcucha banalnych w gruncie rzeczy niedopatrzeń może zostać wzięta za Isabel? I kto spodziewałby się po Isabel, że dowiedziawszy się o tej omyłce, nie zechce jej natychmiast sprostować? Ale tak się stało. Uznana za zmarłą, pozbawiona tożsamości Isabel powraca pamięcią do wydarzeń z przeszłości, a w rodzinnym domu pogrążona w żałobie Serena po raz kolejny usiłuje zrekonstruować dzieje rodziny. Z rozmyślań obu kobiet wyłania się opowieść będąca zupełnie czymś innym niż historie przekazane dzieciom przez ojca. Czy Julio kłamał i dlaczego? Co wiedziała Isabel i czemu nie ujawniła tego Serenie, która jako jedyna z rodzeństwa od dzieciństwa zadawała kłopotliwe pytania?

Dla czytelnika śledzącego wywody obu narratorek najważniejsze jest wszakże nie bezpośrednie rozwiązanie tych zagadek, lecz stworzona przez nie sposobność do zastanowienia się nad pewnymi uniwersalnymi kwestiami. Czym jest prawda, a czym kłamstwo? Czy kłamstwem jest także zatajenie prawdy albo jej ubarwienie? Co zyskuje - i czy w ogóle zyskuje - człowiek usiłujący poznać prawdę za wszelką cenę? A może jest tak, że choćby nie wiem jak się starał, nigdy do niej nie dotrze - bo „nie sposób poznać przeszłości, tylko opowieść o niej. (…) opowieści, które się łączą, przeczą sobie, negują się, splatają”[2], a „pamięć ludzka jest wirtualna, jak pamięć komputera, Otwierając plik, nie otwieramy tego, który zapisaliśmy po raz pierwszy, lecz ten, który pozostawiliśmy po ostatnim użyciu”[3]?



---
[1] Enrique Heriz, „Kłamstwa”, przeł. Wojciech Charchalis, wyd. WAB, Warszawa 2008, s. 191.
[2] Tamże, s. 37.
[3] Tamże, s. 41.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 849
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: