Dodany: 10.04.2008 11:14|Autor: Richiter

Odrobinę bliżej nieba


Jacek Piekara zabiera nas do świata, w którym Jezus nie oddał życia za grzeszników, a zszedł z krzyża, niosąc wokół śmierć i pożogę. Do świata, w którym chrześcijańskie miłosierdzie wcale nie jest równoznaczne z dawaniem jałmużny, dobrotliwością, wybaczaniem i pomocą bliźnim. Do świata, gdzie mroki nocy rozświetla krwawa łuna heretyckich stosów, a najwyższym aktem miłości jest naprostowywanie krętych myśli kacerzy i bluźnierców za pomocą młota, kajdan i pił do cięcia kości. Z każdą stroną przenosimy się do ciemnych puszcz, zagubionych wiosek i wielkich, brudnych miast, których panoramę zdobią strzeliste wieże kościołów: Matki Boskiej Bezlitosnej, Bożego Gniewu czy katedry Jezusa Tryumfatora. Nigdzie nie można czuć się bezpiecznie. To świat, w którym sztylet między żebra może włożyć Ci byle złodziej, podpity żołdak albo rozpuszczony szlachcic. A wierz mi, to nie jest najgorsze, co tutaj może Ciebie spotkać. Autor wyciąga jednak do czytelników przyjazną dłoń, dając za przewodnika nie byle kogo, bo licencjonowanego Inkwizytora Jego Ekscelencji Biskupa Hez-hezronu Mordimera Madderdina.

Reedycja III tomu "Miecza Aniołów" Jacka Piekary (Fabryka Słów, 2007) nie zaskakuje niczym nowym w materii literackiej. W zamian jedna z najciekawszych serii polskiej fantastyki doczekała się nowej i estetycznej szaty graficznej, poręcznego wydania, garści reklam na ostatniej stronie i (co najważniejsze) przypomnienia siebie samej szerszej grupie czytelników. Osoby, które kilka lat temu zapoznały się z przygodami Mordimera Madderdina nie znajdą tutaj niczego nowego, chyba że zależy im na dobrej prezencji domowego księgozbioru. Wtedy jak najbardziej polecam nabycie "odświeżonego" zbioru opowiadań Jacka Piekary. Jednakże czytelnikom, którzy nie poznali bliżej mrocznego przedstawiciela Świętego Officjum lekturę "Miecza Aniołów" doradzam z całego serca. Ponieważ "Miecz Aniołów" to - po prostu - książka bardzo dobra. Może brakuje w niej tak genialnego opowiadania, jak "Wąż i gołębica" z II tomu, ale te pięć, które zawiera, trzymają równy (tj. wysoki) poziom. Po obejrzeniu krwawego misterium Męki Pańskiej, poznaniu Wesołego Kata z Tiannon i heretyków wierzących w to, że Chrystus zmarł na krzyżu, a w jego ciało weszła Bestia - nie sposób odczuwać niedosytu. Oczywiście, można się spierać, czy nadmiar erotyzmu, wulgarności i przemocy w prozie Jacka Piekary ma tylko szokować i zniesmaczać, czy kryje się za tym coś więcej. Jak przemyślenia o naturze Boga, miłosierdziu, istocie sprawiedliwości. Mnie "Miecz Aniołów" zapewnił przede wszystkim dużą dawkę rozrywki. Zgodnie z zalecaniami Alfreda Hitchcocka zaczął się trzęsieniem ziemi, a potem było jeszcze bardziej ciekawie. Tak bardzo, że w żaden sposób nie mogłem nie kupić IV tomu przygód Mordimera Madderdina, pt. "Łowcy Dusz".



[Recenzję opublikowałem wcześniej na merlin.pl]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2828
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: