Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

O (nie może być inaczej!) szarych oczach Greya

Autor: zsiaduemleko

Książka: Pięćdziesiąt twarzy Greya (James E. L. (właśc. Leonard Erika))

Data dodania: 2013-12-20 20:27

127 osób poleca ten tekst.

Dobrze widzisz. Przeczytałem "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Trafił się dogodny moment i okazja, ciekawość zwyciężyła, a teraz już rozlane mleko, poobiednia musztarda i nic nie zmaże tej plamy. Mogę sprzedać swój egzemplarz, z rozpaczą podrzeć go na strzępy, rytualnie spalić wyjąc przy pełni księżyca, ale już zawsze będę tym, który przeczytał "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Skaza na całe życie. Rzecz jasna istnieje też niewielka szansa na to, że podświadomie mocno pragnąłem przeczytać tę książkę, że moje głęboko skrywane perwersyjne ciągoty wzięły górę i zasłaniając się ciekawością, odnalazły wreszcie ścieżkę do spełnienia. Ale nie będziemy deliberować nade mną. Abstrahując już od tego, co napiszę poniżej i jakkolwiek sprzecznie to będzie brzmiało - każdemu polecam lekturę "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Przede wszystkim to czyn fenomenalny, że coś tak okropnie napisanego sprzedaje się w pierdylionach egzemplarzy. To może być jedynie zasługa aureoli perwersyjnego seksu, która otacza tę powieść, bo stylistycznie i warsztatowo E.L. James obraża literaturę tak samo mocno, jak Mandaryna podczas swoich występów na żywo brutalnie gwałci uszy słuchaczy. Wygląda więc na to, że wystarczy ckliwy, na wskroś sztampowy romans okrasić scenkami figlarnego seksu (do tego wrócimy, koniecznie!) i już można otwierać szampana, bo nawet talent literacki na poziomie pierwszej klasy gimnazjum (nie obrażając gimnazjalistów) nie przeszkodzi w osiągnięciu sukcesu sprzedażowego. Natomiast brytyjski Amazon ponoć uznał E.L. James za pisarkę wszech czasów, co uważam za wyższą szkołę sarkazmu, bo, umówmy się, nikt nie mógł tego napisać poważnie.

Ona i on.

Ona: Anastasia Steele, współczesny Kopciuszek o temperamencie mopa podłogowego. Zakompleksiona studentka oraz potykająca się o własne nogi ciemięga. Do znudzenia mityguje swój popęd seksualny i karci się wewnętrznie za każdą podniecającą myśl dotyczącą seksu, bo przecież ja nie z tych, broń Boże, nigdy. W przypływie emocji potrafi ostro bluźnić: rany Julek, do diaska, święty Barnabo, kuźwa do kwadratu, jasny gwint, w mordę jeża. I się stale czerwieni - setki, tysiące razy się rumieni, przewracając przy tym oczami (również tysiące razy).

On: pan Grey. Współczesny książę na rumaku (a raczej koniach mechanicznych), posiadacz iPoda, MacBooka, BlackBerry i Ray-Banów. Prezes prężnie funkcjonującej korporacji, samiec alfa, nieprzeciętnie przystojny, mądry, władczy i nawet arogancja jest mu poczytywana za zaletę. Aby sprecyzować jego wspaniałość, trzeba dodać, że zawzięcie walczy z głodem na świecie, ma prywatny odrzutowiec (i helikopter, który sam pilotuje) i lubi grać klasykę na fortepianie, najlepiej nago oraz koniecznie w mroku, aby podkreślić romantyczność tej czynności. Przez jego piękne lico nieustannie przemyka tajemniczy uśmiech, a spojrzenie jego oczu jest w zależności od potrzeby przewiercające, przeszywające lub badawcze, ale zawsze w odcieniu szarości.

No i zakochują się, a ona ma wątpliwości. Bo przecież jakże to tak - on piękny, bogaty, a ja szara myszka bez charakteru, nie ma, kurka wodna (jedno z jej wulgaryzmów), szans, że będziemy razem. Jego pewność siebie też gdzieś znika, chciałby, ale boi się, że ją skrzywdzi, a - paradoksalnie - skrzywdzić ją bardzo chce. Ale fizycznie, w żadnym wypadku psychicznie. Więc proponuje jej umowę, że on ją będzie krzywdził co weekend, a w tygodniu pozwoli jej pośladkom odpocząć od klapsów. Ona chce być z nim, ale nie chce, by on ją krzywdził, nie lubi klapsów, nie kręcą jej kajdanki i szpicruty, więc ponownie się waha. W przerwach między niezdecydowaniem a wahaniem uprawiają seks - początkowo bez urozmaiceń i gadżetów (waniliowy, jak on to określa, czyli nudny), potem on jej daje próbkę swoich perwersyjnych zamiłowań. Ona niezmiennie się waha, przed, w trakcie, po.

A seks jest i to nawet często. W pewnej chwili miałem wrażenie, że zbyt często. Aż do znudzenia. Ponoć ostry, taka krąży opinia wśród czytelników, ale prawdą jest, że sadomasochistyczni fiksaci nie mają tutaj czego szukać, bo wszystko podszyte jest romantyzmem. Nawet słownictwo jest dziwnie ugrzecznione i bezpieczne, a penis nie jest nazywany penisem, tylko imponujących rozmiarów męskością, tak że równie dobrze może chodzić o brodę.

Więc on (Grey, nie penis) pojawia się znikąd w jej mieszkaniu, przekłada ją przez kolano i daje klapsy. Ona pieści go oralnie i wygłasza z zachwytem: "to mój własny lód o smaku Christiana Greya!". On mówi: "a teraz będę cię pieprzył" i się bzykają. Tutaj występuje trochę nudnego opisu tej czynności, po czym on stwierdza: "dojdź dla mnie, mała", ona na to jęczy: "ach!" i razem (zawsze razem) szczytują. W trakcie ona nadal bluźni w swoim stylu i rumieni się przeszywana wzrokiem jego szarych oczu. Później co prawda pojawiają się szpicruty i pętanie, ale to wszystko zamiast budować nastrój powagi i podniecenia, jakimś fenomenalnym sposobem jedynie bawi. Tak jak niektórych śmieszy oglądanie rażącego zbytnią ekspresją porno. Że niby nie robi się takich min podczas seksu, bo to nienaturalne.

Tym, co sprawia największy ból czytelnikowi podczas lektury nie są ani klapsy wymierzane bohaterce, ani chłosta szpicrutą w wykonaniu odzianego jedynie w skórzane spodnie Greya. Gdyby nawet pojawiło się przypalanie papierosem (ale się nie pojawia, bo jest za mało romantyczne), nie byłoby ani w połowie tak bolesne, jak czytanie wypocin pani E.L. James i uświadomienie sobie, z jak ograniczoną autorką mamy tutaj do czynienia. W "Pięćdziesięciu twarzach Greya" bieda dotyka każdego elementu: mamy biedę narracyjną, płaskich jak naleśniki bohaterów, biedę opisową, psychologiczną, niedobór słownictwa, wąski wachlarz gestów. Zakres mimiki postaci kończy się na rumienieniu się, przewracaniu oczami, tajemniczym uśmiechu przemykającym im przez oblicze, marszczeniu i unoszeniu brwi. Ona po raz kolejny czuje "gulę w gardle", po raz pięćdziesiąty natykamy się na jego szare oczy (od święta są grafitowe), a jedyne, co ona potrafi powiedzieć o jego zapachu, to to, że pachnie żelem do kąpieli i Christianem Grayem. Normalnie wyobraźnia szaleje. Tak okaleczyć zmysł powonienia to prawdziwa zbrodnia, ale klapsa nie dam, bo jeszcze zostanie odebrany jako przyjemność. Wyżyny metaforycznych umiejętności autorka (bądź tłumaczka, Monika Wiśniewska) wykazuje przy takich tworach, jak "oczy mam jak pięć złotych" i "jakbym włożyła palec do kontaktu". Musi mieć tam spore kontakty, albo niezwykle małe palce.

Generalnie albo autorce brakuje wyobraźni, albo nie potrafi myśli ubrać w słowa - tak czy siak, czytelnik ma wrażenie styczności z kimś w pewnym stopniu upośledzonym. Nadzieja pojawia się w momencie, gdy Ana odnosi się do swojej wewnętrznej bogini, a czynność, którą ta akurat wykonuje, ma symbolizować nastrój i stopień pewności siebie bohaterki (moja wewnętrzna bogini tańczy z pomponami; moja wewnętrzna bogini wbiega pierwsza na metę; moja wewnętrzna bogini skacze o tyczce). Nadzieja się pojawia, ale na krótko, bo autorka poprzez nadmiar szlachtuje ten pomysł niczym wprawny rzeźnik prosiaka. Tak jakby pochwyciła jakiś dobry motyw, kurczowo się go trzymała i powtarzała raz po razie, bo przecież jest taki udany i nie do zdarcia. Pozostając przy chlewnych porównaniach - co za dużo, to i świnia nie zeżre.

Ta powieść to chłam, ale niegroźny, jeśli odpowiednio do niego podejść - wtedy lektura nabiera cech niezwykle ambitnego zadania i testuje naszą siłę charakteru (skończmy, co zaczęliśmy!). W związku z tym nie ma co się zżymać i rozpaczać nad kiepską kondycją czytelnictwa, bo ta już raczej lepsza nie będzie (prąd w gniazdku musiałby się stać dobrem luksusowym). Wbrew pozorom czytanie samo w sobie nie jest szczególnie elitarnym zajęciem (za to wybornym pożeraczem wolnego czasu), więc nie zadzieraj nosa i świadomie oraz przede wszystkim z dystansem przeczytaj "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Poczuj ten wręcz fizyczny ból, gdy James raz za razem chłoszcze obnażone pośladki czytelnika, posługując się przy tym pejczem swego kalekiego polotu literackiego. Jego szare oczy płonęły po raz dwudziesty - a masz, chlast! Przez jego twarz przemknął cień uśmiechu po raz piętnasty - a masz, chlast! Ana poczuła, że oblewa ją rumieniec, uniosła brew i zmarszczyła czoło - chlast, chlast, chlast! Jeszcze, jeszcze, jeszcze! A potem padnijmy wszyscy z wycieńczenia na łóżko.

To raptem pierwszy tom trylogii (!), ale nie jestem aż taki dzielny, by brnąć w to dalej. Poza tym, skoro już wyraziłem opinię na temat tego szczytowego osiągnięcia w dziedzinie literatury, równie dobrze mogę skończyć z pisaniem na temat książek.

Nie dodaję źródeł cytatów, bo... bądźmy szczerzy - są jak ciąża piętnastolatki - i tak nikt by nie chciał sobie przywłaszczyć ich autorstwa. Aż oczy krwawią.


[opinię zamieściłem wcześniej na blogu]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 53 | wyświetleń: 19644

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: misiak297 2013-12-20 21:52 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Jak zwykle rewelacyjny tekst:)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: reniferze 2013-12-20 22:03 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Czytanie zsiaduego zawsze poprawia mi humor :). W przeciwieństwie do E.L. James, on ma talent!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: lutek01 2013-12-20 22:17 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Uśmiałem się jak stado norek!
Rewelacyjny tekst!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: zochuna 2013-12-20 22:31 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Brawo, Zsiadłemleko!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: minutka 2013-12-20 23:05 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Świetna recenzja. Rozbawiłeś mnie do łez. :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Fiona54 2013-12-20 23:06 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Rewelacyjna recenzja! Jednak nie, nie dam się namówić do przeczytania tej "książki". Szkoda życia, czasu i oczu. Nie jestem masochistką. Podziwiam jednak tych, którzy dali radę i przeczytali w całości.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: exilvia 2013-12-20 23:36 napisał(a):

Odpowiedź na: Rewelacyjna recenzja! Jed... | Fiona54 Pokaż rodzica

Nie trzeba być masochistą, wystarczy być osobą ciekawą świata i ludzi. Poza tym, w tej książce, tak samo jak w innych gniotach z literackiego punktu widzenia, można znaleźć coś dla siebie, polecam odcinek "Hali odlotów" (można obejrzeć na VOD Tvp), w której mowa jest o Greyu i współczesnej literaturze erotycznej.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: gosiaw 2013-12-20 23:51 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie trzeba być masochistą... | exilvia Pokaż rodzica

Otóż to, dobry gniot nie jest zły od czasu do czasu. Mnie nic tak nie poprawia humoru jak literacka żenada w stylu Dryjer Marek. Masochizm? Ależ skąd. Aczkolwiek do Greya jakoś na razie mnie nie ciągnie.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Fiona54 2013-12-21 13:30 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie trzeba być masochistą... | exilvia Pokaż rodzica

Myślę, że jestem osobą ciekawą świata i ludzi, ale nie do tego stopnia, żeby czytać coś, co moim zdaniem nie jest warte tego, aby poświęcić temu czas i uwagę. Takich książek jest mnóstwo niestety. A może stety, bo każdy może znaleźć coś dla siebie. Wolę inne książki, także o erotyce można pisać ciekawie. Odcinek "Hali odlotów", o którym wspominasz widziałam :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: exilvia 2013-12-21 15:07 napisał(a):

Odpowiedź na: Myślę, że jestem osobą ci... | Fiona54 Pokaż rodzica

Ale ja się do Ciebie osobiście nie odnosiłam, tylko do Twoich słów, że trzeba być masochistą. Ano nie trzeba. Rozumiem potrzebę czytania innych książek i omijania tego typu publikacji szerokim łukiem (nie znoszę miałkiej literatury). Mną w takich wypadkach kieruje ciekawość poznawcza, jestem z wykształcenia socjologiem, a z zawodu (do niedawna) badaczem społecznym. A co do Hali odlotów, pamiętasz, co mówiła Katarzyna Janowska... :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: verdiana 2013-12-21 16:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Ale ja się do Ciebie osob... | exilvia Pokaż rodzica

Dokładnie tak. A do ciekawości poznawczej (z zawodu jestem psychologiem społecznym) można jeszcze dodać parę innych powodów. U mnie wszystkie 3 części Greya leciały w tle (lubię, jak coś leci w tle, a z zasady nie może to być nic dobrego, wymagającego skupienia), w tym samym czasie leciały u znajomych i mieliśmy w większym gronie fantastyczny ubaw, zwłaszcza że dla nas to była komedia, pastisz, bo przecież nie dramat. Parę osób miało na studiach seksuologię i omówienie tej książki pod tym kątem też było interesujące - do praktyk sado-maso, jak się okazuje, bohaterom było dość daleko. :) Naprawdę dawno nie stawiałam tak rzetelnych ocen. :P

Nie znam Hali odlotów, powiedzcie coś więcej!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Lwiica 2013-12-20 23:09 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Ubawiłam się tą recenzją. Dziękuję!
Moje odczucia odnośnie książki są dokładnie takie same, ale nie chciało mi się tracić czasu na napisanie choćby krótkiej opinii o tej pozycji "pisarki wszech czasów".

Linka Odpowiedz

Użytkownik: pawelw 2013-12-20 23:16 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Dalej jest tak samo z pewnymi odmianami.
Tym razem ona chce (do pracy), on nie (bo chce ją mieć w domu).
Perwersja jakby słabnie (choć parę interesujących pomysłów jest) na rzecz romantyzmu(?), język staje się jakby mniej ugrzeczniony i z biegiem stron wymksnie się czasem bardziej dosłowne sformułowanie. (nie wiem czy to autorce, czy tłumaczce się znudziło)
Ona się czasami postawi, pokłócą się, on pozornie się zgadza, po czym nadal ona zachowuje się jak pokorne cielę, a on jak Grey.
Jest też nowy pomysł: mejle jej do niego i jego do niej. Ale co za dużo to świnia... itd.
Pojawia się też wątek sensacyjny, równie płaski jak naleśnik, suspensu jest tyle co sensu w filmach pornograficznych.
Przy czym mimo wszystko drugi tom trylogii jest, o dziwo, lepszy.

Za to trzeci tom wraca do gimnazjum. Wbrew tytułowi nie ma żadnego nowego oblicza, nadal jest te sam płaski Grey i ta sama naiwność Any, że to oblicze może byc inne. Można by skończyć ten tom w połowie, ale byłby zbyt chudy w porównaniu z dwoma pierwszymi, więc czymś trzeba go było wypełnić. Miejsce wypełniają dwa pomysły jeden gorszy od drugiego. Najpierw jest epilog, sielankowa scenka po kilku latach. Cukierkowością i lukrowatością przebija nawet początek i koniec Blue Velvet Davida Lyncha. Do tego scenka jest niezbyt spójna z charakterem pana Greya.
Sam epilog to za mało, miało być ponad 600 stron, to musi być 600, a nie 500 z hakiem. A skoro zabrakło innych pomysłów to pojawia się jeszcze raz początek(!) tym razem widziany oczami pana Greya. Nie wnosi to nic absolutnie nic nowego, ale już nie pozwoli się autorce wyprzeć fascynacji Zmierzchem. (Mam nadzieję, że Meyer nie popełni tego błędu i piąty tom się jednak nie pojawi)

Całość słuchałem, a nie czytałem, mogę mieć więc nieco inny odbiór, przefiltrowany przez interpretację Joanny Koroniewskiej. Całkiem niezłą interpretację, ale i tak najlepszy jest jej niewycięty komentarz po którejś scenie: "chyba się porzygam".

Linka Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczka 2013-12-21 01:57 napisał(a):

Odpowiedź na: Dalej jest tak samo z pew... | pawelw Pokaż rodzica

>> ale i tak najlepszy jest jej niewycięty komentarz po którejś scenie: "chyba się porzygam"

:D You made my day! :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: modem2 2013-12-21 07:41 napisał(a):

Odpowiedź na: Dalej jest tak samo z pew... | pawelw Pokaż rodzica

To, o czym piszesz na końcu, wymiata wszystko:) Sytuacja naprawdę przypadkowa a nie celowa? Tak czy siak, to kuriozum, i to podwójne, bo chyba na płytach takie kwiatki się nie zdarzają[?], a na dodatek w przypadku tego typu "literatury" to jest najwymowniejsza recenzja:)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: pawelw 2013-12-23 18:48 napisał(a):

Odpowiedź na: To, o czym piszesz na koń... | modem2 Pokaż rodzica

Wpadka chyba celowa nie jest.
Jest na youtubie, można sobie samemu sprawdzić.
http://www.youtube.com/watch?v=rD6d7nwkmj4
Jak ktoś ma dostęp do audiobooka, to to jest sama końcówka rozdziału dziesiątego w Nowym obliczu Greya.

Faktycznie takich kwiatków nie ma wiele. Jeśli pominąć różne czysto techniczne niedociągnięcia, to kojarzę jeszcze tylko jedną wpadkę. Michałowi Białeckiemu trochę nie wyszło czytanie Potopu. Też jest na youtubie: http://www.youtube.com/watch?v=LLrDOQ--T8g

Linka Odpowiedz

Użytkownik: modem2 2013-12-25 08:29 napisał(a):

Odpowiedź na: Wpadka chyba celowa nie j... | pawelw Pokaż rodzica

Faktycznie, te kwiatki to chyba samosiejki:)
Przy okazji: Po raz pierwszy miałam okazję usłyszeć kawałek tej grejowszczyzny. I tym bardziej jest to dla mnie fenomen: Jak można się nie znudzić po kilku kartkach?

Linka Odpowiedz

Użytkownik: krasnal 2014-01-05 00:36 napisał(a):

Odpowiedź na: Wpadka chyba celowa nie j... | pawelw Pokaż rodzica

Dzięki za linka do "Potopu", Pawle, nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie to słyszałam:) Za to samo wrażenie bezcenne było;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: krasnal 2014-01-05 00:33 napisał(a):

Odpowiedź na: To, o czym piszesz na koń... | modem2 Pokaż rodzica

Czasem się zdarzają kwiatki:) Takie urocze może niezbyt często, ale już powtórzenia zdań, które lektor chciał poprawić, a potem powtórkę przegapiono i nie wycięto, już są dość częste. Nie wiem, czy audiobooki przechodzą gruntowną "korektę" przed wypuszczeniem na rynek;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: lady P. 2013-12-22 11:07 napisał(a):

Odpowiedź na: Dalej jest tak samo z pew... | pawelw Pokaż rodzica

Haha, przeczytałam ostatnie zdanie z Twojej wypowiedzi i mało nie spadłam z krzesła. :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: atram_ent 2015-01-27 15:07 napisał(a):

Odpowiedź na: Dalej jest tak samo z pew... | pawelw Pokaż rodzica

Z pierwszej części przeczytałam całe dwa rozdziały. Potem już tylko przekartkowałam resztę. Podobnie dwa następne tomy. Chciałam przeczytać książkę, która narobiła tyle szumu i o której tyle się mówiło, ale nie byłam w stanie. Jej poziom językowy po prostu mnie dobił, nie mówiąc już o sposobie wykreowania bohaterów i poziomie mentalnym głównej bohaterki. Wydawało mi się, że mam silny charakter, ale jak widać ugięłam się pod ciężarem literackiego grzechu p. Lewis.
Rzeczą, która doprowadza do szału są nieustanne powtórzenia, chlast, chlast, chlast... W trzeciej części niemal każde zdanie rozmowy bohaterów kończy się "mój mężu/panie Grey" lub "moja żono/pani Grey". Kolejny "genialny" pomysł p. Lewis powtarzany 2 miliardy razy. Prawie jak przecinki, ale od przecinków nie mam aż tak morderczych skłonności, a zaznaczam jeszcze raz, książki te przekartkowałam i wolę nie wiedzieć do jakiego stanu doprowadziłyby mnie gdybym to naprawdę czytała. Zgroza ogarnia.

Zsiaduemleko cudowny tekst! Kiedy przeczytałam to koleżankom w pracy przez dobre pół godziny nie byłyśmy w stanie się uspokoić.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Kuba Grom 2015-02-14 22:20 napisał(a):

Odpowiedź na: Dalej jest tak samo z pew... | pawelw Pokaż rodzica

A czytałeś może "Justynę" de Sade? Tam jest podobny pomysł na bohaterkę - przez całą książkę przechodzi wszystkie możliwe upodlenia ale do samego końca pozostaje niewinną, peszącą się i rumieniącą na nieprzystojne propozycję dziewczyną.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Lwiica 2013-12-20 23:25 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

A czy ktoś był ostatnio w empiku? Tak od jakiegoś czasu jest nawet osobny regał dla "literatury erotycznej". Przeraziłam się ilością tytułów, które zobaczyłam. Wszystkie w okładkach dziwnie podobnych do trylogii o Grey'u :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Aquilla 2013-12-21 11:01 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Wiesz, co jest wyższą szkołą sarkazmu? Że zakłady bukmacherskie obliczyły, jaką szansę ma James na Nobla http://www.newyorker.com/online/blogs/books/2012/1​0/book-news-el-jamess-nobel-chances-tolkiens-king-arthur.html

Linka Odpowiedz

Użytkownik: wiridiana 2013-12-21 14:36 napisał(a):

Odpowiedź na: Wiesz, co jest wyższą szk... | Aquilla Pokaż rodzica

przeczytałam, szybko zapomniałam a teraz czytając ten tekst otworzyły mi się oczy....hehehehe ale jak się uśmiałam bo w sumie to co piszesz to prawda....hehhe

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Zbojnica 2013-12-21 17:42 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Recenzja tak trafna, że mam chęć ją wydrukować i umieścić w każdym egzemplarzu Greya, który muszę sprzedawać w swoim miejscu pracy ;))

Linka Odpowiedz

Użytkownik: lady P. 2013-12-22 11:03 napisał(a):

Odpowiedź na: Recenzja tak trafna, że m... | Zbojnica Pokaż rodzica

A ja mam chęć wydrukować i powiesić na ścianie. :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: olina 2013-12-22 00:29 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Ochrypłam ze śmiechu! :D Mistrzostwo! To chyba pierwsza recenzja, którą przeczytałam więcej niż raz. Kiedy znajoma wielbicielka literatury erotycznej i romansów spytała, co myślę o „PtG”, powiedziałam grzecznie, że to grafomania przez duże „G”. Odparła: „No coś ty! To jest coś INNEGO przez duże >G<!” Idąc TYM tropem określenie „pierdyliony” pasuje nawet lepiej niż palec do gniazdka. Nie zgadzam się z Tobą tylko w jednej kwestii. Czy wiesz, co taki mop potrafi?! Co prawda nie jęczy nikomu w usta (chyba), ale całym swym jestestwem chwali czystość! ;P

Linka Odpowiedz

Użytkownik: lady P. 2013-12-22 11:01 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Świetny tekst! Popłakałam się ze śmiechu. ;))

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Paideia22 2013-12-22 23:07 napisał(a):

Odpowiedź na: Świetny tekst! Popłakałam... | lady P. Pokaż rodzica

Ja też, ja też! Się popłakałam :) rewelacyjny tekst!!!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2013-12-23 09:17 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Świetny tekst! Bardzo językiem i humorem przypomina http://www.goodreads.com/review/show/340987215

Ja się niestety nie skuszę na ten wątpliwej urody kąsek - pewnie mam słaby charakter ;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: szahnamee 2013-12-23 12:04 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Niezaprzeczalnie masz "lekkie pióro". Świetnie napisany tekst. Ale trochę się czepiasz :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: zahara 2013-12-23 21:53 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Drogi zsiaduemleko, jakaż to strata dla świata, że nie piszesz książek, albo chociaż więcej recenzji. Mogłabym zostać Twoją podkładką pod mysz - czy to zbytek perwersji? :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: izaps 2013-12-25 04:46 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

..dawno się tak nie uśmiałam..dziękuję!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Agnieszka-M4 2013-12-25 14:02 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Książki nie czytałam i raczej nie zamierzam. Wtrącam ten komentarz, ponieważ ostatnio ta książka robi furorę w moim miejscu pracy... Czy nie irytuje Was to, że co jakiś czas pojawiają się tego typu "gnioty", które stają się modne i koniecznie trzeba je przeczytać, "bo przecież wszyscy to już czytali albo właśnie czytają"? Ludzie (przynajmniej moje koleżanki z pracy) pożyczają sobie taką książkę, wymieniając przy tym porozumiewawcze uśmiechy, kładą ją na biurku, żeby było widać, że właśnie TO czytają, itd., itp., a ja czuję się niemal jak trędowata. Podobnie wyglądało to kilka lat temu, kiedy ukazał się "Kod Leonarda da Vinci" (jestem historykiem i dla mnie książki Browna to irytujące gnioty - przepraszam wszystkich sympatyków tego autora). W zasadzie to niech każdy czyta co mu się podoba (nawet po to, żeby dać mózgownicy trochę odpoczynku), mnie nic do tego, ale czy musi temu towarzyszyć taka dziwna pretensjonalność i zmanierowanie?

P.S. Recenzja genialna :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: zahara 2013-12-25 16:47 napisał(a):

Odpowiedź na: Książki nie czytałam i ra... | Agnieszka-M4 Pokaż rodzica

Co więcej, w ślad za takim superhitem pojawia się cały legion marketingowo wykreowanych klonów. Tak jak księgarnie zostały swego czasu zalane tsunami tajno-spiskowo-templaro-różo-z-krzyżem-masono-zakonnych wypluwek, tak później nadeszły wtórne fale wampiryzmu (szczególnie nastoletniego), a teraz musimy walczyć o życie w wirach ekscytacji i dominacji przebudzonego libido gospodyń domowych. A w tym ostatnim to gender musiał moczyć brudne, lepkie paluchy.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Virvien 2013-12-25 17:23 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

A ja się pochwalę, przeczytałam około 100 stron :)
Erotyk może bym i przeczytała, ale litości, nie tak marny jak "Pięćdziesiąt twarzy..."!

Tak w ogóle - podobno autorka sama przyznaje, że to grafomaństwo, i była bardzo zaskoczona "sukcesem". Brak korekty też ma podobno jakąś swoją historię. No cóż, wgłębiać się w temat obecnie nie mam zamiaru.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: isabelle37 2013-12-29 13:53 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Hmmm....mimo iż książka jest mi doskonale znana(przyswojona w kazdym calu włącznie z okładką), komentarz wydaje mi się duzo bardziej ciekawy i zabawny niż wspomniane "dzieło". Pochłanianie wszystkich części zakończyłam pare tygodni temu, oczywiście zachwyt jako, że jestem kobietą, był wypisany na mojej twarzy, niczym tandetny makijaż. A tu zaskoczenie treść dotarła do mnie dopiero po przeczytaniu w/w opini Pana zsiaduemleko.
Szczerze pozdrawiam autora i życzę dalszej radosnej twórczości, ku naszej uciesze i naszym rozmyslaniom..

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Annvina 2014-01-01 03:04 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Popłakałam się ze śmiechu!!! Cudny początek nowego roku :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: wiridiana 2014-01-05 01:25 napisał(a):

Odpowiedź na: Popłakałam się ze śmiechu... | Annvina Pokaż rodzica

isabelle37 takich nas było dużo ale autor powyższego tekstu otworzył nam oczy...to naprawdę powinien być dodatek do książki...ale ponoć "nie ma czasu zmarnowanego na czytaniu książki..."!!!!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczka 2014-01-05 02:14 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

51 osób polecających ten tekst! :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: helen__ 2014-01-09 08:01 napisał(a):

Odpowiedź na: 51 osób polecających ten ... | miłośniczka Pokaż rodzica

60.:)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: gaiuss 2014-01-09 21:16 napisał(a):

Odpowiedź na: 60.:) | helen__ Pokaż rodzica

Normalnie nie wierzę! Jest jakiś ranking poleceń?? Chyba rekord wszechczasów padł? :-)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Verissa 2014-01-09 23:35 napisał(a):

Odpowiedź na: Normalnie nie wierzę! Jes... | gaiuss Pokaż rodzica

Świetna recenzja:) Ileż się naśmiałam:D Przyznam się,że audio zaczęłam, ale aż żal było tego słuchać..;/masakra aż przeraża wysyp tego typu "literatury".

Linka Odpowiedz

Użytkownik: lady P. 2014-01-31 16:14 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Jestem na 130 stronie "Greya" i przeczytałam jeszcze raz Twoją recenzję - teraz wydaje mi się jeszcze zabawniejsza, dosłownie duszę się ze śmiechu. :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Mmyszunia 2014-03-18 07:33 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Świetna recenzja, gratuluję :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Paulina* 2014-03-18 13:11 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

A to znacie? Irena Kwiatkowska: https://www.youtube.com/watch?v=hEBc6YCmBkc

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Frider 2014-08-10 13:22 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Przeczytałem z przyjemnością ponownie. Osiemdziesiąt siedem poleceń ( w chwili obecnej) wciąż nie oddaje mocy tego tekstu, gdybym mógł dodałbym polecenie jeszcze raz. A co tam, położyłbym na klawiszu "enter" jakiś ciężar, żeby polecenia dodawały się taśmowo całymi godzinami. To jest, kurka wodna, przeszywające jak szare oczy Greya.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: eMania 2014-08-10 21:39 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Twoja recenzja oddaje w 99% moje odczucia po przeczytaniu tej pozycji (1 tomu,na pozostałe szkoda mojego czasu i pieniędzy). Moja wewnętrzna bogini "wywijała fikołki" pod koniec tekstu.
A ten 1%? Ano od siebie dodałabym stwierdzenie: 50 twarzy Grey`a przyczyniło sie do niesłychanej popularyzacji czytania, jako takiego, wśród dam w wieku 20-35 lat, ktore dotychczas czytanie książek uznawały za oczywistą zbyteczność. Marketing szeptany zrobił swoje - czytanie, ale i posiadanie, komentowanie, lajkowanie, tweetowanie o 50tG okazało się trendy. Ot tyle ode mnie. A za recenzję: chapeau bas.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: hburdon 2014-11-14 12:24 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Przeczytałam. Mnie ta książka zainteresowała -- może się mylę, ale mam wrażenie, że autorka dużo siebie włożyła w główną postać i te nieustanne rozterki treści "i chciałabym, i boję się, to takie nieprzyzwoite" wydały mi się szczere i autentyczne. Poza tym bardzo jestem ciekawa, co uczyniło z tej książki bestseller; ewidentnie przemówiła do wewnętrznych bogiń bardzo wielu czytelniczek, a kto by się spodziewał, że droga do ich serca wiedzie przez pośladki.

Językowo jednak mogę się podpisać pod każdym zdaniem tej recenzji. Czytałam rzecz w oryginale, więc mogę zaświadczyć, że choć pani Monika Wiśniewska ma poważne grzechy tłumaczeniowe na koncie, to akurat nieporadność językowa tej książki do nich nie należy. Żeby ją stylistycznie uratować, trzeba by było przepisać ją od nowa. Ograniczone słownictwo, ograniczona frazeologia -- przebłyski humoru w opisach wewnętrznej bogini chyba tylko podkreślają ubóstwo reszty.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Frider 2014-11-14 12:49 napisał(a):

Odpowiedź na: Przeczytałam. Mnie ta ksi... | hburdon Pokaż rodzica

Zajrzałem na Twoją wypowiedź, bo na stronie głównej widoczna jest do momentu: "a kto by się spodziewał, że droga do ich serca wiedzie przez". Nie wytrzymałem, musiałem zobaczyć przez co :)).
Pozdrawiam.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Fiona54 2015-02-14 16:05 napisał(a):

Odpowiedź na: Dobrze widzisz. Przeczyta... | zsiaduemleko Pokaż rodzica

Chyba jednak nie przeczytam tego dzieła, ale recenzja rewelacyjna. Trochę mi szkoda czasu na Greya. Swoją drogą byłoby to zadanie dla socjologów zbadać, dlaczego ta książka cieszy się taką popularnością. No i ciekawe, jaki odbiór będzie miał film :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: karolina_helena 2015-02-17 16:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Chyba jednak nie przeczyt... | Fiona54 Pokaż rodzica

Już się socjologowie za fenomen popularności "Pięćdziesięciu twarzy" zabrali, bo to faktycznie jest ciekawe zjawisko kulturowe. O tutaj taki przykład:

http://press.uchicago.edu/ucp/books/book/chicago/H​/bo18232225.html

A recenzja fenomelna. No i duże brawa dla autora za wytrwałość. Ja się po kilku stronach poddałam, nie przebrnęłam chyba nawet do końca przez pierwsze spotkanie bohaterów, więc nie dane mi było zapoznać się z erotyczną warstwą tego tworu. Nie do zniesienia był dla mnie po prostu fakt, że studentka, o ile dobrze pamiętam, literatury angielskiej zasobem słownictwa i poziomem obserwacji dorównuje takim mniej lotnym trzynastolatkom... I to nie jest wcale wina tłumaczki -- ja sięgnęłam po oryginał i zaręczam, że jest językowo zupełnie niestrawny.

Linka Odpowiedz

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku