Dodany: 2013-12-02 10:32|Autor: Rbit

Czytatnik: Odpryski, wyimki i wprawki

1 osoba poleca ten tekst.

Lektury listopada 2013


Stworzenie i początek Wszechświata: Teologia - Filozofia - Kosmologia (Pabjan Tadeusz, Heller Michał (ur. 1936)) (ocena 4,5)
Nawet nie sposób ogarnąć jak wiele destrukcyjnej roli wobec Chrześcijaństwa odegrały infantylne obrazy typu: „Pan Bóg to stary dziadek z siwą brodą, który w 7 dni stworzył kwiatuszki, zwierzątka i Ciebie”. Nie można się dziwić, że większość ateistów ma potem wykrzywiony wizerunek religii. Nie pomaga również brak elementarnej wiedzy naukowej u duchownych i katechetów. Ta książka, pokazuje prawdziwy obraz teologii w odniesieniu do aktu stworzenia w świetle dokonań nauki (kosmologii, ewolucji). Lektura obowiązkowa (szczególnie dla ww. grup)!

Morfina (Twardoch Szczepan) (5,0)
Ciężko jest pisać o formie, bez uciekania się do Gombrowiczowskiej „gęby”. Twardochowi się udało. Co prawda, w porównaniu do świetnego „Wiecznego Grunwaldu” zbyt często wpada w słowotok, ale i tak to bardzo dobra pozycja.

Katharsis: O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki (Szczeklik Andrzej) (4,0)
Nie przepadam za takim, „profesorskim” stylem, ale mimo wszystko doceniam erudycję autora.

Oberki do końca świata (Szostak Wit (pseud.)) (6,0)
Absolutna rewelacja! O przemijaniu i kresie kultury wiejskiej oraz jej mitów. Ciężko opisać uczucia, jakie wywołała we mnie lektura. Chyba żal. Żal za światem, którego nie ma, który był na wyciągnięcie ręki, a przeminął. Żal z powodu tego, że szukamy ostatnich plemion Amazonii, nie dostrzegając świata tuz za progiem.

Towarzysz podróży (Andersen Hans Christian) (3,0)
Bajka – ramotka. Jest noc w krypcie z trupem, jest przemoc, a nawet odcięta głowa, ale i tak w porównaniu z niektórymi obecnie popularnymi kreskówkami , to bardzo łagodna historia ;)

Ciemno, prawie noc (Bator Joanna) (1,5)
Przez dłuższy czas, podczas lektury, myślałem, że to jest satyra. Że autorka celowo pokazuje poprzez zaślepienie i pychę Alicji, zjawisko bezsensownego zacietrzewienia obu "stron" (nazwijmy je Moherami i Lemingami). Prawie udało się jej mnie do takiego odczytania powieści przekonać. Dopiero na końcu uświadomiłem sobie, że ona tak serio...
Nie rozumiem, jak ktoś może świadomie przestawić swoje schematy myślowe na pogardę wobec słabszych i pychę. Wiem, co prawda, że już od czasów Mazowieckiego i Unii Wolności „elity” twierdzą, że głupi naród „nie dojrzał do demokracji". O ile uodporniony jestem na język polityki u polityków i dziennikarzy, nie wierzyłem, że coś podobnego może dotyczyć również pisarzy. Niestety w „Ciemno, prawie noc” pani Bator zaserwowała odrzucające, jadowite, zionące nienawiścią i obrzydzeniem, spojrzenie zindoktrynowanego Leminga, wobec środowiska, z którego sama się wywodzi. Na dodatek książka jest słaba również pod względem formy (chaotyczna fabuła, niezakończone, na siłę ze sobą wiązane wątki, niespójne i nielogicznie formułowane zdania, niesmaczne i egzaltowane sceny intymne).
Ocenę podwyższyłem o 0,5 za fajny pomysł z „kociarami”.

Kwietniowa czarownica (Axelsson Majgull) (3,5)
Nie przypadł mi do gustu styl (krótkie zdania). Nie podobał niepotrzebny fabularnie wątek „kwietniowej czarownicy”. Poza tym w porządku.

Gdy góra lodowa topnieje: Wprowadzanie zmian w każdych okolicznościach (Kotter John (Kotter John P., Kotter John Paul), Rathgeber Holger) (3,0)
Kto zabrał mój ser? (Johnson Spencer) (2,5)
Infantylne książeczki o zarządzaniu zmianą. Na dodatek niepotrzebnie rozdęte dzięki formatowi i czcionce.

Światło i dźwięk: Moje życie na różnych planetach (Jęczmyk Lech) (4,0)
Lech Jęczmyk to arcyciekawa postać. Nie do przecenienia jest jego rola w wydawaniu pisarzy rosyjskich, a później tłumaczeniu i wydawaniu pisarzy amerykańskich (K. Vonnegut, P.K. Dick). Tu pokazuje, że jest świetnym gawędziarzem. Minusik za to, ze nie zawsze to, co wypada rewelacyjnie w pogawędce przy piwie, tak samo dobrze wygląda w druku.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1691
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 4
Użytkownik: misiak297 2013-12-02 10:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Stworzenie i początek Wsz... | Rbit
Z ciekawością przeczytałem Twoją opinię o "Ciemno, prawie noc". Mogę się zgodzić z niektórymi Twoimi zarzutami (niespójność, zbyt dosłowna erotyka, powiązanie na siłę wątków). Do tego może jeszcze bym dorzucił przesadne nagromadzenie bluzgów z forum internetowego.

Natomiast nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, pisząc: " w „Ciemno, prawie noc” pani Bator zaserwowała odrzucające, jadowite, zionące nienawiścią i obrzydzeniem, spojrzenie zindoktrynowanego Leminga, wobec środowiska, z którego sama się wywodzi". Tak, to prawda, w powieści jest wątek silnie polityczny, nasuwający skojarzenia z akcją "gdzie jest krzyż" (Bator wykorzystała nawet autentyczne teksty, które padały w tych okolicznościach - można obejrzeć na youtubie), ale przecież to przedstawienie wyszło poza kwestię Smoleńska. Mam wrażenie, że chodziło raczej o to, aby przedstawić pewne mechanizmy ogłupienia społeczeństwa. A literatura czerpie przecież z życia. Sądzę, że Bator udało się to świetnie (to według mnie najlepszy wątek w całej książce), a rozwiązanie trochę rodem z Gombrowicza też było ciekawe.

Piszesz: "Nie rozumiem, jak ktoś może świadomie przestawić swoje schematy myślowe na pogardę wobec słabszych i pychę" - wydaje mi się, że to jest nader częste w literaturze.
Użytkownik: Rbit 2013-12-03 14:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Z ciekawością przeczytałe... | misiak297
Pal licho politykę (choć pokraczne naigrawanie się z żądań ekshumacji zakończone sceną rozrywania zwłok jest żałosne). Chodzi mi o sposób przedstawiania mieszkańców prowincji. Tylko „uwolniona” mieszkanka Warszawy „potrafi stawić czoła nienawiści i głupocie, śmierci i zniszczeniu”. Oczywiście tęskniąc przy tym do nowego mieszkania w stolicy. A Wałbrzyszanie – cóż. Brudni, śmierdzący, zapijaczeni i nietolerancyjni. Jedyni pozytywni bohaterowie drugoplanowi to transwestytka i Niemiec.
Och, jakież to poprawne politycznie i „postępowe”, z pewnością wymagało dużej odwagi i nonkonformizmu. I oczywiście autorka w żadnym przypadku nie posługiwała się negatywnymi stereotypami. Jasne.

Dodam jeszcze jedną scenę, moim zdaniem zupełnie nieprawdopodobną, lecz opisaną tak, jakby podobne rzeczy działy się na co dzień:

„Weszłam do sklepu spożywczego, żeby się ogrzać. Było tam trzech podpitych mężczyzn, kupowali alkohol i jeden powiedział: „jak z nami pójdziesz, dostaniesz czekoladę”. „Czekoladę, czekoladę” zaśmiali się pozostali. To byli zwykli mężczyźni, górnicy albo kierowcy o brzydkich zębach i z żałobą pod paznokciami. Nie wiem, dlaczego poszłam z nimi do parku Sobieskiego. Może chciałam się przekonać, czy dotyk czyichś rąk i ust może być jeszcze bardziej obrzydliwy. Nie wiem, Wielbłądko. Może żeby potwierdzić to, że jestem nic niewarta i zbrukana. Zabawiali się ze mną. „Ile masz lat?” „Jedenaście”. „Jedenaście to kobietka. A cycki masz? Dasz wujkowi buziaczka?”
Cuchnęli alkoholem i węglem, chlebem ze smalcem, który jedli na zagryzkę, grobem. Dali mi napić się wódki z butelki, której szyjka była ciepła i śliska. Upiłam się po paru łykach, bo nigdy wcześniej nie próbowałam alkoholu. Zostawili mnie tam w błocie i brudnym śniegu, obrzydliwym jak zużyta wata.”

Nie miejsce tu na opisywanie kontekstu sceny, ale mam wrażenie że po prostu pasowała do koncepcji fabularnej - losów Ewy - i nie uważam, że jest "czerpana z życia". Natomiast znów powiela typowy w powieści schemat: "zwykły mężczyzna" - brudny, zapijaczony i "śmierdzący grobem".
Użytkownik: misiak297 2013-12-03 22:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Pal licho politykę (choć ... | Rbit
A mnie się wydaje - czy ktoś może odniósł podobne wrażenie? - że scena rozrywania zwłok pobrzmiewa Gombrowiczem i słynną w jego twórczości "kupą". Cały ten wątek pokazuje, moim zdaniem, ślepe, wręcz fanatyczne zapatrzenie w jakąś ideę.

Nie rozumiem też argumentu: "Tylko „uwolniona” mieszkanka Warszawy „potrafi stawić czoła nienawiści i głupocie, śmierci i zniszczeniu”. Oczywiście tęskniąc przy tym do nowego mieszkania w stolicy." Co w tym złego, że Bator wykreowała właśnie taką a nie inną bohaterkę? Obraz Wałbrzycha jest rzeczywiście dość przygnębiający - ale obok "jedynych pozytywnych bohaterów", którymi są transwestytka i Niemiec (masz na myśli Martina, zgadza się?), jest cały szereg kociar oraz pan Albert i księżna Daisy (ta postać jest tak przedstawiona pomimo dość makabrycznej sprawy z perłami). Nie jest ich tak znów mało i nie są tak jednostronni, jak to przedstawiasz.

A gdzie jest napisane, że podobne sceny jak powyższa działy się na co dzień? Ale fakt Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu.
Użytkownik: Rbit 2013-12-04 09:57 napisał(a):
Odpowiedź na: A mnie się wydaje - czy k... | misiak297
Sama kreacja bohatera nie świadczy o czym złym. Jednak trzeba się zastanowić, czemu służy. Jak wspomniałem na początku, miałem nadzieję, że taka postać i jej losy posłuży do interesującego przeciwstawienia postaw społecznych. Jednak patrząc na książkę całościowo, razi zupełny brak zniuansowania psychologicznego. Brak jakiejkolwiek próby przedstawienia racji i przyczyn emocji mieszkańców. No i brak wieloznaczności umożliwiającej wieloraką interpretację. A właśnie to, moim zdaniem, w dużej mierze świadczy o tym, czy książka jest dobra, czy nie. Mamy natomiast łopatologicznie wbijane do głowy za pomocą stereotypów i kalek myślowych jednoznaczne przeciwstawienie my-oni, dobrzy-źli, outsiderzy-mieszkańcy, czyści-brudni.

Pewnym wytłumaczeniem byłaby, Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu

A co do skojarzeń z Gombrowiczem, to szczerze polecam wspomnianą w czytatce "Morfinę" Twardocha. W porównaniu z "dziełem" pani Bator, zupełnie inna jakość i klasa powieści.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: