Dodany: 05.07.2013 11:00|Autor: sylkwiatek

Książka: Drood
Simmons Dan

1 osoba poleca ten tekst.

"Drood", daj się zakoczyć


Dawno nic nie przeraziło mnie tak, jak okładka "Drooda" (wyd. MAG, 2012). Serio. Nie to, że jest słaba, wręcz przeciwnie. Ale jest w niej coś takiego, że po prostu nieswojo się czuję, patrząc na nią. Na tyle nieswojo, że do czytania rozebrałam z niej książkę i odłożyłam na bok. Nie pomogło. Schowałam ją więc pod stertą papierów, ale nadal nie było dobrze. W końcu, by nie zerkać nerwowo w stronę leżących obok papierzysk, musiałam okładkę wynieść z pokoju. Pomogło, mogłam spokojnie doczytać znakomicie napisaną powieść, której mroczny, choć momentami komicznie przerysowany, klimat wciąga od pierwszej do ostatniej strony.

Trzeba sporo odwagi, by zrobić to, czego podjął się Dan Simmons w "Droodzie": napisać powieść o ikonie dziewiętnastowiecznej literatury realistycznej, człowieku-instytucji, Karolu Dickensie i jego nigdy nieukończonej "Tajemnicy Edwina Drooda". Ba, napisać powieść o wielkim Dickensie, a właściwie ostatnich latach jego życia, czyniąc narratorem Wilkiego Collinsa – literackiego rywala, współpracownika i przyjaciela Dickensa, którego proza, co tu dużo gadać, nie najlepiej zniosła próbę czasu. Owszem, są tacy (studenci anglistyki chociażby), którzy mieli okazję się zapoznać ze sztandarowymi utworami Collinsa, "Kobietą w bieli" i "Kamieniem księżycowym"; owszem, wspomina się o nim jako o pisarzu, który obok Poego przyczynił się do rozwoju powieści detektywistycznej, ale na pewno nie jest autorem choćby w połowie tak popularnym jak Dickens, i nawet w jednej czwartej tak hołubionym. Mam jednak wrażenie, że "Drood" może, choć na chwilę, przywrócić zainteresowanie czytelników zarówno samym Collinsem, jak i jego prozą. Bo choć powieść Simmonsa traktuje o Dickensie, to jednak równie ważny jest sam Wilkie, rozgadany narrator, narcystycznie skoncentrowany na sobie, swojej karierze, swoim sprzecznym z konwenansami związku oraz swoim uzależnieniu od opium i laudanum.

Tak, ta powieść nie byłaby tak dobra, gdyby narrator był obiektywny, wszechwiedzący i bezosobowy. Cała zabawa polega na tym, że dostajemy wersję wydarzeń przefiltrowaną przez osobowość Collinsa, który wprowadza nas w meandry zdarzeń z właściwą sobie drobiazgowością, egocentryzmem pomieszanym z zazdrością wobec Dickensa, będąc w ciągłym opiumowo-alkoholowo-morfinowym transie. Nie jest to wizja, której możemy do końca zaufać, lecz może właśnie dlatego wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Elementy biograficzne mieszają się tu z domysłami, wydarzenia prawdziwe - z fantastycznymi. Wiktoriański Londyn to jest realistyczny, to staje się mroczną, widmową wizją miasta z najczarniejszych koszmarów, zamieszkanego przez rzeszę wyrzutków pod wodzą tajemniczego potwora, Drooda.

Nie wiadomo, co w wizji Simmonsa, który oddał pióro Wilkiemu, jest prawdą, co wywołanym narkotykami snem, a co hipnotycznym transem. Dlatego nie napiszę ani słowa o treści, poznajcie ją sami. Warto.


[Opinię opublikowałam wcześniej na moim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2044
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 6
Użytkownik: sowa 05.07.2013 21:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Dawno nic nie przeraziło ... | sylkwiatek
Jako wielbicielka Wilkiego Collinsa absolutnie nie mogę się zgodzić, że jego powieści się zestarzały; przynajmniej dla niektórych (niekoniecznie studentów anglistyki) są ciągle atrakcyjną lekturą, zapewniam - sprawdziłam nie raz :-))).
Użytkownik: Akrim 07.07.2013 09:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Jako wielbicielka Wilkieg... | sowa
Dla mnie "Kobieta w bieli" była bardzo atrakcyjną lekturą. :-) "Kamień księżycowy" czeka w kolejce i mam nadzieję, że też mi się spodoba.
"Drooda" chętnie przeczytam, bo po lekturze "Terroru" wiem, na co Simmonsa stać. :)
Użytkownik: sylkwiatek 08.07.2013 00:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Dla mnie "Kobieta w bieli... | Akrim
A, i jeszcze mam wrażenie, że dzięki Simmonsowi, znajdzie się więcej chętnych na bliższą znajomość czytelniczą z Collinsem :)
Użytkownik: E.A.Lovecraft 27.06.2017 11:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Dla mnie "Kobieta w bieli... | Akrim
Ja "Terroru" nie czytałem - ale chciałbym to przeczytać. Przeczytałem natomiast "Hyperion" do którego mam mieszane uczucia. "Drood" natomiast znacznie bardziej mi się podoba niż "Hyperion" - jestem gdzieś dopiero około 220 strony, ale czyta się fajnie i przyjemnie :)
Użytkownik: sylkwiatek 08.07.2013 00:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Jako wielbicielka Wilkieg... | sowa
Szczerze mówiąc, to ja osobiście Collinsa wolę od Dickensa :), ale zrobiłam "research" wśród znajomych i albo nikt nie czytał, albo narzekał... Stąd taka wzmianka. Ale dobrze, że jest nas więcej - miłośnicy Collinsa, łączmy się!
Użytkownik: sowa 08.07.2013 12:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Szczerze mówiąc, to ja os... | sylkwiatek
No proszę. Trzeba tak było od razu ;-). A właśnie ostatnio widziałam na wystawie w księgarni nowe wydanie (i zarazem nowy przekład - czyli trzeba będzie się zapoznać) "Księżycowego Kamienia", gdyby ktoś chciał dołączyć do klubu.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: