Dodany: 02.06.2013 14:29|Autor: Incrusta

Jak "zrujnować" życie hobbita?


Bilbo Baggins był bardzo szczęśliwym i zadowolonym ze swego życia hobbitem. Niemalże z namaszczeniem palił fajkę, gdy odwiedził go Gandalf, właściwie rujnując tym samym spokojny żywot głównego bohatera powieści.

Czarodziej naznaczył dom hobbita, który sądził, iż udało mu się z gracją wymówić się od proponowanych przez Gandalfa przygód, tak że nazajutrz nora Bagginsa została prawie oblężona przez krasnoludów. Hobbita odwiedziło dwunastu gości, a każdy z nich żądał jadła i napoju. Biedny Bilbo nie miał pojęcia, co się dzieje, zaś zapasy w jego spiżarni malały z każdą chwilą coraz bardziej.

Wkrótce przybył też sprawca całego zamieszania. Gandalf i krasnoludy stopniowo zaczęli wszystko wyjaśniać i okazało się, że pokładają nadzieję w gospodarzu. Baggins został bowiem wybrany na włamywacza. Miał być uczestnikiem wyprawy, z której powrotu nikt nie gwarantował. Jakże przeciwne to było naturze hobbita!

Na zaledwie 230 stronach Bilbo pokonuje wiele przeszkód, natyka się co krok na niebezpieczeństwa, nie wspominając o tym, jak wiele przygód go spotyka. Nie zawsze też hobbit potrafi zgodzić się z towarzyszami podróży. Krasnoludy niekoniecznie uważają go za godnego kompana. Zresztą i sam Bilbo nie sądzi, że jest najodpowiedniejszym towarzyszem do przygód.

W filmie (niestety widziałam ekranizację przed sięgnięciem po książkę) Bilbo był postacią troszkę denerwującą. Należałoby jednak skupić się na tym, jak bohatera przedstawił autor opowieści. U Tolkiena widać wspaniałą metamorfozę, najgłębsze myśli i naturę Bagginsa. Tutaj już nie jest to postać drażniąca, lecz wzbudzająca pewne emocje.

Inny aspekt samej powieści, który dość mocno wiąże się z Tolkienem, to opisy. Któż nie zwrócił uwagi na te charakterystyczne zdania, na te wplatane w opowieść pieśni? Zwłaszcza jeśli mowa o hobbitach, o całej trylogii autora dotyczącej sławnego pierścienia? W książce "Hobbit, czyli tam i z powrotem" opisy są o wiele ciekawsze, nazwałabym je delikatniejszymi, choć nie wiem, czy to dobre określenie.

Powieść Tolkiena była niezwykłą przygodą nie tylko dla głównego bohatera, ale też dla mnie. Szkoda, że niektóre obrazy zatarły mi sceny z filmu, jednak i tak nie żałuję, że mogłam poznać historię Bilba. A na przyszłość powinnam zapamiętać, że warto czasem poczekać z oglądaniem ekranizacji.


[Recenzję opublikowałam wcześniej na swoim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1163
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: