Dodany: 30.05.2013 13:35|Autor: Anakha

Ze schematu w schemat


To właśnie David Eddings, obok Tolkiena, zaraził mnie fantastyką w dzieciństwie. Postanowiłem więc przeczytać resztę jego książek. Niestety, podobnie jak w przypadku T. Brooksa, boleśnie się odbijam. Jeszcze się nie poddałem, ale kolejnego rozczarowania nie zniosę.

„Marzyciele” są ostatnią serią, którą napisał przed śmiercią. Można by się więc spodziewać szczytowej formy autora, popartej wielodekadowym doświadczeniem; niestety, mamy do czynienia raczej z wypaleniem.

Początek jednak tego nie zwiastuje. David Eddings znany jest z powielania schematów fabularnych. W „Malloreonie” zrobił z tego nawet prazasadę wszechświata, kiedy proroctwo wypełniało się po raz drugi w tym samym porządku. Zwyczajny człowiek/nastolatek dowiaduje się, że ma misję do spełnienia, zbiera więc armie całego Zachodu i wyrusza zabić Boga. I tak w czterech seriach. „Marzyciele”, miast na „Władcy Pierścieni”, są wzorowani raczej na „Starcrafcie”. Na spokojny kontynent spada plaga owado-ludzi, których hordy, niczym Zergowie, zabijają wszystko na swojej drodze. Wróg to bezmyślny, nieznający strachu, toteż jedynie strzały i szeregi umocnień mogą powstrzymać ich zwycięski pochód.

Brzmi dość apokaliptycznie, prawda? No właśnie, tylko brzmi. „Marzyciele” są skierowani do młodzieży, całość jest więc utrzymana w tonie pogodnej przygody. Na migracje przerażonej ludności czy spadek morale ludzkich najemników nie ma co liczyć. Wszystko jest maksymalnie uproszczone. Bohaterowie przerzucają się zabawnymi komentarzami – ale nie tak zabawnymi, jak w poprzednich seriach – wszystko idzie gładko, a zakończenie jest szybkie, z rozwiązaniem typu deus ex machina.

W „Belgariadzie” zachwycały wymyślone kultury i krainy. Każdą z nich odkrywało się z prawdziwą przyjemnością. Na początku byłem pewien, że tu będzie podobnie, pierwszy poznany lud wciąż wykonywał narzędzia z kamieni, miał szamanów. Niestety każdy inny da się opisać jednym słowem. Są więc piraci, najemnicy, nomadzi czy rolnicy. Ani tu oryginalności, ani fantastyki. Mapa świata zaś robi wrażenie dzieła gimnazjalisty, i to nieszczególnie zdolnego. Źródło zła nie jest już położone na wschodzie, ale w centrum kontynentu. Miejsce to otaczają góry, a z każdej strony świata wychodzi przełęcz do kolejnej atakowanej krainy. Taka symetryczna konstrukcja zupełnie nie wygląda na dzieło natury i nie ma w niej krzty wiarygodności.

„Elenium” było sympatyczną satyrą na religię. Wszystko podane było delikatnie, tak, aby nikt nie poczuł się urażony i uśmiechał się pod nosem. Tymczasem „Marzyciele”, a szczególnie w całości poświęcony temu tematowi ostatni tom, wyraźnie dają nam do zrozumienia, że religia ma tylko jedną, negatywną stronę. Uproszczony obraz, jak wszystkiego w tym świecie. Każdy kapłan koniecznie musi być tłusty, całymi dniami się obżerać i śnić o górach złota i władzy. Nie przesadzam, KAŻDY. W jednej z krain jest nawet wielokilometrowa, ciągle rozbudowywana świątynia ze złotymi drzwiami. Takie podejście do religii w powieści skierowanej do młodszych czytelników jest niewybaczalne. W tych przeznaczonych dla dorosłych zresztą też, są dwie strony medalu i należy starać się przedstawić je obie. Zwłaszcza że autor wyraźnie krzyczy na katolicyzm, wygodnie zapominając, iż islam jest znacznie wdzięczniejszym tematem dla takich rozważań (na przykład dżizja jest obowiązkowa, a dawanie na tacę nie. Kapłani w „Marzycielach” jednak zbierają na tacę…).

Reasumując: lepiej przeczytać po raz kolejny „Elenium” lub „Belgariadę” i te właśnie książki kupić dziecku; „Belgariada” przynajmniej uczy cenienia wartości (znaczenie przyjaźni, lojalności, miłości), a w porównaniu z „Marzycielami” jej sztampowa fabuła dobrze się broni. Z ciekawości warto przeczytać pierwszy tom „Marzycieli”, „Starszych bogów”, by zobaczyć, jak Eddings radzi sobie z ucieczką od schematów… za pomocą nowych schematów, co jednak odkryjemy dopiero przy lekturze drugiego tomu.


[Recenzję zamieściłem również na swoim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 663
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: