Dodany: 2013-04-18 13:25|Autor: berserkerka

Co polecacie z Dickensa?


Jakiś czas temu przeczytałam Dazida Copperfielda i się z tej książce po prostu zakochałam, chciałam więcej Dickensa. Sięgnełam po Klub Pickwicka, ale niestety nie dałam rady przebrnąć, jakoś mnie wcale nie śmieszył i wiało nudą. Kolejna była Mała Dorrit i znów poległam. Ale ciągle mam w głowie Dawida Copperfielda i moja miłość do niego ani trochę nie zmalała. Nadal chcę przeczytać coś Dickensa i się zakochać, możecie mi coś polecić?
Wyświetleń: 3927
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 12
Użytkownik: midori. 2013-04-18 18:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
Oh, doskonale Cię rozumiem. Ja też kiedyś zupełnie przez przypadek kupiłam na starociach, za pięć złotych, piękne wydanie Copperfielda i wpadłam jak śliwka w kompot. Plum. Niestety "Klub..." kompletnie mnie zawiódł, też jej nie skończyłam, a "Małą Dorrit" po prostu zniosłam. Podobno najlepszymi kąskami Dickensa są "Samotnia" i "Wielkie nadzieje" (polecam cudowny serial BBC "Great Expectations"!), ale niestety są niedostępne w normalnych cenach, żadna ze znanych mi bibliotek ich nie ma i chyba ostatecznie przeczytam w oryginale.
Użytkownik: misiak297 2013-04-18 18:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
Ja zaczynałem przygodę z Dickensem od "Opowieści wigilijnej". Później przyszła kolej na wspaniałego "Davida Copperfielda" i "Klub Pickwicka" (który mnie wciągnął, śmieszył i który zdobył moje uznanie), a następnie "Wielkie nadzieje". Choć wszystkie z wymienionych bardzo sobie cenię, uważam, że ta ostatnia pozycja jest najlepsza.
Użytkownik: aleutka 2013-04-18 18:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
Bardzo mialam podobnie. Po mojej ukochanej Opowiesci wigilijnej wszystkie inne powiesci Dickensa jakos mnie zawodzily (lacznie ze sztandarowym Dawidem Copperfieldem i Wielkimi Nadziejami). Dopiero Samotnia zdjela ten zly czar, wiec polecam wlasnie ja.
Użytkownik: misiak297 2013-04-18 18:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo mialam podobnie. P... | aleutka
A ja dzisiaj patrzę na "Opowieść wigilijną" trochę jak na taką miłą bajeczkę. Dużo bardziej przemówiły do mnie losy Davida Copperfielda czy Pipa.
Użytkownik: aleutka 2013-04-18 22:16 napisał(a):
Odpowiedź na: A ja dzisiaj patrzę na "O... | misiak297
Owszem to basn i jak wszystkie prawdziwe basnie wcale nie jest mila. Zaczyna sie od straszliwego upiora a potem jest juz tylko ciekawiej ;) I wcale nie jest tak, ze dobro zwycieza calkowicie. Ja tam wciaz pamietam jak jeden z duchow pokazal Scrooge'owi dwoje dzieci, wyglodzonych i drapieznie uczepionych jego szaty - chlopiec uosabia Ciemnote a dziewczynka Nedze. Ten obraz pozostal ze mna i bardzo mnie uodpornil na te wszystkie cukierkowe obrazki Bozego Narodzenia. A sama historia jest niemal archetypowa i niezwykle bogata - czego dowodem fakt, ze wciaz powraca i znajduje nowe interpretacje. Byl nawet jeden odcinek Przystanku Alaska oparty na Opowiesci wigilijnej przecie.

Byc moze przeczytalam Davida i Wielkie nadzieje zbyt wczesnie. Ale jakos do mnie nie trafily. Z drugiej strony ostatnio czytalam eseje Faulksa o literaturze. Kiedy mowi o Dumie i uprzedzeniu okresla ja jako jedna z decydujacych ksiazek jego zycia (obok wlasnie Davida Copperfielda i kilku innych). Decydujacych w tym sensie, ze po ich przeczytaniu uznal, iz literatura jest najwazniejsza rzecza na swiecie. Czytal je jako nastolatek, kryjac sie w jakims niedogrzanym internacie i nagle zorientowal sie ze wydaje jakies dziwne dzwieki. Bylo to zwiazane z faktem ze sie poplakal czytajac koncowke Copperfielda ale staral sie trzymac oczy otwarte aby moc czytac dalej. Moze powinnam dac Davidowi druga szanse.
Użytkownik: misiak297 2013-04-18 22:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Owszem to basn i jak wszy... | aleutka
Masz rację, może oceniam "Opowieść wigilijną" zbyt surowo.

Moja koleżanka zarwała całą noc na lekturze "Davida Copperfielda", a przyznam, że i mnie naprawdę trudno było się oderwać. Zresztą tak jak od "Wielkich nadziei". A "Klub Pickwicka" zdarzyło mi się czytać w autobusie - śmiałem się tak głośno, że współpasażerowie patrzyli się na mnie ze zgorszeniem.

Wiesz, Aleutko, wielka to literatura, która nadal pochłania, wciąga, wywołuje ogromne emocje, czy bawi (dlatego że w zamierzeniu ma bawić) nawet tyle lat po powstaniu.
Użytkownik: Johanan 2013-04-18 18:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
Ja Polecam "Oliwera Twista".
Użytkownik: asia_ 2013-04-18 20:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
"Wielkie nadzieje" są świetne, "Oliwer Twist" jest dobry, ale miejscami mnie irytował. Najbardziej lubię "Opowieść o dwóch miastach", ale to trochę inny klimat.
Użytkownik: elwen 2013-04-19 00:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
Jak za Dickensem nie przepadam, tak jego "Powieść o dwóch miastach" (w przedwojennym przekładzie Świderskiej, koniecznie!) uwielbiam. Za jedno z najpiękniejszych pierwszych zdań w historii literatury. Za cudownie niejednoznacznego Sydneya Cartona. Warto. Bardzo.
Użytkownik: midori. 2013-04-19 10:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Jak za Dickensem nie prze... | elwen
Ooo... Do schowka. Jakoś nigdy wcześniej się "Powieścią o dwóch miastach nie interesowałam", sama nie wiem dlaczego.
Użytkownik: szahnamee 2013-04-19 12:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
"Życie i przygody Nicholasa Nickleby" - tak trochę w klimacie Dawida Copperfielda i Oliwera Twista, chociaż bohater jest już pięknym młodzieńcem. Dwa tomy, więc jest czymś się rozkoszować. Uwielbiam Dickensa, a jego określeniem "osobliwość botaniczna" w odniesieniu do roślin, których nie znam posługuję się bardzo często...
Użytkownik: Stive 2017-11-03 21:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś czas temu przeczyta... | berserkerka
Opowieść o dwóch miastach! :)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: