Dodany: 2012-12-16 18:14|Autor: zsiaduemleko

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Filary ziemi
Follett Ken

O tym, jak zbudować nudę


Panie i Panowie, mam niezaprzeczalny zaszczyt przedstawić kandydata do tytułu Literackiego Rozczarowania Roku. Nagroda nie jest cenna, nie jest nawet namacalna fizycznie, a wyjątkowy splendor, który się ciągnie za laureatem, przypomina niechciane zwłoki i brak pomysłu na pozbycie się ich. Mimo to pretendentów raczej nie zabraknie, a do osamotnionej dotychczas "Czarodziejskiej góry" z hukiem dołączają "Filary ziemi". Gorące brawa na przywitanie, aplauz. Czytałem wiele kiepskich książek, nie żałuję, bo tylko dzięki temu potrafię później dostrzec książkę dobrą, bardzo dobrą czy też ocierającą się o doskonałość. Po "Filarach ziemi" mogłem jednak spodziewać się udanej lektury, cholera, powinienem nawet! Oceny zachęcająco wysokie, opinie wysoko zachęcające, gatunkowa przynależność (powieść historyczna) z kategorii tych, które mogą się spodobać każdemu, nawet mnie. Więc dlaczegóż to miałbym oczekiwać zdrady ze strony mojej intuicji? Nikczemnego uderzenia czymś ciężkim (mógłby to być nawet egzemplarz "Filarów ziemi") w tył mojej głowy, ograbienia mnie z drobniaków (bo z grubym szmalem to raczej ciężko) i pozostawienie nieprzytomnego z prognozowanym bólem głowy? Dzięki, Follett. Ale mógł zgwałcić i zabić, więc uznajmy, że nie było tak źle, skoro jednak dobrnąłem do ostatniej kartki. A teraz się poznęcajmy.

Nie ma większego sensu streszczanie fabuły, która obejmuje kilka dekad XII wieku, a jej tłem jest wojna domowa w Anglii, rywalizacja o tamtejszy tron i ziemię, budowa imponującej katedry w Kingsbridge (choć istnieje kilka miejscowości o tej nazwie, to powieściowe Kingsbridge jest fikcyjne) i mnogość intryg mających napędzać treść. Pełno tutaj postaci, ale niewiele z nich może zaintrygować niejednoznacznym charakterem i oryginalnością. Tom Budowniczy jest obrzydliwie prostoduszny i pozbawiony temperamentu, ale przynajmniej zabawnie się nazywa (skojarzenia z Bobem Budowniczym same się pchają do świadomości). Ellen to uznana za czarownicę mizantropka (choć lubi poczuć w sobie Toma pod wspólną opończą) mieszkająca w lesie, natomiast jej syn - Jack - prawdopodobnie nie potrafiłby nawet pomyśleć o jakiejś niegodziwości, a co dopiero się do niej posunąć. Wzrostowi buca Alfreda dorównuje tylko jego kretynizm i skłonność do tyranizowania słabszych. William Hamleigh jest brutalnym fanem zbiorowych gwałtów, niezdolnym do pozytywnych uczuć, Waleran - mściwym i przebiegłym intrygantem, za cel mającym jedynie powiększanie swojego bogactwa, a portret Philipa powinien figurować w encyklopedii zamiast definicji mnicha. Tak, większość postaci "Filarów ziemi" wpisuje się w kompletnie płaską czerń lub biel i w związku z tym zupełnie nie są one w stanie czymkolwiek zaskoczyć czytelnika. Jedynie Aliena próbuje coś wskórać w tej materii, ale Follett ma problem z wiarygodnym umotywowaniem jej działań, więc najczęściej imponuje ona swoim niezdecydowaniem.

"Filary ziemi" potrafią znużyć już po kilkudziesięciu stronach. Wszystko jest tutaj standardowe do bólu, co poniekąd wynika z bezbarwnej konstrukcji bohaterów dramatu. Ot, ich losy przeplatają się, niby przypadkowo zazębiają - tam sobie pogadają, tu się bzykną (sporo tego, zarówno w wersji soft, jak i hard), tam znowu źli ludzie uknują intrygę, z której dobrzy wyjdą bez szwanku. Kolejne strony są wypchane wymuszonym dramatyzmem i naciąganymi wydarzeniami - brawurowo fantastyczne ucieczki z więzienia, porody w nieprawdopodobnych okolicznościach i romantyczne odnajdywanie swojej drugiej połówki na drugiej połówce globu. Mniej więcej. Nie muszę chyba dodawać, że nieszczególnie to porywa czytelnika, kiedy rozwój większości wydarzeń jest w stanie przewidzieć znacznie wcześniej, a autor nawet nie stara się go zdezorientować i zaskoczyć? Najlepiej obrazuje to jeden z kulminacyjnych dialogów powieści, który najwyraźniej miał być zaskakującą wisienką na torcie, ale każdy, kto do niego dotrze już wie, czego się spodziewać i o czym będzie mowa. Autor może chciałby wywołać wstrząs, choćby nieznaczny, ale nie potrafi. Czytelnikowi pozostaje jedynie ze znużeniem przewrócić stronę. Co gorsze, Follett ma tendencję do rozwlekłości, treść wydaje się rozciągnięta jak żaba na liściu, wciąż powracają opisy skrzących się złotem oczu Ellen, a także rudych włosów i błękitnych oczu Jacka, który po raz dziesiąty rozmyśla o architekturze i piersiach Alieny.

Niby powieść historyczna, ale dzieje się gdzieś obok rzeczywistej historii. Za dużo tu mnichów, ich bogobojności i rygorystycznej dyscypliny - trudno o bardziej przewidywalnych bohaterów. Za dużo mdłego romansu, przez większość czasu pozbawionego ikry, wypełnionego jedynie sentymentalnym wzdychaniem do siebie wzajemnie. Naiwnie za dużo tutaj dobra zwyciężającego zło. Intrygi Walerana i Williama "Gangbang" Hamleigha początkowo trwożą, potem nużą, aż w końcu śmieszą (cudzołóstwo i nepotyzm u mnicha? Poważnie?). Napisałbym, że za dużo tutaj bredni o architekturze, o przyporach, filarach i arkadach, ale rozumiem, że to o budowie w dużej mierze jest ta powieść, więc odpuszczę - może kogoś to kręci. Za dużo tu nawet gwałtów - choć to nieprawdopodobne, ale nawet tym Follett potrafi znudzić. Nie wiem, chyba powinienem mu pogratulować.

Doceniam wysiłek, który Follett włożył w stworzenie tej powieści, ale emocji tam tyle, co na lekcji matematyki.


[opinię zamieściłem wcześniej na blogu]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 8298
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 14
Użytkownik: TOMPAP 2012-12-17 15:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Hehehehe, najprzyjemniej czyta się recenzje niepohlebne. Też miałem wątpliwa przyjemność spotkać się z Folletem, na szczęście książka była pożyczona i została oddana po przedarciu się przez niecałe sto stron. Nawet w swojej recenzji "Źródła Mamerkusa" podaję ją za przykład tego, jak nie powinno się pisać powiesci historycznych.
Użytkownik: norge 2012-12-17 18:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Doskonała recenzja typu "jadowitego" :)

Czytałam "Filary ziemi" kilkanaście lat temu, w czasach kiedy mój "książkowy zmysł krytyczny" dopiero się kształtował. Podobało mi się, i to bardzo, zwłaszcza te watki o architekturze, bo to mnie akurat interesuje. Jednak każda następna historyczna powieść Folleta budziła już mieszane uczucia. A "Upadek gigantów" przekroczył moje granice wytrzymałości. Wydał mi się tak kiczowaty, że na następny tom pod tytułem "Zima świata" straciłam zupełnie ochotę. Swoją drogą jestem ciekawa, jak dzisiaj oceniłabym "Filary ziemi", ale chyba się o tym nie przekonam, bo jakoś nie chciałoby mi się do nich wracać...
Użytkownik: Zbojnica 2012-12-18 20:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Podpisuję się pod każdym słowem!

A tu: Gniot roku moi drodzy, gniot roku!! dyskusja ;).
Użytkownik: lonas 2012-12-28 12:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Niestety popieram, "Filary" mam w 3 tomach, przebrnęłam tylko przez pierwszy (chociaż na ogół jestem uparta:) i czytam wszystko do końca - tego nie dam rady za nic na świecie). O ile film da się obejrzeć, książka jest niezjadliwa dla mnie. Do tego koszmarne tłumaczenie! Gratuluję wytrwałości w czytaniu
Użytkownik: olina 2013-07-31 22:25 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Świetna recenzja! Żałuję, że nie natrafiłam na nią 830 stron temu! :) Uwierzyłam naiwnie komuś, kto piał z zachwytu nad Follettem, i ucieszona, że będzie o średniowieczu, radośnie władowałam się w... kicz. Zgadzam się w kwestii monochromatyczności bohaterów; w gąszczu drętwych dialogów oraz postaci mdłych, mdlących lub wręcz mydlanych zabrakło etosu. Tchórzliwi i rozpustni rycerze??? Infantylny sposób narracji można tłumaczyć pisarską niezdarnością, ale gdzie rzetelna wiedza, która powinna być FILAREM powieści historycznej? Powiało Juliette Benzoni? Follett popełnił coś gorszego! Nie zadał sobie trudu, by zbadać wartości moralne czy kanony piękna obowiązujące w dwunastowiecznej Anglii. Jeśli już miał fiksację na punkcie biustu, to mógł się zorientować, że obfite piersi nie były wonczas uznawane za piękne. Widok samych dłoni wprawiał w drżenie, ud raczej nie widywano! O skromności nie słyszał. Żenująco tłumaczy sprawy oczywiste - wszystko łopatą wyłożone; przecie czytelnik sam nie dojdzie do żadnych wniosków. Za to podziwiam wyczyn: w taaakie tomisko nie wpleść ni krzty humoru! Nie rozśmieszyła mnie nawet bzdurność poczynań czarnych charakterów.

Użytkownik: ambarkanta 2013-08-02 12:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
A mnie skutecznie odstraszył serial, który przed emisją zapowiadał się interesująco.
Użytkownik: BardMirMił 2013-11-19 15:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
No ostro pojechane :D i niestety zniechęca mnie to do przeczytania, chociaż trochę mnie ten tekst zaintrygował :D
Użytkownik: jakozak 2013-11-19 16:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
A matematyka jest cudowną emocjonującą nauką! Kto powiedział, że jest nudna?

Filary Ziemi czytałam dawno temu. Więc niewiele pamiętam, poza tym, że pierwszy tom był fascynujący, drugi tylko dobry, a trzeci przeciętny.

Nie zrażajcie się, kochani. Przeczytajcie i będziecie mogli sami ocenić.
Użytkownik: ghulu 2014-03-07 12:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
A mi się w ogóle nie nużyły gwałty, rozboje, ani mnisi (może trochę za dużo najazdów Williama na Kingsbridge. Powiem więcej bardzo mi się podobali. Pierwsze 70 stron jest bezdennie głupie i nudne, ale potem płynie wartko. W 2 dni na plaży przeczytałem i nie żałuję. Co więcej w następne 2 dni machnąłem kontynuację, czyli "Świat bez końca". Bezpretensjonalna lektura, po której widać, że też została napisana pewnie w 2 dni. Serial niestety beznadziejny. Ja tam polecam;)
Użytkownik: radek3545 2015-06-17 13:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Nie zgadzam się.
Recenzja jest niesprawiedliwa, dotyczy w głównej mierze odczuć czytelnika i chociaż do tychże jak najbardziej ma on prawo to nie powinien tak definitywnie wypoiadać się o autorze i jego powieści.
Obrzucanie książki błotem za to, że za dużo było mnichów i opisów architektury? no bez przesady - myślę, że zsiaduemleko powinien wcześniej sprawdzić na biblionetce o czym jest książka i dopiero zabierać się do czytania / lub nie.
Ja z czystym sumieniem książkę polecam!
Użytkownik: miro51 2015-06-17 14:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie zgadzam się. Recenz... | radek3545
A mnie się wydaje, że właśnie ma prawo wypowiadać się definitywnie. Po to się pisze opinie o książkach. Można się z nimi zgadzać lub nie.
Użytkownik: Suara 2015-06-17 20:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Mnie nie powaliła na kolana ani z zachwytu ani ze zgrozy, ot historyczne czytadło bez specjalnych ambicji, ale nie jest znowu AŻ tak źle jak w recenzji powyżej. Może "Zsiaduemleko" nie lubi takich książek lub po prostu spodziewał się czegoś innego...( co podejrzewam najbardziej)
P.S
A z tą matematyką to już przesada, to fascynująca dziedzina nauki.
Użytkownik: Jagdon 2019-07-29 12:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
Jestem w trakcie słuchania "Filarów" w wersji audiobooka przygotowanego przez audioteka.pl. Ale, że wa firma rozbiła go na trzy, osobno płatne, części, to, niestety, nie przeczytałem od razu.
Recenzja chyba trochę niesprawiedliwa, ale jak mówię, jestem dopiero po 2/3 książki. Postacie faktycznie nie powalają na kolana, ale widywałem gorzej skonstruowane. Mnich Filip ma jednak wady, nieliczne, ale zawsz.e. Natomiast sporą zaletą książki jest pokazanie średniowiecznego mikroświata, rzadko mamy powieści historyczne o czymś takim traktujące i to duży plus "Filarów".
Użytkownik: efka-63 2019-10-10 16:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Panie i Panowie, mam niez... | zsiaduemleko
A ja zgadzam się z recenzją, którą zamieścił zsiaduemleko. Sięgnęłam po 'Filary...", bo bestseller, bo średniowiecze, bo... lubię :)
Ta powieść jest czarno-biała. Nie ma pośrednich kolorów. Bohaterowie są tutaj albo bardzo źli, albo ujmująco dobrzy. A cała akcja przewidywalna.
Autor puścił wodze fantazji również w obowiąującej ówcześnie modzie; kobieta w mini tunice?
Nie polecam i po następne tomy na pewno nie sięgnę.

Na lekcjach matematyki jednak odczuwałam więcej emocji :)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: