Dodany: 10.11.2012 14:46|Autor: galenlomiel

"Czas i cały świat zagubiły się"[1]


Pamiętam, że czytając tę książkę w wieku lat dziesięciu, uznałam ją po prostu za dziwną. Myślę, że przez jakiś czas zastanawiałam się nawet, co się stało z moimi Muminkami i czy aby na pewno ta książka też wyszła spod pióra Tove Jansson. Czytając ją po raz drugi, chłonę zachłannie każde słowo.

Zwykle nie lubię doszukiwać się w "Muminkach" drugiego dna. Bo właściwie po co. Ale tym razem porównania ze światem realnym nachalnie pchały mi się przed oczy na każdej stronie. Nie jest to w żadnym wypadku zarzut, o nie. Książka napisana jest wspaniale i to, że próbowałam ją czytać jako alegorię wojny, wypędzeń, historię jednostki wrzuconej w nieznany, nie-swój świat, to już moja prywatna idiosynkrazja. Bo o czym jest "Zima Muminków"? Rodzina Muminków przesypia zimę z igliwiem w brzuszkach, by obudzić się dopiero wiosną. Tym razem jest inaczej - Muminek budzi się w uśpionym domu, samotny, w czasie ciemnej, długiej, fińskiej zimy, i nie może znowu zapaść w sen. Świat na zewnątrz jest zupełnie obcy, nawet Mała Mi, którą Muminek przecież zna, a która też nie może zasnąć, jest inna niż zwykle (na uwagę, wydaje się, zasługuje określenie jej kilka razy jako tej, która ma złe spojrzenie, złą twarz - w innych częściach cyklu nie ma o tym mowy). Samotny Muminek spotyka Too-tiki, mieszkającą z grupą tak nieśmiałych, że aż niewidzialnych myszy (ale czy to na pewno myszy?) w kabinie kąpielowej. I ta kabina też jest inna niż latem, zamieszkana przez nieznane stworzenia, wśród których bohater nie umie się odnaleźć. Gorączkowo wyczekuje więc na powrót słońca. Bo świat za ścianami domu Muminków jest tak samo obcy, jak wewnątrz niego.

Ogromne wrażenie robi rozdział "Goście": do Doliny ściągają ze wszystkich stron ci, których ostra zima przyparła do muru, by szukać jedzenia i towarzystwa. Muminek nie chce, ale w końcu decyduje się im pomóc - wpuszcza tych zimowych uchodźców do domu, karmi konfiturami, które jego Mamusia tak pieczołowicie smażyła całe lato. I nie dostaje za to serdecznych słów podzięki, bo wszyscy są zgnębieni i nawet nie wiedzą, czy te konfitury im tak naprawdę smakują, czy nie. A odchodząc, zabierają ze sobą różne przedmioty, zwyczajnie kradnąc je z domu Muminków.

Również postacie, jakie spotykamy w "Zimie..." są bardziej melancholijne niż te, które zaludniają Dolinę Muminków w cieplejszych porach roku (bardziej nawet niż nieszczęsna Filifionka z "Lata Muminków", od lat czekająca na wizytę krewnych). Jest więc pies Ynk w wełnianej czapce, który marzy o tym, by przystać do wilków, ale boi się - niebezpodstawnie - że nie zostanie przez nie zaakceptowany. Opis jego spotkania z dzikimi "krewniakami" na długo zostaje w pamięci. Jest też Too-tiki, która ze sceptycyzmem odnosi się do wychuchanego jedynaka Muminka, chociaż uczy się okazywać mu wsparcie w najbardziej dramatycznym momencie - jednak pozostaje zdania, że "wszystko trzeba odkryć samemu (...). I również przejść przez to zupełnie samemu"[2]. Jest biedna, mała drobinka leśna Salome, która nie umie wyznać Paszczakowi swoich uczuć; i jest też Paszczak, jak każdy Paszczak mało refleksyjny, ale za tą fasadą skrywa się po prostu ktoś, kto bardzo stara się, by inni go lubili i może dlatego bombardujący otoczenie swoją ciągłą aktywnością - kąpielami w przeręblu, jazdą na nartach, ogniskami. Jest wreszcie Buka, która usiłuje się ogrzać, ale nie może, bo ogień gaśnie, kiedy się do niego zbliża. I nawet ona nie budzi już strachu tak bardzo jak latem. Wszyscy bohaterowie "Zimy..." są nakreśleni za pomocą prostych środków, a zarazem scharakteryzowani dużo lepiej, niż gdyby Jansson pisała o nich całe elaboraty. Także tytuły rozdziałów są bardzo zwięzłe, nie ma w nich opisowych ministreszczeń, jakie znamy chociażby z "Lata Muminków".

To także książka, którą Jansson zadedykowała swojej matce. Zwróciłam na to uwagę, bo Mamusia Muminka jest w tej części najbardziej "matczyna", mimo że śpi. Ale to do niej udaje się Muminek, by po prostu coś jej powiedzieć (chociaż wie, że nie odpowie), chce być przy niej, jej konfitur chce początkowo bronić i to jej może opowiedzieć o swoich przeżyciach w czasie zimy, podczas gdy co do innych ma wątpliwości, czy zrozumieją.

Skupienie akcji na Muminku i jego życiu wewnętrznym oraz przygodach w trakcie zimy sprawia, że "Zima Muminków" to książka trudniejsza, mniej wesoła niż pozostałe części cyklu (chociaż nie jest tak, że ani razu się przy niej nie uśmiechniemy - wystarczy spojrzeć na cudowne zdjęcie rodowe XIX-wiecznych krewnych Muminka albo posłuchać, jak zwierzaczek z krzaczastymi brwiami fuka oburzony "radamsa"!), podejmującą tematy takie jak samotność, śmierć, niezrozumienie przez otoczenie i przez najbliższych. Zima zmieniła Muminka i zmieniła też moje podejście do tych książek. Myślę, że oboje wyszliśmy na tym dobrze.


---
[1] Tove Jansson, "Zima Muminków", przeł. Irena Szuch-Wyszomirska, wyd. Nasza Księgarnia, 1972, s. 131.
[2] Tamże, s. 157.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 25413
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 48
Użytkownik: helen__ 12.11.2012 12:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Kocham "Muminki" (a najbardziej małą Mi, rzecz jasna) i "Zima" to jedna z lepszych części. Co do tego stanu niepokoju i zawieszenia, który się Tobie kojarzy z wojną, ze złym czasem - podobne w odbiorze jest "Dolina Muminków w listopadzie" (moja ulubiona) i "Kometa nad Doliną Muminków" - tu już bardzo oczywista alegoria wojny. Książki odkryłam jako człowiek dorosły i często do nich wracam - rzadko się zdarza tak mądra, zabawna i piękna po prostu proza - i mam na myśli tu już starszego czytelnika, zwłaszcza, jeżeli piszemy o wyżej wymienionych częściach. Wspaniałe są inne książki Tove Jansson - "Córka rzeźbiarza" i "Lato".
Użytkownik: rastanja 12.11.2012 12:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Sama ostatnio postanowiłam odświeżyć Muminkową serię. Mam za sobą dopiero pierwszą część, ale Twoja recenzja na pewno przyspieszy lekturę kolejnych.
Użytkownik: misiak297 12.11.2012 13:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Świetna recenzja, gratuluję wyróżnienia.

"Zwykle nie lubię doszukiwać się w "Muminkach" drugiego dna. Bo właściwie po co. " - sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie. Bo jeśli je odkryjesz, możesz zachwycić się jeszcze bardziej książką. Według mnie to jest właśnie synonim wielkiej literatury - to taka, która pod płaszczykiem liter kryje w sobie sporo nawiązań i odrębnych znaczeń niewidocznych przy pobieżnej lekturze.

Myślę, że warto szukać tego drugiego dna w książkach - i myślę też, że sama się o tym przekonałaś:)
Użytkownik: galenlomiel 14.11.2012 21:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Świetna recenzja, gratulu... | misiak297
Już raz usiłowałam dodać komentarz, ale mi go coś zjadło. Spróbuję raz jeszcze - dziękuję wszystkim za miłe słowa :-).

Misiaku - chodziło mi o to, że "Muminki" są dla mnie lekturą wartościową także na poziomie 0, tzn. bez doszukiwania się tego osławionego drugiego dna. Niemniej zgadzam się z Tobą, że lektura może być jeszcze wartościowsza, kiedy się odkrywa te kolejne dna. "Muminki" tych den mają kilka i przez to za każdym razem odkrywam tam coś nowego i myślę, że przez to są one tak wspaniałą lekturą także dla dorosłego czytelnika (a niektóre wręcz sprawiają wrażenie, że ten dorosły czytelnik jest ich czytelnikiem modelowym, jak np. "Tatuś Muminka i morze"). Ale uważam, że nawet przy czytaniu ich bez tego "drugiego dna" i sensów skrywających się pod spodem są lekturą wzbogacającą i wartościową :-).
Użytkownik: misiak297 14.11.2012 22:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Już raz usiłowałam dodać ... | galenlomiel
O tak, na pewno, podobnie jak z "Małym Księciem" - i bez drugiego dna książka sama w sobie jest wartościowa. Ja mam wrażenie, że czytelnik dorosły jest docelowym adresatem jeśli nie całego cyklu to części "Tatuć Muminka i morze" oraz "Dolina Muminków w listopadzie".
Użytkownik: cuayatl 12.11.2012 18:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
pięknie napisane
Użytkownik: MELCIA 12.11.2012 19:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Oj, jaka piękna recenzja!

Już jakiś czas temu powzięłam postanowienie, żeby przeczytać wszystkie części "Muminków" (najlepiej w wakacje, bo wtedy duża ilość wolnego czasu pozwala zrobić to "ciągiem" po kolei) i na pewno je zrealizuję. Wiele wskazuje na to, że warto.
Użytkownik: Pingwinek 12.11.2012 21:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Bardzo ładna recenzja przepięknej prozy. Muminki są cudowne i magiczne...
Użytkownik: visia 15.11.2012 19:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
"Zima Muminków" to pierwsza książka o Muminkach, którą dostałam i przeczytałam. Czytałam ją potem tyle razy, że trudno policzyć. Pozostała moją ukochaną książką o Muminkach. Jej ciepła melancholia oczarowała mnie, gdy byłam ośmiolatką i ten czar nigdy nie minął. Przeczytałam wszystkie inne części sagi, ale Zima pozostała najbardziej "moją" z muminkowych lektur. Wierzę, ze wszyscy miłośnicy "Zimy Muminków" to w jakimś sensie bratnie dusze :)
Użytkownik: wujtruj 18.11.2012 22:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Strasznie dużo zamieszania wokół tych Muminków. A tu listopad i zaraz znów będzie zima.
Hmm, coś chciałem ale zapomniałem.
Użytkownik: misiak297 19.11.2012 08:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Gratulacje! Należało Ci się;)
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 10:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Gratulacje! Należało Ci s... | misiak297
Dziękuję :-).
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 12:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Dziękuję :-). | galenlomiel
Misiak ma rację, w pełni zasłużenie. Dzięki Twojej recenzji zatęskniłam za swoimi (mam tylko "Zimę" i "listopad"), ale mieszkają w Lublinie obecnie na dnie szafy. Muszę je przywieźć i kupić resztę.
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 12:24 napisał(a):
Odpowiedź na: Misiak ma rację, w pełni ... | helen__
Dziękuję :-). Napędzę "Muminkom" koniunkturę ;-), ale nie powinnam chyba mieć z tego powodu wyrzutów sumienia (mam nadzieję) ;-).
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 12:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Dziękuję :-). Napędzę "Mu... | galenlomiel
I słusznie, przecież zasługują na to. Ja najardziej lubię małą Mi, gdyż mamy ze sobą wiele wspólnego.:)
Użytkownik: misiak297 19.11.2012 12:33 napisał(a):
Odpowiedź na: I słusznie, przecież zas... | helen__
A ja najbardziej mógłbym się identyfikować z Ryjkiem. Mam w sobie też coś z Filifionki. A uwielbiam Włóczykija;)
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 12:41 napisał(a):
Odpowiedź na: A ja najbardziej mógłbym ... | misiak297
Włóczykij, no jasne, że tak, ale Ryjek! Ryjek mnie denerwuje.:) A, zapomniałam, że "Kometę" mam też i tam Ryjkowi "lemoniada wyjechała na dywan".:) Lubię Mimblę też, bo wszystkie Mimble takie mądre (czytaj przemądrzałe, zajęte sobą i swoimi sprawami) i wuja Truja. Homek mnie denerwował też, chociaż bajka o tym Protozoza czy co była niesamowita.:)
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 12:42 napisał(a):
Odpowiedź na: A ja najbardziej mógłbym ... | misiak297
A wiecie, że kiedy czyta się to po latach, patrzy się na wszystko zupełnie inaczej? Przynajmniej tak jest w moim przypadku - miałam zupełnie innych "ulubieńców", a teraz kiedy to czytam wszystko od początku, to widzę te postaci zupełnie inaczej. Na przykład zawsze uważałam Muminka jako chorującego na przypadłość głównych bohaterów - czyli dość nieciekawego motora napędzającego fabułę, koncentrującą się wokół niego - a teraz jestem nim zachwycona, wydaje mi się bardzo prawdziwy. Mała Mi mnie z kolei przeraża (zwłaszcza w "Morzu"), jest najmniejsza, a zarazem najstarsza, bardzo ironiczna i taka "trzeźwa", w ogóle w niej nie ma tego marzycielstwa Muminków (w końcu nawet Mamusia jest rozmarzona na wyspie, z dala od Doliny).
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 12:53 napisał(a):
Odpowiedź na: A wiecie, że kiedy czyta ... | galenlomiel
Przyznam się, że jeżeli chodzi o książki, odkryłam je będąc nastolatką. Oglądałam za to jako dziecko bajkę, i to tą kukiełkową, w tv. Wtedy najbardziej lubiłam Włóczykija, małej Mi nie rozumiałam. Teraz się to przewartościowało - zresztą, przecież ona nie jest taka zła, będę jej bronić! Poza tym - skończenie pozytywne postacie nudzą mnie (patrz mój ulubiony bohater płci męskiej - to Rett, oczywiście).
A pamiętasz, jak umarła wiewiórka i urządzali pogrzeb, a mała Mi chciał zrobić sobie mufkę z jej ogona?!:D
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 12:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Przyznam się, że jeżeli ... | helen__
Oczywiście, że pamiętam :-). Ale nie chodzi mi tu o to, że Mała Mi jest skończenie złą i podłą osóbką, raczej w kontraście do przyjaznych Muminków, u których każdy czuje się dobrze (w końcu po to w "Listopadzie" wszyscy dążą do Doliny, na tę kawę na tej werandzie i tymi spokojnie brzęczącymi muchami u białej powały), wprowadza pewien dyskomfort i ja z tym dyskomfortem czuję się cały czas jakoś... może nie źle, ale jednak mam takie poczucie wytrącenia z równowagi. To znaczy rozumiem literacko taki kontrapunkt, ale nie zmienia to faktu, że Mała Mi mnie trochę przeraża (te mrówki!). To, że Muminki (Muminkowie?) ją zaadoptowały (-li), o czym już jest i w "Morzu" i w "Listopadzie" mowa wprost, świadczy o tym, że ten kontrast był i im potrzebny ;-).
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 13:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Oczywiście, że pamiętam :... | galenlomiel
Rozumiem, o czym prawisz.:) Mimo to obstaję przy swoim, Muminki są troszeczkę za mdłe, z amało doprawione. Skończenie dobre! Poprawne i ułożone. Oczywiście, że w 'listopadzie' wszyscy tam dążą, bo to oazja spokoju i ciepła. Ale nie oznacza to, że można o tym czytać w kółko i dla mnie Mi właśnie (ów kontrapunkt) sprawdza się świetnie. Tak samo lubię o Filifionce, która taka prawdziwa ze swoimi lękami. Ta Mi, która bierze życie takim, jakim jest, która się nie boi, dla której najpierw ważna ona sama - hm, ona jest trochę jak Scarlett, jak się nad tym zastanowić.:)
Użytkownik: aleutka 19.11.2012 13:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Oczywiście, że pamiętam :... | galenlomiel
Pamietam jak gdzies przeczytalam tekst Joanny Olech o tym, jak w redakcji funkcjonuje kod Muminkowy - ludzi sie porownuje do okreslonych typow. Jacek Podsiadlo jest ponoc Wloczykijem w stanie czystym, takich rzadko sie spotyka.
W tym sensie ciekawe moze byc z kim sie najblizej identyfikujemy a kto nas denerwuje i jak to sie zmienia w czasie.
Ja kocham Mala Mi. Podobno ona ma najwiecej z samej Tove (Tove nie kryla ze wiele postaci jest wzorowanych na ludziach, ktorych spotkala). Chcialabym miec taka Mi w kieszeni, podpowiadalaby mi co zrobic w wielu sytuacjach. Podziwiam to, ze nie boi sie konfrontacji i przygody. W malym ciele wielki duch :)To ona od razu diagnozuje problem w tym opowiadaniu o niewidzialnej dziewczynce - Ninni powinna sie umiec rozzloscic, bo bez tego ani rusz. Jak bylam mala i ogladalam te straszliwa kukielkowa wersje, ktora mnie zniechecila do Muminkowych ksiazek na wiele lat Mala Mi mnie przerazala. Teraz bardzo ja lubie. Ona jest jak pieprz i sol w jednym. Trzeba tylko uwazac, zeby nie przedawkowac.

PS W swoim czasie pracowalam z pewnym chlopakiem i ta mysl ze przeciez ja go skads znam nie dawala mi spokoju. Nie moglam go spotkac. W reinkarnacje trudno mi uwierzyc. A jednak patrzylam na jego dluga, chuda postac w artystycznie podartych dzinsach i to jak totalnie wyluzowany rozwiazuje zawile techniczne problemy i nie dawalo mi to spokoju. Dopoki w jakiejs rozmowie nie wspomnial, ze juz zaoszczedzil wystarczajaco duzo pieniedzy i wybiera sie w koncu do Azji na dluzsza podroz. Naprawde w ostatniej chwili ugryzlam sie w jezyk, zeby nie powiedziec "No tak, ty jestes Wloczykijem...".
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 13:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamietam jak gdzies przec... | aleutka
Czuję własnie podobnie, jednak pisząc o podobieństwie miałam na myśli zadarty nos, tą denerwującą upartość, umiejętność i potrzeba chodzenia swoimi drogami mając daleko w pupie, co kto myśli. Wiele bym dała za jej odwagę, ładnie to ujęłaś.
W wersji kukiełkowek Mi była naprawdę straszna i wyglądała, jak chora na progerię, całkiem jak mała wiedźma.:)
Ty poznałaś Włóczykija, a ja Retta.:)) Dziwne to trochę, spotkać takiegi chodzącego i nieomal nieprawdziwego. A wtedy bywa źle i trzymanie serca w ryzach nie pomoże.:)
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 14:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamietam jak gdzies przec... | aleutka
Westin pisze, że Jansson tylko dwie postacie całkiem wzorowała na znajomych - Mamę Muminka i Too-tiki, a sama ukrywała się pod takimi "małymi" postaciami w cyklu jak Homek z "Lata" albo Topik z "W Dolinie" :-). Aczkolwiek ta biografia jest pisana tak chaotycznym stylem, jak dla mnie, że zanim ją skończę, zdanie biografki może się zmienić i poszerzyć :-).

A ja tej kukiełkowej wersji nigdy nie oglądałam - zawsze mnie estetycznie odstręczała, ale chyba potraktuję to jako ciekawe doświadczenie poznawcze i obejrzę!
Użytkownik: aleutka 19.11.2012 14:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Westin pisze, że Jansson ... | galenlomiel
Nie wiem, nie sprawdzalam glebiej. Ale pamietam, ze w Corce rzezbiarza opisuje swoja ciotke. Czlowiek czyta ten opis i od razu widac skad sie wziela Filifionka :)

Mozliwe ze doroslym ta kukielkowa wersja sie podoba. Oszczedna estetyka i inne tego typu madre wyrazy mozna zastosowac. Jako dziecko balam sie jej i nie lubilam.
Użytkownik: Lwiica 19.11.2012 14:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wiem, nie sprawdzalam... | aleutka
ja muszę przyznać, że też się strasznie bałam tej kukiełkowej wersji "Muminków". A najbardziej (nie wiem dlaczego) przerażał mnie Ryjek - potworowata istota z dziwnymi kończynami - oraz Paszczak. Nie pamiętam w ogóle Buki z tej wersji, ale chyba też nie była za przyjemna :)
Użytkownik: aleutka 19.11.2012 14:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Westin pisze, że Jansson ... | galenlomiel
Ach wlasnie! W Corce rzezbiarza opisuje tez jak ktorejs finskiej zimy zostaly z mama literalnie uwiezione w domu. Nie mogly wyjsc z powodu zasp. Mala Tove bala sie bardzo ale kiedy zwierzyla sie mamie ta umiala wszystko odwrocic - pomysl jakie to fantastyczne, jakie jestesmy ukryte, jak ksiezniczki w zamku czy cos takiego nie pamietam dokladnie. W ten sposob to czego Tove bala sie najbardziej stalo sie fantastyczna przygoda. Ludzie ktorzy w koncu odsniezyli dom byli dla malej Tove jak intruzi :) Moze wlasnie dlatego ksiazka zadedykowana jest Signe Hammarsten Jansson.
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 14:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Ach wlasnie! W Corce rzez... | aleutka
"Córkę rzeźbiarza" mam w najbliższych planach :-). Zapowiada się świetnie! Westin pisze, tak na marginesie, że Jansson była w ogóle bardzo związana z matką. Obraz tej drugiej, jaki wyłania się z biografii Jansson, jest zresztą taki, że trudno się dziwić. Może nie do końca jak Mama Muminka (która jednak jest bardzo "udomowiona" i potrafi rzucić wszystko, byleby Tata był szczęśliwy, zawsze mnie to trochę rozczarowuje - liczę, że za którymś razem powie mu coś do słuchu, ale książka nie chce się zmienić ;-)), ale z drugiej strony, sama nie wiem. Sporo jest tych podobieństw (zwłaszcza do Mamy w "Morzu"). Ale to znowu jest to "drugie dno", które chyba nie do końca jest tutaj potrzebne :-). To znaczy postacie z "Muminków" są świetne i bez odniesień do rzeczywistości pozaliterackiej :-).
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 14:48 napisał(a):
Odpowiedź na: "Córkę rzeźbiarza" mam w ... | galenlomiel
Nie wiedziałam, że wyszła jej biografia u nas, zaraz sprawdziłam śródmiejskie biblioteki w mieście - i nie ma!
Użytkownik: galenlomiel 19.11.2012 15:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wiedziałam, że wyszł... | helen__
Bo rzecz jest całkiem nowa, wyszła 12.11. Podejrzewam, że za jakiś miesiąc-dwa będzie też w nowościach w bibliotekach. Książka na razie mnie nie zachwyca, bo jak pisałam jest dość chaotyczna (przekleństwo nadmiaru źródeł), ale jest za to pięknie wydana :-).
Użytkownik: helen__ 19.11.2012 15:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Bo rzecz jest całkiem now... | galenlomiel
Trudno, jaka jest, taka jest, i tak chcę ją mieć w rękach.:) Tak samo denerwuje mnie wznawiana (i dość mierna) biografia Montgomery "Maud z wyspy Księcia Edwarda", kiedy za górami i morzami została napisana nowa, duża i rzetelna "The gift of Wings". A nasze wydawnictwa milczą.
Użytkownik: miłośniczka 19.11.2012 21:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamietam jak gdzies przec... | aleutka
Znalazłam taki test: http://www.sciaga.pl/testy/155/jaka-postac-z-muminkow-przypominasz/ , ale trzeba się zalogować. Z drugiej strony to bardzo ciekawe - myślę, że gdyby dobry psycholog "skroił" taki teścik, to wynik mógłby o nas wiele powiedzieć innym (zresztą, nam samym również). :-)
Użytkownik: miłośniczka 19.11.2012 21:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Oczywiście, że pamiętam :... | galenlomiel
Coś w tym jest - w tym, że wszyscy czują się dobrze w okrągłym domku. Jak byłam malutka, marzyłam o tym, aby mieszkać u Muminków, choć nawet nie była to moja ulubiona bajka.

Gratuluję nagrody, recenzja jest świetna. :-)
Użytkownik: lady P. 20.11.2012 11:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Czytam recenzję (gratuluję!) i wszystkie komentarze i zaczynam żałować, że jako dziecko nie odkryłam muminków. Teraz już chyba za późno?
Użytkownik: galenlomiel 20.11.2012 12:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam recenzję (gratuluj... | lady P.
W żadnym wypadku! "Muminki" to jest lektura i dla dziecka, i dla nastolatka, i dla osoby dorosłej. Tak jak pisałam gdzieś wyżej - niektóre części są nawet napisane bardziej dla dorosłego, niż dla dziecka. Także biegnij do biblioteki ;-).
Użytkownik: lady P. 20.11.2012 12:40 napisał(a):
Odpowiedź na: W żadnym wypadku! "Mumink... | galenlomiel
Tak zrobię. :) Wypowiedzi czytałam chyba niezbyt uważnie, w pośpiechu, bo dopiero teraz np. zauważyłam, że Helen_ po raz pierwszy czytała Muminki będąc dorosła, więc dla mnie też nie jest za późno. ;)
Użytkownik: misiak297 20.11.2012 12:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak zrobię. :) Wypowiedzi... | lady P.
Ja też czytałem będąc dorosłym i uważam, że to był dobry wybór. To trochę jak z Puchatkiem - dorośli przy uważnej lekturze zauważą dużo więcej niż dziecko.
Użytkownik: lady P. 21.11.2012 11:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja też czytałem będąc dor... | misiak297
O właśnie, Puchatka czytałam pierwszy raz kilka lat temu i ciągle wydawało mi się, że jakbym sięgnęła po tę książkę z 10 lat wcześniej, to bardziej zachwyciłabym się światem stworzonym przez A. A. Milne.
Użytkownik: margines 20.11.2012 13:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak zrobię. :) Wypowiedzi... | lady P.
Wg mnie na czytanie czegokolwiek nie jest za późno (czyt.: Nie patrzeć w mój spis ksiąg przeczytanych:P)!
Tym bardziej na klasowość samą w sobie, jaką mają "Muminki".
Użytkownik: lady P. 21.11.2012 11:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Wg mnie na czytanie czego... | margines
Wydaje mi się, że po niektóre książki dla dzieci lub młodzieży trzeba sięgnąć w wieku kilku lub kilkunastu lat, żeby się nimi zachwycić i później mieć ochotę na ponowne czytanie i odkrywanie w nich ciągle czegoś nowego. :)
Użytkownik: laikta 20.11.2012 12:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam recenzję (gratuluj... | lady P.
Uwierz mi, na Muminki nigdy nie jest za późno! :)
Użytkownik: sowa 20.11.2012 14:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam recenzję (gratuluj... | lady P.
Bez żartów ;-). Na Muminki nigdy nie jest za późno. Po prostu zaczniesz od innego poziomu odbioru (to już kwestia wieku, siły nie ma), i tyle.
Użytkownik: helen__ 20.11.2012 19:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam recenzję (gratuluj... | lady P.
Tak, miałam dokładnie piętnaście lat.:) Ale im starsza, tym większy zachwyt, kocham je, po prostu.
Użytkownik: lady P. 21.11.2012 11:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak, miałam dokładnie pię... | helen__
Przekonaliście mnie. :D Na pewno przeczytam Muminki. :))
Użytkownik: helen__ 21.11.2012 12:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Przekonaliście mnie. :D N... | lady P.
Mam nadzieję, że staną się również bardzo Twoje.:)
Użytkownik: misiak297 27.11.2012 00:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Twoja piękna recenzja skłoniła mnie do sięgnięcia po nieczytany jeszcze przeze mnie tom Muminków, czyli "Pamiętniki Tatusia Muminka":)

Moje wrażenia z lektury tutaj: Między wolnością a rutyną

:)
Użytkownik: galenlomiel 27.11.2012 16:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Twoja piękna recenzja skł... | misiak297
Tamteż się udałam, żeby podzielić się wrażeniami :-).
Użytkownik: nnbobak 14.05.2013 14:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Pamiętam, że czytając tę ... | galenlomiel
Do Muminków wróciłam rok temu, przede wszystkim z lenistwa, wzięłam się za serial animowany.
Ale z każdym odcinkiem wiedziałam, że bez książek się raczej nie obędzie. Btw., uwielbiam Hatifnaty... takie tajmenicze.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: