Dodany: 2012-11-06 17:30|Autor: Oio

Książka: Bękart ze Stambułu
Shafak Elif (Şafak Elif)

2 osoby polecają ten tekst.

Tureckie pyszności


Mam ochotę spróbować kuchni tureckiej - Elif Şafak pięknie o niej pisze w "Bękarcie ze Stambułu". I chociaż kulinaria są do opowiedzianej tu historii tylko dodatkiem, to jednak stanowią doskonały przykład, jak "Bękart ze Stambułu" oddziałuje na zmysły. Ta książka dosłownie pachnie, smakuje i karmi wyobraźnię barwnymi opisami Stambułu.

Kuchnia jest zresztą nieodzownym chyba elementem takich rodzin jak te w powieści. Dziewiętnastoletnia Asya Kazanci mieszka w Stambule z trzema ciotkami, babką i matką (którą zresztą też nazywa ciotką). Czuje się trochę przygnieciona wymaganiami stawianymi przez rodzinę, stłamszona nadopiekuńczością kobiet z jej domu, poza tym uważa się za nihilistkę. Tysiące kilometrów od Stambułu, w USA mieszka Armanusz, która jest rozdarta pomiędzy rozwiedzionymi rodzicami - matką Amerykanką i ojcem Ormianinem wraz z jego liczną i barwną familią. Jakby tego było mało, jej ojczym jest Turkiem - a prawie każdy Ormianin Turków serdecznie nienawidzi. Armanusz postanawia odnaleźć siebie i poznać swoje korzenie.

Elif Şafak ma dar opowiadania świetnych historii - jej powieści są pełne humoru, soczyste, tętniące życiem. I czyta się je wyśmienicie. Autorka bardzo barwnie odmalowuje Stambuł - miasto jawi się jako żywe, kolorowe i niezwykłe, stanowiąc doskonałe tło dla tej trochę zwariowanej, trochę poważnej sagi rodzinnej. Pisarka miesza w niej rzeczywistość z elementami nadprzyrodzonymi. Nad mężczyznami z rodu Kazanci wisi klątwa i żaden z nich nie żyje dłużej niż czterdzieści lat. Najstarsza z ciotek Asyi jest wróżką i rozmawia z oswojonymi dżinami. Bohaterowie są barwni i pełnokrwiści. Şafak zaludnia swoją powieść postaciami różnorodnymi jak Stambuł i zwariowanymi jak życie w tym mieście. I tworzy dla nich ciekawe, pokręcone losy, które splatają się w dziwny sposób. To wszystko składa się na zgrabną, pomysłową fabułę, poprowadzoną z lekkością, doprawioną szczyptą humoru i refleksji.

"Bękart ze Stambułu" jest nie tylko barwną historią rodzinną, ale też swoistym rozliczeniem się z historią Turcji. W powieści splatają się losy dwóch rodzin - tureckiej i ormiańskiej. Ormianka Armanusz postanawia odnaleźć swoją tożsamość u tureckich krewnych ojczyma. A Ormian i Turków łączy przecież i dzieli zarazem bolesna historia, w której wciąż wiele niezaleczonych ran, niedopowiedzeń, przekłamań i wzajemnych uraz. Elif Şafak przedstawia ją z wyjątkowym obiektywizmem, poszanowaniem i sympatią dla obu stron. Pokazuje zarówno różnice między Turkami i Ormianami, jak i elementy spajające - jak choćby wspomniana już podobna kuchnia. Historię ukazuje z bolesną szczerością - czytamy o wygnaniach, torturach, rozłączeniu rodzin. Widać tu także, jak mechanizm państwowy tuszuje pewne wydarzenia, które są wstydliwe i burzą wyobrażenia Turków o ich własnym kraju. Okazuje się, że o dramatycznych dla Ormian wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat Turcy mają pojęcie raczej mętne (delikatnie mówiąc). Niespodziewane spotkanie pozwoli bohaterom powieści na odkrycie wspólnej historii, elementów łączących i wielu, wielu podobieństw, które zazwyczaj są nie do zauważenia, bo zostały ukryte za murem wzajemnej niechęci. Pisarka porusza się z łatwością zarówno w środowisku (mniej lub bardziej) tradycyjnej tureckiej rodziny, jak i pokrzywdzonych ormiańskich wygnańców, którzy domagają się rekompensaty za krzywdy. Różnic między tymi dwoma światami jest mnóstwo - ale są też drogi do porozumienia, pogodzenia. Co ciekawe, Şafak po ukazaniu się powieści drukiem została pozwana do sądu za szkalowanie tureckości. Na szczęście ją uniewinniono.

Strony "Bękarta ze Stambułu" zaludniają głównie kobiety, nieliczni mężczyźni pozostają gdzieś w tle, są bardziej jak cienie. Natomiast postacie kobiece to istne mistrzostwo, popis literackiego talentu i kreatywności. Dowód na to, że Elif Şafak posługuje się niezwykłą literacką magią (a może jakiś dobry dżin podszeptuje jej pomysły?). Jest wśród nich wspomniana już Banu, która zajmuje się wróżeniem, Cevriye - poważna nauczycielka historii w liceum, Feride - trochę upośledzona umysłowo, której jedynym zainteresowaniem jest geografia fizyczna. Jest i Zeliha - wyzwolona matka Asyi. Po drugiej stronie oceanu może nie jest już tak ciekawie, tam przebywamy jednak rzadziej i choć ormiańska rodzina jako całość tworzy barwną grupę, to żaden z jej członków nie zapada w pamięć. Historia kręci się jednak wokół Asyi i Armanusz - dwóch dziewczyn z różnych krajów i kultur, o zupełnie różnych osobowościach, które mimo wszystko znajdą klucz do porozumienia. Może połączy je grzebanie w przeszłości, poszukiwanie własnej tożsamości?

"Historie rodzinne tak się wzajemnie przeplatają, że zdarzenie sprzed kilku pokoleń może wpłynąć na pozornie nie związane z nim obecne sytuacje. Przeszłość wcale nie przeminęła. [...]
Życie jest sumą zbiegów okoliczności, ale czasem potrzeba aż dżinna, żeby to zgłębić"*.

Nie chce się odkładać tej barwnej, ciepłej, zwariowanej powieści. To interesująca, mądra historia urozmaicona smakami i zapachami. Orzeszki piniowe, cynamon, wanilia, pistacja, woda różana... I do tego szalony, egzotyczny Stambuł! Pychota!



---
* Elif Şafak, "Bękart ze Stambułu", przeł. Michał Kłobukowski, Wydawnictwo Literackie, 2010, s. 448.

[Recenzję opublikowałam wcześniej na moim blogu]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1066
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: