Dodany: 21.01.2012 23:20|Autor: polter

Książka: Pierścień
Niven Larry

2 osoby polecają ten tekst.

Pierścień


Klasyka ma to do siebie, że lubi się starzeć. Po upływie pewnego czasu niektóre elementy danego dzieła młodemu czytelnikowi wydać się mogą miałkie i nijakie, nierzadko nawet śmieszne. Owa tendencja szczególnie często dotyka szeroko rozumianego science fiction, które niejednokrotnie – bazując na ekstrapolacji pewnych trendów i scenografii zaawansowanej technologii – z biegiem lat traci swoje walory. Nie dotyczy to jednak utworów pokroju "Pierścienia" Larry'ego Nivena.

Dlaczego? Ponieważ autor nie skupia się na próbie olśnienia czytelnika drobiazgowymi opisami najnowszych zdobyczy myśli technicznej. Zamiast tego przedstawia świat, pokazując kolejne dobrodziejstwa rozwoju, ale bez zbędnego naukowego bełkotu – bohaterowie z nich korzystają, jak my obecnie z telewizora. Kropka. Brak tu konkretnych rozwiązań technicznych i wykładów na temat fizyki kwantowej. Niven postawił na akcję i relacje między członkami wyprawy na tytułowy Pierścień, czyli zbudowaną przez tajemniczą rasę konstrukcję o cylindrycznym kształcie, krążącą wokół słońca.

Owa drużyna jest dość nietypowa: główny bohater, Louis Wu, człowiek, liczący sobie blisko 200 lat, obcujący z najnowszymi nowinkami technicznymi, podróżnik i eksplorator; dwugłowy lalkarz, Nessus, pozornie tchórzliwy obcy, który jednak kryje w sobie mnóstwo tajemnic i zagadek; kotopodobny wojownik kzin, honorowy, dążący do rozwiązań siłowych, bezkompromisowy przedstawiciel rasy najeźdźców; oraz Teela Brown, kolejny przedstawiciel ludzkości, lecz jakże wyjątkowy – to kobieta obdarzona niezwykłym szczęściem, która nigdy w życiu nie doznała porażki, ani też nie została zraniona.

I właśnie interakcje między nimi stanowią rdzeń powieści – obserwujemy wzajemną nieufność, momentami wrogość, sondowanie. Cztery tak różne osobowości, pochodzące z odmiennych środowisk, tworzą mieszankę wybuchową. Jesteśmy świadkami konfrontacji całkowicie rozbieżnych światopoglądów – pacyfistyczny i przezorny Louis Wu bywa zaskakiwany, a czasem wręcz przerażony naiwnością i ufnością Teeli. Jego instynkt samozachowawczy czeka ciężka próba podczas obcowania z brutalnym i bezwzględnym kzinem. Wszystkich ich natomiast wprawia w osłupienie Nessus, zarówno poglądami na temat porządku wszechświata, ewolucji, jak i swoim tchórzostwem. To zadziwiająco ciekawe i udane przedstawienie kontrastujących światopoglądów.

Książka ma też swoje wady. Wspomniany brak zawiłości technicznych ma także negatywny wydźwięk – wiele rzeczy musimy bowiem wziąć na wiarę, działają bo "autor tak powiedział". Również fabuła pozostawia sporo do życzenia, gdyż jest w głównej mierze jednowątkowa, bez zbytniego urozmaicenia, choć ma kilka zaskakujących zwrotów.

Śmiało mogę jednak rzec, że po czterdziestu latach od pierwszego wydania "Pierścień" ciągle zapewnia rozrywkę na dobrym poziomie. Choć idee badania starożytnych obcych artefaktów w kosmosie i wspólnej podróży przedstawicieli innych gatunków nie wydają się już tak nowatorskie, to warto zapoznać się z lekturą, na której na pewno wychowali się autorzy obecnie uważani za pionierów science fiction.



[Autorem recenzji jest Bartłomiej "baczko" Łopatka.
Tekst pierwotnie opublikowany w serwisie Poltergeist: http://ksiazki.polter.pl]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1400
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: tomp 16.03.2020 21:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Klasyka ma to do siebie, ... | polter
Rozumiem, że to klasyka gatunku i kto lubi sf, ten powinien przeczytać "Pierścień". Przeczytałem, ale bez jakichś pozytywnych emocji. Dość prosta to historyjka, miejscami nużąca, m.in. za sprawą jakiejś dziwnej seksualnej obsesji głównego bohatera (a może i samego Nivena). Do tego bohaterowie to psychologiczne płaszczaki, bardzo papierowi. Ok, może przedstawicieli obcych ras trudno dobrze sportretować, ale bohaterowie-ludzie to po prostu dramat... Bardzo irytujące jest to, że bohaterka - Teela - pełni w książce funkcję mało bystrej maskotki seksualnej Louisa Wu. Poza tym ja - czytelnik wychowany na Lemie - po prostu nie znoszę, gdy przedstawicieli obcych ras (w tym przypadku to lalkarz i kzin) zaopatruje się w bardzo ludzkie cechy charakteru. W zasadzie pokraczny lalkarz i kotopodobny kzin równie dobrze mogliby być po prostu kumplami z podwórka Louisa Wu, z tym że jeden byłby tchórzliwy, a drugi krewki i skory do bitki.
Plusy: 1) książkę szybko się czyta, 2) dość ciekawa jest przedstawiona przez lalkarza teoria szczęścia sprzyjającego niektórym ludziom oraz wątek sterowania rozwojem ludzkiej i kzinskiej cywilizacji przez lalkarzy.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: