Dodany: 23.08.2011 18:24|Autor: jagudjagut

Kontrowersje dotyczące książki Lindy Polman


Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z książką "Karawana kryzysu.Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej" ale w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" przeczytałam artykuł Adama Leszczyńskiego,który mając ogromne doświadczenie w tematach społecznych oraz pomocy dla krajów tzw.trzeciego świata zwraca uwagę na radykalizm z jakim napisana jest ta książka.Nie będę streszczać wszystkiego,ale kluczowe zarzuty stawiane przez autora to brak wyobraźni i rozeznania w realiach pomocy społecznej w biednych krajach.
L.Polman zdaje się demonizować pomoc humanitarną i postrzegać całą sytuację zero-jedynkowo.Jeżeli występuje jakaś patologia całysystem jest zły.To prawda,że mieszkańcy biednego południa handlują nieraz materialnymi pomocami podarowanymi np.przez ONZ jednak czynią to często nie w interesie jakiś bliżej nieokreślonych struktur mafijnych tylko,być może uważają,że inna rzecz jest im bardziej niezbędna do przeżycia niż wózek inwalidzki.
Uważam,że ważne jest spojrzeć krytycznym okiem na wszelkie nieścisłości lub przekłamania w tej publikacji,ponieważ może dać wielu osobom wygodną wymówkę,aby nie wspierać akcji humanitarnych,skoro i tak pomoc nie dociera do potrzebujących.
Myślę,że tak jak wszędzie korupcja i kradzieże zdarzają się i wewnątrz tych organizacji i należy dążyć,żeby to zmienić,ale nie należy porzucać całkowicie pomocy tylko dlatego,że nie jest w 100% skuteczna.
Wyświetleń: 3772
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 5
Użytkownik: carmaniola 25.08.2011 13:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie miałam jeszcze okazji... | jagudjagut
Przyznam, że z chęcią przeczytam książkę Polman (artykuł Leszczyńskiego niestety mnie ominął), bo jakimś dziwnym trafem ostatnio natykam się na podobne opinie o pomocy humanitarnej dla biednych krajów tzn. wręcz mówi się o przemyśle pomocowym i neguje się sensowność niesienia pomocy w formie dotychczas przyjętej. I przyznam, że argumenty tej strony przeciwnej owej pomocy do mnie przemawiają.
Użytkownik: kasiawrz 21.09.2011 20:40 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie miałam jeszcze okazji... | jagudjagut
jagudjagut, myślę, że najpierw powinnaś przeczytać tę książkę, a później głosić opinię o niej. Strasznie nie lubię takich opnii z drugiej ręki. Jeżeli artykuł Adama Leszczyńskiego zaciekawił Cię to może powinnaś przeczytać również książkę Lindy Polman? Wtedy mogłabyś osądzić, kto i w jakim stopniu ma rację.

Ja właśnie jestem po lekturze "Karawany...". Dziękuję Lindzie Polman za tą książkę! Oczywiście należy pomagać, ale ta książka skłania do refleksji nad sposobem tej pomocy oraz odpowiedzią na pytanie, co możemy zrobić, aby prawidłowo racjonować pomoc i rzeczywiście sprawiać, aby tym ludziom żyło się lepiej.
Autorka absotulnie nie nakłania nikogo do zaprzestania wspomagania organizacji pozarządowych, tylko proponuje dwa razy się zastanowić, komu i w jaki sposób przekazujemy pieniądze.

Myślę, że ważnym szczegółem jest fakt, iż wstęp do polskiej wersji napisała Janina Ochojska.
Użytkownik: moremore 16.10.2012 19:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie miałam jeszcze okazji... | jagudjagut
Przyłączam się do komentarza poprzedniego, absolutnie problem pomocy humanitarnej nie został potraktowany, jak to ocenia Adam Leszczyński:"zero-jedynkowo". Mało tego, oprócz przedstawienia udokumentowanych faktów, danych, liczb i analiz, Polman stawia bardzo ważne moralne pytania, między innymi o to, jak poradzić sobie z brakiem współpracy między konkurującymi o pieniądze darczyńców (de facto o własne być albo nie być) organizacji pomocowych, jak przeciwstawić się skutecznie rozgrywanym przez reżimy, oprawców, rebeliantów i wszelkiej maści zbrodniarzy manipulacjom przy rozdawnictwie naprawdę ciężkich pieniędzy, które w ostatecznej fazie pomocy w ogóle nie docierają do poszkodowanych. Autorka bez ogródek opisuje proceder rozkradania przekazywanej pomocy na różnych etapach jej organizacji, piramidach kolejnych ciągnących zyski podwykonawców, o kupowanej podczas humanitarnych akcji broni, bogaceniu się przy okazji dyktatorów, bezradności tych, którzy naprawdę chcą pomagać, gdy okazuje się, że nie są w stanie działać skutecznie bez wspierania przemocy, o koniunkturalizmie i medialnych korzyściach, o braku wyobraźni pomagających (rękawice narciarskie zrzucane z samolotów nad Afryką), o braku wrażliwości gdy toczy się zacięta walka o granty, wreszcie o zagrożeniach, jakie w dzisiejszym świecie pozbawionym złudzeń mogą spotkać pokojowych przecież aktywistów, działających na terenach objętych konfliktem.

Henry Dunant, kiedy w 1863 roku zakładał organizację Czerwony Krzyż za jedną z głównych zasad jej działania przyjmował neutralność i bezstronność. Linda Polman udowadnia bezdyskusyjnie moim zdaniem, że bezstronność międzynarodowej pomocy jest już dziś niemożliwa, że duże pieniądze i wpływy, jakie związane są z tą działalnością zawsze pociągają za sobą hordę chciwości, bezprawia, przemocy i niestety - czasem służą złej sprawie, chociaż mają takie piękne i wzniosłe hasła na sztandarach. I robi to sprawnie, bez afektacji, bez owijania w bawełnę, bez cackania się z autorytetami. Nie dowiedziałam się w sumie niczego nowego, mechanizm "rozpływania się środków" na różne cele znamy w polskiego podwórka (patrz autostrady :)), ale naprawdę interesująco analizuje autorka pewne mechanizmy wzajemnego nakręcania się przemocy i akcji humanitarnych, przepływu zależności i zysków, ciągnie nas przez Azję, Afrykę, i Europę pokazując powracające jak zaczarowane te same schematy marnotrawienia, obojętności, koniunkturalizmu, braku współpracy, bezsensownej konkurencji, moralnego dramatu pod tytułem:" ile dzieci może umrzeć, a ile da się nakarmić".Opisuje jak podtrzymywanie obozów dla uchodźców potrafi skutecznie ubezwłasnowolnić wspomaganych, jak się przy okazji świetnie załatwia przedłużenie wojen domowych i rzezi wspierając tą samą pomocą oprawców. To jest główny motyw tej książki i naprawdę warto samemu się z tym dylematem zmierzyć. I nie jest prawdą, że Polman neguje międzynarodową pomoc jako jednoznacznie złą, wskazuje jednak poważne patologie i stara się dociec gdzie leży źródło zakażenia, jak sobie z tym poradzić przeciwstawiając przykładom negatywnym także organizacje czy jednostki, które rozumieją, że jest granica rozsądku, której przekroczenie czyni wspomaganym więcej krzywdy, niż pożytku i kiedy trzeba wycofać się poza akcję.

Na koniec: ten fragment z wózkami dla niepełnosprawnych dotyczył akurat sytuacji, kiedy przywiezione przez holenderski zdaje się, Czerowny Krzyż wyposażenie, zamiast zostać rozdane ofiarom wojny, przejęte przez wojsko-zostało sprzedane kacykom i znajomym kacyków, a potem wydzierżawione ulicznym handlarzom (wózki jako lodziarnie i kebabownie). Beznogie i bezrękie ofiary wojny nie miały akurat nic do powiedzenia w kwestii przydatności tychże wózków, bo nigdy ich nawet nie zobaczyły.

Polecam lekturę, świetna książka.
Użytkownik: MariusSalami 14.11.2012 22:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie miałam jeszcze okazji... | jagudjagut
ja nie czytałem ale napiszę, że książka jest świetna...

W Gazecie Wybiórczej różne dziwne rzeczy piszą.
Użytkownik: Anakha 07.02.2016 12:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie miałam jeszcze okazji... | jagudjagut
Jestem w trakcie lektury. Przeczytałem już jednak tę dyskusję i uznałem, że mogę ją wartościowo uzupełnić. Za doskonałą alternatywę dla tego jakże dziurawego systemu uważam dobroczynność opartą na przedsiębiorczości. Jest to inwestowanie środków nie w jednorazową pomoc(dając komuś koszulkę dajesz komuś koszulkę i nic więcej), a w utrzymującą się działalność(kredyt/darowizna kilkuset dolarów dla kobiety, chcącej zostać szwaczką; albo na wyższym poziomie wybudowanie przez Danone wytwórni jogurtu zawierającego kluczowe składniki odżywcze i sprzedawanie po kosztach, tak aby tubylców było stać na ich zakup, a wytwórnia mogła się utrzymać).

Szerzej o tym zagadnieniu możecie przeczytać w książkach Richarda Bransona. Osobiście polecam zacząć od "biznes do góry nogami wywrócony". Wybierając wędkę zamiast ryby, możemy pomóc trwale poprawić sytuację, a nie uspokajać swoje serca nieefektywnymi działaniami.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: