Dodany: 2011-03-09 11:26|Autor: anek7

Siostrzana więź


Właśnie zakończyłam lekturę książki „Siostrzyczka miłosierdzia”, dzięki czemu zaliczyłam pierwsze spotkanie z pisarstwem pani Ewy Zaleskiej i nieśmiało mogę sobie obiecać, że nie będzie to spotkanie ostatnie.

Bohaterkami książki są trzy siostry: Marysia, która jest krytykiem filmowym, Hania - spełniająca się w roli żony i matki oraz najmłodsza - Izaura zwana Izą, wspinająca się po szczeblach bankowej kariery. Pewnego dnia Izaura znika, a jedynym tropem dla szukających jej sióstr jest tajemnicza płyta DVD pozostawiona w jej mieszkaniu przez porywacza. Marysia i Hania ruszają na ratunek…

Z tego, co napisałam wyżej można by sądzić, że to książka sensacyjno–kryminalna. Nic bardziej błędnego. Owszem, wątek sensacyjny jest, ale raczej jako tło, na którym poznajemy wzajemne relacje pomiędzy siostrami i otaczającymi je osobami. Relacje, na które ogromny wpływ miał dom rodzinny i wzajemne, nie do końca prawidłowe, stosunki w nim panujące. Nie jest to jednak powieść psychologiczna w pełnym tego słowa znaczeniu. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że „Siostrzyczka miłosierdzia” to taki literacki kociołek, do którego autorka włożyła po trochu z różnych gatunków literackich, doprawiając wszystko dobrym humorem.

Matka Marysi, Hani i Izy była osobą nieco oderwaną od rzeczywistości, stale przebywającą w świecie ulubionych filmów i seriali telewizyjnych, a swoim dzieciom praktycznie nie poświęcała żadnej uwagi – obdarzyła je jedynie imionami ulubionych serialowych bohaterek: rudej czerwonoarmistki Marusi, pracowitej Hanki Borynowej oraz nieszczęśliwej brazylijskiej niewolnicy Izaury. Ojciec starał się trzymać jak najdalej od rodziny, więc dziewczynki musiały radzić sobie same – ponieważ pomiędzy dwiema starszymi a najmłodszą była dosyć duża różnica wieku, opiekowały się nią i starały się stworzyć w miarę normalny dom. Kiedy dziewczęta stają się kobietami i rozpoczynają dorosłe życie, przeszłość wyciska na nich swoje piętno. Maria spełnia się w swojej pracy, jednak nie potrafi stworzyć trwałego związku i ciąży jej samotność; Hanka chce być przeciwieństwem własnej matki, wybiera rodzinę i stara się, aby wzajemna więź pomiędzy siostrami nie osłabła; Iza nie do końca wierzy we własną wartość i usiłuje się wtopić w tłum zwykłych ludzi.

Oprócz głównych bohaterek karty książki zapełnia szereg innych postaci. Poznajemy współpracowników i szefa Izy, który ma co do ślicznej pracownicy swoje plany, byłych narzeczonych Marii, studentów łódzkiej filmówki, których los rzucił w miejsce przetrzymywania Izy przez porywacza i jeszcze wiele innych osób. I chyba ta mnogość bohaterów jest dla mnie minusem tej książki. Wygląda, jakby autorka chciała zrealizować kilka scenariuszy i nie mogła się zdecydować, który z nich wybrać, więc włożyła je wszystkie do jednej książki. Powieść ma szybkie tempo, przepełniona jest optymizmem, a zwroty akcji nie pozwalają się przy niej nudzić.

Wracając do mojego kulinarnego porównania powiem, że pomimo wszystko ta akurat literacka potrawa przypadła mi do gustu, choć mistrzostwo świata to nie jest. Mam nadzieję, że i kolejne książki pani Ewy Zaleskiej mnie nie rozczarują.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1761
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: