Dodany: 09.02.2011 06:40|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Mały Brat
Doctorow Cory

9 osób poleca ten tekst.

Walczyć o wolność w wolnym kraju?...


Wyobraź sobie, że władze twojego kraju, miasta, firmy, szkoły chcą wiedzieć o tobie absolutnie wszystko - nie tylko to, czy nie naruszasz przepisów, na przykład przejeżdżając przez teren zabudowany z szybkością 140 kilometrów na godzinę albo wykorzystując służbowy komputer do ściągania pirackich filmów, ale także i to, ile razy i w którą stronę przechodzisz korytarzem, do kogo dzwonisz o drugiej w nocy i dlaczego najczęściej korzystasz nie z tej linii autobusu czy metra, która łączy twoje miejsce zamieszkania z miejscem twojej pracy czy nauki…

Wyobraź sobie, że żądają od ciebie dostępu do najbardziej prywatnych danych: wysłanych i odebranych sms-ów, skrzynki adresowej poczty elektronicznej, zebranych na dysku dokumentów (wśród których, prócz tych związanych z nauką czy hobby, są też twoje wiersze albo osobisty dziennik)… Nie, nie mają żadnych dowodów na twoje powiązania z organizacją przestępczą, nie mają nawet sensownych poszlak - czynią to tylko dlatego, że rozmaite ustrojstwa podglądające i podsłuchujące cię w imię bezpieczeństwa twojego i twoich bliskich wykryły na przykład „dziwny profil przejazdów”[1]…

Przecież wiesz, że właśnie w taki sposób wykrywa się międzynarodowe siatki terrorystów, fałszerzy pieniędzy, handlarzy żywym towarem. Przecież wiesz, że to dla twojego dobra, i że jeśli jesteś niewinny, włos ci z głowy nie spadnie (chyba że przypadkiem…). A zatem co zrobisz - pozwolisz im spenetrować wszystkie zakamarki twojej prywatności czy zbuntujesz się?..

Kalifornia, za rok, za miesiąc, a może już za tydzień od dziś. Marcus Yallow, uczeń szkoły średniej w San Francisco, ma po uszy wszechobecnej inwigilacji. Ale miarka przebiera się dopiero wtedy, gdy po ataku terrorystycznym chłopiec, szukając pomocy dla rannego przyjaciela, zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszy Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i metodami dalekimi od humanitarnych przymuszony do udostępnienia zawartości swojego telefonu i pendrive’ów. Kilka dni znęcania się i zastraszania robi swoje… ale tylko pozornie, bo gdy odkrywa, że z trojga aresztowanych razem z nim uwolniono tylko dwie osoby, postanawia odegrać się na DBW i odnaleźć zaginionego bez śladu Darryla. To nie tylko kwestia ambicji i przyjacielskiej solidarności; to batalia o życie bez strachu i upokorzeń w kraju „dysydentów, bojowników (…) i osób walczących o wolność słowa”[2]. Wielu z nas nie miałoby najmniejszych szans w takim starciu, lecz Marcus ma coś, co może stać się bezcenną bronią: ponadprzeciętny zasób wiedzy informatycznej. I chyba wie, jak ją wykorzystać w praktyce…

Teraz mogę się przyznać: obawiałam się, że - jak wiele innych powieści, w których główną rolę odgrywają kwestie z zakresu nauk ścisłych - „Mały brat” zanudzi mnie na śmierć. Albo że kompletnie nie zrozumiem, o co w tym wszystkim chodzi, i wyjdę na głąba. Tymczasem już po przeczytaniu kilkunastu stron wiedziałam, że doczytam do końca, a po kolejnych kilkudziesięciu nie mogłam się doczekać, aż to nastąpi (i nie dlatego, żebym miała dosyć, ale dlatego, że byłam piekielnie ciekawa, jak się cała rzecz zakończy). Nie powiem, że perfekcyjnie zrozumiałam zasady wszystkich stosowanych przez Marcusa informatycznych chwytów (choć autor, najwyraźniej przeczuwając, że jego dzieło będą czytali i komputerowi laicy, włożył w usta narratora-bohatera sporo przydatnych wyjaśnień - właśnie tak, jakby chłopiec opowiadał o swoich przygodach ludziom, którzy w najlepszym razie zdążyli opanować MS Office 2003 i nauczyli się komunikować mailem), ale też wcale nie było to aż tak potrzebne; ważniejsza jest idea niż techniczne detale wcielania jej w życie…

Druga moja obawa - że autor okaże się „równiachą”, który, aby się wkupić w łaski pewnej grupy czytelników, każe bohaterom przemawiać młodzieżowym slangiem gęsto upstrzonym wulgaryzmami - na szczęście również się nie ziściła. Język Marcusa jest dokładnie taki, jakiego byśmy oczekiwali od inteligentnego, oczytanego nastolatka z kulturalnej rodziny, niepozującego ani na „starego maleńkiego”, ani na „zioma” - raz bardziej literacki, raz bardziej potoczny, ale nigdy nie przekraczający granic zrozumiałości i dobrego smaku. (Przy okazji brawa dla tłumaczki za perfekcyjny przekład! W przeciętnej powieści tłumaczonej z angielskiego wyłapuję dwa do trzech mniejszych lub większych kiksów translatorskich - tu ani jednego!).

Wciągająca fabuła, przekonująco ukazane realia i piękne przesłanie - podsumowane w posłowiu pióra Andrew Huanga, hakera z tytułem naukowym, następującymi słowy: „Wolność można zdobyć jedynie dzięki odwadze i przekonaniu, że bez względu na to, jak wielkie zagrożenia czają się na horyzoncie, każdy dzień naszego życia możemy przeżyć jako wolni ludzie będący częścią wolnego społeczeństwa”[3] - sprawiają, że „Mały brat” to lektura nie tylko dla komputerowych maniaków, lecz praktycznie dla wszystkich, którzy swoich zainteresowań nie ograniczają do jednego gatunku literatury. I to bardzo dobra lektura!



---
[1] Cory Doctorow, „Mały brat”, przeł. Barbara Komorowska, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010, s. 105.
[2] Tamże, s. 212.
[3] Andrew Huang, "Posłowie", w: Cory Doctorow, „Mały brat”, dz. cyt., s. 370.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 6573
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 10
Użytkownik: kocio 10.02.2011 00:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Wyobraź sobie, że władze ... | dot59Opiekun BiblioNETki
O, czyżby zaczęto tłumaczyć Doctorowa? Słyszałem, że do tej pory nic samodzielnego (poza antologiami) nie było.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 10.02.2011 16:59 napisał(a):
Odpowiedź na: O, czyżby zaczęto tłumacz... | kocio
Przetłumaczyli, i to bardzo udatnie!
Użytkownik: Method 10.02.2011 14:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Wyobraź sobie, że władze ... | dot59Opiekun BiblioNETki
Żeby to było takie proste. Bo nad pojęciem wolności można by debatować w nieskończoność. Poczytna kwestia. Niestety, książki jeszcze nie czytałem więc nie wiem czy autor poruszył kwestię dobrowolnego zrzekania się wolności. To bardzo modne w ostatnim czasie (zrzekanie się).
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 10.02.2011 16:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Żeby to było takie proste... | Method
W pewnym sensie do zrzekania się wolności w imię bezpieczeństwa publicznego wzywają obywateli funkcjonariusze DBW, dając im jasny przekaz: pozwól nam szperać w twoim komputerze, nagrywać twoje rozmowy, śledzić twoje wędrówki, a my (może) obronimy cię przed domniemanymi terrorystami. Ale Marcus reprezentuje grupę ludzi, dla których taka opcja jest nie do przyjęcia.
Użytkownik: Method 11.02.2011 09:34 napisał(a):
Odpowiedź na: W pewnym sensie do zrzeka... | dot59Opiekun BiblioNETki
Tak się niestety już dzieje. Wystarczy przeczytać tabliczkę przed wjazdem do miasta - "Miasto monitorowane". Wszystko oczywiście w ramach bezpieczeństwa publicznego i społecznej akceptacji tego typu praktyk. Książkę z chęcią przeczytam. Dzięki.
Użytkownik: lachus77 10.02.2011 14:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Wyobraź sobie, że władze ... | dot59Opiekun BiblioNETki
A propos walki o wolność. Do szewskiej pasji doprowadza mnie, gdy słyszę, jakim męczennikiem jest na przykład Janek Wiśniewski. Z całym szacunkiem do tego pana, ale po nim przynajmniej nazwisko zostało i pamięć; w podręcznikach historii dzieci i młodzież będzie się o nim uczyć. Co mają natomiast powiedzieć ci bezimienni męczennicy, którzy również przelewali krew za ojczyznę, a o których dziś już nikt nie pamięta; o których istnieniu nie ma nawet pojęcia?!
Użytkownik: Fiona54 10.02.2011 14:55 napisał(a):
Odpowiedź na: A propos walki o wolność.... | lachus77
Jeśli chodzi Ci o Janka Wiśniewskiego z piosenki o wydarzeniach Grudnia 1970, to jest to nazwisko fikcyjne. Człowiek, który był jego pierwowzorem nazywał się Zbigniew Godlewski. Nie wiem, dlaczego Cię denerwuje, bo nie o jego tylko bohaterstwo chodzi, a o walkę całego pokolenia, dzięki której odzyskaliśmy wolność. Wtedy przeciwstawienie się włady było bohaterstwem, bo nikt nie przypuszczał, że socjalizm wkrótce się skończy. Nam mówiono, że będzie trwał wiecznie:(
Użytkownik: mamzelka 12.02.2011 21:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Wyobraź sobie, że władze ... | dot59Opiekun BiblioNETki
Kochana Dot, dzięki Twojej zachęcającej recenzji, spędziłam leniwą sobotę z rewelacyjną książką Doctorow'a. Nie mogłam się oderwać. Będę ją polecać wszystkim znajomym, a Tobie bardzo dziękuję za pomoc w jej odkryciu :)
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 12.02.2011 22:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochana Dot, dzięki Twoje... | mamzelka
Nie ma większej radości dla czytelnika, jak podzielenie się z drugim czytelnikiem satysfakcjonującymi wrażeniami z lektury :). I pomyśleć, że z wielkimi oporami sięgnęłam po tę książkę, obawiając się, że jej nie strawię, tymczasem połknęłam ją dosłownie jednym tchem...
Użytkownik: tamka 28.02.2011 14:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Wyobraź sobie, że władze ... | dot59Opiekun BiblioNETki
To prawda książkę się pochłania, a nie czyta. Czytelnik nie zostaje nawet przez sekundę sam z doznaniem cyberpunkowego świata. Marcus - antybohater "Małego Brata" Doctorowa jest dla każdego z nas, bez względu na wiek, po prostu starszym bratem, który wie jak rewolucjonizować świat i wymykać się kontroli ze strony władzy. Strasznie mi się podobały filmiki promujące książkę. Dla drobnej radości podsyłam link: http://www.youtube.com/watch?v=06-1EAraIgQ.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: