Dodany: 2011-02-08 12:48|Autor: adas

Czytatnik: nauka czytania

Safak "Bękart ze Stambułu"


Moje prywatne odkrycia roku, choć już nie bardzo pamiętam którego, a już na pewno tak ładne odkrycia roku, nie powinny tego robić. Pisać, wysyłać do wydawcy, publikować tak słabych książek.

"Pchli pałac" to było coś. Znakomita proza, świetne opowieści, barwne postaci, sterty śmieci. Bardzo ważnych śmieci, tak w warstwie opisowej, jak i dla konstrukcji powieści. W tle, choć może się mylę, małe gierki strukturalne z Ważnymi Książkami, a przynajmniej jedną. Taką francuską, a Pani Safak urodziła się w Strasburgu, więc może to nie tylko moja paranoja.

Niby znowu Stambuł, znowu wielki dom, znowu starcie tradycji z nowoczesnością. Korki, pomstujący na Allaha taksówkarze, wąskie nieprzejezdne zaułki. Poplątana historia, tym razem nie tylko miejsc i ludzi, ale również i całego kraju. Mit i rzeczywistość. Ponownie barwny babiniec, potencjalnie dający się lubić babiniec.

Jednym słowem, zdaniem, akapitem: w opisie brzmi w zasadzie identycznie jak w "Pchlim pałacu"? Powinno być nawet lepiej, bo Pani Safak ograniczyła dydaktyczne zapędy i nie sprzedaje już tak gęsto odautorskich komentarzy jako objawień wartych natychmiastowego zapisania w kajeciku. A jednak kompletnie mnie ta powieść zniechęciła. To co kiedyś wydawało się urocze, dziś męczy. Tak samo, a nie tak samo. I nie mam pojęcia, w którym miejscu powstaje ta różnica. Czemu tym razem nie chwyciło?

Dlaczego "Bękart ze Stambułu" dostaje aż czwórkę? Pomijając moją niechęć do zaniżania ocen (nie ma złych książek! są tylko źle przeczytane), to trzeba uhonorować odwagę Pani Safak. To książka - także, przede wszystkim, nie tylko - o ludobójstwie Ormian, a w Turcji to temat nie tyle tabu, co zagrożony sankcjami karnymi. Niby dla pisarza nie ma lepszej reklamy - jak mawiają czytelnicy, ale to nie oni idą do wiezienia. Z reguły.

Tu pojawia się kolejny "mały" problem z "nowym" dzieckiem Pani Safak. Nazywa się "Middlesex" i również jest powieścią. Amerykańską powieścią, napisaną w Ameryce, jak najbardziej przez Amerykanina. Jeffreya, dokładnie: Eugenidesa. Z 2002 roku. Bardzo głośna za Oceanem książka, także u nas omawiana gdzieniegdzie. Nie będę zdradzać czego nie powinienem, ale zaczyna się ona w Turcji, w czasie trochę późniejszej wojny grecko-tureckiej. Wojny usianej równie krwawymi rzeziami. I nie tylko ten motyw się powtarza.

---
Bękart ze Stambułu (Shafak Elif (Şafak Elif))

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2697
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 2
Użytkownik: carmaniola 2011-02-08 18:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Moje prywatne odkrycia ro... | adas
Mnie się "Bękart ze Stambułu" podobał bardziej, właściwie powinnam napisać: jeszcze bardziej niż "Pchli pałac". Jedynie końcówka jakoś się pisarce wymknęła - tak się rozpędziła w gromadzeniu tajemniczych zajść na początku, że chyba nie wiedziała jak wybrnąć z tych wszystkich sekretów na koniec i tak to się dziwnie skumulowało, że zupełnie nie pasowało mi do stylu całej książki.

A podobało mi się, bo ponownie dostałam stambulską mieszankę narodowościową - czytając niektóre książki wydawać by się mogło, że w Turcji to sami Turcy mieszkają - i charakterologiczną. Przy czym Eli Safak nie tylko podkreśla tę różnorodność, ale uwypukla także to, że bez względu na wszystko, jak słynny deser asure, stanowi ona nierozerwalną całość. Losy tych wszystkich narodowości są tak ze sobą splecione - jak historie rodzinne w powieści. Taka duuuuża metafora! Jak cała książka.

Ujęło mnie to, że autorce udało się, moim zdaniem, przedstawić racje obu stron, nie tylko tej poszkodowanej, w kwestii nadal trwających animozji; udało się napisać o najboleśniejszych sprawach nie naruszając godności Turków - o nadwrażliwości Turków też tam coś jest (ten proces!). Niby z przymrużeniem oka, niby żartobliwie, ale jednak prawda została położona na ławie. I te uzupełniające się i podobne do siebie spostrzeżenia Turczynki na temat Ormian i Ormianki na temat Turków. No cudne są.
Użytkownik: nordique 2012-08-17 12:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Moje prywatne odkrycia ro... | adas
Muszę przyznać, że mnie "Bękart ze Stambułu" po prostu oczarował! Niesamowite, barwne a przede wszystkim silne kobiece postaci, zapach i smak tureckich specjałów opisane tak sugestywnie, że można je niemalże poczuć... A oprócz tego skomplikowana historia konkretnych rodzin jak i zwaśnionych narodów.
Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że autorka za bardzo dała się ponieść i czasem aż trudno się odnaleźć w plątaninie wątków. Ale to nie zmienia faktu, że przynajmniej mnie lektura dała dużo przyjemności a przez ostatnie 150 stron praktycznie nie mogłam się od książki oderwać :)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: