Dodany: 2010-11-29 13:53|Autor: in_dependent

Książka: Zupa z ryby fugu
Szwaja Monika

3 osoby polecają ten tekst.

Wścieklizna perłowej macicy


Takifugu to urocza, nie tylko z nazwy, ale i z wyglądu, ryba z rodziny rozdymkowatych. Urocza jest także ponoć w smaku, chociaż w przygotowaniu już niewdzięczna. W Japonii codziennie kilku kucharzy przygotowuje posiłek z fugu.

W tym samym czasie w Polsce kilka małżeństw stara się (świadomie bądź nie) o dziecko.

Większość Japończyków, którzy postanawiają zjeść na kolację fugu, po posiłku czuje się doskonale, zachwala niesamowity smak ryby, a niekiedy, ku swej uciesze, odczuwa lekkie drętwienie języka. Ale może się zdarzyć tak, że jednemu z tych smakoszy po zjedzeniu niewielkiej porcji przysmaku z fugu nagle zakręci się w głowie. On to zbagatelizuje, bo przecież każdemu może się zdarzyć, ale gdy złapie go mocna duszność, postanawia wyjść z restauracji i czym prędzej udać się do domu. W domowych pieleszach szybko przebiera się, a następnie kładzie do łóżka, bo z pewnością musiał się nieco przepracować. Leżąc tak i wciąż czując w ustach smak pysznej fugu, zaczyna mieć problemy z oddychaniem. Nie zdąży się jednak ruszyć, gdyż w ciągu jednej chwili dotyka go paraliż. Przerażony, w pustym domu, spoczywa na wygodnym łóżku i patrząc w sufit zaczyna zastanawiać się nad przekleństwem takifugu. Nie ma zbyt wiele czasu, wkrótce trucizna dokona spustoszenia w jego drogach oddechowych i udusi się.

W Polsce po jednym takim dniu i dziewięciu miesiącach oczekiwania, ku uciesze rodziców narodzi się wiele dzieci. Może zdarzyć się tak, że ktoś otrzyma na talerzu piękną, smakowicie wyglądającą i pachnącą, lecz zatrutą rybę. Że mimo usilnych starań, szukania porad u lekarzy i znachorów para nie doczeka się potomka. W innym domu natomiast przyjdzie na świat całkowicie niechciany brzdąc. A w powietrzu wypełniającym oba pokoje dziecięce - ten pusty i ten zamieszkany - unosi się drwiący chichot przeznaczenia.

Anita i Cyprian Dolina-Grabiszyńscy parom mającym dzieci i porzucającym je bezmyślnie nie wybaczyliby. Nigdy, za żadne skarby. Podobnie jak mama Cypriana - obsesyjna już przyszła babcia, jego tata - stonowany, poważny chirurg. Tak jak rodzice Anity - pogodni i pełni nadziei - oraz jej brat, Stasinek.

W tym wszystkim jest jeszcze Miranda. Dziewczyna przybywająca na studia do wielkiego miasta, zagubiona, bez funduszy, bez wsparcia i niemalże od razu przypadająca do gustu Stasinkowi. Tak, Mirka też by nie wybaczyła, ale również żałowałaby Anity i Cypka - choć niespecjalnie długo, bo przecież ma własne problemy.

Rybę fugu należy przyrządzić z precyzją, wprawą, roztropnością. Kęs zatrutego mięsa powoduje śmierć, a gdy nierozważny kucharz zapragnie upichcić z tej rybki zupę i podać ją jako główne danie obiadowe - wtedy można spodziewać się ogromnych kłopotów.

Pary starające się o dziecko, podobnie jak ten nierozsądny japoński mistrz kuchni, bezmyślnie mieszają składniki, gotują bez namysłu, co w konsekwencji powoduje śmiertelne zatrucie całego ich otoczenia. A przecież przepis jest taki prosty!

Zakup ryby na targu

Japoński kucharz wie, gdzie nabyć fugu nieuszkodzoną, niewybrakowaną, a więc niezatrutą i bezpieczną. Gotową do gotowania.

Anita i Cyprian wiedzą, co i jak. Starają się o dziecko od kilku miesięcy. Decydują się w końcu na leczenie - długotrwały proces, który musi dać jakiś efekt. I daje. Efekt negatywny w postaci smutku, niezrozumienia, a w końcu obsesji. Szybko, lecz nie bez wątpliwości, decydują się na porzucenie leczenia i przejście do bardziej skutecznego, ale też bardziej kontrowersyjnego i drogiego zabiegu. Zapłodnienie in vitro wpędza to małżeństwo w kolejną pułapkę - każdy kolejny zabieg daje im fałszywą nadzieję, dlatego gdy stają przed szansą wypożyczenia dla zarodka swego dziecka, na okres ciąży, brzucha innej kobiety - początkowo zszokowani, w końcu godzą się na wynajęcie surogatki.

Patroszenie

W momencie znalezienia zastępczej matki obsesje państwa Grabiszyńskich nie mijają. Anita tym razem całą energię, którą wcześniej wkładała w próby poczęcia dziecka, poświęca na pilnowanie "inkubatora". Cyprian stara się wspierać i jednocześnie hamować zapędy swej żony. Oboje zaś za wszelką cenę walczą o ukrycie swych działań przed rodziną, która z pewnością byłaby przerażona ich poczynaniami.

Japończyk bierze się teraz za patroszenie fugu w swojej kuchni. Czy dobrze to zrobi? Czy nie zatruje żadnego ze smakoszy przygotowanej potrawy?

Czy Anita i Cyprian nikogo nie zranią swym postępowaniem? Czy cała historia nie skończy się katastrofą?

Przysmak na talerzu

Monika Szwaja w swej powieści porusza bardzo aktualne i ambarasujące problemy współczesnych par. Dylematy, o których huczy opinia publiczna w dobie uchwalania ustawy o in vitro oraz prac nad ustawą o bioetyce medycznej. Autorka pokazuje, że podjęcie decyzji zarówno w przypadku zapłodnienia pozaustrojowego, jak i wynajęcia surogatki jest bardzo, wręcz dziecinnie proste i sprowadza się do położenia pieniędzy na stół, ale konsekwencje takich wyborów mogą (choć nie muszą) być katastrofalne. Podobnie jak w przypadku jedzenia ryby fugu, możemy po spożytym posiłku dalej spokojnie i radośnie żyć, ale możliwe jest też śmiertelne zatrucie. Monika Szwaja wskazuje właściwie tylko problem, nie podając dobrego rozwiązania. Prawdopodobnie zakończenie historii Anity i Cypriana jest najlepszym, jakiego możemy się spodziewać. A może jest nim proste, choć zarazem trudne, unikanie dań z fugu?



[Tekst opublikowałam wcześniej na swoim blogu]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1874
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: