Dodany: 29.09.2010 19:22|Autor: saviour

Dobry pomysł/średnie wykonanie


W zasadzie zgadzam się ze wszystkimi komentarzami, zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi, jakie pojawiły się na temat "Metra 2033" w Biblionetce. Sam wahałem się bardzo długo, kiedy przyszło mi wystawić ocenę. Sądzę, że "Metro.." ma tyle samo wad co zalet i to, czy komuś się spodoba, czy też nie zależy tylko od wagi, jaką konkretny czytelnik przykłada do poszczególnych elementów lektury:

- pomysł na fabułę - absolutnie rewelacyjny, umiejscowienie akcji w podziemnym labiryncie moskiewskiego metra (o którym przecież krąży tyle legend) jako ostatnim bastionie ludzkości po wojnie nuklearnej było strzałem w dziesiątkę. Do tego bohater, który z ważną misją musi przedostać się niemal na drugi koniec metra i przemierzyć ten nowy, nieznany świat;

- wykreowana rzeczywistość - czyli sieć połączonych tunelami stacji metra, z których każda niemal stanowi osobny organizm, część funkcjonująca jako zorganizowane społeczności, często rządzone zgodnie z różnymi istniejącymi w XX wieku doktrynami politycznymi (faszyzm, komunizm, kapitalizm), inne opanowane przez zorganizowaną przestępczość lub różnego rodzaju sekty religijne i pseudoreligijne, a w końcu takie, które są opuszczone, nawiedzane przez różne zjawiska paranormalne i niebezpieczne. Słaba komunikacja i wiedza o tym, co dzieje się na innych stacjach, różnego rodzaju realne lub fantastyczne zagrożenia czające się w tunelach - to wszystko wprowadza aurę tajemniczości, niepewności i sprawia, że (przynajmniej na początku) ciężko nam się oderwać od lektury;

- opisy metra jako miejsca przekształconego przez ludzi w nowy dom - interesujące i prawdopodobne, ale często mało szczegółowe, nie przykuwają uwagi czytelnika;

- akcja - na początku bardzo wciągająca, potem (i to dosyć szybko, bo po pierwszych 100-150 stronach) traci impet i już nie potrafi utrzymać uwagi czytelnika. W pewnym momencie przygody głównego bohatera stają się wręcz infantylne i rzeczywiście, jak zauważa jeden z komentujących, wydaje nam się, że jest on popychaną przez przeznaczenie kukiełką, która ma więcej szczęścia niż rozumu (uzasadnienie tej sytuacji, przedstawione na końcu powieści, też jest dosyć miałkie), wydaje się, że autor mógł dużo lepiej wykorzystać możliwości wynikające z wykreowanego w powieści świata i przeprowadzić bohatera przez metro w dużo ciekawszy sposób. Obraz rzeczywistości poza metrem, na powierzchni jest poprawny, ale także nie poraża;

- główny bohater, Artem - jak wspomniałem wcześniej - kukiełka, która w wyniku szeregu zrządzeń losu i przypadków trafia po drodze na właściwe osoby i jest niemalże przepychana przez przeznaczenie na dalsze etapy podróży. Zdecydowanie za dużo tu rozwiązań typu deus ex machina. W dodatku często nawiedzają go dziwne sny-wizje - ani straszne, ani interesujące, niewnoszące w zasadzie nic do fabuły i klimatu powieści;

- zakończenie - pozytywnie zaskakuje z kilku powodów (których nie wymienię, by nie psuć ewentualnej zabawy osobom chcącym "Metro..." przeczytać), chociaż znowu mamy poczucie, jakże często towarzyszące lekturze "Metra 2033", że czegoś tu brakuje.

Podsumowując, "Metro 2033" uznaję za powieść niewykorzystanych szans, świetny pomysł i początek, a potem lekkie rozczarowanie, brak napięcia, nawet momenty znudzenia, przeplatane ciekawszymi fragmentami.

Myślę, że idealnym rozwiązaniem byłoby wystawienie dwóch różnych ocen: pierwszej za pomysł i początkowe 100-150 stron - byłaby to bez wątpienia nota 4,5-5, drugiej za całą resztę - tu bez wahania dałbym 2-2,5.

Pomimo końcowego rozczarowania, emocje i dreszcz podniecenia towarzyszące lekturze pierwszych stron nie pozwalają mi na ocenę 2,5 lub niższą, (5+2):2=3,5. A więc ocena 3,5

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 4120
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 3
Użytkownik: Pok 25.05.2012 16:18 napisał(a):
Odpowiedź na: W zasadzie zgadzam się ze... | saviour
Po lekturze mam bardzo podobne odczucia - super pomysł, i już nie taka super realizacja.

Książkę oceniłem na 4. Z tym, że mi bardziej przypadła druga połowa (chyba zdołałem się przyzwyczaić do niezbyt przekonującego bohatera i specyfiki świata).
Użytkownik: KrS1 22.01.2013 09:41 napisał(a):
Odpowiedź na: W zasadzie zgadzam się ze... | saviour
Na pewno Głuchowski stworzył genialny świat. Pomysł, by osadzić postapokaliptyczną powieść w miejscu tak interesującym jak moskiewskie metro był świetny. Autor wzbudził we mnie poczucie klaustrofobii, czułem się zamknięty w tym ciemnym, ograniczonym sufitem uniwersum, a gdy Artem wychodził na powierzchnię czułem ulgę (nawet jeśli świat na zewnątrz przyjazny nijak nie jest). Bardzo podoba mi się wielość stronnictw, koncepcja mikropaństw, fanatyzmy, itd.

Jeśli zaś chodzi o wady, to fabuła jest po prostu mało ciekawa. Uważam nieco inaczej niż @Saviour, bo dla mnie niezłe jest wprowadzenie i ostatnie mniej więcej 200 stron (po wizycie w bibliotece i spotkaniu z bibliotekarzami). To co pomiędzy jest, jak z gry RPG. Wchodzisz do lokacji, łazisz i gadasz, wykonujesz dwa zadania i idziesz dalej. Można było swobodnie wyciąć ze 100 stron i przygody w jednym miejscu i nic by czytelnik nie stracił. Przyzwoite i zaskakujące (nieczęsta rzecz w tej książce) jest zakończenie.

Zatem - rewelacyjny świat, bardzo przeciętna fabuła. Dla mnie taka słaba czwórka.
Użytkownik: Marcos 10.07.2013 23:59 napisał(a):
Odpowiedź na: W zasadzie zgadzam się ze... | saviour
Mi wychodzi 4,5.
Świetny pomysł, wykreowany świat, ale pewne braki w realizacji - szczególnie zakończenia. Może trochę poniżej ze "spoilerami".
Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: