Dodany: 09.09.2010 12:32|Autor: micsad

Terapia opowiadaniem


Kiedy Ota Pavel zaczynał spisywanie swoich wspomnień z dzieciństwa, które składają się na tom "Śmierć pięknych saren", był już zdiagnozowanym schizofrenikiem. Podczas pobytu w szpitalach psychiatrycznych powrót w myślach do starych czasów okazał się antidotum na beznadzieję oraz formą niezwykłej terapii. Co najważniejsze, krótkie opowiadania Pavla w najmniejszym stopniu nie ujawniają choroby autora. Wręcz przeciwnie, ktoś, kto nie zna historii tego czeskiego dziennikarza sportowego i pisarza, mógłby odnieść zupełnie odwrotne wrażenie. Bo jak tłem dla tak pogodnej, optymistycznej i skrzącej się humorem prozy mogą być zaburzenia psychiczne?

W opowiadaniach przewija się dwóch głównych bohaterów, niezmordowany tato Oty oraz jego pasja do wędkowania. Na pierwszy rzut oka tematyka wręcz odpychająca, sentymentalna lub po prostu nudna. Co można napisać ciekawego o łowieniu karpi czy węgorzy? I tu przychodzi największe zaskoczenie. Okazuje się, że - dla potrzeb opowieści - wystarczy w lekko fantastycznym stylu podkoloryzować przeszłość, porównać szczupaka do krokodyla, stworzyć z ojca człowieka większego niż życie, w brawurowy sposób opisać historię wzlotu i upadku interesu z lepem na muchy, a czytelnik da się złapać.

Właśnie ta baśniowa perspektywa zupełnie normalnej rzeczywistości jest dla mnie największą zaletą książki, może obok fantastycznego poczucia humoru autora, choć jedno z drugim bezpośrednio się tu łączy. W pewien sposób te wspomnienia są właśnie o tym, jak widzimy własną przeszłość, jak potrafimy o niej opowiadać, jak odpowiednie filtry pozwalają odkryć pewne rzeczy na nowo w powiększeniu (zawrotna kariera taty, rekordowe połowy, szalona wyprawa z braćmi) lub pomniejszeniu (horror wojny, żydowskie pochodzenie) dla naszego dobra. Niektórzy mogą oburzać się, że nadymanie rzeczy do rozmiarów takich jak w opowiadaniach Oty Pavla to oszustwo, zaprzeczenie rzeczywistości, szczupaki to nie krokodyle, skoda to nie ferrari - ale dla mnie jest to właśnie esencja życia z wyobraźnią, możliwego w każdych warunkach.

Podczas lektury nasuwało mi się wielokrotnie skojarzenie z jednym z moich ulubionych filmów, jeśli nie najbardziej ulubionym - "Dużą rybą" Tima Burtona, opartą na książce Daniela Wallace'a pod tym samym tytułem. Tam też motywem przewodnim jest życie jako opowieść, a główny bohater to dorosły mężczyzna, który wraca do domu rodzinnego pogodzić się z umierającym ojcem, znanym z wyolbrzymiania, koloryzowania i opisywania rzeczywistości przy wydatnym współudziale wyobraźni. Piękna umiejętność.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 15682
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 7
Użytkownik: kocio 09.09.2010 13:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Kiedy Ota Pavel zaczynał ... | micsad
Mam także skojarzenie ze "Sklepami cynamonowymi". Choć tam oczywiście to nawet już nie baśń, tylko wręcz mitologia, i nie pogodne, ale jednak też pomniejszanie i powiększanie.
Użytkownik: misiak297 10.09.2010 08:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Mam także skojarzenie ze ... | kocio
Wiesz, też miałem skojarzenie ze "Sklepami cynamonowymi"... ale podczas czytania tej recenzji:)
Niemniej - choćby ze względu na to skojarzenie z Schulzem - muszę sięgnąć po "Śmierć pięknych saren".
Użytkownik: adas 09.09.2010 14:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Kiedy Ota Pavel zaczynał ... | micsad
Czy "Śmierć" powinno się czytać osobno czy w wydaniu bodaj Śląska, razem z "Jak spotkałem się z rybami"? Ja czytałem razem, i to chyba narzuca trochę inne wnioski. Drugi ze zbiorów jest nasycony, jeśli nie schizofrenią, to na pewno głęboką depresją autora. W stopniu znacznie większym niż "Śmierć", która rozgrywa się w podlejszych przecież czasach, bardziej groźnych dla autora. I trochę jak w zwierciadle, odbija się pytanie o cenę jaką Pavel zapłacił już w dorosłym życiu, cenie za to, co tak pozornie "lekko" opisał w "Śmierci". "Jak spotkałem" jest literacko na pewno słabsze, ale dzięki niemu "Śmierć" nabiera dodatkowych znaczeń. Całkowicie nie humorystycznych.

Jest całkiem porządny film zrealizowany na podstawie "Śmierci".

Użytkownik: micsad 09.09.2010 15:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Czy "Śmierć" po... | adas
Zgodzę się połowicznie. Czytałem oczywiście połaczone wydanie, i "Śmierć", i "Ryby". Te drugie rzeczywiście były odrobinę słabsze, miejscami nużące, ale nie doszukałem się w nich zasadniczo innego spojrzenia na świat, oznak depresji, przygnębienia. Może podświadomie podciągnęłem je pod "Śmierć", zamiast być czujniejszym, ale poza jednym fragmentem, kiedy Pavel opisuje wypadek samochodowy w nie wiadomo dlaczego dwóch wersjach, nie przypominam sobie schozofrenicznego nastroju. Przypominam sobie jednak sporo humoru, przerysowania, to tam przecież są takie miniatury jak "Pumperdentlich" o tym, jak cała rodzina kryła tatusia po tym, jak porozpowiadał, że złapał gigantycznego suma.
Użytkownik: porcelanka 13.09.2010 15:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Kiedy Ota Pavel zaczynał ... | micsad
Ciekawa recenzja:) O "Śmierci pięknych saren" czytałam kiedyś chyba w "Frywolitkach" Małgorzaty Musierowicz. Muszę koniecznie przeczytać.
Użytkownik: koko 15.09.2010 10:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Kiedy Ota Pavel zaczynał ... | micsad
Czytałam "Śmierć pięknych saren" wydaną razem z "Jak spotkałem się z rybami" i wywarła na mnie głębokie wrażenie. Nie analizowałam czy lepiej by było, gdyby były wydane osobno. Zachwycił mnie klimat, poczucie humoru i ciepło towarzyszące wspomnieniom, tak bardzo, że nie zastanawiałam się, czy szczupak to już krokodyl, czy jeszcze nie. Piękna rzecz, bardzo pożądana na półce w domu.
Użytkownik: margines 18.09.2010 12:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Kiedy Ota Pavel zaczynał ... | micsad
Nie ukrywam, że przyciągnął mnie tytuł książki, a potem niesamowita recenzja - no i skutek tego taki, że zapisałem sobie tę książkę w schowku, a dziś pożyczyłem:)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: