Dodany: 20.09.2004 17:15|Autor: morfem

Książka: Madame
Libera Antoni

2 osoby polecają ten tekst.

A może inaczej?


Nie chcę pisać rozwlekłej opinii i proszę o nienazywanie mnie "czepliwym".
1. Czy czytając tę książkę, nie uderza sztuczność kreacji bohatera? Kto z nas w wieku dziewiętnastu lat był tak perfekcyjny i do tego mówił na zawołanie aleksandrynem?
2. Absolutna maestria jest tej książki... paradoksalnie wadą! W moim przypadku lektura pierwsza była podczas bezsennej nocy, lektura druga już z pewnym zirytowaniem, natomiast trzecia mnie zdenerwowała i książki nie dokończyłem.
3. Chylę jednak czoła przed autorem - takiej ilości cytatów, kryptocytatów, nawiązań nie ma chyba nigdzie indziej w literaturze polskiej.
4. Gdyby próbować zestawiać Manna z Liberą, "wygrywa" ten pierwszy, właśnie przez swoją niebłyskotliwość. Proszę "Madamemaniaków" o łagodny wymiar cięgów...

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 33152
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 16
Użytkownik: karolinaR 02.10.2004 15:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
1. na ten zarzut odpowiedź można znaleźć w "Błogosławieństwie Becketta". Bohater jest taki, dlatego, że to właśnie "tacy' ludzie interesują pisarza.
Użytkownik: amoretka 02.10.2004 16:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Sztuczność kreacji? Przecież z założenia książka miała opowiadać o kimś ponadprzeciętnym, a nie zwykłym Kowalskim, skąd więc taki zarzut?
Użytkownik: moyra 25.07.2005 18:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Nareszcie znalazłam osobę, która myśli o tej książce tak jak ja. Zgadzam się z tym, że jest wyjątkowo błyskotliwie napisana, pełna treści i świadcząca o wielkiej erudycji autora. Ale... skończyłam czytać z ulgą, że to już koniec...
Użytkownik: cypek 18.08.2007 21:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Nareszcie znalazłam osobę... | moyra
Takie same wrazenia mam ja,liczyłem po cichu ze jednak nastapi coś więcej pomiędzy Panią Dyrektor a jej uczniem.Kolega znakomicie to ujął że ksiązka jest sztuczna,co nie zmienia faktu ze w gruncie rzeczy mnie się podobała.
Użytkownik: lord_nevermore 11.11.2005 12:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Morfem napisał:
" Chylę jednak czoła przed autorem - takiej ilości cytatów, kryptocytatów, nawiązań nie ma chyba nigdzie indziej w literaturze polskiej"

Jest. Jest to "Terminal" Marka Bieńczyka, o którym niedługo coś skrobnę do Biblionetki, bo widzę, że nikt się Bieńczykiem nie zajmuje:) A szkoda.
Użytkownik: novax 28.11.2006 01:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Jestem zachwycony książką Libery. Główny bohater jest mi bliski ze względu na postawę i wartości, którym stara się być wierny. Mało wiarygodnie wygląda mi jego erudycja. Może kiedyś uczono w szkołach inaczej, żyli inni ludzie, nie puszczano w TV seriali i był czas na czytanie książek. A może, ponieważ rolą takiej literatury jest chyba promowanie jednostek wybitnych i nietuzinkowych, spotkanie się z młodym erudytą, choćby tylko wymyślonym, ma dać asumpt do zmiany postaw czytelników. Mnie ta książka zmieniła. Czytałem ją ze słownikiem wyrazów obcych pod ręką i zastanawiałem się, czy dojdę kiedyś do poziomu, na którym nie będę robić już czegoś takiego przy podobnej książce. Z jednej strony czułem, że mnie ta pozycja przerasta, z drugiej - zmobilizowała mnie do pracy nad sobą. Antoniego Liberę cenię za wspaniałą analizę twórczości Becketta i cieszę się, że sam coś napisał. Niech pisze więcej ;-)
Użytkownik: yasunari 28.11.2006 02:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Jestem zachwycony książką... | novax
A ja Piotrze N. nie jestem zachwycony. Natomiast jestem zachwycony Beckettem i nie muszę go czytać ze słownikiem wyrazów obcych pod ręką.
Użytkownik: emkawu 29.11.2006 08:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Jestem zachwycony książką... | novax
Wiele osób, w tym zawodowych krytyków literackich, krytykowało Liberę za kreację bohatera - właśnie za to, że on taki mądry, wykształcony, gra na fortepianie, wierszem gada...

Ale przecież to nie wzięło się znikąd, bohater poświęcił wiele godzin na naukę tego wszystkiego. Jest w książce scena, w której ojciec bierze z półki tom pism Krasińskiego, pokazuje chłopcu długi, kilkunastostronicowy list do jakiegoś przyjaciela poety traktujący o literaturze polskiej i mówi "On miał tyle lat co ty, kiedy to pisał. A ty? Potrafiłbyś?". No i chłopak zaciska zęby i uczy się, uczy...
Ten fragment pokazuje też, jaki jest dom rodzinny bohatera. Bohater Madame to pod wieloma względami sam Libera, syn profesora Uniwersytetu Warszawskiego i nauczycielki. Znam dobrze pewną osobę, która była w mieszkaniu Zdzisława Libery w latach 60', mniej więcej właśnie wtedy, gdy toczy się akcja "Madame" i opowiadała mi, że nigdy nie widziała tylu książek w prywatnym mieszkaniu. Ktoś wychowywany w takim domu i podzielający wartości wyznawane przez rodziców w naturalny sposób staje się młodym erudytą. :-)

Antoni Libera w wywiadzie dla "Nowych Książek" mówił jeszcze, że bohater to przecież przyszły artysta, pisarz, więc musi być kimś trochę wyjątkowym.

Pozdrawiam serdecznie nowego wielbiciela "Madame" :-)
Użytkownik: eliza79 29.11.2006 10:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Wiele osób, w tym zawodow... | emkawu
Chyba masz rację, ale ja w wieku dziewięciu lat czytałam Słowackiego "Sen srebrny Salomei" i Liberą nie zostałam.
Użytkownik: Bozena 01.12.2006 23:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Wiele osób, w tym zawodow... | emkawu
Czytam obecnie "Madame", i wraz z posuwaniem się do przodu coraz bardziej zdumiewa mnie nastoletni bohater swą erudycją, przebieglością..." Gdybym dziś miała osiemnaście lat powiedziałabym: "dawniej to były czasy". Czytanie przerwałam na rozmowie młodzieńca z Jerzykiem, i...Twój komentaerz, Emkawu, spadł mi z nieba. Teraz jakoś mi lepiej. A książka ma niesamowity klimat, świetnie się ją czyta, zaś portret psychologiczny Madame zapowiada się ciekawie... :)
Użytkownik: Jagusia 19.08.2007 03:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Polska literatura współczesna oststnich kilku lat nie wykreowała żadnego ciekawego bohatera. Tylko Libera to uczynił w "Madame". Zauważcie, że ostatnio pisze się jedynie o rozczarowanych swym życiem trzydziesto - czterdziestolatkach, którzy sami nic ciekawego do powieści nie wnoszą. Żyją albo jakaś traumą z dzieciństwa albo coś wspominają - często PRL, ewentualnie kontestują rzeczywistość - nie kontestując. Nie żyją swoim życiem, nic ciekawego nie mają do powiedzenia. Bywają też bohaterki płci żeńskiej, umiejscowione stereotypowo pomiędzy nim a nim. Czasem są w Zawrociu i "nigdy w życiu" nie są ciekawe, nie zapadaja w pamięć, nikt nie ma ochoty wnikać w motywy ich działań - bowiem wszystko jak na tacy: już ją masz.
Bohater Libery nareszcie wniósł coś ze sobą. I co się okazuje? Że za mądry? Piszemy o nim i to najlepszy dowód, ze wart uwagi.
Miłosz kiedys powiedział, że młodzi pisarze nie wykraczają poza krąg własnych dośwadczeń. Libera wzniósł się ponad to.
Użytkownik: nanna 16.07.2008 13:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
"1. Czy czytając tę książkę, nie uderza sztuczność kreacji bohatera? Kto z nas w wieku dziewiętnastu lat był tak perfekcyjny i do tego mówił na zawołanie aleksandrynem?"

A może bohater wraca do swojej młodości po to żeby jeszcze raz ja rozegrać tym razem właśnie perfekcyjnie?

Dlaczego zestawiasz Manna z Liberą?
Użytkownik: aleutka 16.07.2008 15:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Nie, sztucznosc czytajac nie uderza :))

Zarty na bok - zdaje sobie sprawe, ze baaardzo niewielu jest takich uczniow. Ale bywaja. Wiem ze sa wyjatkami raczej niz regula, ale mnie to nie przeszkadza w lekturze.
Użytkownik: lord_nevermore 27.11.2008 17:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie, sztucznosc czytajac ... | aleutka
Nie chce mi się dziasiaj za bardzo rozpisywać, więc powiem tylko tyle - trzeba bardzo się starać, aby sztucznosci w "Madame" nie dostrzec :))))))))))

Czy nikogo tu nie zastanawia, że bohater Libery oprócz tego, że jest zdolnym, oczytanym i elokwentnym uczniem, jest tez POKWITAJACYM NASTOLATKIEM? I gdzie w powiesci podział się cały cielesno-rojeniowy ekwipunek tego wieku? Cała nieuporzadkowana cielesność? Nie ma po niej sladu i własnie dlatego ta postać dla większości wdaje się tak sztuczna. To intelektualnie 40 latek, a emocjonalnie - dziecko.
Mam zresztą perfidne przekonanie, ze Libera zrobił to swiadomie - ta ksiązka ma się podobać przede wszystkim naiwnym panienkom, naiwnym starym pannom i starzejącym się literaturoznawcom. Mogą sie na mnie posypać teraz gromy, ale uwazam, że "Madame" została od A do Z napisana ze swiadomością - " na to złapie się czytelnik" Najgorsze jest jednak to, że wielu się łapie i nawet broni autora...
Użytkownik: Karolcia84 17.05.2009 02:24 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
Cięgów nie będzie :). Też nie szaleję jakoś specjalnie za tą książką.
Akurat elokwencja i erudycja głównego bohatera jakoś specjalnie mnie nie dziwi, bo poznałam paru takich chłopców na studiach (byli tylko rok starsi). Ten typ występuje w przyrodzie rzadko, ale jednak występuje. Inna sprawa, że narrator Madame wydawał mi się bardzo niesympatyczny. Dziwię się, jakim cudem udało mu się zgromadzić ludzi wokół swoich planów (jazz, teatr), bo typ charyzmatycznego przywódcy to to nie jest. Raczej zimna i wyniosła loża szyderców z ostatniej ławki. I, jejku, jak on nie lubi ludzi: albo nimi pogardza, albo czuje respekt, nigdy sympatii. Nawet tą swoją Madame wielbi, adoruje, ale nigdy o niej cieplej nie pomyśli. Co najgorsze nie czułam, żeby autor miał jakikolwiek dystans do tej postaci. Być może się mylę, ale wydawało mi się, że traktował tego okropnego gówniarza śmiertelnie serio.
Użytkownik: schizofretka 23.05.2009 00:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę pisać rozwlekłej... | morfem
"Czy czytając tę książkę, nie uderza sztuczność kreacji bohatera? Kto z nas w wieku dziewiętnastu lat był tak perfekcyjny i do tego mówił na zawołanie aleksandrynem?"

Powiem tak : prawdopodobnie duża, przeważająca większość nie była perfekcyjna i nie mówiła aleksandrynem, ani jambem, ani dytyrambem, ale jestem w stanie potraktować tę kreację bohatera jako wyjątek odnoszący się do ludzi, którzy choć niezwykle rzadko, ale się zdarzają. Istnieją osoby niezwykle utalentowane, inteligentne, bystre i posiadające cechy geniuszu i na pewno słyszeliście o takich przypadkach. Dlaczego zatem nie potraktować tego jako zamierzoną kreację takiej właśnie postaci? Skądinąd bohater ma 18-19 lat, a więc inteligencja ponad przeciętną nie jest czymś aż tak niezwykłym. Tym bardziej, że widać, iż bohater ma umysł i zainteresowania humanistyczne, lekkie pióro i nie zdziwiłabym się wcale, gdyby to zaowocowało zdobyciem takiej wiedzy i takimi efektami. Czy maestria może być wadą? Szczerze mówiąc bardziej irytowała mnie maestria Manna. Jedyne, co mi przeszkadza, to to, że bohater jest czasem zbyt poprawny w sprawach tzw. intymnych. Brak mu naturalnych dla tego wieku...hmm (jakby to nazwać?) reakcji? To jest trochę nienaturalne. Intymność potraktowana w tak powściągliwy, rozsądny, encyklopedyczny, wręcz popularno-naukowy sposób.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: