Dodany: 2006-02-14 10:54|Autor: bazyl3

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Cień wiatru
Ruiz Zafón Carlos

3 osoby polecają ten tekst.

Dla jednej postaci...


Są książki, które czyta się dla szeroko pojętej fabuły: akcji, zagadki kryminalnej etc. Są takie, które bierze się do ręki dla opisów, bo wbrew pozorom i pokutującym (szczególnie, przynajmniej w moich czasach licealnych, w szkołach średnich) opiniom, opisy, jeśli dobre, się czyta. "Cień wiatru" zaś zaliczyłbym do kategorii książek, które czyta się dla postaci. Żeby nie było pomyłki - jednej postaci. I wcale nie chodzi tu o głównego bohatera, a o drugoplanowego Fermina Romero de Torres. Ale po kolei...

Rzecz dzieje się w powojennej Barcelonie. Mieszkający w niej, razem z synem, antykwariusz pewnego dnia prowadzi chłopca do miejsca zwanego Cmentarzem Zapomnianych Książek, które to miejsce, jak sama nazwa wskazuje, jest specyficznym składem literatury zapomnianej. Daniel Sempere, bo tak zwie się ów młodzieniec, ma wybrać jedną z tysięcy pozycji, żeby, stając się jej właścicielem, przywrócić ją niejako do życia. Pech, bądź szczęście, sprawia, że wybrana książka to tytułowy "Cień wiatru" autorstwa nieznanego bliżej nikomu i bardzo tajemniczego Juliana Caraxa. Zauroczony powieścią bohater rzuca się na poszukiwanie wszelkich śladów wielkiego, jak mu się wydaje, pisarza. W ten oto sposób wplątuje się w intrygę, której korzenie sięgają czasów przedwojennych, której bohaterami są członkowie kilku barcelońskich rodów i która wkrótce zwiąże się z jego życiem w sposób niekoniecznie muszący mu się podobać. Jego życie jest w niebezpieczeństwie...

To tyle, jeśli chodzi o pomysł fabularny. Książka, z jednej strony będąca próbą uchwycenia obrazu frankistowskiej Hiszpanii, z drugiej zaś - iberyjskim melodramatem, napisana jest bardzo poprawnie. Bogaty język, spora doza ironicznego humoru, zabarwione "latynoskim biglem" dialogi i zwrócenie uwagi czytelnika na książkę jako źródło przygody sprawiają, że jest warta przeczytania. Przyznać jednak muszę, że gdyby nie wspomniana na początku postać uznałbym ją li tylko za nietypowe romansidło z odrobinką dreszczyku. Natomiast elokwentny, mądry mądrością człowieka, który w życiu sięgnął szczytu i spadł na samo dno, wiecznie pełen dobrego humoru i dobrego serca, Fermin spowodował, że połykałem "Cień..." jak świeżą bułeczkę z masełkiem. Dla niego warto tę książkę przeczytać i szkoda tylko, że postać ta usuwa się w cień przed końcem lektury.

No dobra. Popisałem, popisałem, a przecież można krótko - polecam.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 94793
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 10
Użytkownik: trout 2006-02-17 11:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Są książki, które czyta s... | bazyl3
Cała moja rodzina (prawie) to znaczy żona i trzy córki, bo syn to jednak nie. Czytała tę książkę z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. W związku z tym byłem bardzo dobrze nastawiony i wręcz się rzuciłem. No i niestety nie. Nie wiem czemu, ale dla mnie zupełnie nie do czytania. Zupełny papier, tak jakby bułeczka z powietrzem, ale niestety nie z masłem. Żałuję, bo coś mnie ominęło, ale nie dam rady.
Łukasz
Użytkownik: trueba 2006-02-17 12:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Cała moja rodzina (prawie... | trout
Bardzo długo zastanawiałam się, czy ją kupić, czy tylko wypożyczyć. Kupiłam i... żałuję. Utknęłam około 400 strony i nie mogę dalej, choć na początku się ciekawie zapowiadało.
Użytkownik: kott 2006-02-17 12:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo długo zastanawiała... | trueba
Wlasnie taki jest problem z ta ksiazka, ciekawie sie zapowiada a potem lipa - argentynska telenowela. A co do Fermina, to gdyby Zafon byl lepszym pisarzem to lepiej oszlifowalby ten "diamencik" (a przy okazji pare innych np. pomysl Cmentarza Zapomnianych Ksiazek jest calkiem ciekawy, niestety ginie w tej calej schematycznej love story)
Użytkownik: trout 2006-02-18 10:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Wlasnie taki jest problem... | kott
Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę.
Użytkownik: bazyl3 2006-02-20 08:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Wlasnie taki jest problem... | kott
Cóż. Zgadzam się, że pójście tropem Cmentarza bardziej by mnie, jako czytelnika, urządzało, niż "kamiennokręgowa", iberyjska love story. Niemniej jednak książka, w przeciwieństwie do dialogów z wenezuelskich telenowel, napisana jest językiem, który wykracza poza ramy wyśmiewanych:
- Czy ktoś chce ze mną porozmawiać?
- Jeśli chcesz rozmawiać, ja mogę z tobą porozmawiać. :D
Użytkownik: koko 2006-02-18 18:25 napisał(a):
Odpowiedź na: Są książki, które czyta s... | bazyl3
A ja, tak jak Ty, bazyl, uwielbiałam Fermina. Był taki barwny. Według mnie stanowczo zbyt gwałtownie, nagle zniknął z powieści.
Książka też mi się podobała, sam pomysł i prowadzenie akcji. Dla mnie to też bułeczka z masełkiem. Namówiłam tez koleżanki, wszystkie były zachwycone. Więc jednak coś w tym jest.
Użytkownik: kot 2006-03-12 16:47 napisał(a):
Odpowiedź na: A ja, tak jak Ty, bazyl, ... | koko
Właśnie połykam tę "bułeczkę z masełkiem" i bardzo przyjemnie spędzam czas. Moim zdaniem książka trochę wolno sie rozkręca na początku i jest dość "papierowa", natomiast zdecydowanie nabiera kolorytu wraz z pojawieniem się don Fermina. Swoją drogą, czy nie rzuciło Wam się w oczy podobieństwo Fermina do głównego bohatera książek Eduardo Mendozy? Obaj to lumpy o złotym sercu, kwiecistym języku i dużej chuci. W ogóle, "Cień wiatru", choć nie jest tak surrealistyczny jak książki Mendozy, w wielu momentach zdaje się czerpać z niepowtarzalnego klimatu jego powieści (a może hiszpańskiej powieści w ogóle?): łotrzykowskie przygody, dziwne indywiduua z półświatka, dialogi nasycone dużym stopniem absurdu.
Użytkownik: kot 2006-03-12 16:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Właśnie połykam tę "... | kot
PS. Właśnie przeczytałam recenzję pióra Pinkwarta i widzę, że nie odkryłam Ameryki natrafiając na trop Mendozy u Zafona :)
Użytkownik: babyblue 2007-06-26 15:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Są książki, które czyta s... | bazyl3
Skoro jesteśmy już przy kulinariach...czerstwy chlebek z maślanką:
w pierwszym momencie zaspokaja głód i wydaje się najpyszniejszą strawą, jednak przy obiedzie dają się zapomnieć.
Użytkownik: rossie 2007-07-16 19:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Są książki, które czyta s... | bazyl3
a ja dla odmiany w ogóle nie polubiłam Fermina i był jednym z powodów dla których dałam książce ocenę 5 a nie 6 :) ale cóż, każdy ma swoje odczucia. mi się bardzo podobał pomysł i historia, bohaterowie trochę mniej.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: