Dodany: 04.02.2006 15:59|Autor: Art_man

Czy to bajka, czy to horror


Skończyłem w wielkich bólach tę książkę. Bóle zrodziły się nie z tego, że sama książka do nich doporowadzała, lecz z notorycznego braku czasu na czytanie tego, co chcę, a nie tego, co muszę. Nie rozstrząsajmy jednak tej sprawy, a skoncentrujmy się na tym, co jest sednem sprawy, czyli przedstawieniu jednej z najsłynniejszych opowieści o wampirach.

Na początek ogólny rys fabuły. Tytułowe miasteczko Salem (a właściwie New Jerusalem) leży w okręgu Cumberland, w stanie Main, niedaleko Portland. Salem jest jednym z wielu niedużych miasteczek, w których życie toczy się wolno, spokojnie i rutynowo. Wszyscy się dobrze znają, utrzymanie sekretu graniczy z cudem, a nietypowe czy też dziwne zdarzenia nie mają miejsca. Jednym słowem, miasteczko Salem jest na wskrość racjonalnie i zdroworozsądkowo myślącą społecznością. Jednak, jak się okazuje, nie tak do końca. Pewien mieszkaniec zabił całą swoją rodzinę, a następnie popełnił samobójstwo. Od tamtego wydarzenia upłynęło wiele czasu, tak że w miasteczku pozostało tylko kilka osób, które pamiętają samobójcę i jego rodzinę. Jednak opowieść przetrwała, a dom, nazwany od nazwiska właściciela domem Marstenów, stał opuszczony.

Zło jednak nigdy nie daje się łatwo wyrzucić z miejsca, które wybrało na swoją kryjówkę. W domu Marstenów znowu widać światło w oknach. Ktoś kupił naruszony już przez czas budynek i wygląda na to, że zamierza tam na stałe zamieszkać. Owym kupcem okazuje się dwóch panów, Barlow i Straker, którzy zamierzają otworzyć tam sklep z antykami. Jednak od czasu, kiedy pojawiają się w miasteczku, zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Podejrzenie nie pada na nich od razu. Razem z nimi w miasteczku pojawia się jeszcze jeden "nowy mieszkaniec". Jest nim Ben Mears, pisarz, który w dzieciństwie mieszkał w Salem. On, wraz ze Strakerem i Barlowem, jest obwiniany przez mieszkańców o niecodzienną sytuację.

W Salem zaczynają znikać ludzie. Pierwszym zaginionym jest dziecko, które wraz z bratem szło przez las do kolegi. Jednemu chłopcu udało się ucieć, drugi natomiast zaginął. Kilkudniowe poszukiwania nic nie dały, nie znaleziono ani chłopca, ani ciała. Dany Glick, bo tak nazywało się owo dziecko, powrócił jednak sam, ale już w zmienionej postaci, jako wampir.

Muszę przyznać, że wprowadzenie w fabułę jest bardzo dobre. King bardzo umiejętnie stopniuje napięcie, podaje kolejne fakty, rozwija całą akcję. Na początku rzeczywiście jest kilka znaków zapytania. Niestety, wraz z rozwojem akcji pozostaje tylko dobrze budowana atmosfera grozy. Czytelnik cały czas boi się tego, co będzie na następnej stronie. Gorzej sprawy się mają z tajemniczością. Fabuła staje się coraz bardziej przewidywalna, choć muszę przyznać, że autor zaskoczył mnie pozytywnie w kilku momentach, w którym były bardzo poważne zwroty akcji.

Autor nie czuje przywiązania do swoich postaci, co jest plusem powieści. To jest pozytywny punkt, gdyż powoduje pewną niepewność. Żaden bohater, nawet główny, nie może być pewien, czy przetrwa do ostatniej karty powieści.

W książce nie ma żadnego drugiego czy trzeciego dna. Cała opowieść jest czystą rozrywką w konwencji horroru. Jak dla mnie, jest to duży minus, może dlatego, że przyzwyczaiłem się do zawodzeń bohaterów innych powieści na temat ich stanu wewnętrznego. Tutaj dostajemy natomiast samą akcję, przeplataną z rozmowami głównych bohaterów na temat ich dalszych poczynań.

Postacie są bardzo precyzyjnie zarysowane, przedstawione z całym swoim stałym charakterem. Czasami można się doszukać pewnych małych niejednoznaczności w ich poczynaniach, jednak nie są to czyny stanowiące główną osnowę historii.

Podsumowując, dostajemy bardzo porządnie napisany horror, w którym wszystkie elementy niezbędne do dobrego bania się są na swoim miejscu i w należytym porządku. Książka nie wymaga głębszej refleksji, jest dobra na długie zimowe wieczory lub inny czas, kiedy chcemy odpocząć od ciężkich prac umysłowych w pracy czy w szkole.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 12118
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: szymonNM100 10.12.2006 09:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Skończyłem w wielkich ból... | Art_man
Zgadzam się z przedmówcą. Sztampa. Miasto w obliczu zagrożenia wampirami, a więc automatycznie pojawiają się krucyfiks, czosnek, ksiądz...
Jak zwykle u Kinga świetne naszkicowanie tematu, a więc jakieś 300 stron całkiem niezła zabawa. Natomiast ostatnie 150 stron nudy na pudy
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: