Dodany: 2005-12-28 14:02|Autor: A.Milczewski

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Uczeń czarnoksiężnika
Jabłoński Witold

Książka niebanalna, ale nie dla każdego


Okładkę "Ucznia Czarnoksiężnika" i drugiej części cyklu - "Metamorfoz" widziałem wielokrotnie w księgarni, przyciągały wzrok malowniczymi wizerunkami demonów, ale wśród nawału innych książek jakoś nie zdecydowałem się na jej zakup. Dopiero szperając w Internecie znalazłem informację, że autor książki, Witold Jabłoński, został zwolniony z funkcji dyrektora łódzkiego Śródmiejskiego Forum Kultury, najprawdopodobniej powodem zwolnienia była rzekoma antykościelność (wg innego źródła - antyklerykalizm) "Ucznia Czarnoksiężnika". Przyznam, że trudno o lepszą reklamę, a rzeczona książka wraz drugim tomem cyklu, otoczone nimbem utworów wpisanych do indeksu dzieł zakazanych, błyskawicznie znalazły się w moim księgozbiorze.

Akcja książki rozgrywa się w Europie, głównie na Dolnym Śląsku, w czasie rozbicia dzielnicowego Polski. Bohaterem jest postać historyczna. Jest nim pierwszy szerzej znany polski naukowiec – Witelon, autor wielu rozpraw naukowych, w tym pracy o optyce, którą znał między innymi Leonardo da Vinci. Historyczny Witelon to osoba nader tajemnicza, doskonale pasująca do wizerunku uczonego-maga i truciciela. Mimo że był katolickim kanonikiem, głoszone przez niego poglądy nie zawsze pokrywały się z doktrynami Kościoła katolickiego (był autorem rozprawy na temat natury demonów, jednak dopuszczał możliwość, że demonologia oparta została na złudzeniach optycznych).

Po przeczytaniu dwóch pierwszych tomów cyklu "Gwiazda Wenus, gwiazda Lucyfer" nasunęły mi się pewne refleksje, którymi nie zawaham się podzielić.

Książka jest swoistym testem tolerancji czytelnika. Główny bohater jest homoseksualistą, a jego fascynacje i czyny mają niewiele wspólnego z miłością platoniczną. Autor opisuje łóżkowe ekscesy Witelona obrazowo, ale bez wulgarności, często uciekając się do metafor. Osoby nie tolerujące homoseksualizmu książkę odrzucą. Choć moim zdaniem, przy odrobinie dystansu, po kilku stronach lektury, uprzedzenia powinny zniknąć.

Testu tolerancji ciąg dalszy. Główny bohater książki, Witelon, okazuje się czcicielem Lucyfera i zatwardziałym wrogiem Kościoła katolickiego. Wierzy on, że chroni go opiekuńczy, lecz destrukcyjny demon. Witelon wstępuje w szeregi templariuszy, przechodząc test, podczas którego pluje na krzyż. Jezusa Chrystusa nazywa pogardliwie "Nazarejczykiem", Lucyfera mieni panem światła, rozumu i postępu. I podobnie, osoby wierzące mogą czuć się urażone, a nawet zaszokowane, choć książka jest tylko fikcją literacką. Jedyną radą, jaką mam dla tak wrażliwych na podobne herezje, jest omijanie jej z daleka.

Ciekawa jest pozycja kobiet naszkicowana w książce. Odzwierciedla ona ich status w tamtych czasach. Uznawane są za płeć upośledzoną, niegodną i niezdolną do wykonywania zadań innych niż macierzyństwo i prowadzenie gospodarstwa domowego. Również Witelon ma podobne zdanie. Chwali związek między uczniem i mistrzem (również fizyczny), pogardliwie wyrażając się o kobietach i ich możliwościach intelektualnych. Jednak jest kilka przedstawicielek płci pięknej, które bohater "Ucznia czarnoksiężnika" poważa i szanuje. Jedną z niech jest niewątpliwie jego babka - czarownica, znawczyni ziół i uroków. To ona zaszczepiła wnukowi podstawy magii, i to jej śmierć w płomieniach ukształtowała i zapiekła nienawiść i pogardę Witelona do Kościoła katolickiego. Mimo ogólnego wydźwięku książki, znalazłem w cyklu kilka akapitów będących, według mnie, swoistym hołdem oddanym kobiecości.

Książka, wbrew pozorom, nie jest pozycją fantasy, chociaż taką może się na pierwszy rzut oka wydawać. Nie znajdziemy w niej elfów, krasnoludów, pegazów, magicznych artefaktów czy niepokonanych herosów. Witelon tytułuje się magiem, trucicielem i astrologiem. Ale jego magia opiera się głównie na alchemii i ziołach, a wykorzystywana jest przede wszystkim w celu opróżniania sakiewek łatwowiernych mieszczan i mieszczek pragnących eliksiru miłości czy ochronnych talizmanów.

Podsumowując. Książka niebanalna, ale i nie dla każdego. Autor przez piętnaście lat (!) przekopywał biblioteki, wertował historyczne woluminy w poszukiwaniu szczegółów i smaczków, które wykorzystał później w cyklu. Wielbiciele Umberta Eco zapewne docenią wyraźny ukłon autora "Metamorfoz" skierowany w stronę "Imienia róży".

Witolda Jabłońskiego ostro zaatakowano po wydaniu pierwszej części cyklu. Oskarżono go o promowanie satanizmu, antyklerykalizmu i homoseksualizmu. Co bardziej krewcy krytycy imputują Jabłońskiemu, jakoby odziedziczył skłonności homoseksualne (o których nie znalazłem żadnej wzmianki, i co zresztą, jak sądzę, jest najmniej istotne), po jego mistrzu - Jerzym Andrzejewskim. Ja, po przeczytaniu dwóch pierwszych części cyklu, nie zauważyłem u siebie rodzącej się skłonności do mężczyzn. Nie odczułem także chęci uczestniczenia w czarnych mszach, warzenia trucizn czy rzucania klątw. I nie sądzę, abym był w tym odosobniony. Książka jest fikcją, osadzoną na mocnej, historycznej podstawie, ale wciąż fikcją.

Gorąco polecam - nawet osobom co bardziej gorącogłowym - aby stanęły nieco z boku, zapomniały o uprzedzeniach i zapoznały się z książkami cyklu "Gwiazda Wenus, gwiazda Lucyfer". Są tego warte.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 9212
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 3
Użytkownik: Stary_Zgred 2009-10-10 19:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Okładkę "Ucznia Czarnoksi... | A.Milczewski
Dzięki twojej recenzji zainteresowałam się książką, która sprostała oczekiwaniom. W tej chwili kontynuuję czytanie cyklu i z przyjemnością stwierdzam, ze im dalej w las, tym robi się smakowiciej. Jabłoński doskonale włada piórem i co ważne, ma doskonałe przygotowanie historyczne. W efekcie jego pracy powstała książka wciągająca, drażniąca ambicję czytelniczą, przekorna w wymowie. Mam nadzieję że kolejne pozycje cyklu stoją na równie wysokim poziomie. Jeśli tak - to po zakończeniu lektury schylę czoło przed autorem.
Użytkownik: Sluchainaya 2009-10-10 19:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki twojej recenzji za... | Stary_Zgred
Coraz "większego smaka" mam na tę książkę. Niedawno czytałam debiutancką powieść Jabłońskiego i postanowiłam sobie, że sięgnę po następne jego powieści :) Skoro tak zalecacie, to muszę to zrobić jak najszybciej!
Użytkownik: moreni 2009-10-10 19:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Coraz "większego smaka" m... | Sluchainaya
Tak, przeczytaj, bo warto.:) Książka jest na prawdę dobra, chociaż według mnie to typowa powieść historyczna, może tylko w dużym stopniu uwzględniająca wierzenia i poglądy bohaterów, ich postrzeganie świata. Czuję wrodzony pociąg do książek ukazujących jakieś okres historii od tej mroczniejszej, nieuładzonej strony i tu cały cykl świetnie pasuje.:) Poza tym jest napisany ciekawym językiem.:)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: