Dodany: 2005-11-23 17:59|Autor: wojtekzk

SF dla inteligenta


Najbardziej prowokująca do myślenia polska książka roku. Takie zdanie wygłaszam przed grudniowym zalewem tandety książkowej, która opanuje z pewnością rodzimy ryneczek.

„Miasta pod skałą” Marka S. Huberatha to konglomerat, na który składają się sztuka, literatura, nauka, fantazja. Te składniki, w pewnym stopniu odnajdywane w różnych utworach science fiction, okraszone zostały rozważaniami na temat natury człowieka, jego ukrytych emocji, skrywanych namiętności. W książce miesza się okrucieństwo, bestialstwo z atmosferą gnozy, niedopowiedzenia.

Powieść zaczyna się w Rzymie, jest w nim zakorzeniona, obrazy podświadomie odnoszą nas do naszej rzeczywistosći, a jednocześnie miasta, o których mowa w tytule, to fantazmaty innych cywilizacji, projekcje odmiennych sposobów życia.

Bohater książki, młody naukowiec Adams, postanawia wejść w nieznane mu drzwi w murach Watykanu. Paragon z restauracji Bucca del’Inferno w jego kieszeni to natrętna wręcz podpowiedź ze strony narratora. Tu pojawia się pewien problem całej książki, skróty narracji, przeskoki, które powodują pytania – dlaczego tam wszedł, dlaczego wchodząc i widząc loch nie wycofał się, nie zawahał się, tylko szedł. Przecież nie każdy wchodzi ot tak, z ulicy w lochy Watykanu. Czuć w „Miastach pod Skałą” pośpiech osoby konstruującej narrację, tak jakby cegiełki nie miały zaprawy. Narrator chce jak najszybciej przebrnąć przez labirynt, komplikując go, a jednocześnie nie zagłębiając się w szczegóły. W lochach spotyka kolejne drzwi, otwiera tylko te z titulusem „SILVESTERE”, pojawiają się mechanitony, czyli ruchome rzeźby antyczne, wytwór genialnej myśli starożytnych. Wreszcie spotyka kobietę, wraz z którą wydostaje się z podziemi do miasta, w którym zasady świata „normalnego” są odwrócone, dziewczynki najlepiej zabić, a z ich czaszek można zrobić najlepsze naczynia. W świecie spod Skały Adams odwiedza kilka miast, w których jest traktowany jak niewolnik, żołdak, może odgrywać też rolę właściwą mu, jest naukowcem.

Nie potrafię opisać treści książki, która ma 800 stron, i to nie z powodu zagmatwania spraw, ale dla samego bezsensu tej czynności. Totalitaryzm, wojna, miłość, nienawiść, śmierć, ontologia w całości. Z drugiej strony potwory, dzikie plemiona, kapłani i politycy. Mnogość wątków, tematów, a w końcu i wydarzeń przeraża, ale zarazem fascynuje. Huberath stworzył powieść bez klasyfikacji, metapowieść, z której można by było stworzyć wiele innych fascynujących dzieł. Tak wygląda warstwa tematyczna, jednak warstwa językowa razi swoją pospiesznością, banalizacją języka. Huberath, unikając swojego „zawodowego” języka naukowego, upraszczając, popada wręcz w kicz językowy. Przez warstwę języka ciężko się przebić do wyższych treści książki, wieje nudą i rutyną, odstrasza od myślenia. Literatura SF doczekała się w Polsce momentu, gdzie pokazano wielorakość możliwości tematycznych, pokazano, jak można konstruować nieszablonowość posługując się szablonami, lecz pozostawiono dawny język.

Huberath na marginesie swojego życiorysu mówi o pracy naukowej; zajmuje się badaniem układów biologicznych na UJ, co tłumaczy niektóre wątki książki; wszystkich nie znajdzie jedna osoba. Historyk sztuki znajdzie hiperłącza do obrazów Memlinga, Boscha czy Blake’a, religioznawca odkryje sposoby tworzenia się wyobrażeń. Czytelnik uważny to wymarzony czytelnik Huberatha, jednak czytelnik krytyczny zmęczy się nadmiarem, gdyż książkę czyta się jak kompilację kilku powieści, przewodnika i biblioteki uczelnianej. Polecam ćwiczącym na siłowni – 800 stron obciąża uda w autobusie na równi z kilometrami rowerka – oraz cierpiącym na bezsenność.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 5777
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 2
Użytkownik: Morgana Wredzma 2005-11-23 21:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Najbardziej prowokująca d... | wojtekzk
Co tu duzo komentowac, zgadzam się zupełnie. Huberath to moim zdaniem najbardziej oryginalny polski autor. Każda jego ksiązka wstrząsa i porusza.
Użytkownik: Kuba Grom 2008-07-06 22:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Najbardziej prowokująca d... | wojtekzk
ciekaw jestem jakie znaczenie ma fakt, iż "Skała" w tytule, jest pisana dużą literą. Jeśli całość dotyczy podziemi watykanu, to owa Skała, odnosi się do opoki Piotrowej, co już sugeruje, iż rzeczy poprzez owe miasta opisywane, odnoszą się do czegoś pod fundamentami wiary. Będę musiał przeczytać.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: