Dodany: 10.07.2024 16:13|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Zemsta, która czekała tak długo


„Martwy klif” to szósta część cyklu z Niną Warwiłow.

Na prośbę byłego partnera, ojca Mili, bohaterka odbywa długą podróż do Boleni nad Zalewem Szczecińskim, gdzie ma się odbyć ślub Tomka z pochodzącą z tej miejscowości Agnieszką. Nina zatrzymuje się w pensjonacie prowadzonym przez jej krewnego i, jak prawie każda/-y powieściowa/-y policjantka/policjant na urlopie, prawie natychmiast zostaje wciągnięta w sprawę kryminalną – tym razem przez ambitnego podkomisarza Szymona Kacperskiego, który, podobnie jak ona, przeniósł się z dużego miasta na prowincję, konkretnie z Poznania do Kamienia Pomorskiego. Teraz bada sprawę trzech popełnionych w krótkim odstępie czasu morderstw, których ofiarami były osoby starsze i niezamożne. Łączyło je tylko jedno: kiedyś pracowały w domu dziecka w Boleni – z którego dziś pozostała tylko ruina na uboczu, napotkana przez Ninę podczas pierwszego spaceru po okolicy – i dopomogły wielu wychowankom, w tym kilkorgu należącym obecnie do miejscowej elity, wyjść na prostą. Każdy, kto o trojgu wychowawców opowiada, podkreśla ich bezinteresowność i zaangażowanie. A jednak Kacperski, mimo sceptycznego podejścia swego nowego szefa, podejrzewa, że za zbrodniami kryje się zemsta; na przypuszczalny motyw naprowadza go zeznanie przypadkowego świadka kolejnej zbrodni, ale do rozwiązania zagadki potrzebne są mozolne poszukiwania w przeszłości, wyprawa za granicę i narażenie własnego życia przez Ninę, która – jak zawsze – wpadłszy na trop, zapomina o wszystkim…

Intryga nie jest gorsza od wielu innych, choć mam wrażenie, że nie do końca została dopięta pod względem chronologicznym. Mamy rok 2016, co da się precyzyjnie ustalić, znając podaną w pierwszym tomie datę urodzenia Niny (1975). Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu

Samo dochodzenie tonie w masie innych wątków: rozważań Niny, jej niesnasek z niedoszłą teściową, prywatnych poszukiwań Szymona i jego pozasłużbowych spotkań z Elą na plaży. Generalnie nie mam nic przeciwko ukazywaniu życia prywatnemu policjantów i przemycania w narracji informacji o historii miejscowości/regionu, ale tu się to wszystko miesza w jakiś nieco męczący sposób.

Usterek warsztatowych też się jeszcze autor całkiem nie wyzbył, zwłaszcza w narracyjnych opisach („siwy zapuszczony zarost, podchodzący prawie pod oczy”[9], „wiatr na Zalewie Szczecińskim, ciągnący znad morza, ostro smagał go po twarzy. Ale tu wietrznie, co z tego, że kilka kilometrów od morza. Od wody ciągnęło jak w Dziwnowie”[10], „wygląd miał odpowiedni do funkcji: ścięty na klasycznego jeża, z mocnym karkiem i oliwkową – choć szczerze mówiąc, raczej oleistą – cerą”[11], „zobaczyła idącego z trudem starego mężczyznę, starszego niż węgiel. Wyraźnie był w kryzysie bezdomności. (…) Przed sobą mężczyzna pchał zupełnie pordzewiały wózek wypełniony przybrudzonymi fantami”[12], „…druga już kawa oraz owsianka. Jadł ją na mleku. Na stojaka, choć jak na babciny domek apartament na poddaszu prezentował się całkiem dobrze”[13]).

Mimo pewnego zaskakującego momentu na końcu summa summarum jest słabiej, niż w poprzednich tomach – co najwyżej przeciętnie…

[1] Jędrzej Pasierski, „Martwy klif”, wyd. Czarne, 2023, s. 50.
[2] Tamże, s. 253.
[3] Tamże, s. 197.
[4] Tamże, s. 192.
[5] Tamże, s. 218.
[6] Tamże, s. 205.
[7] Tamże, s. 234.
[8] Tamże, s. 53.
[9] Tamże, s. 7.
[10] Tamże, s. 7.
[11] Tamże, s. 28.
[12] Tamże, s. 75.
[13] Tamże, s. 79.


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 226
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: