Dodany: 30.05.2023 18:55|Autor: mafiaOpiekun BiblioNETki

Książki i okolice> Książki w ogóle

5 osób poleca ten tekst.

Wspomnienia z maja 2023


Zapraszam. :)
Wyświetleń: 3681
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 67
Użytkownik: Aquilla 30.05.2023 21:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Zaczęłam chyba z 10 książek, ale skończyłam tylko 2, w tym jedną komicznie krótką :) . Dodatkowo uzależniłam się od programów National Geographic na Disney+, to też mi nie pomaga w wyrabianiu normy czytelniczej.

Planeta Śmierci (Harrison Harry (właśc. Dempsey Harry Maxwell)) (3.0) - amerykańskie fantasy lat 60 jest dość specyficzne i zdecydowanie staroświeckie. Mamy tu bohatera, który przybywa na planetę, gdzie panują wyjątkowo trudne warunki życia i przeprowadza śledztwo, dlaczego właściwie tak ciężko się żyje. Przy okazji wkurzając wszystkich dookoła. Do tego obowiązkowo piękna kobieca postać drugoplanowa, zaślepieni tubylcy niepotrafiący zrozumieć genialności naszego bohatera... w sumie nic specjalnego i wartego wspominania.

Co mówią zwłoki: Opowieści antropologa sądowego (Black Sue) (3.5) - spodziewałam się książki o tym, jak wygląda praca antropologa, a dostałam wykład trochę o wszystkim i o niczym. Najbliżej chyba temu do gawędziarskiej i chaotycznej biografii - dowiedziałam się, jak zmarli chyba wszyscy członkowie rodziny autorki, poznałam jej opinie na temat śmierci, dość dużo poczytałam o tym, skąd się bierze ciała do sekcji dla studentów medycyny i, co chyba było najciekawsze, dostałam trochę historii o tym, jak antropolodzy pracowali podczas wojny w Serbii, albo w Indonezji, po tsunami. Niby ok, ale trochę jestem zawiedziona - miałam nadzieję na więcej konkretow o zawodzie, a mniej historii z życia rodzinnego.
Użytkownik: Monika.W 31.05.2023 09:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Bardzo dobry maj, tylko 1 słaba książka.

38. Akwarium: Opowieść o Związku Literatów Polskich w PRL-u (Potkaj Tomasz), ocena: 4,5
Ciekawa rzecz. Autor przeczyta chyba wszystkie wspomnienia, listy i dzienniki literatów PRL oraz całą dokumentację samego ZLP. I przedstawił to dziwne środowisko ZLP rzeczowo i rzetelnie. Sporo anegdot. Dobrze się czyta.

39. Podróż (Dygat Stanisław), ocena: 4,5
Dygat wspaniale pisze - język, styl, warsztat dokładnie takie, jakie lubię. I tylko dlatego nie porzuciłam tej książki. Bo jest to powieść psychologiczna, co skutkuje tym, że ma wszystko, czego nie chcę w literaturze: dzielimy włos na czworo, celebrujemy problemy, zamartwiamy się wszystkim i nie cieszymy się niczym. No chyba że cieszymy się każdą kolejną wyimaginowaną krzywdą czy rozczarowaniem. Ale od połowy książki zaczęłam na nią inaczej patrzeć - przecież to jest podręcznikowy wręcz przykład jak-nie-żyć. Bohater jest anty-bohaterem, Dygat nabija się z niego i obśmiewa jest rozterki i żale. Puszcza do nas oko i mówi - życie jest wspaniałe, a tylko ten bohater mój żenująco tego nie widzi. Finał na Capri jest tego wspaniałym przykładem. Brawo Dygat!!!

40. Saharyjskie dni (Sanmao (właśc. Ch'en Mao-p'ing)), ocena: 3
Chinka z Tajwanu pisze o Saharze Hiszpańskiej (takie państwo istniało do lat 70 XX wieku). Coś pomiędzy reportażem a wspomnieniami. Zupełnie mi się nie spodobało. Nie czułam w tym Afryki. A Dalekiego Wschodu też nie było.

41. Sylwetki polityczne XIX wieku (Karpiński Wojciech, Król Marcin (pseud. King Felix)) (akcja Polskie przykurzątka - część II 2023 - ???), ocena: 5
Krótkie eseje o postaciach ważnych dla polskiej myśli politycznej XIX wieku. Co ciekawe - niektóre postaci całkowicie zapomniane i nie istniejące w świadomości Polaków. Pochwalam sobie, że trochę się orientuję w XIX wieku - ale np. o Henryku Kamieńskim słyszałam pierwszy raz. O paru innych też.
Pozycja całkowicie zapomniana, to trop z lektury Akwarium: Opowieść o Związku Literatów Polskich w PRL-u (Potkaj Tomasz). Według mnie warto przeczytać. Bo łatwiej jest zrozumieć rzeczywistość, gdy będziemy odkrywać korzenie.


42. Zbrodnia Sylwestra Bonnard (France Anatole (właśc. Thibault Jacques Anatole François)) (akcja Nobliści), ocena: 5
Anatol France został całkowicie zapomniany. Nie rozumiem dlaczego - może dla tych z prawa w wyniku wpisania na Indeks Ksiąg Zakazanych, a dla tych z lewa - za konserwatyzm? Nie wiem. Ale na pewno warto go czytać. To proza piękna, pełna humanizmu, miłości dla człowieka i świata.

43. Na glinianych nogach (Pratchett Terry), ocena: 5
Nie jestem bezkrytycznym fanem Pratchetta. Polubiłam go za pierwszą część Świata Dysku, drukowaną 100 lat temu w odcinkach w Fantastyce - wtedy to było coś zupełnie innego, nikt tak nie pisał. I tak w ramach tej sympatii podczytuję sobie czasem coś z cyklu. Od jakiegoś czasu nie było zachwytu, a raczej wrażenie - no to już było, pochichramy się, ubawimy, będzie fajnie - problem w tym, że nie jestem miłośnikiem "fajności". Ale część o golemach zaskoczyła mnie - jakie piękne moralizatorstwo, jak wspaniale podane. Pokochałam golema Dorfla. Razem ze Śmiercią będą tworzyć parę moich ukochanych bohaterów. „Wolność Bez Ograniczeń To Tylko Słowo”. Aż mam ochotę sięgnąć po dalsze tomy, aby sprawdzić, czy przemiana Pratchetta stała się trwała.
Użytkownik: benten 31.05.2023 20:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo dobry maj, tylko 1... | Monika.W
Ja jestem fanką Pratchetta, ale na Twoim miejscu nawet jeszcze bym przeskoczyła do przodu (ile na Biblionetce trzeba przewijać, żeby dojść do cyklu, wcześniej jakieś śmieci... ciekawe kto ostatni będzie tu gasił światło... ale wracając) - Prawda (Pratchett Terry) to dla mnie zmiana ciężkości.. nadal jest fajnie, ale tak na poważnie.

Zbrodnia Sylwestra Bonnard (France Anatole (właśc. Thibault Jacques Anatole François)) czytałam dawno temu... na studiach. Wtedy było dobrze, teraz myślę że mogłabym się jeszcze wzruszyć na dokładkę.
Użytkownik: Monika.W 31.05.2023 23:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja jestem fanką Pratchett... | benten
Teraz miałabym czytać tom 20 - serio przeskoczyć aż do 25?
Użytkownik: benten 31.05.2023 23:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Teraz miałabym czytać tom... | Monika.W
Nie, nie... dobre rzeczy Cię czekają.
Użytkownik: Marylek 01.06.2023 09:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Teraz miałabym czytać tom... | Monika.W
Numer serii to tylko cyferki. Akurat powtarzałam "Prawdę" jakieś dwie książki temu i też polecam.

Pratchett im dalej w jego pisanie, tym bardziej gorzki, refleksyjny i publicystyczny. Prawda (Pratchett Terry) jest jedną z najlepszych jego książek. O nas samych. Wątki polityczne i społeczne powinny Ci się spodobać.

A śmiech? Skoro z nas samych, to trochę przez łzy...
Użytkownik: fugare 31.05.2023 10:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Pepiki: Dramatyczne stulecie Czechów (Surosz Mariusz) 4,0
Surosz Mariusz pisze o Czechach bardziej z punktu widzenia historyka niż reportażysty. Eseje są bardzo ciekawe, przyniosły mi dużo nowych informacji na temat czeskiej mentalności, drogi do powstania Czechosłowacji, historii losów Słowacji oraz okresu Protektoratu Czech i Moraw. Każdy z esejów poświęcony jest innej postaci z historii kraju w XX wieku, nie brak oczywiście Masaryków - ojca i syna, kontrowersyjnej postaci Emila Hachy i innych. Jedynym zarzutem, który może okazać się dla innego czytelnika zaletą, była duża drobiazgowość w pokazywaniu historycznych wydarzeń. Dla osoby bez ugruntowanej wiedzy na temat historii Czech, trochę utrudnia uzyskanie wstępnej, ogólnej panoramy wydarzeń, ale dla kogoś przygotowanego, może być to dużym atutem. Nie płynęłam więc przez tę książkę motorówką, tak jak przez inne np. autorstwa Marusza Szczygła, a raczej przeprawiałam czółnem, odpychając się z mozołem od dna. Podróż ciekawa, ale trochę trzeba się napracować.
Upiór rodu Canterville'ów (Wilde Oscar) 5,0 Racjonalizm vs. okultyzm - bardzo przyjemne, szczególnie dla takich jak ja, którzy w duchy nie wierzą, co absolutnie nie przeszkadza się ich jednak odrobinę obawiać.
Aby być sobą: Wprowadzenie do analizy transakcyjnej (Rogoll Rüdiger) 5,0
Przystępnie napisane, dużo prostsze ujęcie tematu, niż w W co grają ludzie: Psychologia stosunków międzyludzkich (Berne Eric) ,gdzie trudno zorientować się od razu, o co chodzi w analizie transakcyjnej. Prawdę mówiąc po lekturze obu, nadal nie wiem w co grają ludzie, tak naprawdę.
Intrigo (Nesser Håkan) 5,5
Zbiór opowiadań, które nie sprawiły mi zawodu. Potraktowałam je rozrywkowo i w tej kategorii oceniłam wysoko.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 31.05.2023 13:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Pepiki: Dramatyczne stule... | fugare
Jako uzupełnienie do Rogolla i Berne'a polecam bardzo ciekawą pozycję Gry więzienne: Tragikomiczny świat polskiego więzienia (Kamiński Marek M.).
Użytkownik: fugare 31.05.2023 21:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Jako uzupełnienie do Rogo... | LouriOpiekun BiblioNETki
Dziękuję, zapisuję sobie. Eric Berne poświęca jeden z rozdziałów grom świata przestępczego, chociaż raczej na użytek pracowników penitencjarnych, terapeutów czy wychowawców, w celu ułatwienia im rozpoznania transakcji. Domyślam się, że Marek Kamiński pokazuje perspektywę samych "graczy".
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 01.06.2023 07:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Dziękuję, zapisuję sobie.... | fugare
Dokładnie tak, Kamiński obserwował wszystko z wewnątrz. Prócz zastosowania samej teorii gier, bardzo mocno objaśnia także samą "kulturę" więzienną, ów specyficzny świat brutalnych zasad. Zapewne dzisiaj bardzo odmiennie to wygląda, jednak sam portret uderza równie mocno, co beletrystyczna wizja w słynnych Mury Hebronu (Stasiuk Andrzej).
Użytkownik: ilia 31.05.2023 18:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Literatura zagraniczna
1. Ta druga (Bohman Therese) (5) szwedzka
2. Córka (Ferrante Elena) (4) włoska
3. Justyna (Durrell Lawrence) (5) angielska
4. Fizyka smutku (Gospodinow Georgi (Gospodinov Georgi)) (5) bułgarska, cytat z książki
5. W połowie życia (Santos Care) (5) hiszpańska
6. Bal (Némirovsky Irène) (4) francuska
7. Życie miłosne (Shalev Zeruya (Szalew Ceruja)) (5) izraelska
Sensacja/historia
8. Miejsce i imię (Siembieda Maciej) (5) t. 2 cyklu Jakub Kania
9. Kołysanka (Siembieda Maciej) (5) t. 4 cyklu Jakub Kania
Młodzieżowa
10. Eleonora i Park (Rowell Rainbow) (6) cytat z książki
Literatura faktu
11. Chłopki: Opowieść o naszych babkach (Kuciel-Frydryszak Joanna) (6)
Użytkownik: jolekp 31.05.2023 19:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Literatura zagraniczna 1... | ilia
Mówiłam, że "Eleonora i Park" jest rewelacyjna! Cieszę się, że Ci się podobało:)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 01.06.2023 07:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Mówiłam, że "Eleonora i P... | jolekp
Ja mam już wypożyczoną :) Ale na pierwszy ogień idzie teraz 1Q84.
Użytkownik: benten 31.05.2023 20:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Literatura zagraniczna 1... | ilia
Chłopki: Opowieść o naszych babkach (Kuciel-Frydryszak Joanna) wyglądają bardzo zachęcająco i chodzą za mną. Zwłaszcza, że do tej pory czytałam raczej historię kobiet z zamożniejszych sfer. Nadal niezwykle ciekawe (Marianna i róże: Życie codzienne w Wielkopolsce w latach 1889-1914 z tradycji rodzinnej (Fedorowicz Janina, Konopińska Joanna) i wspaniały Kuferek Kufer Kasyldy czyli Wspomnienia z lat dziewczęcych: Wybór z pamiętników XVIII-XIX w. (antologia; Zamoyska z Czartoryskich Zofia, Kicka z Matuszewiczów Zofia, Dąbrowska Pelagia i inni)), ale moje przodkinie z pewnością do nich nie należały.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 01.06.2023 07:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Literatura zagraniczna 1... | ilia
Cieszy mnie, że polecanka Gospodinowa się sprawdziła. A zamierzasz kontynuować Kwartet aleksandryjski ? Warto przynajmniej dlatego, że sprawy i motywacje bohaterów zostają postawione w odmiennym świetle. Czasem mocno odmiennym, niemal konfudującym…
Użytkownik: ilia 01.06.2023 14:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Cieszy mnie, że polecanka... | LouriOpiekun BiblioNETki
Raczej nie zamierzam kontynuować "Kwartetu aleksandryjskiego". Z tego powodu iż wszystkie książki z cyklu już znam, czytałam dawno temu. A Justyna (Durrell Lawrence) powtórzyłam, by ją sobie przypomnieć w związku z wyborami majowej książki miesiąca.
Użytkownik: yyc_wanda 31.05.2023 20:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Martin Eden (London Jack (właśc. Chaney John Griffith)) ocena: 4,5
Droga do sukcesu jest wyboista. Zwłaszcza, gdy jest się prostym człowiekiem bez wykształcenia z aspiracjami do zostania pisarzem. Jednak miłość i chęć dorównania wybrance swego serca dodaje Martinowi skrzydeł. Wchłania wiedzę, czyta i pisze opowiadania i eseje, których nikt nie chce drukować. Ale im więcej wie, tym większe jest jego rozczarowanie zarówno poziomem intelektualnym klasy burżuazyjnej, jak i „niewolniczymi” poglądami socjalistycznych propagandystów. Powieść autobiograficzna, podczas czytania której często myślałam o samym autorze.

Szkolne przygody Pimpusia Sadełko (Konopnicka Maria) ocena: 5
Powrót do lektur mojego dzieciństwa. Jakoś nigdy nie kojarzyłam tej opowiastki z Marią Konopnicką. Nic dziwnego, bo kiedy ją czytałam, nie interesowali mnie autorzy, tylko treść i obrazki. Ale ta dziecięca miłość do niesfornego Pimpusia pozostała we mnie do dziś.

Mój ojciec krwawi historią (Spiegelman Art) ocena: 4
I tu się zaczęły moje kłopoty (Spiegelman Art) ocena: 4
Wojenne losy polskiego Żyda z Sosnowca przedstawiona w formie graficznej. Historia wstrząsająca, choć na mnie wywarła średnie wrażenie. Nie wiem czy przyczyną była forma komiksowa, w której postacie ludzkie zastąpione są zwierzętami, krótkie dialogi prześlizgujące się po powierzchni wojennych traum, czy bohater, który nie wzbudził mojej sympatii. Na pewno nie pomogło przedstawienie Polaków jako świnie, które tylko myślą, jak wydusić z Żydów ostatni grosz i ewentualnie jeszcze na nich donieść. Nie zostanę fanką komiksów, dla mnie jest to forma zbyt uproszczona. Zdecydowanie wolę tradycyjną powieść.

W czytaniu: Księga Urantii (< praca zbiorowa / wielu autorów >)

Więcej szczegółów: Przeczytane: Q2, 2023
Użytkownik: jolekp 31.05.2023 21:40 napisał(a):
Odpowiedź na: Martin Eden ocena: 4,5 D... | yyc_wanda
Autor Mausa tłumaczył wielokrotnie dlaczego przedstawił Polaków jako świnie i że dla niego nie miało to pejoratywnego wydźwięku. Żydów, Niemców i Amerykanów przedstawił jako myszy, koty i psy i potrzebował zwierzęcia, które nie będzie częścią łańcucha, i padło akurat na świnie. Poza tym to nieprawda, że wszyscy Polacy są tam przedstawieni w złym świetle, bo są też wśród nich postacie pozytywne, jak również występują negatywni bohaterowie wśród Żydów. W każdym razie ja nie miałam wrażenia, żeby Spiegelman przedstawiał historię w jakiś przekłamany, jednostronny sposób.
Użytkownik: yyc_wanda 01.06.2023 06:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Autor Mausa tłumaczył wie... | jolekp
Autor musiał się jakoś tłumaczyć, bo zarzucony został krytyką w sportretowaniu Polaków jako świnie. Może Ciebie to nie raziło, ale dla mnie to była zniewaga i wypaczenie faktów. Za każdym razem, gdy patrzyłam na te świńskie, wredne gęby, za którymi kryli się Polacy, aż mnie otrzepywało. A że nie była to tylko moja nadwrażliwość, można się przekonać czytając „Study Guide”:

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&so​urce=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjVpa_fiKH_A​hUZFjQIHSaPDnIQFnoECAkQAQ&url=https%3A%2F%2Fkpk-toronto.org%2Fwp-content%2Fuploads%2FStudy-Guide-Poles-as-Pigs-in-Spiegelmans-MAUS.pdf&usg=AOvVaw3E4qIdygwv7HemoiWC7LqS

Oto kilka cytatów:

Literary critics have recognized that Spiegelman’s intention in drawing Poles as pigs was a “calculated insult” directed at Poles.
Krytycy literacy są zgodni co do tego, że intencją Spiegelmana w przedstawieniu Polaków jako świnie była zamierzona zniewaga wymierzona w Polaków.

Spiegelman belatedly divulged his actual reasons in MetaMaus: A Look Inside a Modern Classic,Maus (New York: Pantheon, 2011). Pigs were chosen to acknowledge his father Vladek’s “dubious opinion of Poles as a group.”
Spiegelman podał później prawdziwy powód in MetaMaus: A Look Inside a ModernClassic, Maus (New York: Pantheon, 2011). Wybrał świnie, by podkreślić swojego ojca Vladka “wątpliwą opinię o Polakach jako o grupie”.

The purpose of portraying Poles as pigs is to cast them in an unfavourable light. The depiction of Poles in Maus is almost universally negative or unappealing, with only a few exceptions. Their portrayal as the brutal and sadistic Kapo contingent in the concentration camps is but one example of the falsification of the historical record. These negative stereotypes are reinforced by the graphic content – the numerous drawings of crude, hostile and treacherous pigs.
Sportretowanie Polaków jako świnie miało na celu przedstawienie ich w niekorzystnym świetle. Opis Polaków w „Mausie” jest prawie całkowicie negatywny lub odpychający, z nielicznymi wyjątkami. Przedstawienie ich jako grupę brutalnych i sadystycznych kapo w obozach koncentracyjnych jest jednym z przykładów fałszowania historii. Te negatywne stereotypy są intensyfikowane formą graficzną – liczne rysunki przedstawiające wrogie, brutalne, zdradzieckie świnie.

To tylko kilka cytatów, ale właściwie cały artykuł jest świadectwem przekręconej historii i negatywnie przedstawionych Polaków, nawet tych, którzy Żydom pomagali.
Użytkownik: jolekp 01.06.2023 09:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Autor musiał się jakoś tł... | yyc_wanda
Polska wikipedia podaje:

"W Polsce komiks doczekał się wydania dopiero w 2001 roku – głównym powodem tak późnego pojawienia się tego dzieła na polskim rynku były oskarżenia o jego antypolski charakter. Przypisanie Polakom świńskiej twarzy oburzało wielu krytyków, którzy dopatrywali się w tym jawnej inwektywy. Również pokazanie w kilku miejscach Polaków nie tylko jako ludzi walczących z Niemcami i wspierających Żydów, lecz również jako antysemitów (scena linczu na Żydzie, który wrócił po wojnie na swoje gospodarstwo) bądź jako obozowych kapo spowodowało liczne protesty. Krytycy zaznaczali niesprawiedliwość w ocenie i podkreślali ogromne poświęcenie, jakim wykazali się Polacy w czasie II wojny światowej – za pomoc Żydom groziła śmierć.

Autor wyjaśnił, że o ile Żydzi mieli być w Rzeszy wytępieni, to Polacy, jak inni Słowianie, mieli pracować, czyli można powiedzieć, dostarczać mięso jak świnie. Byli Polacy, którzy się zachowywali źle i byli tacy, którzy zachowywali się dobrze, tak samo Żydzi".

Wydaje mi się, że autor wie lepiej od krytyków, jakie miał intencje, więc jemu wierzę bardziej.

Pozwolę sobie jeszcze przykleić link do recenzji, z którą się w dużej mierze zgadzam: https://niezatapialni.com/?p=2236

No ja w każdym razie z Mausem nie miałam problemów. Dużo bardziej przekłamany i niesprawiedliwy w tym kontekście był dla mnie "Wybór Zofii".
Użytkownik: yyc_wanda 01.06.2023 17:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Polska wikipedia podaje: ... | jolekp
„Autor wyjaśnił, że o ile Żydzi mieli być w Rzeszy wytępieni, to Polacy, jak inni Słowianie, mieli pracować, czyli można powiedzieć, dostarczać mięso jak świnie.”

To tłumaczenie autora jest wybitnie naciągane. Świnia nikomu nie kojarzy się z pracą (ani praca z dostarczaniem mięsa), a raczej z najgorszymi cechami człowieka i paskudnym zachowaniem i być do niej porównanym jest zawsze obraźliwe. W słowniku synonimów to słowo ma 315 wyrazów bliskoznacznych i żaden z nich nie jest pochlebny. I dlatego też miałam wielki problem, by zaakceptować w tym komiksie wizerunek Polaka jako świni. I jeszcze większy, by uwierzyć w dobre intencje autora.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 01.06.2023 18:08 napisał(a):
Odpowiedź na: „Autor wyjaśnił, że o ile... | yyc_wanda
Warto pamiętać także o tym, że w religii judaistycznej świnia jest zwierzęciem nieczystym, skażającym tych, którzy mają z nią kontakt (vide: najbardziej uwłaczająca praca pasania świń w przypowieści o synu marnotrawnym).
Użytkownik: Raptusiewicz 01.06.2023 18:55 napisał(a):
Odpowiedź na: „Autor wyjaśnił, że o ile... | yyc_wanda
Może należałoby powiedzieć, że świnie mają w ogóle niesłusznie złą prasę. Pewnie gdyby Polacy byli myszami albo psami, albo szczurami, albo krowami, albo praktycznie czymkolwiek, to też by się to nie spodobało.
Użytkownik: Losice 02.06.2023 21:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Może należałoby powiedzie... | Raptusiewicz
Ha,ha, ha .... no może orzeł biały by przeszedł ....
Użytkownik: Raptusiewicz 02.06.2023 22:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Ha,ha, ha .... no może or... | Losice
To drapieżnik, więc nie mam pewności ;)
Użytkownik: Losice 02.06.2023 23:19 napisał(a):
Odpowiedź na: To drapieżnik, więc nie m... | Raptusiewicz
Myślę, że ważniejsze jest zaspokojenie naszych narodowych ambicji, niż wiedza z zakresu zoologii :)
Użytkownik: Raptusiewicz 02.06.2023 23:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Myślę, że ważniejsze jest... | Losice
Być może, ale w kontekście tych myszy trochę dwuznacznie by wyszło, hyhy.
Użytkownik: yyc_wanda 03.06.2023 01:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Myślę, że ważniejsze jest... | Losice
Naszą narodową ambicją jest – albo powinno być – by nie porównywano Polaków do świń.
Użytkownik: ktrya 02.06.2023 21:25 napisał(a):
Odpowiedź na: Polska wikipedia podaje: ... | jolekp
Pierwszy raz czytam wyjaśnienie, że Polacy byli przedstawieni jak świnie, bo mieli pracować... Musiałabym sprawdzić, czy pamięć mnie nie myli, ale chyba w nocie odautorskiej do nowszego wydania komiksu autor tłumaczył ten wybór tym, że od ojca słyszał, że schabowy jest ulubionym daniem Polaków. Tak to zapamiętałam i przyjęłam.
Nie widzę w tym nic obraźliwego, bo świnie to bardzo mądre zwierzęta.
Użytkownik: yyc_wanda 02.06.2023 23:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Pierwszy raz czytam wyjaś... | ktrya
Oczywiście, że świnie to miłe i mądre zwierzęta, co nie zmienia faktu, że porównanie człowieka do świni jest zawsze obraźliwe. A kiedy widzi się chytrych i zdradzieckich Polaków i brutalnych Kapo przedstawionych jako świnie, obawiam się, że niewiele jest osób, które potraktują to jako niewinne skojarzenie z mądra świnką. Może my Polacy jesteśmy w stanie to tłumaczyć na naszą korzyść, ale podejrzewam, że czytelnikom innych narodowości pozostanie w pamięci obraz Polaka-świni.
Spiegelman wymyślał różne tłumaczenia tego niefortunnego wyboru, ale w koncu w 2011 roku podał prawdziwy powód in „MetaMaus: A Look Inside a ModernClassic, Maus”(New York: Pantheon, 2011). Wybrał świnie, by podkreślić swojego ojca Vladka “wątpliwą opinię o Polakach jako o grupie”. Zresztą ta nieprzychylna Polakom opinia wyłazi z każdego zdania i każdego obrazka – gdy o Polakach mowa.
Użytkownik: ktrya 03.06.2023 09:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Oczywiście, że świnie to ... | yyc_wanda
No właśnie nie jestem taka pewna, bo pejoratywne znaczenie określenia kogoś świnią jest kulturowe. W Polsce tym określeniem chcemy kogoś obrazić (choć tak naprawdę to raczej obrażamy świnie porównując je do człowieka), ale czy w innych częściach świata/kulturach też praktykuje się to porównanie o negatywnym wydźwięku? Rzecz do sprawdzenia.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 03.06.2023 12:18 napisał(a):
Odpowiedź na: No właśnie nie jestem tak... | ktrya
Już wyżej pisałem:

Warto pamiętać także o tym, że w religii judaistycznej świnia jest zwierzęciem nieczystym, skażającym tych, którzy mają z nią kontakt (vide: najbardziej uwłaczająca praca pasania świń w przypowieści o synu marnotrawnym).

Na "zachodzie" także to funkcjonuje – angielskie "you pig!", niemieckie "verfluchte Schweine!" itd. I właśnie w kontekście kulturowym należy to odczytywać. Akcja komiksu dzieje się poza tym pw. na terenach Polski, więc najcelniej jest przyjąć tę właśnie perspektywę symboliczną. A nie tłumaczyć mętnie "świnki są super". Jeśli ktoś powie "jestem zdrowy jak koń", to będziemy łamać kod kulturowy, ponieważ konie także chorują?
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 00:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Już wyżej pisałem: Wa... | LouriOpiekun BiblioNETki
To jest dorabianie teorii w oparciu o jakieś tam wzorce kulturowe. Ta koszerność a znaczenie, ale tylko o tyle, że jest poza łańcuchem psy-koty-myszy.
Tu można przeczytać też stary artykuł z wypowiedziami Spiegelmana linguafranca.mirror.theinfo.org/print/0107/field_n​otes.html
"'I tried to render Poles as noble stags, but I eventually found it just too hard inking in all those antlers.' But then I went on, trying to explain how in the American cartoon tradition, pigs simply don't carry any particular negative connotation: Porky Pig, for instance, is every bit as cuddly and beloved a figure as Mickey Mouse. Although it wasn't lost on me that as far as my mother and father were concerned, the main thing about pigs is that they weren't kosher. Beyond that, in terms of the narrative conventions of the text, the main thing to be noted about pigs is that they are not part of the book's overriding metaphorical food chain. Pigs don't eat mice—cats do. Pigs are relatively innocuous as far as mice are concerned.

The embassy guy nodded politely, but clearly he wasn't buying my explanations. 'Mr. Spiegelman,' he said gravely, at length, 'the thing you don't seem to understand is that in Poland calling someone a swine is a much, much greater insult than seems to be the case here in America. Swine, you see, is what the Nazis called the Poles.'

'Exactly!' I replied. 'And they called us vermin. That's the whole point.'"
Użytkownik: Raptusiewicz 09.06.2023 02:20 napisał(a):
Odpowiedź na: To jest dorabianie teorii... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Ja nie czytałam komiksu (chociaż słyszałam o nim), ale moje wrażenia co do tej metafory ze świniami są bardzo podobne do tego, co cytujesz. Cały ten dobór zwierząt wygląda na zrobiony "z perspektywy" nazistów - koty są dobre, bo pozbywają się myszy, szkodników. Jeśli wziąć pod uwagę, jak dzisiaj ludzkość traktuje świnie - zjada je, a przy tym używa jako synonimu wszystkiego, co najgorsze, to myślę, że całkiem nieźle to odpowiada podejsciu nazistów do Polaków.
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 11:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja nie czytałam komiksu (... | Raptusiewicz
Brytyjczycy to ryby, Francuzi żaby, Szwedzi renifery, Cyganie to ćmy.
Pojawiają się też żyrafa, antylopa, łoś, słoń, koń i królik (na jednym kadrze, ale jednak są).
Użytkownik: Raptusiewicz 09.06.2023 17:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Brytyjczycy to ryby, Fran... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
To ma jeszcze więcej sensu: Brytyjczycy mają fish & chips, Francuzi żabie udka, a Polacy shabowy. A kot rybę czy żabę też może upolować ;P
Użytkownik: Raptusiewicz 09.06.2023 17:41 napisał(a):
Odpowiedź na: To ma jeszcze więcej sens... | Raptusiewicz
*schabowy
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 08:00 napisał(a):
Odpowiedź na: To jest dorabianie teorii... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Nie dorabiam teorii, tylko piszę o symbolice kulturowej świni i pierwszorzędowych skojarzeniach :)

Oczywiście zarówno Spiegelman (jak i Ty jego) może tłumaczyć się gęsto z tego, że absolutnie nic złego nie miał na myśli. Mi to jednak przypomina raczej sytuację rodem z podstawówki, gdy jeden dzieciak podstawia nogę drugiemu, a gdy ów przewrócony uda się do nauczycielki, to tamten pierwszy OCZYWIŚCIE używa tłumaczenia "niechcący" i wszystko jest cacy ;)
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 10:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie dorabiam teorii, tylk... | LouriOpiekun BiblioNETki
Może źle się wyraziłem - Spiegelman użył tego zwierzęcia z kilku powodów i wszystkie je dokładnie wyłuszczył. Tylko że to metafora, więc różni odbiorcy mogą to interpretować inaczej i dorabiać swoje znaczenia.
Nie mówię, że nie można tego robić, tylko że nie taka była intencja.

Ja go nie tłumaczę, tylko przytaczam jego słowa i piszę, jak ja to przedstawienie rozumiem. Każdy sobie może metafory interpretować po swojemu i mieć swoje opinie na temat komiksu czy Spieglamana, ale nie można dokładać Spiegelmanowi chęci obrażania Polaków i traktować tego jako faktu/jedynie słusznej wersji, bo po prostu nie chciał tego zrobić. I tyle.

PS. pierwszorzędowe skojarzenia są kulturowo uwarunkowane, każdy ma trochę inne ;-)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 13:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Może źle się wyraziłem - ... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Rozumiem, że powodów może być wiele, podobnie jak "spojrzeń na kulturowo-symboliczną postać świni". Nadal jednak uważam, że utrzymywanie przez Spiegelmana (i jego "tłumaczy"), że nie był świadomy owych negatywnych konotacji, to zwykłe mydlenie oczu. Na jakie rynki był komiks tworzony – czy pierwotnie wyłącznie na takie, gdzie kulturowe skojarzenia świni są wyłącznie pozytywne? Trzeba myśleć o konsekwencjach przyjęcia danej konwencji. Albo można ściemniać, że się tego nie uświadamiało albo oskarżać odbiorców o "uprzedzenia" :) No i oczywiście przy takich tłumaczeniach można pokazać, że dało się wybrać pasujący "gatunek" mniej kontrowersyjnie, np. zamiast świń przedstawić krowy czy bobry albo żaby…
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 13:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Rozumiem, że powodów może... | LouriOpiekun BiblioNETki
Masz prawo do takiej opinii, ale to tylko opinia.
Oznacza mniej więcej tyle - ja wiem lepiej jak jest i nic tego nie zmieni, nawet zapewnienie autora, że się mylę (bo to przecież zwykła ściema). ;-)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 15:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Masz prawo do takiej opin... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Dokładnie taka sama opinia jak sędziego – w procesie czy na boisku. No przecież oskarżony czy sprawca faulu też będzie się tłumaczył, że wcale nie chciał, że co innego myślał, że w kontekście to nic złego się nie stało itp. Na tym też zasadza się ironia i kpina: że zawsze można udawać, że wcale się nie miało krytyki czy wyśmiania na celu.
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 15:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Dokładnie taka sama opini... | LouriOpiekun BiblioNETki
Sęk w tym, że to nie proces prawny, ani gra ze zdefiniowanymi zasadami. W sądzie mamy też zasadę niewinności, a wina musi być jednoznaczna (a tu ewidentnie tak nie jest, skoro można to interpretować inaczej). Idąc twoim sportowym tropem - faulujący zawodnik z reguły nie ma zamiaru faulować, ale w efekcie może przekroczyć przepisy. Na tym porównanie się kończy, bo nie ma jasnych przepisów, które można przekroczyć.
Polacy jako świnie to jest metafora, symbol - liczba interpretacji jest dowolna, a intencje autora jedne i jasne. Od indywidualnej wrażliwości w przypadku "Mausa" zależy, czy kogoś to obrazi, czy nie.
Jednak ciężko na podstawie indywidualnej wrażliwości odbiorcy przypisywać autorowi udawanie, ściemnianie, wyśmiewanie, celowe obrażanie itd.

Dla mnie dużo bardziej przekonujące są te interpretacje nie mające na celu nikogo obrażać, tym bardziej, że komiks przedstawia różne postawy każdego z głównych gatunków zwierząt.
Użytkownik: yyc_wanda 09.06.2023 17:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Może źle się wyraziłem - ... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Nie czarujmy sie z tą kulturowo pozytywną reakcją na porównanie kogoś do świni na Zachodzie. Spróbuj powiedzieć Amerykaninowi – you swine/ you pig - to przekonasz się szybko jak Spiegelmana niewinna metafora działa w rzeczywistości. Na Goodreads jest wiele negatywnych opinii, ponieważ czytelnicy wzdragają się na porównanie Polaków do świń i negatywny opis ich zachowań. W całym komiksie nie znalazłam ani jednej pozytywnej postaci Polaka-świni. Nic dziwnego, że autor musi się tłumaczyć. Z myszy, kota i psa tłumaczyć się nie musiał.
Spiegelman wyjaśnia... intencją autora... Czytelnik – zwłaszcza czytelnik spoza Polski – czyta i interpretuje treść po swojemu i nie interesują go wyjaśnienia autora. A przekaz jest jednoznaczny – Polak jest przedstawiony jako świnia, bo zachowywał się nieetycznie (żeby nie powiedzieć po świńsku). Tylko my, Polacy, musimy polegać na zakulisowej interpretacji autora, bo inaczej ten komiks byłby nie do przyjęcia w naszym kraju. Fakt, że ukazał się w Polsce z 15-letnim opóźnieniem, też o czymś świadczy.
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 22:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie czarujmy sie z tą kul... | yyc_wanda
Interpretacja autora jest oficjalna, zakulisowe są te, które jej przeczą.
Pewnie, że odbiorca może się czuć obrażony, ale intencje autora były inne i nie można sugerować, że on kłamie np. manipulując jego wypowiedziami. Czyż nie?

> A przekaz jest jednoznaczny – Polak jest przedstawiony jako świnia, bo zachowywał się nieetycznie (żeby nie powiedzieć po świńsku)
Tak jak pisałem (i nawet pokazałem w linku oraz widać to po głosach w tej dyskusji) to dzieło oraz przypisane zwierzęta są odbierane różnie, więc nie można tego jednoznacznie opisywać, jakby wszyscy widzieli tam to samo.

> W całym komiksie nie znalazłam ani jednej pozytywnej postaci Polaka-świni
Może nie czytałaś uważnie - przeglądnąłem pierwszy tom i znalazłem kilka: jest pani Janina - służąca (choć w dalszej części komiksu ich nie przyjęła wystraszona konsekwencjami), pan Łukawski - dozorca, Kawkowa (pozwoliła im schować się w oborze), handlarka. Bardzo dużo jest neutralnych, którzy gdzieś tam sobie chodzą w tle i zajmują się swoimi sprawami. Tych negatywnie przedstawionych też nie jest bardzo dużo. Bo zdecydowana większość postaci to myszy i koty.

>Nic dziwnego, że autor musi się tłumaczyć
Autor nie "musi" się tłumaczyć, tylko odpowiada na pytania w wywiadzie.

> Fakt, że ukazał się w Polsce z 15-letnim opóźnieniem, też o czymś świadczy.
Wiele dzieł ukazało się w Polsce ze sporym opóźnieniem, nie mówiąc o tym, że w ogóle wcześniej nie wydawano poważnych komiksów. Wielu ważnych jeszcze nie wydano. Argument totalnie chybiony, bo "Maus" był w zasadzie pierwszym tak ważnym dla historii gatunku z poważnych dzieł wydanych w Polsce. Wtedy królowały dzieła superhero, przygodowe, humorystyczne - poza "Mausem" był może "Rork", "Akira", "Slaine" czy komiksy Loisela, a nieco później np. "El Borbah", ale to nie ta liga poważności. Tu sobie można prześledzić "nowożytną" historię wydawania: alejakomiksu.com/archiwum_komiksow/
Użytkownik: yyc_wanda 10.06.2023 21:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Interpretacja autora jest... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 10.06.2023 21:33 napisał(a):
Odpowiedź na: (Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu)... | yyc_wanda
No cóż, Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 00:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Oczywiście, że świnie to ... | yyc_wanda
Czytałem "MetaMausa" i wiem, że to co cytujesz jest wyrwane z kontekstu. Spiegelman opisuje bardzo dokładnie swoje motywy i akurat ten kawałek o opinii ojca jest tylko dodatkiem:
"In earlier centuries, the Poles were the Jews’ salvation, so I wasn’t necessarily trying to find a pejorative – but trying to find an animal outside the cat-mouse food chain, and I found Porky Pig – and the whole peaceable kingdom of funny animal comics – a useful model, since Porky’s one of the toon gang, alongside Bugs bunny and Daffy. Hey – Wilbur, the pig in Charlotte’s Web is downright endearing and pigs, in their Snowball incarnation as well as Napoleon, were the absolute stars in Animal Farm! Those dualities of piggy/swine and mousie/rodent only enrich the simplemindedness of my basic conceit in Maus.

If I think of Hitler as my collaborator, in his plan for the Thousand Year Reich, the Slavic races, including the Poles, were not meant to be exterminated like the Jews but rather worked to death. They were slated to be the master race’s work force of slaves. In my bestiary, pigs on a farm are used for meat. You raise them, you kill them, you eat them. If you have mice or rats on the farm, there’s only one thing to do which is kill them before they eat all your grain. So my metaphor was somehow able to hold that particular vantage point while still somehow acknowledging my father’s dubious opinion of Poles as a group."
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 11:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Pierwszy raz czytam wyjaś... | ktrya
Pisał o tym Spiegelman w MetaMuasie (tłumaczenie moje):
"Gdy pomyślę o Hitlerze jako o moim asystencie, analizując jego plan Tysiącletniej Rzeszy, rasy słowiańskie, w tym Polacy, nie miały być eksterminowane jak Żydzi, ale raczej zapracować się na śmierć. Mieli być siłą roboczą w postaci niewolników rasy panów. W moim bestiariuszu świnie są wykorzystywane jako mięso hodowane na farmie. Wypasasz je, zabijasz je, zjadasz je".
Czyli nie do końca świnie miały pracować, ale miały być wykorzystywane jak pracujący niewolnicy.
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 09.06.2023 01:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Autor musiał się jakoś tł... | yyc_wanda
> patrzyłam na te świńskie, wredne gęby
Tu są przykłady:
www.google.com/search?q=maus+pig+spiegelman&tbm=is​ch
Może to moja inna wrażliwość, ale nie są wszystkie te świnie jakoś bardzo wstrętne. Chyba kwestia nastawienia :-)

Oprócz tego co cytowałaś można znaleźć też inne recenzje, które przedstawiają inne interpretacje. Strona, którą cytujesz, to strona Kongresu Polonii Kanadyjskiej z Toronto z misją obrony dobrego imienia (Polski oczywiście - kpk-toronto.org/obrona-dobrego-imienia/) - czy na pewno jest w tym przypadku w pełni obiektywna, skoro nawet cytat z "Metamausa" wyrywa z kontekstu? Tutaj można przeczytać artykuł, który również o tych kontrowersjach pisze, moim zdaniem jest bardziej wyważony: www.codastory.com/rewriting-history/global-maus-controversies/
Użytkownik: yyc_wanda 10.06.2023 21:29 napisał(a):
Odpowiedź na: > patrzyłam na te świński... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
A tu jest fragment z artykułu poleconego przez Ciebie powyżej:

The pigs for the most part are not presented in a sympathetic way or as cute. They are portrayed as bad tempered or frightened and unwilling to help. It is never explained why. It is suggested that Poles killed Jews. The kapos in the camp are brutal pigs. A priest (pig) prisoner consoles Vladek. The idea that there were prisoners other than Jews at Auschwtiz makes an occasional appearance but is never fully explored. Earlier in the story there is a female pig who hides Vladek's family but money seems to be the motivation. Finally, vodka drinking pigs undertake to smuggle Vladek and Anja into Hungary but only betray them to the Germans.
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 10.06.2023 21:39 napisał(a):
Odpowiedź na: A tu jest fragment z arty... | yyc_wanda
Gdzie linkowałem do takiego artykułu? Chyba coś pomieszałaś...
Użytkownik: yyc_wanda 10.06.2023 23:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Gdzie linkowałem do takie... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
> patrzyłam na te świńskie, wredne gęby
Tu są przykłady:
www.google.com/search?q=mause+pig+spiegelman&tbm=i​​sch
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 11.06.2023 14:02 napisał(a):
Odpowiedź na: > patrzyłam na te świń... | yyc_wanda
To był link do grafiki nie do artykułu :-)
Użytkownik: benten 31.05.2023 20:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Miesiąc książkowo udany, zwłaszcza pod kątem zróżnicowania. Również obfity. I jakoś szybko zleciał, bo mam wrażenie, że ledwo odłożyłam książkę z początku miesiąca.

Cultural Nationalism in Colonial Korea, 1920-1925 - Michael Edson Robinson

History of Korea. With the comparison of the South Korean and North Korean official points of view on history -Mozes Csoma - to porównanie oficjalnej historii i opis kształtowania się współczesnej interpretacji historii ciekawy. Ale czemu muszą być same wojny w tej historii?

Dziedzictwo (Kwiatkowska Katarzyna (ur. 1976)) Już straciłam nadzieję, że będą kolejne tomy, a tu proszę - nówka sztuka. Parę ciekawych scen, ale postaci wydawały mi się karykaturalne, niczym przegląd tropów ze szkolnego wypracowania, zakończenie też wydało mi się ciut absurdalne. A mimo to całkiem miło się czytało. Bardziej jako zapychacz czasu niż ciekawe spotkanie (3,5)

Mercedes-Benz: Z listów do Hrabala (Huelle Paweł) W sumie nie za bardzo znam twórczość Huelle, a Hrabala - o ile czytałam - to też nie mogę zapisać się w poczet fanklubu. Ale książeczka wyszła, moim zdaniem, urocza i perypetie dziadków Huellego (czy prawdziwych?) śledziłam z zainteresowaniem (5)

W staropolskiej kuchni i przy polskim stole (Żakiej Tadeusz (pseud. Marek Tadeusz lub Lemnis Maria i Vitry Henryk)) miły sprint przez historię polskiego stołu. Jednak mało o tym stole tam było, głównie ze względu na brak źródeł. Forma gawędy nadaje uroku, jednak pozwala też autorowi na ciągłe rozważania nad wspaniałością i estymą, jaką wszyscy wkoło darzyli Królestwo Polskie zawsze i wszędzie, co po kilku powtarzających się podobnych komentarzach czyta się bardziej jako kompleks autora niż historię stołu. Dużym walorem są przepisy umieszczane na końcu rozdziału (udajemy, że nie są zapychaczami, patrz: problem braku źródeł), a polewka piwna z twarogiem brzmi pysznie. Jednak w trakcie czytania doznałam wielu rozczarowań (patrz: problem braku źródeł), bo człowiek otwiera rozdział o grzybach, zaciera ręce, a tu się okazuje, że to dwie strony, z czego jedna poświęcona ubolewaniu na wycinkę drzew przez co ograniczeniu różnorodności grzybów (problem ważny, ale nie na to czekałam). Ogólnie lepiej sięgnąć po wyśmienite W salonie i w kuchni: Opowieść o kulturze materialnej pałaców i dworów polskich w XIX wieku (Kowecka Elżbieta) ewentualnie dla gawędy Łyżka za cholewą, a widelec na stole: Mała kulinarna silva rerum (Samozwaniec Magdalena (właśc. Kossak Magdalena), Berezowska Maja, Przypkowska Stefania, Przypkowski Tadeusz) (4)

Turystka (Yun Ko-eun) Ciekawie przedstawiony koncept, stanowiący krytykę wpływu masowego turyzmu na lokalne społeczności, jednak wątpię czy książka ze mną zostanie na długo (4,5)

Pytania o millennium: Ściśle umowne zasady odliczania (Gould Stephen Jay) Goulda lubię i zawsze jak w podcastach inni paleontolodzy o nim wspominają, to aż przyjemnie posłuchać jaką estymą go darzyli i jakim fajnym człowiekiem zdawał się być. Ale tu - pytania o millenium dwie dekady po fakcie wynudziły mnie. Bardziej dlatego, że większość tych treści już w jakiejś formie skonsumowałam więc wiele esejów było dla mnie przypomnieniem kwestii, które i tak nie za bardzo mnie interesowały. Taka kapsułka czasu (4)

Z pokorą i uniżeniem (Nothomb Amélie) Kolejna pozycja autorki w tym roku. Plusem jest z pewnością długość książeczki, bo taki eksperyment na 300-400 stronach byłby nie do zniesienia chyba. Więc plus na dobranie odpowiedniej długości do przekazu. Wydaje mi się, że miało być zabawnie i przewrotnie, trochę tego nie poczułam. Bohaterka niby ma być osobą z zewnątrz i osią konfliktu ma być jej nieumiejętność przyjęcia zasad panujących w społeczności w której się znalazła, ale jak to często bywa sama jest bardziej japońska niż niejeden Japończyk. Nie przekonała mnie sytuacja w której się znalazła. (4,5)

Rodzina Borgiów (Puzo Mario) To moje drugie spotkanie z Puzo, tym razem również nie zawiódł. Powieść oparta na historii - a może micie - rodu Borgiów. Najbardziej podobały mi się tu postaci - różnorodne i dobrze zarysowane, tak że nawet postaci drugoplanowe nie były mi obojętne. Nie wiem czy się faktycznie tak seksili na w rzeczywistości, ale dla mnie kilka komentarzy zbędnych, podobnie jak w Ojcu Chrzestnym kilka razy pomyślałam, że tylko facet mógł się pochylać nad takimi kwestiami. Nie umniejszyło to przyjemności z lektury (4,5)

Świat przed Kolumbem: Kontakty między cywilizacjami (Russo Lucio) Jaka przyjemna lektura. Metoda Luccia do końca mnie nie przekonuje, ale książka musiałaby mieć z 1000 stron, żeby odrzucić wszystkie możliwe argumenty przeciw. Zresztą sam Autor nie ukrywa, że wiele niepewności jeszcze pozostaje. Zresztą nie chodzi tu o to, żeby od razu przedstawić nową, błyszczącą tezę obalającą dotychczasową naukę. Dla mnie to raczej było ćwiczenie intelektualne na tworzenie tezy, dobieranie do niej narzędzi badawczych i argumentacji popartej/wiarygodnej/możliwej, w oparciu o istniejące źródła (5)

Opóźnienie może ulec zmianie: Fascynujący świat pociągów oczami maszynisty (Antosz Marcin) Zawsze dobrze dowiedzieć się o cudzym zawodzie, człowiek nie wpada w pułapkę, że "też by mógł". Autor z dużą umiejętnością tłumaczy zawiłości, trudności i uroki pracy na kolei, jednak dla mnie irytujące były wtręty z życia prywatnego - wiem, że prawdopodobnie niesłusznie. Ale już nie chciało mi się potem czytać jak musiał sobie organizować wokół innej pracy, żeby zdążyć na szkolenie, etc. Wiec w pewnych zakresach ewidentnie trochę za dużo szczegółów dla mnie ;) (4)

Sztuka miłości (Fromm Erich) ciekawe spojrzenie na miłość, Fromm zawsze daje mi dużo do myślenia, chociaż z wieloma założeniami nie do końca się zgadzam. Ale rozumiem jego argumentację, dobrze czasem poczytać o innym oglądzie sytuacji (4,5)

(własna półka) Łosie w kaczeńcach: O czym milczy Biebrza (Łukasik Łukasz, Sarat Magdalena) W sumie już nie własna, bo zostawiłam u kuzynów na działce. Tam lepiej pasuje. Ale wydaje mi się, że właśnie dla fanów fotografii natury, a zwłaszcza technicznych aspektów tego przedsięwzięcia. Mnie wynudziła, piękne zdjęcia uratowały odrobinę (3)

(własna półka) The Anthropocene Reviewed - John Green z podcastu, który sprawił mi mnóstwo przyjemności. Tu w formie pisanej chętnie przypomniałam sobie niektóre odcinki. Książka dobra i do wzruszeń i do spokojnego zastanowienia się. Dodatkowo pokazuje nie tylko pewne wynalazki ludzkości, ale też obraz nastolatka/młodego człowieka w USA w latach '90/'00 osobie narratora a także stanowi rozważania na temat choroby a także na temat konieczności recenzowania i dawania gwiazdek większości doświadczeniom człowieka. Ogólnie jest tu wszystko. I give The Anthropocene Reviewed five stars.

Dzicy detektywi (Bolaño Roberto) nieskończona, odpuściłam po 150 stronach

Wyjęte do czytania:
Dziady i dybuki (Kurski Jarosław)
Sztuka perswazji w starożytnych Chinach - Marcin Jacoby
Użytkownik: margines 31.05.2023 22:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Maj 2023 (niestety 24.02.2022 „światem zaczęła rządzić…” wojna):

Bruno Whatever (Gramski Leo (pseud.)) - 5,5; 28 maja 2023 - towarzyszyło mu hasło: Czytanie - mądra rzecz! „Bohaterowie literaccy czytający książki”.
Sprzedawca szczęścia (Cali Davide, Somá Marco) - 5, 24 maja 2023
Małe Licho i tajemnica Niebożątka (Kisiel Marta) - 5,5; maja 20 maja 2023 Małe Licho po raz pierwszy.
Chłopak, który stracił głowę (Whaley John Corey) - 4,5-5; 13 maja 2023 - „Bohaterowie literaccy czytający książki”.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 02.06.2023 21:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Opowieść Pyrki (Wadecka Saturnina Leokadia) + Odpowiadać nie mogę (Wadecka Saturnina Leokadia) (3,5) [czytatka: Książkowy wehikuł czasu - wyprawa siedemnasta ]
Zakazana historia Atlantydy: Co ukrywa oficjalna nauka, uznając Atlantydę za mit (Kenyon J. Douglas) (1) [recenzja: Prosta droga do splątania (niekoniecznie kwantowego) świadomości (niekoniecznie wyższej) ]
Zawiercie: Studium monograficzne (Abramski Jerzy) (4) [recenzja: Co wiedzieć warto o mieście nad Wartą? ]
Smętny szofer z Alster (Nesser Håkan) (5) [recenzja: Cały Nesser, czyli retrospektywny kryminał refleksyjny ]
Jacek Janczarski: I tak dalej, i tak dalej… (Janczarska Marianna) (4,5) [recenzja: Jakaś część jego w nas została... ]
Wojny klonów (Traviss Karen) (4) [recenzja: Czasem nawet Hutta warto ratować ]
Sekrety Katowic (Bulsa Michał, Szmatloch Barbara) (4) [czytatka: Czytatka-remanentka V 23 ]
W cieniu Babiej Góry (Małysa Irena) (3,5) [recenzja: W górach bywa niebezpiecznie... ]
Królowa naszych czasów: Prawdziwe życie Elżbiety II (Hardman Robert) (5) [recenzja: Siedemdziesiąt lat na tronie ]

Rendez-vous z Agathą Christie:
Morderstwo według Agathy Christie (Hart Carolyn G.) (4) [recenzja: Lady Agatha wspominana po stu latach ]

Własna półka:
Świat finansjery (Pratchett Terry) (powt.; ocena bez zmian) [czytatka: Czytatka-remanentka V 23 ]
Spalić wiedźmę (Kubasiewicz Magdalena) (4) + Wiedźma Jego Królewskiej Mości (Kubasiewicz Magdalena) (4) [czytatka: Na Wawel, na Wawel... z Sarą Piekielnicą ]


Użytkownik: ktrya 02.06.2023 21:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
W maju powróciłam do czytania w ogrodzie, więc to sprzyjało sięgnięciu po większą liczbę lektur. Co więcej kilka razy zajrzałam do pobliskiej biblioteki i chyba pierwszy raz od czasów licealnych nie przyszłam z listą, tylko przeglądałam regały w poszukiwaniu książek do wypożyczenia. Niestety kiepskie zaopatrzenie biblioteki w książki, jak i totalny nieporządek w ich rozmieszczeniu sprawiło, że jednak wolę przeglądać katalog i zamawiać konkrety.

Pana Profesora dziennik sekretny (Przybysławski Artur) - 5
Jak widać najlepsza książka w tym miesiącu. Bohater wcześniejszej książki Przybysławskiego przejmuje stery i oskarża autora o brak rodziców, o dziwne nazwisko (Zenon Ela), o sceny na sedesie, o wymądrzaniu się na jego temat, bo co z tego, że go stworzył, skoro nic na jego temat nie wie itd. Ubawiłam się i dużo frajdy przyniosło mi rozszyfrowanie dzieł, do których powstania ów bohater/profesor inspirował pisarzy i filozofów od starożytności, np. Dąb Chichot :). Muszę koniecznie nadrobić poprzednią książkę, by dowiedzieć, co ten Przybysławski takiego napisał, że tak oburzyło profesora Elę.

Bliscy (Ernaux Annie) - 4
Mam wrażenie, że autorka umie pisać jedynie o swoim życiu.

Głośnik w głowie: O leczeniu psychiatrycznym w Polsce (Pawłowska-Krać Aneta) - 4

Dewocje (Ciarkowska Anna) - 4,5
Trochę z dystansem, z sarkazmem, ale nie aż tak bardzo przerysowanie... Brakuje tu jednak pazura w opisywaniu tej bogobojnej Polski.

Pan Wyrazisty (Tokarczuk Olga, Concejo Joanna) - 4,5
Treść wydaje się trywialna, ale rysunki zachwycają.

Grand Union: Opowieści (Smith Zadie) - 3
Zbiór kompletnie nijakich opowiadań. Aż dziwię się, że dotrwałam do końca. Może liczyłam, że trafię w końcu na opowiadanie, które zaintryguje, poruszy... cokolwiek. Gdyby to była powieść - porzuciłabym rychło.

Odmawiam myślenia (Elstad Lotta) - 3
Kolejny przeciętniak o niedziałającym systemie - wszędzie, zarówno w Grecji, Bośni, jak i w Norwegii. Warte uwagi są niekonwencjonalne postaci, także epizodyczne.

Bezmatek (Marcinów Mira) - 4,5
Do worka z Wichą, Bieńczykiem i Barthesem...

Tyłem do kierunku jazdy (Chutnik Sylwia) - 4
Dobre czytadło z fenomenalną bohaterką - babcią. Wątki z Magdą były mniej ciekawe.

Sroka (Day Elizabeth) - niezainteresowana
Odłożyłam po 70 stronach, kiedy już było oczywiste, o co chodzi i co dokładnie dalej się wydarzy (sprawdziłam - i wszystko potoczyło się, tak jak można było się domyśleć). I ta wiedza, by nie przeszkadzała, gdyby autorka wykorzystała fakt, że w tym momencie czytelnik już domyśla się co i jak, i skupiła się na rozwinięciu wątków z problematyką powieści, a nie zakładała, że czytelnik jest równie naiwny i niedomyślny jak bohaterka zadająca sobie te same pytania "o co chodzi?", "czemu Kate tak się dziwnie zachowuje?" itd. i może wciąż rozciągać budowanie napięcia. Nie lubię, gdy autor robi z czytelnika idiotę.

Czytanie świata (Eco Umberto) - 3
Liczyłam na eseje, a nie wykładnię...

Reguły na czas chaosu (Stawiszyński Tomasz) - 3,5
Jak wyżej, tylko że tutaj dostajemy poradnik... Z intelektualnym, ale dość prostym, zapleczem.

Uwagi ku definicji kultury (Eliot T. S. (Eliot Thomas Stearns)) - 3

Czuły narrator (Tokarczuk Olga) - 4,5

Kino afroamerykańskie: Twórcy, dzieła, zjawiska (antologia; Drygalska Ewa, Pieńkowski Marcin, Włodek Patrycja i inni) - 4,5

Odczuwanie architektury (Rasmussen Steen Eiler) - 4

Dziwniejsze brzegi: Eseje literackie 1986-1999 (Coetzee John Maxwell) - niezainteresowana
To moje drugie podejście do esejów Coetzeego. Noblista jest zdecydowanie lepszym powieściopisarzem niż eseistą. Nawet można by polemizować, czy jego teksty o literaturze są w ogóle esejami... Brakuje w nich duszy eseisty, jego toku myślenia, błądzenia, gdybania, rozważania... To raczej zbiór mniejszy artykułów literaturoznawczych.
Użytkownik: beatrixCenci 04.06.2023 15:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Jeden miesiąc, dwie książki:

1. Zemsta Skulliona (Sharpe Tom) (4) - w porównaniu z innymi książkami Sharpe'a, aż tak nie śmieszy ani nie wydaje się aż tak celna, jak niektóre z nich. Nowo mianowany dyrektor niezbyt szacownego college'u oksfordzkiego, za namową swej niespożytej w dobroczynności małżonki, postanawia wprowadzić radykalne zmiany, co nie podoba się w zasadzie nikomu, prócz inicjatorów owych zmian. W połączeniu z niefortunną obsesją pewnego doktoranta (czy też studenta piszącego pracę magisterską, już nie pamiętam) robi się miejscami wręcz wybuchowo.

2. Kształty nadziei (Venclova Tomas) (4.5) - zbiór różnych tekstów publikowanych przeważnie w czasach komunistycznych, głównie o Litwie i relacjach Litwinów z sąsiadami, także o grze z cenzurą i literaturze. Nie wszystkie porywające, ale za wspomnienia o Wilnie i szkice o poezji podniosłam ocenę o pół punktu.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 05.06.2023 08:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Jeden miesiąc, dwie książ... | beatrixCenci
Oj rzeczywiście ten Sharpe nie śmieszy, niezłe miałem rozczarowanie :D


Odjazd według Wilta Twoja ocena: 6,0
Alternatywa według Wilta Twoja ocena: 5,0
Wilt w drodze donikąd Twoja ocena: 5,0
Wilt Twoja ocena: 4,0
Zemsta Skulliona Twoja ocena: 2,0
Użytkownik: beatrixCenci 05.06.2023 11:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Oj rzeczywiście ten Sharp... | LouriOpiekun BiblioNETki
Rzeczywiście nie ma co Skulliona porównywać z Wiltem. :)
Użytkownik: ka.ja 11.06.2023 14:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam. :) | mafiaOpiekun BiblioNETki
Feluni (Kuryluk Ewa) - sam początek był trudny - po pierwsze do stylu narracji Ewy Kuryluk trzeba się przyzwyczaić, a po drugie stylizacja na mowę dziecięcą jest zazwyczaj zupełnie nieznośna, na szczęście ten etap rozwojowy nie zajmuje w książce zbyt wiele miejsca, warto się przemęczyć. Bardzo poruszająca opowieść o życiu rodziny naznaczonej przez Zagładę i ciężkie choroby psychiczne.

Ucieczka na Marstrand (Grinzweig Jacobsson Anna) - nic nie wiedziałam o obozie przejściowym dla marcowych uchodźców z Polski założonym na szwedzkiej wyspie Marstrand, nawet nie chcę tego porównywać z aktualnymi polskimi obozami dla uchodźców, bo jest gorąco i jeszcze by mi jakaś ważna żyłka we łbie pękła.

Sekrety kolorów (St Clair Kassia) - zbiór krótkich, ale fascynujących opowieści o pochodzeniu i zastosowaniu rozmaitych barwników od szalenie rzadkich i kosztownych, przez ładne, ale śmiertelnie trujące, po tanie i popularne, więc nieco pogardzane. Wiedzieliście o kolorze pchlim? Bardzo popularny wśród francuskiej arystokracji końca XVIII wieku. Ba! Występował też w kilku odcieniach: starej pchły, młodej pchły, pchlego brzucha i pchlego grzbietu.

Czytać, dużo czytać (Koziołek Ryszard) - Nie wszystkie eseje w tym tomie podobały mi się w takim samym stopniu, ale całość oceniam wysoko, lubię styl pisarski profesora Koziołka.

Piąty elefant (Pratchett Terry) - powtórka z wielką przyjemnością, na pewno nie ostatnia.

Amerykańska Polka: Z miłości do mężczyzny i jego kraju (Adams Dorothy) - spodziewałam się czegoś ciekawszego, a to niestety jest takie sobie. Trochę polityki, trochę historii, kilka obserwacji socjologicznych, za to dużo egzaltowanych uniesień i jeszcze więcej utyskiwania na niedostatki w umeblowaniu, astronomiczne ceny kwiatów ciętych i niewygodny transport.

Latarnicy (Stonex Emma) - bardzo sprawnie napisana powieść, nie mogłam się oderwać. W miarę skracania perspektywy obraz poszczególnych bohaterów zmienia się coraz bardziej, różne rzeczy wychodzą na jaw, zaglądamy pod podszewkę dobrych wspomnień i oczekiwań. Bardzo polecam.

To, co możliwe (Strout Elizabeth) - jubilerska robota, przepiękne drobiazgi, krótkie opowiadania o zwyczajnych mieszkańcach małego miasteczka.

Niemoralna: Kalina (Ryciak Ula (Ryciak Urszula)) - znów na początku jakoś nie mogłam się przekonać do stylu i pomysłu na narrację, ale po kilku rozdziałach przywykłam i ostatecznie uważam, że to niezła biografia. Doceniam zamieszczenie licznych tekstów piosenek, które wręcz zrosły się z ich wykonawczynią. No i są liczne zdjęcia - piękne.

Droga do Obór (Smolka Iwona (pseud. Jarota Maria)) - rzuciłam się na tę książkę zwabiona tytułowymi Oborami, nawet nie sprawdziłam opisu, kupiłam i byłam pewna, że to jest o słynnym domu pracy twórczej. A nie jest. To znaczy - Obory się pojawiają gdzieś w tle. Ale żeby było jasne - zdziwiłam się, owszem, ale nie jestem rozczarowana, bo to są naprawdę ciekawe wspomnienia o mniej lub wręcz bardzo mało znanych polskich pisarzach i pisarkach.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: