Dodany: 05.03.2023 16:01|Autor: Que_Sabe

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Dziewczyna z zimorodkiem
Szelburg-Zarembina Ewa (Szelburg-Ostrowska Irena Ewa)

3 osoby polecają ten tekst.

Szarpani przez wiatr i zagarniani przez ziemię


Ewa Szelburg-Zarembina, o ile jest jeszcze pamiętana, to wyłącznie jako autorka utworów dla dzieci. Tymczasem jej dorobek obejmuje także książki dla dorosłych czytelników. Warto po nie sięgać - Ewa Szelburg jak nikt inny potrafiła połączyć poetycką wrażliwość, baśniową wyobraźnię i gorzki namysł nad ludzkim losem. W niezrównany sposób opisywała doświadczenia kobiet, dziewcząt i dzieci, malując świat tajemniczy, mroczny i niepokojący, w którym życie i śmierć, miłość i strach są ze sobą nierozerwalnie splecione. Tak też wygląda rzeczywistość przedstawiona w „Dziewczynie z zimorodkiem”.

Powieść zbudowana jest z luźnych scen, oderwanych fragmentów przedstawiających wydarzenia rozgrywające się na przestrzeni kilkunastu lat. Czytelnik widzi jedynie małe wyimki z życia bohaterów, krótkie, intensywne, jaskrawe i znaczące. Szelburg, jak przystało na autorkę tworzącą w okresie, gdy triumfy święciła estetyka ekspresjonistyczna, posługuje się mocnymi kontrastami i tworzy wyraziste, niekiedy nawet przerysowane opisy - i nie jest to wada, a świadectwo mistrzostwa pióra. Autorka „Dziewczyny z zimorodkiem” daje się tu poznać jako wybitna stylistka.

Bohaterowie książki, Benedykt i Nata Grążelowie, marnieją w mieście. Ledwo wiążą koniec z końcem, złoszczą się na tłok i hałas. Gdy odwiedza ich gość ze wsi, wraz z obfitością przywiezionych przez niego przysmaków w Grążelów wstępuje nowe życie, jakaś siła i świeżość. Ożywia ich nadzieja na przeniesienie się na wieś, gdzie ziemia rodzi jarzyny, kury niosą jaja, kaczki obrastają tłuszczem, a sady owocują.
Pan Benedykt wraz z synem Adamem rozpoczynają budowę domu. Wieś w oczach chłopca jest obca i nieoswojona. Ziemia, rozległa i pusta, nie wygląda na możliwą do opanowania, ogrodzenia płotem, zagarnięcia i opasania miedzą. Przyroda, choć groźna i nieprzewidywalna, pociąga jednak chłopca i budzi w nim nieokreślone tęsknoty.
Pani Nata na wsi odżywa. Pracuje w ogrodzie, w gospodarstwie i w kuchni. Wreszcie może naładować spiżarnię po sufit. Krząta się nieustannie, a dzięki jej staraniom na „spulchnionych zagonach wypasa się gładkie warzywo. Kury sieją jajami i krowy leją mlekiem” [1]. Im bardziej gospodarstwo rośnie, tym bardziej Nata mizernieje. Zatracona w niekończącej się trosce o ziemię i zwierzęta kobieta doprowadza się na skraj wyczerpania. Pewnego dnia nie wstaje z łóżka. Złożona śmiertelną chorobą wie, że nawet po śmierci jej krzątanina się nie skończy - nawet martwym ciałem będzie karmić zioła i pnie drzew, aż rozpłynie się w wiecznym obumieraniu i odradzaniu się przyrody.
Adam, odwiedzając grób matki, spotyka na cmentarzu Iwę - dziewczynę mieszkającą w sąsiednim młynie. Spotkali się już wcześniej, jako dzieci. Iwa podarowała mu wtedy zimorodka, którego Adam nie potrafił zatrzymać. Teraz, po latach, rodzi się między nimi więź. Trudno nazwać ją miłością, raczej jest to pożądanie, instynkt, ślepa siła pchająca ludzi do łączenia się w pary i płodzenia. Iwa boleśnie odczuwa swoją bezradność wobec erotycznego żywiołu. Poddając się pożądaniu, jednocześnie sprzeciwia się temu, by uczestniczyć w bezmyślnym cyklu narodzin i śmierci, by poddawać się konieczności wydawania na świat nowego życia skazanego na udrękę.
Relację Iwy i Adama przerywa tragiczny wypadek. Osamotniony Adam nie może znaleźć sobie miejsca, wreszcie - nakłoniony przez starego ojca - wyrusza na wojnę, by bronić ziemi. Dobrze wie, że ta walka nie ma sensu. Ziemia nie należy do nikogo, nikt tak naprawdę jej nie posiada ani nie może odebrać. Ziemia jest obojętna i niewzruszona, a miotający się na niej ludzie, wytyczający granice i zabijający się nawzajem w ich obronie, nie znaczą więcej niż rojowisko mrówek.

Ewa Szelburg-Zarembina w „Dziewczynie z zimorodkiem” pisze o bezradności człowieka wobec sił natury - jej bohaterowie są dosłownie i metaforycznie szarpani przez wiatr i zagarniani przez ziemię. Na nic zdają się ich starania, by panować nad sobą i światem. Mogą grodzić ziemię i przywłaszczać jej plony, ale ona i tak będzie rodzić sama dla siebie i pochłaniać zmarłych. Mogą mówić o miłości, ale i tak pozostaną narzędziem instynktów, które przymuszą ich ciała do wydawania na świat kolejnych ciał. Mroczny, zniewalający jednostkę erotyzm jest mocno zaakcentowanym tematem. Tytułowa bohaterka, Iwa, jest młodą dziewczyną, w której rodząca się seksualność, świadomość ciała i zmysłowość budzą lęk.
Szelburg nie pisze o tym wprost. Słowami buduje wyraziste, pełne kontrastów obrazy. Zestawia jasność z ciemnością, ciało z duszą, wieś z miastem, jad ze słodyczą. Wyolbrzymia szczegóły, akcentuje detale. Tworzy symboliczne sceny, dzięki którym opis świata i przeżyć złożony ze słów trafia do tego, co w nas przed- i pozasłowne. Tajemnicze obrazy i enigmatyczna, porwana fabuła tworzą estetykę dziwacznego snu. Autorka, niczym szamanka czy wiedźma, otumania i hipnotyzuje czytelnika, jednocześnie pokazując mu, że wie o życiu i śmierci coś więcej, daje dostęp do głębokiej i niepokojącej prawdy.
U Szelburg nie do końca ważne jest to, co mówi, ale jak mówi. To ze względu na jej niezwykły talent do operowania językiem warto sięgnąć po „Dziewczynę z zimorodkiem”. Bogactwo polszczyzny jest w tym tekście oszałamiające. Raki nie pełzają, tylko się „szlapoczą”, kaczy dziób nie jest rozdziawiony, tylko „rozkwaknięty”, a jabłonka nie rośnie, tylko „w pocie korzeni rozwidla się pilnie w gałązki” [2]. Opis podliczania domowych wydatków wygląda następująco: „Sumiennie i uważnie kładzie pani Nata wydatki na papier i wiąże je dokładnie cyframi. Po tych drobnych, ale licznych szczeblach zstępuje w dół. Przy końcu stroniczki zatrzymała się i, podniósłszy obolałą głowę, popatrzyła z wysiłkiem pod górę, na niepomiernie długą, czarną drabinkę, opartą o chudy portfel męża” [3].

Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książki Ewy Szelburg-Zarembiny. Jeśli jednak nie mieliście okazji wcześniej poznać jej twórczości dla dorosłych lub nie czytujecie na co dzień literatury z początku XX wieku, „Dziewczyna z zimorodkiem” nie jest najlepszym wyborem na początek. Tekst napisany niemal sto lat temu, mimo niezwykłej urody i bogactwa języka, może być dla współczesnego czytelnika nieco nieprzystępny. Lepiej zacząć przygodę z autorką od „Wędrówki Joanny” - to doskonała powieść, w której obecne są wszystkie charakterystyczne cechy pisarstwa Szelburg-Zarembiny, ale konstrukcja i język utworu są bliższe temu, co znamy z literatury XXI wieku.


---
[1] Ewa Szelburg, „Dziewczyna z zimorodkiem”, wyd. Wydawnictwo J. Mortkowicza - Towarzystwo Wydawnicze, 1928, s. 90.
[2] Tamże, s. 116.
[3] Tamże, s. 37.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 804
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 3
Użytkownik: fugare 05.03.2023 21:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Ewa Szelburg-Zarembina, o... | Que_Sabe
Doskonała okazja, aby przypomnieć cały cykl Rzeka kłamstwa chyba niesłusznie zapomniany.
Użytkownik: Que_Sabe 06.03.2023 10:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Doskonała okazja, aby prz... | fugare
Zdecydowanie tak! Byłoby wspaniale, gdyby jakieś wydawnictwo porwało się na wznowienie tych powieści.
Użytkownik: Margiela 08.03.2023 19:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Ewa Szelburg-Zarembina, o... | Que_Sabe
Świetna recenzja, i jaka intrygująca! Z dorosłej twórczości Szelburg znam "Rzekę kłamstwa", bardzo ją cenię i widzę, że trzeba będzie sięgnąć po więcej. A nie byłabym sobą, gdybym w kontekście ziemi-matki-pożeraczki nie przywołała Joasi z "Ludzi bezdomnych":
"Ujrzałam wtedy jej [ziemi] prawdziwe oblicze! Jej uśmiech do wiecznego słońca, w którym było jakby drwiące natrząsanie się z miłości mojej dla niej, jakby cyniczna spowiedź, że ona mię nigdy nie widziała, że nie wie wcale, kto jestem! Ona nie taka jest, jaką kochałam. Na miłość serca ludzkiego nie odpowiada. A gdy ku niej z całej mocy dusza się wydziera, ona odsłania w błysku sennym jakiś cel zaziemski, którego niczym, co jest w mocy człowieka, nie można dosięgnąć."
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: