Dodany: 2022-07-08 11:39|Autor: ktrya

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Szczelinami
Szostak Wit (właśc. Kot Dobrosław)

2 osoby polecają ten tekst.

Proza kobiecego życia wierszem


Typ recenzji: oficjalna PWN
Recenzent : ktrya

Jeszcze będąc na studiach, zadeklarowałam, że nigdy, przenigdy poza kursami akademickimi nie będę recenzować poezji. Na specjalności krytycznoliterackiej musiałam zmierzyć się z tym zadaniem kilkakrotnie i za każdym razem miałam wrażenie, że recenzja to gwałt na potencjale poezji. Czym innym jest bowiem analiza wiersza, która kojarzy się z lekcjami w szkole, a czym innym wyrokowanie, czy to jest dobry czy zły tomik. Poezja ze wszystkich sztuk wydaje się tak niejednoznaczna i tak otwarta na osobiste odczytanie, że nie sposób jej ocenić. I choć od czasu do czasu po poezję sięgam, o niej z zasady nie piszę.
Tymczasem wyostrzyłam sobie zęby na nową książkę Wita Szostaka, ucieszona, że udało się pozyskać ją na warunkach recenzenckich… kompletnie nie spodziewając się tego, co znajdę w środku. A zawartość książki kompletnie mnie zaskoczyła. Jak na powieść - za dużo światła na stronach, bardzo krótkie rozdziały. Szostak, znany mi z kilku intrygujących powieści, które również czytałam i recenzowałam w ramach studiów, zaserwował czytelnikom opasły tom wierszy. Albo zbiór kilku tomików wierszy – jeśli tak odebrałybyśmy kompozycję całości złożonej z kilku części pochodzących z różnych lat, z których każda nosi inny tytuł i charakteryzuje się inną stylistyką. Od takiej interpretacji powstrzymuje nas wspólna wszystkim utworom bohaterka, której tu przypisałybyśmy funkcję podmiotu lirycznego, oraz poddany chronologii ciąg zdarzeń, z rzadka sięgający po wspomnienia z dzieciństwa. To jest jedna z powieściowych cech "Szczelinami".
Niemal od wewnątrz bohaterki śledzimy losy pewnej poetki na przestrzeni dwudziestu kilku lat, mniej więcej od lat nastoletnich czy może już początku drugiej dekady życia, czasów pierwszych miłostek i rozczarowań oraz literackich debiutów. Okres ten obfituje w najciekawsze wyznania, niejednoznaczne wersy i spostrzeżenia – to część zatytułowana "Tramwajarze". Ją wspominam najlepiej. Być może z powodu uruchomienia w trakcie lektury własnych resentymentów, gdy sama jeździłam tramwajem po najdalszych zakątkach Krakowa, nie wyłączając przywoływanego tu Prokocimia. Choć jeśli mogę polemizować z podmiotem lirycznym (a raczej podmiotką liryczną) – uważam, że najciekawszych obserwacji tramwajowych dostarczają podróże do/z Bieńczyc przez Czyżyny.

"Szczelinami" nie jest jednak utworem o podróżach w sensie geograficznym. Zabrzmi to trywialnie, ale to podróż bohaterki w głąb siebie, na poziomie intelektualnym i cielesnym. Z jednej strony zmagania z twórczością literacką oraz doktoratem, z drugiej poszukiwanie na swoim ciele śladów kochanków. Więcej w tych w wierszach sensualności (choć niektóre sformułowania wydają się zbyt grubiańskie na to subtelne określenie) niż intelektu. Nie jest to problem, wszak kobiece pisarstwo jest nasączone cielesnością, podobnie jak macierzyństwo, które także stanie się częścią życia protagonistki. Jak się później okaże, żadnej z ról (matki, naukowca i poetki), w które się wcieli, nie odegra dostatecznie dobrze. Recenzje nie pozostawiają na poetce suchej nitki. Obrona doktoratu przypadła na czas zaawansowanej ciąży. A córka po rozstaniu przeprowadziła się do ojca. Będąc w średnim wieku poetka zostaje sama, nawet ciało ją opuszcza, nie zezwala na nowe romanse. Można rzec, typowe nieszczęścia kobiecego losu.

Wracając do zamysłu Szostaka, już w tej pierwszej części stwierdziłam, że napisanie powieści w formie wierszy jest kapitalnym sposobem na zatrzymanie czytelniczki przy każdym zdaniu lub wątku. Zwłaszcza takiej, która pochłania tekst akapitami. Genialne, to już z perspektywy wnikliwej czytelniczki piszę, jest to, że przy każdym „zdaniu” – jak odbieram każdy wiersz – dostaję mnóstwo przestrzeni na swoje refleksje. Zarówno dosłownie – ile wolnego miejsca na stronie z wierszem! - jak i w głowie. Żadne kolejne zdanie nie ładuje ci się przed oczyma, żądając twojej natychmiastowej uwagi, od razu, gdy tylko odnotujesz kropkę poprzedniego. Czytając prozę, nawet, gdy zdecydujesz się zatrzymać przy jakimś zdaniu, nie ma spokoju na refleksje. Dzielisz je z uporczywością pamięci o miejscu, w którym skończyłaś (wspomaganą czasem palcem wciśniętym w ten punkt na stronie – i byleby nie zjechał!). Dochodząc do sedna – przy lekturze "Szczelinami" niepotrzebne są samoprzylepne fiszki, wystarczy dobrze naostrzony ołówek. Czytaj i notuj do woli wszystkie skojarzenia. A trochę ich jest i nawet wątpię, czy autor byłby w stanie wyłapać wszystkie konteksty, przez pryzmat których odczytujemy poszczególne wersy.
Nie chcę stwierdzać, czy to dobra czy zła poezja. Ale bez wątpienia wychodzi daleko poza słowa na papierze, poza bohaterów i ich doświadczenia. A to wydaje się wystarczającym powodem, by po nią sięgnąć.

Ocena: 4,5/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1111
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: