Dodany: 2021-08-17 01:06|Autor: misiak297

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: 11 września: Dzień, w którym zatrzymał się świat
Zuckoff Mitchell

4 osoby polecają ten tekst.

Ofiary, ocaleni i ich historie


„- World Trade Center, dziesięć sześćdziesiąt – powiedział, posługując się kodem oznaczającym sytuację kryzysową z możliwymi licznymi ofiarami. – Wysyłajcie wszystkie dostępne karetki, wszystko, co macie, do World Trade Center. Natychmiast”[1].

11 września 2001 roku wyznaczył nową epokę na świecie. Straszliwy atak terrorystyczny na Stany Zjednoczone był czymś niewyobrażalnym. Patrzyło się w zdumieniu na samoloty przebijające wielkie wieże World Trade Center i miało się wrażenie, że to nie może być prawda, że to kadry z filmu katastroficznego. Tymczasem to scenariusz nie tylko oparty na faktach – ale będący faktem. W porwanych samolotach, płonących wieżach, w Pentagonie zginęło blisko trzy tysiące osób. Niebawem minie dwadzieścia lat od tamtych strasznych wydarzeń. Kilka dni temu polską premierę miała książka im poświęcona - „11 września – dzień, w którym zatrzymał się świat”. Michell Zuckoff zaczął zbierać materiały zaraz po atakach. Efektem jego kilkunastoletniej pracy jest wielka publikacja – nie tylko pod względem rozmiarów (ponad 700 stron). We wstępie deklaruje:

„Zamierzam oddać hołd tym, którzy zginęli, i stworzyć zapis wydarzeń dla tych, którzy przeżyli. Przyświeca mi też dodatkowy cel – chcę pomóc przyszłym pokoleniom zrozumieć te zdarzenia”[2].

Ta książka rzeczywiście jest hołdem. Zuckoff opowiada o wydarzeniach, ale nie w sposób suchy i encyklopedyczny. Pisze rzeczowo, a zarazem z wielkim emocjonalnym zaangażowaniem. Pokazuje tragiczny 11 września przede wszystkim z perspektywy ofiar, ich bliskich, ale także tych, którzy przeżyli. Jest tu miejsce i dla Barbary Olsen, wpływowej dziennikarki, która przebukowała swój lot, aby obudzić się z mężem w dniu jego urodzin (to ona przeprowadziła swoją ostatnią dziennikarską relację w porwanym samolocie), i dla kapitana Jaya Jonasa, kapitana drużyny strażaków, który świadomie narażał własne życie, aby do ostatniego momentu ratować innych, i dla Chrisa Younga marzącego o karierze aktorskiej (spędził niemal cały atak na WTC uwięziony w windzie, nieświadom, co się właściwie dzieje. Daremnie wzywał pomocy), i dla Briana Clarka i Stana Praimnatha, którzy nie znali się wcześniej, a w obliczu zagrożenia, stali się dla siebie jak bracia, a swój szczególny związek przypieczętowali przymierzem krwi, i dla stewardessy Renee May, która chciała zrobić rodzicom niespodziankę i oznajmić im, że zostaną dziadkami, i dla jedenastoletniego Bernarda Curtisa Browna, który bał się, że umrze w samolocie, i dla dwuletniej Christine Hanson podróżującej z rodzicami. Zostawiła w łóżku ukochaną maskotkę – Piotrusia Królika - żeby na nią czekała. Wśród ofiar byli biznesmeni, rodziny chcące rozpocząć nowy rozdział w życiu, nowożeńcy, oddane sobie pary, ludzie, dla których lot miał być tylko formalnością, a wizyta w World Trade Center – rutyną, wreszcie strażacy i ratownicy medyczni. W takim ujęciu ta tragedia staje się jeszcze bardziej przerażająca. Zza liczbowych zestawień wyłaniają się ludzie i ich historie. Poraża brak właściwej organizacji, dobrej komunikacji (niektórzy pracownicy południowej wieży po ataku na jej bliźniaczkę dostali polecenie, aby wrócić do biur), ale trudno to oceniać z dzisiejszej perspektywy, biorąc pod uwagę narastającą panikę i zagubienie wielu osób.

W bogatej bibliografii znajdziemy m.in. książkę Waltera Lorda „Pamiętna noc” – jedną z pierwszych publikacji poświęconych katastrofie „Titanica”. Wydaje się, że Zuckoff wzorował się na niej. U Lorda mogliśmy obserwować grupkę pasażerów próbujących ocalić życie w obliczu katastrofy. Tutaj jest podobnie – z zapartym tchem śledzimy poczynania kilkudziesięciu osób, przenosimy się to do porwanych samolotów, to do zaatakowanych wież, to do Pentagonu. I trudno nie myśleć o buńczucznej zapowiedzi, że nawet Bóg nie byłby w stanie zatopić Titanica, kiedy poznaje się wypowiedź architekta Franka De Martini na potrzeby filmu dokumentalnego nakręconego w kilka miesięcy przed 11 września. Dowodził on, że słynne nowojorskie wieże są solidne i wytrzymają nawet zderzenie z samolotem. Mogą nawet wytrzymać kilka takich zderzeń („Zaprojektowano go jak moskitierę – jak ciasną siatkę, a samolot to tylko ołówek, który przebija ją w jednym miejscu – siatka pozostaje cała”[3]). Frank De Martini zginął w jednej z wież.

Trudno się pisze o książce, która wywołuje tak ogromne emocje. Trudno też ją ocenić. Ją się po prostu przeżywa. Porażające są fragmenty rozmów ludzi, którzy zaraz zginą z bliskimi (Peter Hanson, pasażer jednego z porwanych samolotów, uspakajał ojca: „Nie martw się, tato. Jeśli do tego dojdzie, stanie się to szybko”[4]. Niebawem ojciec słyszał jego ostatnie słowa: „- O mój Boże… O mój Boże, o mój Boże…”[5]), z pracownikami numerów alarmowych (a ci tak naprawdę często nie mogli pomóc, choć zostawali z rozmówcami do samego końca). Wstrząsa też świadomość, co zostało po niektórych ofiarach – kawałek kości, skrawek skóry z tatuażem, stopa, obrączka, Biblia z odręczną notatką, nadpalone prawo jazdy – już niepotrzebne właścicielom.

A na zakończenie notka, wyrzucona z World Trade Center (dzięki krwawemu odciskowi palca i badaniom DNA po latach udało się ustalić, kto był jej autorem i wyrzucił ją z okna niczym list w butelce):

„84. piętro
zachodnie biuro
12 osób uwięzionych”[6].

Takie książki powinny powstawać - żeby nigdy nie zapomniano o wielkich ludzkich tragediach.

[1] Mitchell Zuckoff, „11 września: dzień, w którym zatrzymał się świat”, tłum. Adrian Stachowski i Paulina Surniak, Wydawnictwo Poznańskie 2021, s. 336.
[2] Tamże, s. 27.
[3] Tamże, s. 351.
[4] Tamże, s. 141.
[5] Tamże, s. 146.
[6] Tamże, s. 19.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1165
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: idiom1983 2021-08-17 20:08 napisał(a):
Odpowiedź na: „- World Trade Center, dz... | misiak297
Jednym z pierwszych, jeżeli nie pierwszym w ogóle, utworem literatury pięknej, bezpośrednio traktującym o zamachach z 11 września 2001 roku, było opowiadanie Johna Updike'a pt. "Różne odmiany doświadczenia religijnego", wydanego w Polsce w zbiorze "Łzy mojego ojca i inne opowiadania" nakładem Wydawnictwa Rebis. Spośród wielu jego bohaterów najbardziej zapada w pamięć historia dwójki terrorystów z Al-Ka'idy, którzy już za chwilę mają w imię Allaha dokonać zamachu na zachodni bezbożny świat, poświęcając przy tym swoje własne życie. Dwójka terrorystów: dojrzały i doświadczony przez los mężczyzna i młodzieniec, ledwie wkraczający w dorosłe życie, otrzymali za zadanie jak najlepiej wtopić się w amerykańskie społeczeństwo. W tym celu oglądają mecze baseballu, objadają się hot-dogami i hamburgeremi, piją piwo i markową whiskey oraz chodzą do klubów ze striptizem. Jednego wieczora młodszy terrorysta wypija o jednego drinka za dużo i wymiotując musi opuścić lokal, czym wywołuje wściekłość straszego, który musi wyporowadzić młodszego kolegę na świeże powietrze na chwilę przed tym, jak ponętna tancerka ma odsłonić przed niecierpliwą publiką wszystkie swoje powabne wdzięki. W tym momencie w umysłach obu potencjalnych terrorystów rodzi się wątpliwość co do słuszności własnego postępowania. Obydwaj nie chcą już zrobić tego, czego wymagają od nich ich dowódcy. Starszy, coraz bardziej zafascynowany zgniłym zachodem, chciałby odwiedzać klub ze striptizem częściej. Młodszy chciałby wrócić do narzeczonej, którą nieopatrznie porzucił, ożenić się i wieść proste, zwyczajne, szczęśliwe życie u boku swoich bliskich, których będzie mógł kochać. Polecam Ci to opowiadanie, jak też cały ten zbiór znakomitej literatury, autorstwa znakomitego pisarza, jakim był John Updike. Pozdrawiam 😜
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: