Dodany: 2021-08-16 10:10|Autor: fugareOpiekun BiblioNETki

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Nokturny: Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu
Ishiguro Kazuo

2 osoby polecają ten tekst.

Nokturny - opowiadania ...i porównania


Trudno uciec od porównań. Sami porównujemy i inni nas porównują. Wszystko jedno, czy jesteśmy "mysią" blondynką średniego wzrostu, czy niskim brunetem z lekką nadwagą, świetnie lub kiepsko wypadamy zazwyczaj na czyimś tle. Tła oczywiście nie wybieramy, to już należy do Porównującego: jego doświadczeń, wyobraźni lub nastroju. Pewien bohater literacki, o którym będzie jeszcze mowa, staje się gościem zaprzyjaźnionego małżeństwa tylko po to, by swoją "nieudacznością" stanowić tło dla męskiej próżności "przyjaciela". Z książkami bywa podobnie. Te, które wydają się być niezwykle obiecujące i intrygujące, na tle innych przez nas przeczytanych wypadają kiepsko, i odwrotnie, te z pozoru nie dla nas, okazują się po przeczytaniu wspaniałe i ulubione. Po lekturze Nokturny: Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu (Ishiguro Kazuo) przed takim porównaniem nie udało mi się uciec.
Bardzo starałam się nie odsłaniać zbyt wielu szczegółów akcji opowiadań, ale być może pojawiają się w tekście takie elementy, które czytelnikowi lubiącemu zaskoczenie mogą popsuć ten efekt .

Książka, polecana jako "Pięć subtelnych opowiadań psychologicznych połączonych uniwersalnymi tematami - miłości, muzyki i nieubłaganego upływu czasu"[1], miała w zapowiedzi reklamowej wszystko, co mogłoby mi się w jej treści spodobać. Dodatkowym atutem było nazwisko autora, którego książek jeszcze nie czytałam, ale obejrzałam film "Okruchy dnia" nakręcony na podstawie jednej z nich i miałam wrażenie, że jego tematyka i nastrój dają mi jakieś wyobrażenie o tym, czego mogę się spodziewać po opowiadaniach autora - przyszłego noblisty. Przyszłego, bo opowiadania zostały napisane w 2009 roku, a więc 8 lat przed otrzymaniem tej zaszczytnej, ale i zobowiązującej, jak widać nagrody, bo rzutującej również na to, co zostało napisane przed nią i po niej. Być może wszystko razem sprawiło, że moje oczekiwania były z jednej strony wygórowane, a z drugiej, dość precyzyjnie określone. Niestety nie umiem ocenić, na ile tłumaczenie Lecha Jęczmyka miało wpływ na ostateczny kształt książki. Pozostaje jeszcze aspekt reklamy, która - w dobrej z pewnością intencji doskonałego zaprezentowania literatury - czasami wprowadza w błąd potencjalnego przyszłego czytelnika i tym samym może trochę szkodzić.

Jak już wspomniałam, opowiadań jest pięć i każde z nich ma głównego bohatera - mężczyznę, muzyka-instrumentalistę, no, może z wyjątkiem jednego, którego pasją jest słuchanie płyt ze starymi amerykańskimi standardami rodem z Broadwayu. Wszystkich, poza uprawianiem tego zawodu i muzyczną pasją, łączy frustracja związana z brakiem sukcesów, pieniędzy i oczekiwanej popularności. Spotykają na swojej drodze innych ludzi, również z wielkiego muzycznego świata i jego prowincji, tak jak bohater opowiadania "Mallvern Hills" - parę starszych Szwajcarów zajmujących się graniem jako duet w kawiarniach, hotelach i restauracjach. Podobną parę, słynnego śpiewaka amerykańskich standardów z żoną (małżeństwo z 27-letnim stażem), spotyka młody bohater opowiadania "Uwodzicielski głos", a jest nim pochodzący z Polski gitarzysta Janek, który zarabia grą na Placu Św. Marka w Wenecji. Te zaawansowane wiekiem i stażem związki mają być w założeniu autora, jak mi się wydaje, demonstracją upływającego czasu, który przynosi zniechęcenie i poczucie bezsensu. Pozornie zgodne i dobre stadła okazują się niezbyt szczęśliwe. To ciekawy pomysł autora na pokazanie podobieństwa między ludźmi młodym i starszymi w ich życiowych poszukiwaniach. W przypadku młodych - kariery, pieniędzy i sławy, a w przypadku starszych jeszcze tego "czegoś", co mogłoby nadać dodatkową wartość ich życiu, jeśli - jak w przypadku śpiewaka - kariera i sława już przyblakły, a w przypadku pary szwajcarskich muzyków przyszło im grać jedynie "do kotleta" i pod dyktando restauracyjnych warunków.

Tytułowy "Nokturn" jest opowiadaniem balansującym na granicy absurdu. Niezbyt popularny, ale o dużych ambicjach i podobno również możliwościach, saksofonista otrzymuje w prezencie od opuszczającej go żony operację plastyczną, której efekty mają mu zapewnić szybką karierę. Bohater, za namową swojego menadżera, decyduje się na ten krok i podczas rekonwalescencji spotyka gwiazdę z Beverly Hills. Podczas nocnych wędrówek po hotelu, owinięci jak mumie bandażami, przeżywają - w założeniu autora komiczną - przygodę ze statuetką nagrody i pieczonym indykiem w roli głównej, choć nie jest to w mojej ocenie zbyt ambitny humor. Nieuzasadnione jest też używanie w tym opowiadaniu, podczas rozmowy bohaterów, słów uznanych za wulgarne w miejscu, gdzie ani akcja, ani poziom ich wzburzenia nie wymagają podkreślania takim elementem.

Jest jeszcze opowiadanie pod tytułem "Wiolonczeliści", o młodym, wykształconym klasycznie muzyku, w oczekiwaniu na znalezienie stałej pracy grającym małe recitale w turystycznej miejscowości. Fabułę tego opowiadania odczytuję jako mało prawdopodobną. Bohater poznaje starszą od siebie Amerykankę, podającą się za wirtuozkę, z którą spotyka się z regularnie podczas udzielanych mu lekcji, a która, jak się później okazuje, zakończyła swoją edukację w wieku lat 11. Trudno uwierzyć w to, aby mogła udzielać jakichkolwiek wskazówek profesjonaliście, a ten szybko nie zorientowałby się w mistyfikacji.

Opowiadanie "Come rain or come shine" porusza wspomniany przeze mnie we wstępie temat tła. Zaproszony do Londynu przez zaprzyjaźnione małżeństwo, Charliego i Emily, główny bohater Raymond po serii dziwnych zachowań Charliego orientuje się, że jedynym powodem jego pobytu ma być umożliwienie Emily porównania go z jej mężem, czyli Charliem. Oczywiście, na tle "nieudacznego" zdaniem obojga Raymonda, Charlie ma wypaść świetnie, co z kolei ma odświeżająco wpłynąć na jego podupadający związek. Pomimo wykrycia tego faktu Raymond wciąż tkwi w dziwnej, tragikomicznej sytuacji i angażuje się w próbę upozorowania pobytu psa w mieszkaniu przyjaciół. Zapach psa próbuje uzyskać gotując ... but??

Wszystko to być może ciekawe pomysły na opowiadania, które dodatkowo zostały osadzone w atrakcyjnych realiach Wenecji, Londynu czy Beverly Hills, i okraszone humorem, choć to humor trochę w stylu smarowania klamki masłem, ale tu trudno stawiać zarzut autorowi, bo i taki dowcip znajdzie z pewnością swoich amatorów.

Moją uwagę zwróciła również rola innego tła, którym dla bohaterów opowiadań są pojawiające się postacie kobiet. W zasadzie większość z nich znajduje się w opresji nieudanego związku. Są z tego powodu smutne, poirytowane, okazują nieprzewidywalną zmienność nastrojów, którą, jak Lindy Gardner, żona śpiewaka z opowiadania "Uwodzicielski głos" próbują ukoić zakupami u Prady lub, jak bohaterka opowiadania "Wiolonczeliści", ucieczką w mitomanię. Lindy Gardner spotykamy zresztą ponownie w opowiadaniu "Nokturn", po kolejnej już operacji plastycznej, która ma pozwolić jej utrzymać wielką, choć nie całkiem zasłużoną, zdaniem towarzyszącego jej w tym opowiadaniu jazzowego saksofonisty, karierę. Mężczyźni, bohaterowie opowiadań, traktują swoje partnerki dość protekcjonalnie, czego przykładem są rozmowy, a raczej pouczenia, jakie do żony kieruje Tony Gardner z opowiadania "Uwodzicielski głos": " - Nie bądź wobec pana niegrzeczna, kochanie" [2]; "-Nie żartuj z czyjegoś imienia, kochanie. Bądź grzeczną dziewczynką"[3]; "-Bądź miła, kochanie. To kolega muzyk"[4]. Takie to tło.

W moim bardzo osobistym odczuciu ten zbiór opowiadań, w oryginale zatytułowany "Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i o zmierzchu", nie odzwierciedla ani nadanego mu nostalgicznego tytułu, ani charakteru nokturnów, które są z założenia utworami spokojnymi, nocnymi, marzycielskimi i troszkę smutnymi. U Kazuo Ishiguro mamy tu co prawda trochę smutku, trochę ironii, sporo absurdalnych sytuacji, emocjonalnego rozedrgania i humoru, choć niezbyt subtelnego. Taka mieszanka, która może po poddaniu głębszej analizie doprowadzi nas do konstatacji, że właśnie taki jest nasz współczesny świat i jego problemy. Mnie jednak do takich wniosków nie doprowadziła i mimo bardzo dobrego nastawienia do tej lektury pozostawiła troszkę zdziwioną i rozczarowaną. Nie jestem nawet do końca zdecydowana co do tego, czy takie było zamierzenie autora, ale w porównaniu z innymi zbiorami opowiadań, które bardzo cenię, te wypadły na ich tle nie najlepiej. A skonfrontowane z jednym z moich ulubionych współczesnych zbiorów opowiadań Podwójne widzenie (Svěrák Zdeněk), które gorąco polecam, stały się niestety tylko ich bladym tłem.

[1] Kazuo Ishiguro, "Nokturny", przeł. Lech Jęczmyk, Wydawnictwo Albatros, 2017, z okładki.
[2] Tamże, str..16.
[3] Tamże, str. 16.
[4] Tamże, str. 17.



(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 320
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: