Dodany: 2021-02-01 08:52|Autor: WiadomościOpiekun BiblioNETki

KONKURS - Free Lunch


Darmowy obiad (Ogle Rex)

 

„Darmowy obiad” to autobiograficzna opowieść Rexa Ogle’a, której akcja rozgrywa się podczas jednego szkolnego semestru.

Rex wraz z bratem często bywali głodni, nie mieli za co kupować nowych ubrań i brakowało im przyborów szkolnych. Dlatego mama zapisała ich do szkolnego programu darmowych posiłków. I chociaż dzięki temu chłopcy przestali być głodni, do całego obrazu nędzy doszła codzienna dawka wstydu… Pomimo tych wszystkich problemów, chłopak znajduje swój sposób na radzenie sobie z niełatwą codziennością – radosne chwile z bratem, przyjaźń z „dziwnym” kolegą ze szkoły czy wizyty troskliwej i wspierającej babci nadają jego życiu blask.

Wciągająca, piękna i pomimo powagi tematu – zabawna powieść Rexa Ogle’a otwiera serca młodych czytelników na rzeczywistość, która wcale nie musi być tak daleko od nich.

 

PYTANIE KONKURSOWE: Jakie były Wasze marzenia wieku dziecięcego?

 

Na odpowiedzi czekamy do 21.02.2021 r.

Do wygrania 2 książki.

Konkurs jest komunikowany w serwisie Biblionetka oraz na FB

 

Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 15
Użytkownik: WiadomościOpiekun BiblioNETki 2021-02-15 10:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Nikt nie jest zainteresowany Konkursem? :>
Użytkownik: fugareOpiekun BiblioNETki 2021-02-15 12:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Było to bardzo dawno temu, ale nie mam najmniejszego problemu z dokopaniem się do mojego największego dziecięcego marzenia. Długo było tylko marzeniem, chociaż nie było wcale trudno osiągalne, ani specjalnie oryginalne. Niestety w opinii moich rodziców było to marzenie, którego spełnienie nie było możliwe. Marzyłam o psie! Nie miałam żadnych preferencji, było mi obojętne, czy będzie duży, czy mały, kudłaty, czy nie. Bardzo gorąco pragnęłam mieć psa - prawdziwego, a nie z czarnego, króliczego futerka (tak, były takie) którego już miałam. Nie kryłam rozczarowania, kiedy rodzice zamiast psa zafundowali mi braciszka. Musiałam więc zadowolić się kolekcjonowaniem widokówek i książek o psiej tematyce. Po latach oczywiście spełniłam swoje marzenie, już kilkakrotnie. Mój aktualny, 14-letni już wymarzony w dzieciństwie foksterier, właśnie przewraca się z boku na bok na kanapie.
Użytkownik: Asienkas 2021-02-15 14:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Kiedy pomyślę sobie o moim dziecięcym marzeniu chce mi się trochę śmiać. Bardzo, bardzo chciałam zamieszkać w supermarkecie. Wdawało mi się, że wtedy wszystkie przekąski będę miała na wyciągniecie ręki. Wystarczy wyjść z pokoju. No i jaka oszczędność pieniędzy.
Użytkownik: Dorota7819 2021-02-18 11:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Moje marzenia z dzieciństwa kojarzą mi się z zapachami w sklepie na literę P z "x" w środku.

Do dziś, a trochę czasu już upłynęło i sklep ten już nie istnieje, potrafię odtworzyć sobie ten zapach. Zapach kawy, czekolady, zabawek na które nie było stać wtedy moich rodziców, zapach luksusu.

Wtedy jako mała dziewczynka marzyłam, żeby tam móc cokolwiek kupić.
Użytkownik: Dorota7819 2021-02-18 13:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Moje marzenia z dzieciństwa kojarzą mi się z zapachami w sklepie na literę P z "x" w środku.

Do dziś, a trochę czasu już upłynęło i sklep ten już nie istnieje, potrafię odtworzyć sobie ten zapach. Zapach kawy, czekolady, zabawek na które nie było stać wtedy moich rodziców, zapach luksusu.

Wtedy jako mała dziewczynka marzyłam, żeby tam móc cokolwiek kupić.
Użytkownik: Dorota7819 2021-02-18 13:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Moje marzenia z dziecińst... | Dorota7819
x na końcu:)
Użytkownik: janmamut 2021-02-18 14:46 napisał(a):
Odpowiedź na: x na końcu:) | Dorota7819
Krążył nawet taki dowcip:

Jaki jest szczyt roztargnienia?
Wejść do Peweksu i poprosić o azyl.
Użytkownik: mchpro 2021-02-18 15:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Zaczytywałem się w fantastyce naukowej i marzyłem o zostaniu kosmonautą. Jak łatwo zgadnąć, moje marzenie nie spełniło się. Ale nadal interesuję się podbojem kosmosu i wieczorem zamierzam oglądać w sieci transmisję z lądowania sondy na Marsie.

Ciekaw jestem, czy dzisiaj są młodzi marzący o locie w kosmos?
Użytkownik: janmamut 2021-02-19 06:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Zaczytywałem się w fantas... | mchpro
Pewnie są. Natomiast z pewnością są całe tłumy młodych ludzi, marzących o wy... wysłaniu innych w kosmos. ;-)
Użytkownik: sekfoja 2021-02-18 21:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Ja z jakiegoś powodu, odkąd pamiętam, chciałam pojechać do Francji - najlepiej do Paryża. Nie potrafię umiejscowić nigdzie ani w czasie, ani w miejscu początku mojej fascynacji Francją, ale tak zostało mi do dnia dzisiejszego.
Wycinałam ulotki konkursowe z jednego z magazynów dla dzieci co miesiąc aby wygrać wycieczkę do Disneylandu pod Paryżem, którą ta gazeta miała ufundować.
Najbardziej na świecie chciałam uczyć się języka francuskiego, uważałam, że to najlepszy język na świecie i po ciuchu uczyłam się śpiewać fonetycznie piosenki Kate Ryan czy Ingrid z płyt umieszczanych w magazynie "Naj" :).
Na realizację tych marzeń musiałam poczekać do dorosłości, ale jestem w trakcie ich spełniania co sprawia mi wielką satysfakcję.
Pozdrawiam wszystkich i powodzenia w spełnianiu Waszych dziecięcych marzeń!
Użytkownik: Losice 2021-02-22 23:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja z jakiegoś powodu, odk... | sekfoja
Pisząc o swoim marzeniu o Francji przypomniałaś mi rosyjską aktorkę Minę Owczyńską, matkę dwukrotnego laureata najważniejszej francuskiej nagrody literackiej Prix Goncourt - Romain'a Gary.
Jej bezgraniczną miłość do Francji i niezwykłe dzieje tułaczki matki i syna, z bolszewickiej Rosji, do Wilna, Warszawy i wreszcie do Francji (Nicea i Paryż) opisał w jednej ze swoich najsłynniejszych powieści - autobiograficznej
Obietnica poranka (Gary Romain (właśc. Kacew Roman, pseud. Ajar Émile))
Użytkownik: Losice 2021-02-22 07:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Marzenie mojego dzieciństwa nieodłącznie wiąże się z osobą wspaniałego pana Rudolfa. Był to bliski znajomy mojego ojca i przyjaciel naszej rodziny. Nazywaliśmy go po prostu Rudek (ja oczywiście mówiłem pan Rudek), często nas odwiedzał, lubił mocną (parzoną w szklance) kawę, miał dar barwnego opowiadania. Zawsze elegancko ubrany, szczupły i smukły (jak to wtedy w myśli określałem - nie przyswoiłem jeszcze sobie słowa przystojny), w dobrze uszytym garniturze, który nosił z pewną nonszalancją, przynależną zgrabnym ludziom, wydawał mi się przybyszem z innych rejonów naszej planety, nieprzystającym do naszej małomiasteczkowej rzeczywistości. Wiele lat później zdałem sobie sprawę, że jego pociągła twarz z lekko zapadniętymi policzkami, dość wysokim czołem zwieńczonym falującymi włosami przypominała mi twarz Chopina z obrazu, którego reprodukcję umieszczano często w szkolnych podręcznikach do historii.
Nasze rodziny często odwiedzały się, a jego najmłodszy syn był wiernym towarzyszem moich dziecięcych zabaw. Słabo pamiętam żonę pana Rudka, jej imię zatarło się w natłoku zdarzeń kolejnych lat, majaczy mi drobna postać z nieodłącznym papierosem, co wówczas nie uchodziło za nic nagannego. Mieszkaliśmy w stalinowskim osiedlu nowych bloków, przy fabryce produkującej sprzęt wojskowy. Małe miasteczko, gdzie każdy znał każdego oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od Lublina. Magiczną aurę pana Rudka wzmagała każda nasza wizyta w jego mieszkaniu, gdzie w jednym z pokoi mieściła się kolektura TOTALIZATORA SPORTOWEGO. Prawdę mówiąc, nie pamiętam nic z mieszkania pana Rudka, poza tą fascynującą kolekturą. Zajmowała ona największy pokój z wejściem bezpośrednio z korytarza. W mojej pamięci jest ogromna, z pomalowanymi na żółto ścianami, słonecznym oknem i jej największym skarbem - wielką skórzaną kanapą, w ciemno-brązowym kolorze, pikowaną z dużymi ozdobnymi guzikami. Nieśmiało, z dużą ostrożnością i szacunkiem zasiadałem na tym królewskim meblu i chłonąłem atmosfer tego magicznego pomieszczenia. Piszę o tym z pewna obawą, że można mi zarzucić wrodzony pociąg do hazardu i podziw dla tak podejrzanych miejsc, jak speluny ze stolikami do gry w pokera, ruletką lub kasyna gry. Być może jest w tym ziarno prawdy, gdyż już wówczas w mojej głowie siedmiolatka zrodziło sie pytanie, którego przez swoją delikatność i nieśmiałość nigdy nie zadałem swojemu ojcu.
Czy nie można by zapytać pana Rudka (w końcu najlepszego i jak wierzyłem dozgonnego przyjaciela mojego ojca), jakie będą zwycięskie numery następnego losowania totolotka, wszak pan Rudek musi te numery znać, jako właściciel kolektury. Wierzyłem w to bezgranicznie. Z drugiej strony miałem niejasne przeczucie, że mój ojciec nigdy nie zgodzi się zadać panu Rudkowi takiego pytania, bo ich głęboka przyjaźń, nie jest jednak bezdenna i ma swoje dno - a moje pytanie sięga właśnie tego dna. Czułem, że ojciec tak bardzo ceni sobie przyjaźń pana Rudka, że nie będzie ryzykował podważenia jej tak ryzykownym pytaniem. W tym miejscu pojawiało się moje marzenie, o którym często myślałem zasypiając. Mam tak wielu przyjaciół, z którymi moja przyjaźń jest bezgraniczna (większa niż przyjaźń mojego ojca i pana Rudka) - szczególnie skupiałem się na Krzyśku i Wieśku (którzy podobnie jak ja, grali najlepiej w piłkę) - że gdyby w przyszłości jeden z nich został właścicielem kolektury TOTALIZATORA SPORTOWEGO, to na pewno zdradziłby mi zwycięskie numery z następnego losowania - a wtedy ja, jak książę z bajki byłbym pierwszym mieszkańcem naszego miasteczka, który wygra główna wygraną - magiczny milion złotych (prawdę mówiąc nie za bardzo wiedziałem co bym zrobił z moją wygraną - tak daleko marzenie moje nie sięgało).
Bardzo długo "prześladowało" mnie to niezbyt chwalebne marzenie, czasami było ono powodem moich rozterek moralnych i kłopotów z zaśnięciem. Czas płynął i pewnego dnia spostrzegłem, że częściej przed snem myślę nie o kolekturze pana Rudka, ale o młodszej siostrze Krzyśka Ninie. Szczególnie fascynowały mnie jej falujące długie czarne włosy i brązowe oczy (później mówiłem migdałowe oczy) - ale to już znacznie później i to już inna historia.
Użytkownik: WiadomościOpiekun BiblioNETki przedwczoraj, 10:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Darmowy obiad  ... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Nagrody otrzymują:
fugareOpiekun BiblioNETki
Asienkas

Gratulujemy! :)
Użytkownik: fugareOpiekun BiblioNETki przedwczoraj, 10:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Nagrody otrzymują: Fuga... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Bardzo się cieszę i dziękuję!
O wygranej nie marzyłam, więc to duża niespodzianka.
Życzę wszystkim realizacji marzeń, bo nie ma co czekać aż się same spełnią!
Użytkownik: Asienkas przedwczoraj, 11:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Nagrody otrzymują: Fuga... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Bardzo się cieszę :)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: