Dodany: 31.01.2021 20:53|Autor: beatrixCenci

Czytatnik: Szkiełkiem i okiem

2 osoby polecają ten tekst.

2021


STYCZEŃ
1. Obrazy Włoch (Muratow Paweł) (5) t.2 - pięknie opisana podróż po Włoszech i tamtejszej sztuce, czasami tylko irytuje (nad)używanie przez autora pierwszej osoby liczby mnogiej i silna niechęć do Rafaela. W ostatnim rozdziale autor wspomina początek pierwszej wojny światowej, więc siłą rzeczy trochę się od tego czasu pozmieniało lub znikło na zawsze, jednak nadal jest to ciekawa lektura do powolnego smakowania (oraz intensywnego google'owania opisywanych miejsc i dzieł sztuki).
2. Kawabata Yasunari "Palm-of-the-Hand stories" (4.5) - zbiór króciutkich, nie dłuższych niż kilka stron, opowiadań, "haiku prozą" - bardziej skupionych na atmosferze i scenerii, niż na akcji, niektóre będące raczej przypowieściami, niż opowieściami. Ostatnie, najdłuższe opowiadanie jest chyba pierwszym podejściem do "Krainy śniegu". Niektóre są dość ryzykowne w świetle współczesnych obyczajów, ale niemal wszystkie urzekają atmosferą i opisami, nawet gdy nie zawsze wiadomo do końca, o co autorowi chodziło.

LUTY
3. Kolacja z zabójcą (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (4) - pierwsze spotkanie z serią, analityk Kamieńska jest wprost nieprawdopodobnie genialna, a miejscami autorka częstuje nas cokolwiek męczącymi tyradami, ale ogólnie przyjemnie się czyta i intryga trzyma się kupy. No i smaczki z Rosji końca lat 80-tych.
4. Gra na cudzym boisku (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (3.5) - Kamieńska znowu wszechgenialna, do tego niemal wszyscy uganiają się za nią jak szaleni. Trochę za wcześnie odgadłam, kto jest tajemniczym złym bossem i za to pół punktu w dół, bo to mniejsza frajda z czytania. Trochę się też zdziwiłam, że urządzają tam festyn dla katolików w... dzień wszystkich świętych.
5. Ukradziony sen (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (3.5) - nie ma siły, żeby taka sytuacja się w rzeczywistości tak gładko rozwiązała. Trudno też czuć się do końca usatysfakcjonowanym, gdy problem rozwiązano połowicznie. Trochę też miałam nadzieję po pierwszej części, że w kryminałach o Kamieńskiej będzie większą rolę odgrywał doborowy zespół Pączka ze swymi unikatowymi talentami, ale najwyraźniej tak nie będzie i wszelkie inne talenty będą wykazywać się epizodycznie i w ilościach raczej homeopatycznych. No i nie wiem jeszcze, po co tu dokładne streszczenie pierwszego tomu serii?
6. Ginekolodzy (Thorwald Jürgen (właśc. Bongartz Heinz)) (5) -
zbiór ciekawie napisanych gawęd, jak to u Thorwalda, tym razem o "sprawach kobiecych". Książka robi wrażenie niedokończonej, bez porządnego wstępu i zakończenia, ale i tak warto ją przeczytać.
7. Claudel Philippe "Le cafe de l'Excelsior" (4) - dłuższe opowiadanie o dziadku, właścicielu prowincjonalnego bistra, zajmującym się osieroconym wnukiem. Trochę tu za mało wszystkiego - zdarzeń, lepszego przedstawienia bohaterów, jakiegoś uporządkowania materiału, wyjaśnienia, dlaczego doszło do dramatycznego zwrotu w sytuacji i spięcia całości. Napisane całkiem ładnym językiem, ale nieco tu brakuje, by całość mogła się zapisać na dłużej w pamięci.
8. Zabójca mimo woli (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (4) - zbieg okoliczności piętrzy się tu na zbiegu okoliczności. Ale poza tym robota solidna, a dialogi nieźle napisane.
9. Złowroga pętla (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (2.5) - intryga naciągana za uszy, szczególnie kluczowa maszyna do czynienia zła. Bohaterowie nadal sympatyczni, dialogi natomiast zbyt często przechodzą w ciężkie tyrady.
10. Płotki giną pierwsze (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (4) - trzyma się kupy, koncept testowania łańcucha niezły, bohaterowie ciekawi, dialogi dobrze napisane, obyło się bez wyczerpujących streszczeń wcześniejszych tomów.
11. Czarna lista (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (2) - żeby to był chociaż pastisz! Co tu kryć, w sumie nic mi się tu nie podobało, ani narrator, ani intryga, ani harlekinowe wstawki.
12. Śmierć i trochę miłości (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (3.5) - w ogóle nie lubię morderców-świrów w kryminałach, do tego ni z tego ni z owego na końcu robi się jatka, a centralny trójkąt miłosny jest zaś mocno antypatyczny, choć dość realistyczny. I co za szczęście, że generalnie relacje damsko-męskie w tej serii nie są ani ckliwe, ani melodramatyczne.
13. Lektor z pociągu 6:27 (Didierlaurent Jean-Paul) (4) - w klimacie Amelii i lekko nawiązujące do "Zbyt głośnej samotności" Hrabala, choć ten wątek akurat nie został w moim odczuciu w pełni wykorzystany. Parę charakterystycznych postaci i sympatyczny wątek miłosny. Przyjemna lektura i tyle.

MARZEC
14. Krajobraz dzieciństwa (Montgomery Lucy Maud) (4) - niezbyt interesujące zapiski sławnej autorki z czasów młodości (szczególnie irytowało mnie, gdy pisze ona, że coś się wydarzyło - natomiast nie pisze co konkretnie), nie ma tu w sumie zbyt wiele opisów ludzi (choć gdy się trafiają są całkiem cięte), sprawiając, że niemal wszyscy stają się zalewem imion i nazwisk, w którym można się pogubić. Do tego książka została wydana fatalnie i po tylu latach ledwie trzyma się względnej całości resztkami sił i kleju, zaś przypisy zrobiono ogromnie nieporęcznie.
15. Karawana kryzysu: Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej (Polman Linda) (4.5) - jako opis konkretnych przypadków 'błędów i wypaczeń' bardzo cenne, całość nieco chaotyczna. Trochę brakowało mi w książce odpowiedzi, czy i jak można coś na takie problemy poradzić.

KWIECIEŃ
16. Rażony gromem (Cendrars Blaise (Cendrars Błażej) (właśc. Sauser Frédéric)) (4) - cokolwiek chaotyczny zbiór niby-biograficznych opowieści podzielonych z grubsza na trzy części, pierwsza rozgrywa się jeszcze na froncie pierwszej wojny światowej, druga w okolicach Marsylii, a trzecia, najbardziej rozrzucona tematycznie, opowiadająca a to o Cyganach, a to o podróżach po Ameryce Południowej, a to o paryskim sklepie z manekinami, a to "Paquicie", jednej z patronek autora. Całość jest mocno nierówna i obok barwnych fragmentów i interesujących postaci trafiają się też zupełnie płaskie i jakieś takie kompensacyjne, a np. w samym środku ciekawego portretu owej "Paquity" autor pozwala sobie nagle na niesmacznie mizoginistyczną tyradę.
17. Spod kozetki: O pewnym psychiatrze i jego najdziwniejszych przypadkach (Small Gary, Vorgan Gigi) (5) - ciekawe przypadki z praktyki amerykańskiego psychiatry opisane lekkim stylem, intrygująco przedstawiające współzależności psychiki i ciała.
18. Raptularz końca wieku (Rutkowski Krzysztof (ur. 1953)) (5) - ciekawie było poczytać anegdoty (i nie) o pisarzach czy malarzach, choć przy "mironiadach" cokolwiek się wynudziłam.
19. Uwięziona dusza (Montgomery Lucy Maud) (4.5) - przez melodramatyczny początek ledwie przebrnęłam, ale potem czytało mi się znacznie lepiej, choć w paru miejscach trafiłam na uwagi, które trochę podkopały moją ogólną sympatię do autorki (w rodzaju "to użyteczne zero"). Edycja i wydanie tej książki zaś stanowczo nie zachwycają, irytują częste cięcia w tekście, z powodów nieznanych czytelnikom, i skąpe przypisy (chyba przetłumaczone z wydania angielskiego).
20. Durrell Lawrence "Prospero's Cell" (4.5) - wspomnienia pisarza z pobytu na Korfu (niemalże bez wspominania o reszcie rodziny, z wyjątkiem brata Lesliego) uzupełnione na końcu jak gdyby przewodnikiem turystycznym w pigułce. Początek dość niemrawy i złożony niemal wyłącznie z opisów przyrody, potem autor zabrał się do opowiadania historii i robiło się coraz lepiej aż do końca. Trochę odjęte za parę nie do końca smacznych dowcipów i brutalny opis polowania na ośmiornicę.
21. Dwanaście srok za ogon (Łubieński Stanisław) (5) - nie wiem, dlaczego ponad połowa notatki z okładki opowiada o "Chrapiącym ptaku" Berndta zamiast o tej książce, na której ją umieszczono. Przecież to naprawdę dobrze napisane eseje o ptakach i okolicach.
22. Będzie bolało: Sekretny dziennik młodego lekarza (Kay Adam) (4.5) - nie wszystkie dowcipy są tu na poziomie, choć w zasadzie książka ta nie jest o zabawnych sytuacjach, one są tylko na pierwszym planie, na drugim rozgrywa się walka powołania z systemem w zasadzie bez jakiegokolwiek wsparcia.

MAJ
23. Obraz pośmiertny (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (4) - powtórka, łatwo się domyślić, kto zabił, wobec rozbieżności w relacjach, gorzej z powodem. No cóż, to znowu sprawa o psychopatii. Czy ja coś przegapiłam, czy z tomu na tom znikła gdzieś kochanka Korotkowa?
24. Za wszystko trzeba płacić (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) (3.5) - Cóż mogę powiedzieć, intryga ma trochę dziur, w niektóre postaci, jak na przykład Saprin, trudno w ogóle mi uwierzyć, podobnie jak w radośnie nieskrępowane eksperymenty na ludziach - żeby chociaż w łagrze, a nie w prywatnym i drogim szpitalu - jak w ogóle miałyby się o nim dowiadywać przyszłe ofiary eksperymentów, skoro żaden z uczestników nie miałby kiedy, ani jak go zarekomendować? Pół punkta dodane za nostalgiczne elementy tła - jak choćby zaawansowany technicznie sprzęt z... Norton Commanderem czy luksusowy radiotelefon Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu.
[układ Szorinow-Saprin-Katia przypomina mi trochę figurę zależności Raskolnikow-Sonia/Dunia-Swidrygajłow]
25. Rod Englert, Kathy Passero "Blood secrets" (4.5) - to nie jest krwawy kryminał, tylko spisane przy pomocy ghost-writerki wspomnienia jednego z czołowych amerykańskich ekspertów od plam krwi - dlatego miejscami jest tu rzeczywiście bardzo krwawo, choć nie bez powodu. Jest tu i biografia głównego bohatera, i różne ciekawe przypadki z kariery, najpierw policjanta, potem eksperta "od rozlewu krwi", trochę podstawowej wiedzy o rozpryskach i plamach krwi, trochę o brudnych sztuczkach prawniczych, dziennikarskich, a nawet samych ekspertów kryminalistyki, i trochę o nieprzewidywalności decyzji jury. Miejscami nieco chaotyczne, ale zawsze ciekawe, a wstęp Ann Rule jest dobrym wprowadzeniem do całości.
26. Kąpiel ze słoniem: Matka i córka w podróży dookoła świata (Fontaine Claire, Fontaine Mia) (3.5) - matka i córka po przejściach odbudowują więź, najpierw podczas "scavenger hunt" dokoła świata, potem podczas pobytu w Awinionie. Część z wyprawą dokoła świata ciekawsza, bo mniej skupiona na analizie relacji matek z córkami w ogóle, a Claire i Mii w szczególe, oraz mniej w niej New Age'u. Córkę nawet polubiłam, matkę mniej. Całość ma aż za budującą wymowę, jakąś taką nie do końca szczerą w moim odczuciu.
27. Wordsworth William "Poems" (4) - im bardziej sążniste wiersze, tym mniej mi się podobały, szczególnie gigantyczny chyba poemat "Pilegrzymka" (w zbiorze zamieszczono dwie długaśne księgi, a liczy ich sobie ogółem z czternaście...). Natomiast krótsze, o "spotkaniach z przyrodą", piękne.

CZERWIEC
28. Europa w rodzinie (Czapska Maria) (4.5)
29. Czas odmieniony (Czapska Maria) (4.5) - dwa tomy wspomnień z rysem historycznym korzeni autorki aż od osiemnastego wieku, trochę powtórzeń w drugiej części, choć nie jakoś rażąco dużo. Przeczytane hurtem, bo wydane w jednym tomie. Całość trochę nierówna i to nie tylko na początku, w miejscach skąpych w materiały źródłowe. Irytował cokolwiek skrajny miejscami katolicyzm rodziny bohaterki. W jednym miejscu pisarka przytacza obszerny fragment relacji brata - i jest to też, moim zdaniem, fragment lepszy literacko, bo sama Maria pisze czasem zbyt sucho.

SIERPIEŃ
30. Listy: 4 września 1939 — 16 stycznia 1959 (Czapski Józef, Hering Ludwik) (4.5) - te listy koszmarnie długo mi się czytało, i nawet nie wiem dlaczego, bo są dobrze napisane, ciekawe dla postronnych, szczególnie jeśli są zainteresowani malarstwem Czapskiego, a ja akurat jestem, może mniej dla tych zainteresowanych twórczością Ludwika Heringa, bo Hering wpada w sumie od pierwszego listu w pisarską niemoc, z której w zasadzie już nie wyjdzie do końca życia. Obaj panowie usiłują się nawzajem zmobilizować do pracy twórczej, z odmiennym skutkiem, zarazem zapewniając o wyjątkowej dozgonnej miłości, pomimo doraźnych przygód. W tle Czapski pisze "Na nieludzkiej ziemi", wraca do malarstwa, a Hering usiłuje znaleźć utrzymanie i pokierować talentem malarskim swojej osieroconej siostrzenicy. Trochę szkoda, że nie widać prawie w tle ówczesnej Polski, zapewne ze względu na cenzurę.

WRZESIEŃ
31. Listy: 28 stycznia 1959 — 26 czerwca 1982 (Czapski Józef, Hering Ludwik) (5) - to już w zasadzie niemal wyłącznie listy Czapskiego, bo Heringowi pisanie ich przychodzi z coraz większym trudem (który udziela się też czytelnikowi, usiłującemu się zorientować, o co piszącemu w danym liście chodzi) i w sumie przerzuca się na rozmowy telefoniczne. Ale za to Czapski pisał naprawdę ciekawe listy, aż miło się czyta, gdy mówi o swoim malarstwie lub prosto, acz przejmująco o problemach zdrowotnych bliskich. Szkoda tylko, że reprodukcje rysunków z listów umieszczono na końcu książki, a nie przy listach, w których często są omawiane.

PAŹDZIERNIK
32. Taniec szczęśliwych cieni (Munro Alice) (4) - większość opowiadań z tego tomu mi się podobała, szczególnie te obnażające, jak to by chyba należało nazwać, mieszczańską hipokryzję, ale od niektórych wystarczyło się na chwilę oderwać, by zapomnieć dokumentnie, o co w nich chodziło.

GRUDZIEŃ
33. Sarah Anderson "Herding the cats" - sympatyczny zbiór krótkich komiksów o życiu, ze specjalną częścią-poradnikiem dla twórców rozważających zadebiutowanie w Internecie

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 729
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 4
Użytkownik: Monika.W 01.02.2021 07:49 napisał(a):
Odpowiedź na: STYCZEŃ 1. Obrazy Włoch ... | beatrixCenci
Muratow jest wspaniały. I podobno poza Polską nie istnieje w świadomości ludzi kultury , niech żałują. Dla mnie to arcydzieło pisania o Włoszech. Niechęci do Rafaela nie zapamiętałam. Może też za nim aż tak bardzo nie przepadam?

Miałam taki okres, że w kolejnych wyprawach do Włoch wędrowałam z Muratowem. Trochę zweryfikowałam swoje podejście, gdy w Padwie, po obejrzeniu fresków Giotta w kaplicy Scrovegnich, chciałam iść oglądać freski Mantegni w kościele degli Eremitani, Muratow zachwycał się nimi. No cóż - w 1944 alianci zamienili je w kupę gruzu. Do dziś pamiętam szok - Muratow nieaktualny?
Od 2006r można oglądać odrestaurowaną część, trzeba ponownie jechać do Padwy.
Użytkownik: beatrixCenci 01.02.2021 12:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Muratow jest wspaniały. I... | Monika.W
W Rosji pewnie też się jeszcze o nim pamięta, choć trudno mi ocenić, w jakim stopniu. Natomiast Adelphi niedawno rozpoczęło publikację "Obrazów" we Włoszech, więc może jeszcze się świat nim zainteresuje?
Co do Rafaela, to Muratow niby go chwali i co chwila przytacza, jako jedno z największych zjawisk Odrodzenia, ale też często wbija mu szpile, najbardziej przy opisie stanz watykańskich, choćby tu: "W dodatku są to najlepsze cechy twórczości Rafaela, który nigdy nie odznaczał się szczególnym temperamentem malarskim, a w porównaniu z wieloma malarzami quattrocenta nie potrafił ani tak wnikliwie ukazać ruchu, ani tak subtelnie i precyzyjnie rysować. Tylko instynkt architektoniczny nigdy go nie zawodził." (s. 365, t.1, "Dojrzały Renesans") albo "Chłodem tchną nawet tak dobrze znane, piękne twarze Rafaela." (s. 367, ibid.)
No ale o "Ostatniej wieczerzy" Leonardo też pisze np, "patrząc na 'Ostatnią wieczerzę' nie odczuwamy ani radości, ani wzruszenia, tylko pełną szacunku obojętność."(s. 237, t2) - to chyba najbardziej wkurzający u niego przykład użycia owego "my", do czego niby miał prawo, bo najwyraźniej podróż po Włoszech odbył z przyjacielem, ale zarazem czuje się, że usiłuje tu niezbyt subtelnie narzucić swój punkt widzenia czytelnikom - a o Caravaggiu chyba w ogóle nie wspomina (może dlatego, że ów do lat 20. XX wieku był niemalże zupełnie zapomniany).
Trochę trudno mieć mu za złe, że nie przewidział drugiej wojny światowej i jej wpływu na dzieła sztuki, jak również, że prezentuje sensacyjne dzieje rodu Medyceuszy, które później podważyły badania szczątków jego przedstawicieli albo że niektóre atrybucje wymienianych obrazów uległy z czasem zmianie. A i tak na pewno warto zwiedzać z nim Włochy i dziś, szczególnie, że opisuje dzieła często pomijane, niedoceniane lub ukryte gdzieś na uboczu. Trochę żal, że nie mogę się od razu, po świeżej lekturze wybrać do Włoch.
Użytkownik: Monika.W 01.02.2021 19:45 napisał(a):
Odpowiedź na: W Rosji pewnie też się je... | beatrixCenci
"W Rosji pewnie też się jeszcze o nim pamięta" - otóż nie. A przynajmniej tak to zapamiętałam. Muratow nigdy nie wydał tej książki w ZSRR, tzn. nie wydał jej z p.w. osób piszących o Muratowie w XX-leciu i potem po II wojnie, pewnie do lat 60 czy 70. Przed rewolucją nie zdążył, a po rewolucji nikt nie był zainteresowany czymś tak zgniłoimperialistycznym. Może wydali gdzieś za Gorbaczowa czy Jelcyna? Tego nie wiem. Z tego, co ja czytałam o Muratowie (chyba u Pawłą Hertza, on był redaktorem serii) , to zaistniał tylko w Polsce.

Świetną wiadomością jest, że jest publikowany we Włoszech.

PS. z opinią co "Ostatniej wieczerzy" też się zgodzę. Żadnego wrażenia.
Użytkownik: beatrixCenci 02.02.2021 14:41 napisał(a):
Odpowiedź na: "W Rosji pewnie też się j... | Monika.W
Sądząc po jego rosyjskiej stronie w Wikipedii, to jednak jakoś o nim pamiętają, chociaż "Obrazy Włoch" doczekały się tam pierwszego wydania dopiero w latach 90-tych (a więc za Jelcyna), a ostatnie wymienione wznowienie było w 2008 r.
Co do "Ostatniej wieczerzy" to na mnie wywarła spore wrażenie, chociaż nie widziałam jej nigdy "w naturze", pamiętam natomiast ją głównie z albumu, gdzie zamieszczono reprodukcje głów apostołów w zbliżeniu, świetnie malowane, choć niestety w fatalnym stanie.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: