Dodany: 2020-12-31 12:35|Autor: misiak297

Podsumowanie czytelniczego roku 2020


Nadszedł ostatni dzień grudnia, a zatem pora na podsumowanie.

To był bardzo trudny rok - i myślę, że wielu z nas zwróciło się w stronę literatury. Wiele książek pomogło mi w tych trudnych czasach, niektóre chyba już zawsze będą się kojarzyć z wybuchem pandemii.

Ogółem kończę rok z całkiem ładną liczbą - przeczytałem 222 książki. Wśród nich było sporo książek bardzo dobrych, nie brakowało też takich, na które - jak się później okazało - szkoda było czasu. No i znalazło się kilka solidnych rozczarowań.

Jak zwykle wziąłem udział w akcji "Rendez-vous z Agathą Christie", a Królowa Kryminałów nadal potrafiła mnie zaskoczyć. Moją ostatnią szóstką w tym roku jest "Po pogrzebie". Pamiętałem tę powieść jako przyzwoitą, ale nie do końca udaną. Ależ czekała mnie niespodzianka! Poczytywałem także kryminały Erle'a Stanleya Gardnera i Anny Kłodzińskiej. Szczególnym odkryciem okazały się kryminały Aleksandry Marininy. Czytałem jeden z nich kilka lat temu, pozostawił po sobie przyjemne wrażenie, ale jakoś nie czułem specjalnej potrzeby, aby kontynuować tę czytelniczą przygodę. Jednak w tym roku szukałem nowych ciekawych kryminałów i postanowiłem znów dać szansę "carycy kryminału". Efekt? Od października do końca roku przeczytałem aż 6 jej kryminałów, a miałem ochotę na więcej! Jeszcze słówko o kryminałach - cieszę się, że wróciłem do książek Maryli Szymiczkowej (czyli duetu pisarskiego i życiowego: Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego). Na pewno przeczytam pozostałe tomy cyklu!

W moim tegorocznym czytelniczym rejestrze znalazło się sporo powtórek. Wiele z nich okazało się najlepszymi lekturami tego roku. Uwielbiam powracać do starych przyjaciół - zwłaszcza, jeśli rezultatem jest "utrzymany" czytelniczy zachwyt. W ramach powtórek odkryłem na nowo świetną trylogię o Emilce pióra Lucy Maud Montgomery. To chyba jedna z niewielu tegorocznych "książek-przyjaciółek", do tego cykl cudownie pisarski. Przekonałem się też, że "Rilla ze Złotego Brzegu" to jeden z najlepszych tomów cyklu o Ani Shirley.

Za duże czytelnicze osiągnięcie tego roku uważam przeczytanie "Sławy i chwały". W końcu się zmierzyłem z tym największym objętościowo dziełem Iwaszkiewicza. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie - naprawdę nie wiem, czym w powszechnej świadomości zasłużyło sobie na swój niechlubny przydomek.

W tym roku odkryłem wielu autorów, z których twórczością będę chciał się lepiej zapoznać. To m.in. Issac Bashevis Singer, Elizabeth von Arnim, Therese Bohman, Mary Aubert, Samanta Schweblin. Sięgnąłem po klasykę, którą dawno powinienem znać - "Dwór" wspomnianego Singera, "Otello" Szekspira, "Martin Eden" Jacka Londona, "Ethan Frome" Edith Wharton, powieści Herberta George'a Wellsa. Stosunkowo mało było w moich lekturach reportaży - za to te, które się trafiły, okazały się świetne.

Pora na podsumowanie.

Moje kandydatki na książkę roku 2020:

Sława i chwała - 5
Granica (Nałkowska Zofia (Rygier-Nałkowska Zofia)) - 6
Dwór (Singer Isaac Bashevis) - 6
Vera (Beauchamp Mary Annette (pseud. Arnim Elizabeth von lub Elizabeth)) - 5
Zapach rumianku (Siesicka Krystyna) - 6
Dom na krańcu świata (Cunningham Michael) - 6
Dorośli (Aubert Marie) - 5
Martin Eden (London Jack (właśc. Chaney John Griffith)) - 5
Panny z "Wesela": Siostry Mikołajczykówny i ich świat (Śliwińska Monika) - 5+
Po pogrzebie (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) - 6

A oto ogólne zestawienie:

Przeczytanych książek: 222
W tym powtórzonych: 33
Rok rozpocząłem z: Dwanaście prac Herkulesa (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary))
Rok kończę z: Facet z zasadami (Wolfe Tom) oraz Consuelo (Sand George (właśc. Dudevant Amandine Aurore Lucile Dupin de))

Książka roku: Dwór (Singer Isaac Bashevis)
Książka roku w kategorii "literatura faktu": Panny z "Wesela": Siostry Mikołajczykówny i ich świat (Śliwińska Monika). To doskonała biografia, tak się powinno je pisać. Prawdziwe arcydzieło! Muszę jeszcze wspomnieć o książce z tej kategorii, która wzbudziła we mnie największe emocje: Cisza po życiu (Sarjusz-Wolski Marek)
Odkrycie roku: Vera (Beauchamp Mary Annette (pseud. Arnim Elizabeth von lub Elizabeth)) - to niesamowite, że ta powieść powstała 100 lat temu, a jest tak współczesna i prawdziwa w opisywaniu mechanizmów toksycznego związku.
Książka-przyjaciel: Zapach rumianku (Siesicka Krystyna) - ta pozycja mogłaby też zostać równie dobrze książką roku. Wiem, że będzie mi towarzyszyć w ważnych chwilach, chętnie do niej wrócę, aby odkryć ją na nowo.
Nagroda specjalna: Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)

Rozczarowanie roku: Język Trolli (Musierowicz Małgorzata) (ocena spadła z 6 na zawyżone 3).

Gniot roku - kiepskich książek przeczytałem wiele, ale postawiłem tylko jedną 1: Bezdomna (Michalak Katarzyna (ur. 1969; właśc. Lesiecka Katarzyna))

No i w tym roku kupiliśmy "tylko" 39 książek (nie licząc prezentów). W poprzednim - 70.

Cóż, pozostaje was zaprosić do podzielenia się ze mną najważniejszymi książkami tego roku: rewelacjami, odkryciami, rozczarowaniami, gniotami. Oby ten 2021 rok był dla nas wszystkich lepszy - również czytelniczo!

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2217
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 55
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2020-12-31 13:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
W tym roku wyprzedziłem Cię z podsumowaniem: Podsumowanie 2020 / Plany 2021

Ale Twoje jest bardziej "literackie", a mniej statystyczne, więc lepsze ;)

Cieszę się, że cykl o Emilce wkradł się w Twoje łaski, ja czytałem go parę raptem lat temu i jest dla mnie dużo lepszy od cyklu o Ani Shirley, wolę takie energiczne i charakterne bohaterki od ciepłych kluch.

No i ilość Twoich lektur poraża, gratulacje!
Użytkownik: Marylek 2020-12-31 16:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Książką roku jest dla mnie Dom z dwiema wieżami (Zaremba Bielawski Maciej (Zaremba Maciej)).

A dokładne statystyki w czytatce podsumowującej, zapraszam!
Podsumowanie roku czytelniczego 2020
Użytkownik: lutek01 2020-12-31 17:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Zwyczajem stało się już, że zawsze podpinam się komentarzem pod czytatkę Miśka, więc niech tak będzie i teraz. Oto moje podsumowanie roku 2020:

Achy, ochy, rarytasy i cymesy:

Beletrystyka:

Jednego zwycięzcy znów nie mam, ale mam całą grupkę całkiem udanych pozycji:

Lot 7A (Fitzek Sebastian) - porządny, soczysty thriller psychologiczny z mnóstwem zwrotów akcji i cliffhangerów, wciąga jak nie wiem co.

Lista nieobecności (Urbaniak Michał Paweł) - wiem, nie jestem obiektywny, ale mi się bardzo podobało. Bardziej niż kiedy poczytywałem, jako przedczytacz.

Kołysanka (Slimani Leïla) - znów kawał porządnej prozy psychologicznej, chociaż tym razem nie thriller. Gęsto i klaustrofobicznie.

Statek śmierci (Sigurðardóttir Yrsa) - kolejny thriller psychologiczny. Zarwałem chyba kilka nocy. Jak ja to lubię...

Las, pole, dwa sobole (Stoga Joanna) - o umieraniu, ale inaczej. Subtelnie, delikatnie, tak jakby impresjonistycznie. Czasami z przymrużeniem oka. Bardzo dobre.

Hanyska (Leonia (właśc. Buchner Helena))
Dzieci Hanyski (Leonia (właśc. Buchner Helena)) - mini-saga śląska. Szóstki nie postawiłem, bo językowo czy fabularnie można tu sporo zarzucić, ale za to ładunek wiedzy o Śląsku, śląskości i Ślązakach, jaki autorka sprzedaje w tych dwóch książeczkach, jest ogromny, do tego stopnia, że spokojnie można byłoby je dodać do kanonu literatury śląskiej. Zmieściłyby się też na półce z literaturą faktu.

Tajemnica Domu Helclów (Szymiczkowa Maryla (właśc. Dehnel Jacek, Tarczyński Piotr)) - moje pierwsze spotkanie z profesorową Szczupaczyńską i już wiem, że nie ostatnie. Przepadłem.


Literatura faktu:

Poprawiny (Siedlecka Joanna) - Joanna Siedlecka to nazwisko niewiele mówiące nawet koneserom literatury non fiction, a szkoda, bo pisała bardzo ciekawie i zajmujące reportaże interwencyjne, portretując społeczeństwo lat 70 i 80. Warto odkurzyć.

Polska odwraca oczy (Kopińska Justyna) - literacki cios między żebra. Szary Kowalski nie ma pojęcia o tym, jak patologiczne potrafi być nasze państwo. Na szczęście jest Kopińska, która nam to pokazuje.

Mała zagłada (Janko Anna) - dla mnie dzieło wybitne. Jedna z najlepszych rzeczy, jaką napisano o Holocauście, być może właśnie dlatego, że nie z pierwszej ręki, a z drugiej, już z dystansem. Rozliczenie córki z doświadczeniami matki, która jako dziecko przeżyła pacyfikację Zamojszczyzny.

Wędrowny zakład fotograficzny (Pajączkowska Agnieszka) - warto docenić, chociażby za pomysł. Autorka jeździ wzdłuż granic, robi zdjęcia i rozmawia z ludźmi, z którymi często nikt nie rozmawia, poruszając tematy, które się rzadko porusza.

Tani drań (Michnikowski Wiesław, Michnikowski Marcin) - reprezentantka biografii w zestawieniu, chociaż to raczej wywiad-rzeka. Może nie arcydzieło, ale ja uwielbiam Michnikowskiego i piosenkę aktorską z tamtych czasów, więc dla mnie cymes.

Gnioty, kiczole, rozczarowania:

Beletrystyka:

Sieroty zła (Estienne d'Orves Nicolas d') - Zwycięzca konkurencji. Autor, który według informacji zamieszczonych na skrzydełkach, ma być objawieniem współczesnej literatury francuskiej. Fabuła niedorzeczna, bohaterka tak głupia, że ma ochotę się ją trzepnąć, słowem: muł i wodorosty. Nie dokończyłem.

Przygody Sherlocka Holmesa [Polska Oficyna Wydawnicza "BGW"] (Doyle Arthur Conan (Doyle Conan)) - wygrana w konkurencji rozczarowanie roku. Tyle sobie po tej książce obiecywałem - wszak to klasyka i podwaliny powieści kryminalnych. A jednak, zmęczyła mnie strasznie.

Zmiany (Steel Danielle) - no cóż, tego się obawiałem, ale namówiony przeczytałem i wiem już, że pani S. mówimy twarde i zdecydowane NIE. Książki o amerykańskich pięknych i bogatych i ich burzliwych kolejach losu, to nie jest to co Lutki lubią najbardziej.

Obfite piersi, pełne biodra (Mo Yan (właśc. Guan Moye)) - chińska saga - to dwa słowa, a każde z nich już samo w sobie jest interesujące, w połączenie powinno być piorunujące. No i na dodatek noblista, więc oczekiwania rosną. I co? Przyciężkawe, męczące i znów bohater, którego ma się ochotę postawić do pionu. Wszystko, co było w tej książce interesujące, autor zamordował.

Kasacja (Mróz Remigiusz (pseud. Løgmansbø Ove)) - niby się spodziewałem, że będzie źle, niby mnie ostrzegano, ale co ciekawe, moje zarzuty są inne niż zarzuty ostrzegającego. Pierwsze co, denerwuje, to wkurzająca główka bohaterka - legendarna Chyłka, pewna siebie, przebojowa, pomiatająca wszystkimi maluczkimi dookoła, do tego niekonsekwentna i odrealniona (co ja mam z tymi denerwującymi bohaterami, których mam ochotę udusić na drugiej stronie, czy to aby nie świadczy o jakichś moich złych skłonnościach...? muszę o tym pomyśleć). Punkt dwa to przedziwna piętrowa konstrukcja książki (dość niedorzeczna) i niesatysfakcjonujące rozwiązanie. Punkt trzy to nafutrowanie książki szczegółami prawnymi i popis wiedzą w zakresie różnych prawniczych wygibasów, co denerwuje. Generalnie jestem na nie i pana M. odsyłam do kąta razem z panią S.

Imieniny (Musierowicz Małgorzata) - tym razem to nie tylko główna bohaterka winna, ale również rodzina jak i wszyscy krewni i znajomi królika. Uniwersum Borejków coraz bardziej mnie wkurza. Czy pani M. też pójdzie w kąt. Na razie jest nominowana.

Literatura faktu:

to większych wpadek nie zanotowano. Owszem, zdarzyły się pozycje słabsze, ale nie aż tak, żeby zasilić szeregi książek złych, nudnych czy nierzetelnie napisanych. Hura!

Muszę jeszcze dopisać, że przez cały rok towarzyszyły mi Pierony: Górny Śląsk po polsku i niemiecku: Antologia (antologia; < praca zbiorowa / wielu autorów >), które sobie poczytuję. Jako niewątpliwe osiągniecie muszę zanotować przeczytanie książki w języku bardzo dla mnie obcym - Morderstwo to nic trudnego (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)).
Rok kończę książką Umierający Europejczycy: Podróże do sefardyjskich Żydów z Sarajewa, Niemców z Gottschee, Arboreszów, Łużyczan i Aromunów (Gauß Karl-Markus), po której bardzo wiele sobie obiecuję

Na koniec dorzucam jeszcze garść tytułów filmowych, które dopełniły wachlarz dóbr kultury skonsumowanych w tym roku. Rok jaki był wszyscy wiemy, więc filmów w zestawieniu nie brakuje. Na uwagę zastługują następujące tytuły:

- "Emma", reż. Autumn de Wilde,
- "Coco", reż. Lee Unkrich, Adrian Molina,
- "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" , reż. Paulo Genovese,
- "Hejter", reż. Jan Komasa,
- "Parasite", reż. Joon-ho Bong,
- "Ucieczka z kina Wolność", reż. Wojciech Marczewski,
- "Joker", reż. Todd Phillips,
- "Zabawa, zabawa", reż. Kinga Dębska,
- "Mine vaganti. O miłości i makaronach", reż. Ferzan Özpetek,
- "Plan B", reż. Kinga Dębska,
- "Zimna wojna", reż. Paweł Pawlikowski,
- "Żona", reż. Jene Anderson.

Całości dopełniły filmy z serii "Poirot" oraz "Panna Marple" i oczywiście "The Crown".

Oby rok 2021 był dla wszystkich dobry, zdrowy i po prostu udany, również pod kątem odkryć czytelniczych i filmowych!
Użytkownik: Monika.W 2020-12-31 19:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Zwyczajem stało się już, ... | lutek01
Twoja opinia o Kasacja (Mróz Remigiusz (pseud. Løgmansbø Ove)) - "Punkt trzy to nafutrowanie książki szczegółami prawnymi i popis wiedzą w zakresie różnych prawniczych wygibasów, co denerwuje." - duże zaskoczenie. Serio? Czytałam akurat 2 tom opowieści o Chyłce - Zaginięcie (Mróz Remigiusz (pseud. Løgmansbø Ove)), ale w zakresie prawa miałam wrażenie dokładnie odwrotne: błąd na błędzie, brak jakiejkolwiek prawniczej rzeczywistości, wręcz niechęć do prawa (tak do odebrałam).
Natomiast pod opinią o Chyłce podpisuję się.

Użytkownik: lutek01 2020-12-31 19:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Twoja opinia o Kasacja - ... | Monika.W
Dlaczego duże zaskoczenie? Chyba mnie nie zrozumiałaś. Ja nie piszę, że on ma wielką wiedzą z dziedziny prawa, bo tego nie mogę ocenić. Ja tylko piszę, że tego prawa jest duuuużo, za dużo i to trochę męczy i denerwuje.

A że nieścisłości prawne są, to wiem. Zresztą sam autor w posłowiu przyznaje, że nagina rzeczywistość prawną do fabuły. Moim zdaniem kiepski pomysł, ale niech mu będzie - ja, jak i pewnie większość czytelników, tego nie dostrzegę i nie ocenię. Ale Cię rozumiem, bo jak tak patrzę na moje podwórko, to sobie przypominam, jak się śmiałem (pisałem o tym ostatnio w którymś komentarzu), jak Musierowicz pisała o dzienniczkach uczniowskich pod koniec lat 90. Trochę inny kaliber, ale nieznajomość realiów bądź pogarda dla nich ta sama.

Wracając do Mroza, dużo gorsze są dla mnie pozostałe zarzuty. Tak czy inaczej "Kasacja" i reszta twórczości spada dla mnie w odmęty czytelniczego niebytu.
Użytkownik: Monika.W 2020-12-31 19:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Dlaczego duże zaskoczenie... | lutek01
Odniosłam wrażenie, że sporo jest o prawie, jako takim. A w "Zaginięciu" prawie nic. A jak już się coś pojawia, to same babole i wizja chłopczyka oglądającego amerykańskie seriale.

W jednym się zgadzamy - kontynuacji nie będzie...

Mróz podobno napisał retro-kryminał (się sprzedaje, się pisze...). I jedna połowa Szymiczkowej strasznie go obśmiała na FB. Piękne to było.
Użytkownik: lutek01 2020-12-31 20:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Odniosłam wrażenie, że sp... | Monika.W
Z kryminałami retro to jest tak, że one mają uwodzić stylem i oddaniem epoki. Jak się do tego doda dobry dowcip, to efekt jest jeszcze lepszy. Szymiczkowa sobie poradzili z tym doskonale. Widać zakochanie w Krakowie, dbałość o szczegóły i spory research. To coś, z czego Mróz chyba nie jest znany, więc skoro wziął się za taką konwencję, to skutki mogą być opłakane. Nawet nie wiem, o jaką książkę chodzi, ale jakoś nie mam ochoty sprawdzać.
Użytkownik: Monika.W 2021-01-01 09:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Z kryminałami retro to je... | lutek01
"Szymiczkowa sobie poradzili z tym doskonale"
:)
piękne
Kocham polski język.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-01-05 14:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Zwyczajem stało się już, ... | lutek01
"Joanna Siedlecka to nazwisko niewiele mówiące nawet koneserom literatury non fiction"

seryjnie?? Jak dla mnie to bardzo jest znana z Czarny ptasior (Siedlecka Joanna) o Kosińskim, albo z Jaśnie Panicz (Siedlecka Joanna) i Mahatma Witkac (Siedlecka Joanna) albo Pan od poezji: O Zbigniewie Herbercie (Siedlecka Joanna), a na półce czeka już parę lat Obława: Losy pisarzy represjonowanych (Siedlecka Joanna). W życiu bym nie powiedział, że jest mało znana :o
Użytkownik: lutek01 2021-01-05 21:25 napisał(a):
Odpowiedź na: "Joanna Siedlecka to nazw... | LouriOpiekun BiblioNETki
No widzisz, a ja jej w ogóle nie znałem. Odkryłem jej reportaż w antologii 100/XX: Antologia polskiego reportażu XX wieku: Tom 3 (antologia; Prus Bolesław (właśc. Głowacki Aleksander), Słoński Edward, Szpyrkówna M. H. (Szpyrkówna Maria Helena) i inni) i był to jeden z najciekawszych tekstów w całym tomie. Idąc za ciosem zacząłem szukać i coś tam sobie poznajdowałem. Bardzo mi się jej pisarstwo podoba.
Użytkownik: Monika.W 2020-12-31 19:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
A jaki przydomek ma "Sława i chwała"? Nic nie wiem.

A po "Dwór" chyba sięgnę w 2021, skoro tak zachęcasz.
Użytkownik: misiak297 2020-12-31 19:06 napisał(a):
Odpowiedź na: A jaki przydomek ma "Sław... | Monika.W
Podobno mówiono na tę powieść "Słaba i chała", ale totalnie nie odniosłem takiego wrażenia. Świetna rzecz.
Użytkownik: Monika.W 2020-12-31 19:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Podobno mówiono na tę pow... | misiak297
Genialna wręcz. Pamiętam, jak mnie zachwyciła. Ode mnie ma 6.
Użytkownik: misiak297 2020-12-31 20:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Genialna wręcz. Pamiętam,... | Monika.W
A "Dwór" naprawdę bardzo polecam. Porwał mnie od pierwszej strony. Ma w sobie wszystko to, czego oczekuje się zazwyczaj od tzw. klasyki literatury.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2020-12-31 20:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Moje dane w czytatce:

Podsumowanie roczne 2020
Użytkownik: jolekp 2020-12-31 20:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Zdecydowanie podzielam zachwyt "Verą"! To fantastyczna, duszna książka i w ogóle się nie czuje, że jest już tak stara:). A trója dla "Języka Trolli" to miód na moje serce:D
Ciężko mi wybrać jedną książkę roku - ale gniota też, więc to chyba dobrze. Za to miałam kilka odkryć. Bardzo ważną książką, trochę niespodziewanie okazało się "Villette". Cieszę się, że dałam się namówić na cykl o Whiteoakach i że Jakub Małecki dostał ode mnie drugą szansę. Czytelniczo to był całkiem udany rok:) Mogłam tylko może mniej szaleć z zakupami, bo nakupiłam aż 15 książek, ale też sporo czytałam z własnej półki, więc nie jest tak najgorzej;)
Użytkownik: Losice 2020-12-31 22:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Dwór (Singer Isaac Bashevis) jako książka roku - idealny wybór. Cieszę się, że żywimy takie same uczucia do tej książki, tym bardziej, że na mojej liście najlepszych książek 2020 roku jest też jeden Singer.

Ale po kolei:

Książka roku 2020: Wybór Zofii (Styron William)

Najwieksza niespodzianka 2020 roku: Normalni ludzie (Rooney Sally) - poparta wspaniałym serialem na Netflixie - jestem oczarowany i zakochany w tej książce i w tym serialu.

Gwiazdy sezonu:
Zima 2020:
Łuk Triumfalny (Remarque Erich Maria (właśc. Remark Erich Paul))
Wiosna 2020:
Witaj, smutku (Sagan Françoise (właśc. Quoirez Françoise))
Lato 2020:
Złuda (Laforet Carmen)
Jesień 2020:
Wrogowie: Opowieść o miłości (Singer Isaac Bashevis)

Nagroda specjalna dla książki, która najbardziej wpłynęła na zmianę mojego postrzegania świata, w którym żyłem (i żyję):
Ciemność w południe (Koestler Arthur)

Najlepsza książka 2020 w dziedzinie biografia/autobiografia/pamiętnik/:
Dziadek Władek: O Broniewskim, Ance i rodzinie (Zawistowska Ewa)
Użytkownik: Monika.W 2021-01-01 09:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Dwór jako książka roku - ... | Losice
Patrzę na Twoje wybrane i serce mi rośnie. Remarque (Calvados to coś więcej niż trunek, to sposób życia - jak napisał Młynarski); Saganka (i czuję się znów młodziutka), Singer... A na koniec - Ciemność w południe (Koestler Arthur): nie wiedziałam, że ktoś jeszcze czyta Koestlera oraz takie książki. To moja 6 (a tych dużo nie daję) sprzed paru lat. Niesamowita rzecz, która nadal dużo tłumaczy.
Użytkownik: Losice 2021-01-02 00:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Patrzę na Twoje wybrane i... | Monika.W
Bardzo ładne zdanie Młynarskiego - czuję jego wielki brak w naszej rzeczywistości - szkoda, że już nic nie napisze.
Wszyscy dyskutujemy o naszych podsumowaniach czytelniczych minionego roku - ja jakimś dziwnym trafem, chyba częściej w kończących się kolejnych latach widzę i czuję pustkę i żal po tych co odeszli, a mogliby jeszcze napisać tyle wspaniałych książek, zagrać tyle wspaniałych ról, wyreżyserować tyle porywających filmów ...

Umknęła mi w sierpniu informacja o śmierci Juliette Greco, francuskiej aktorki i piosenkarki, muzy pisarzy i filmowców. Miała 93 lata - z życia publicznego wycofała się wiele lat temu - przeżyła swoją epokę. W czasie wojny, podobnie jak jej rodzice była we francuskim ruchu oporu i kilka miesięcy spędziła (jako dziecko) w obozie koncentracyjnym Ravensbruck.
W 1958 roku zagrała (samą siebie) w adaptacji filmowej Witaj, smutku (Sagan Françoise (właśc. Quoirez Françoise)) reżyresowanej przez Otto Premingera. Śpiewała na dancingu tytułową piosenkę "Bonjour Tristesse" - można ten fragment zobaczyć na youtubie (koniecznie w wersji francuskiej) i "poczuć się znowu młodziutkim".

Zauważyłem (z radością), że Ciemność w południe (Koestler Arthur) dostał na Gwiazdkę jeden z naszych cenionych (z uwagi na bardzo interesujące wypowiedzi) Biblionetkowiczów - więc pocieszam się, że w naszej "miłości" do tej książki nie będziemy jedyni.

I na koniec (jeszcze coś specjalnego) - podziękowanie dla Ciebie.
Wprawdzie książka nie znalazła sie wśród moich wyróżnionych, ale była "nominowana do Oscara" i przeczytałem ją opierając się o Twoją informację o autorze (wstyd przyznać, ale nie znałem go wcześniej) - Sebald W. G..
Przeczytałem Austerlitz (Sebald W. G.) - akurat jej nie masz ocenionej.

A tak w ogóle to śledzę Twoje oceny - i cenię Twoje rekomendacje ...





Użytkownik: Monika.W 2021-01-02 10:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo ładne zdanie Młyna... | Losice
Za Sebalda oboje powinniśmy podziękować Biblionetce - bo stąd jest mój trop, a zatem także i Twój.
Polecam przepiękny tekst - W. G. Sebald - poławiacz historii

I dla takich tropów i takich tekstów - wciąż tu jestem. Choć czas chwały ma chwilowo za sobą. Ale może doczekamy się innego, nowego dobrego czasu?

A Austerlitz czeka na stosiku. Ciekawe, czy znajdę tam wino i Morawy. W Słavkowie u Brna spędziłam kiedyś przepiękny weekend sierpniowy.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-01-05 14:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Patrzę na Twoje wybrane i... | Monika.W
U mnie także Ciemność w południe (Koestler Arthur) czeka na półce, dostałem ją od BNetkołaja w 2016 roku, w Zabawić się na śmierć: Dyskurs publiczny w epoce show-businessu (Postman Neil) wymieniana obok Orwella i Huxleya, może w tym roku doczeka się lektury?
Użytkownik: Monika.W 2021-01-01 11:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Swoje podsumowanie dołożyłam do rocznego zestawienia - Przeczytane w 2020 roku + Podsumowanie. Teraz wszystko w 1 miejscu jest. 104 książki - jest dobrze.
Użytkownik: porcelanka 2021-01-01 13:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Przeczytanych książek: 126
W tym powtórzonych: 17
Rok rozpoczęłam z: Wstając z kolan: Reportaże o "dobrej zmianie" (antologia; Kijek Karolina, Górlikowski Marek, Kwaśniewski Tomasz (ur. 1973) i inni)
Rok kończę z: Łempicka: Tryumf życia (Czyńska Małgorzata)

Książka roku: Lista nieobecności (Urbaniak Michał Paweł)
Książka roku w kategorii "literatura faktu": Powiedzieli, żebym przyszła sama: Za linią dżihadu (Mekhennet Souad)
Odkrycie roku: Znamię (Hurka Olgierd)
Książka-przyjaciel: Małe Licho i tajemnica Niebożątka (Kisiel Marta)
Nagroda specjalna: Las, pole, dwa sobole (Stoga Joanna)

Rozczarowanie roku: Polska odwraca oczy (Kopińska Justyna)

Gniot roku: Obdarowani sobą: Sztuka budowania więzi (Kleczyńska Magdalena)

A więcej - Zachwyty i odkrycia czytelnicze 2020
Użytkownik: Monika.W 2021-01-01 13:40 napisał(a):
Odpowiedź na: Przeczytanych książek: 12... | porcelanka
Napisz, proszę, coś więcej o rozczarowaniu. Dookoła same zachwyty. Lubię znać opinie różne.
Użytkownik: porcelanka 2021-01-01 13:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Napisz, proszę, coś więce... | Monika.W
Szerzej napisałam pod podsumowaniem Niedźwiedzia (Nic śmiesznego, czyli takie tam podsumowanko roczne). Ale dopiszę jeszcze tutaj - to zupełnie inny styl reportażu od tego który cenię. Dziennikarstwo nastawione na emocje, oceny. Ja szukam rzetelności, obiektywizmu i tekstów, które mają jakieś konsultacje czy zaplecze merytoryczne za sobą. Kopińska szokuje, bulwersuje itd. Na pewno oddaje głos ofiarom, co doceniam. Ale irytuje mnie brak obiektywizmu i przygotowania merytorycznego.
Użytkownik: Monika.W 2021-01-01 14:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Szerzej napisałam pod pod... | porcelanka
To chyba nie dla mnie. W ogóle nie przepadam ostatnimi czasy za reportażem, mam wrażenie, że polska szkoła reportażu zjada własny ogon - jakoś się zagubiła na fali wykorzystania bumu na reportaż. Sam opis, właśnie bez zaplecza, bez głębi, bez próby analizy. Czytam, czytam - i nurtuje mnie pytanie: po co czytam ten kolejny opis? Gdzie tu jakaś wartość dodana?
A jeśli tylko emocje, to nie dla mnie. Emocjami łatwo wygrywać na krótką metę.
Użytkownik: porcelanka 2021-01-01 14:30 napisał(a):
Odpowiedź na: To chyba nie dla mnie. W ... | Monika.W
Do polskiego reportażu akurat nie miałam w tym roku szczęścia, z polskiej literatury faktu podobały mi się jedynie Morze i ziemia: Antologia reportaży z Pomorza (antologia; < autor nieznany / anonimowy >, Melcer Wanda (Melcer-Rutkowska Wanda, Rutkowska Wanda, Sztekkerowa Wanda), Fikus Dariusz i inni) (wybór reportaży, niekoniecznie świetnych, ale ciekawy przekrój) i Orzeszkowo 14: Historie z Podlasia (Romaniuk Anna).

Za to jeśli chodzi ogólnie o reportaż i zagraniczną literaturę to polecam bardzo Powiedzieli, żebym przyszła sama: Za linią dżihadu (Mekhennet Souad) i Co się stało w Jonestown?: Sekta Jima Jonesa i największe zbiorowe samobójstwo (Guinn Jeff) .
Użytkownik: lutek01 2021-01-01 21:48 napisał(a):
Odpowiedź na: To chyba nie dla mnie. W ... | Monika.W
Oj, komu jak komu, ale akurat Kopińskiej bym dał szansę. Spróbuj, namawiam.
Użytkownik: Monika.W 2021-01-01 23:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Oj, komu jak komu, ale a... | lutek01
Ja wiem, jak działa-nie-działa system sprawiedliwości. Nie sądzę, aby czytanie o tym, jeszcze pełne emocji, wniosło cokolwiek w moje życie.
Użytkownik: lutek01 2021-01-01 21:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Szerzej napisałam pod pod... | porcelanka
To bardzo ciekawe. Z tą książką się spotkaliśmy, ale w dwóch skrajnie różnych kategoriach. Dlaczego sądzisz, że Kopińskiej brak rzetelności, obiektywizmu i zaplecza merytorycznego? Ja nie odniosłem takiego wrażenia. Pisze o bardzo trudnych i bulwersujących sprawach, trudno tu nie wywołać emocji u czytelnika (ja się cały gotowałem, jak czytałem tekst o zakonnicy). A jeżeli chodzi o przygotowanie merytoryczne, to ona pisze o takich sprawach, że chyba musi mieć o nich jakieś pojęcie. Trudno żeby zupełny laik napisał tekst na przykład o więziennictwie, wydaje mi się, ze siłą rzeczy musi coś w temacie wiedzieć.
Użytkownik: porcelanka 2021-01-01 23:32 napisał(a):
Odpowiedź na: To bardzo ciekawe. Z tą k... | lutek01
Podam Ci przykład, który szczególnie zapadł mi w pamięć. W jednym z tekstów pada stwierdzenie, że jego negatywny bohater otworzył prywatną kancelarię adwokacką. Pomijam to, że nie ma czegoś takiego jak prywatna kancelaria adwokacka i Kopińska zapewne miała na myśli po prostu kancelarię adwokacką (zresztą brzmi to jakby były państwowe czy publiczne kancelarie). Sęk w tym, że wiedziona ciekawością usiłowałam sprawdzić ten fakt. Wydawałoby się niemożliwym, żeby ktoś karany wykonywał zawód adwokata (a zdaje się, że miała to być osoba skazana na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu za przestępstwo umyślne, o ile dobrze pamiętam). Taka osoba nie widnieje w rejestrze adwokatów. Google wyrzuca natomiast wynik "kancelaria prawna" powiązany z tym nazwiskiem. Można zarejestrować działalność gospodarczą pod nazwą kancelaria prawna i nie posiadać żadnych uprawnień zawodowych. Jeśli natomiast ten negatywny bohater jednak jest lub był adwokatem dobrze byłoby, żeby wyjaśnienie tego znalazło się w reportażu. Nie ukrywam, że osobiście odbieram to w taki sposób, że dziennikarka nie zweryfikowała tego o czym pisze, albo nie za bardzo wie czym te pojęcia się różnią, ewentualnie użyła sformułowania otworzył kancelarię adwokacką, żeby bulwersować.

Zupełnie odchodząc od tej książki, to pamiętam jeszcze jeden z postów Kopińskiej na facebooku, który mnie szczególnie zirytował, świadczył bowiem o braku wiedzy czym jest prawo do obrony, ale to już nie na temat.

Nie zmienia to faktu, że doceniam zaangażowanie Kopińskiej, jej chęć obrony ofiar itd.
Użytkownik: lutek01 2021-01-01 23:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Podam Ci przykład, który ... | porcelanka
No widzisz, ja takich szczegółów nie wyłapuję, może dlatego, że nie jestem prawnikiem. Nie jestem też podejrzliwy i autorowi daję duży kredyt zaufania. Wychodzę z założenia, że dziennikarz (a Kopińska jest dziennikarką, na dodatek dość znaną i uznaną) ma jakiś tam kodeks i poczucie obowiązku oraz że zna się na warsztacie swojego fachu. Nie wyobrażam sobie, żeby weryfikowanie informacji opierało się na researchu w googlach. No cóż, może jestem naiwnym czytelnikiem.

A emocje u mnie są ważne. Jeżeli tekst mnie nie porusza, to znaczy, że albo temat jest mi obojętny (zdarza sie rzadko, bo przecież świadomie dobieram lektury i nie biorę rzeczy, które mnie nie interesują), albo został tak napisany, że i owszem, przeczytam, ale za miesiąc nie pamiętam, o czym to było. Ja nie zapamiętuję, niestety, treści przeczytanych książek, ale są takie pozycje, które mnie tak poruszyły, że wiem, że nie zapomnę ich bardzo długo, może nigdy. Ale to chyba dobrze, przeżycie książki to, obok tego czego się dowiedzieliśmy, też wartość dodana.
Użytkownik: porcelanka 2021-01-02 00:08 napisał(a):
Odpowiedź na: No widzisz, ja takich szc... | lutek01
Ja niestety nie daję Kopińskiej kredytu zaufania, bo takich nieścisłości było więcej. A skoro czytelnik może łatwo zweryfikować kto wykonuje zawód adwokata, bo służy temu wyszukiwarka udostępniona na stronach adwokatury w tym celu, to byłoby wskazane wyjaśnić dlaczego używa się takiego sformułowania.

Ja w reportażach nie szukam emocji, najbardziej właśnie cenię te, które nimi nie szafują, a jednak je we mnie wywołują. W Kolekcjoner porzuconych dusz: Reportaże z Brazylii (Brum Eliane) we wstępie jest to świetnie ujęte, czym jest dobry reportaż i ja uważam podobnie.
Użytkownik: Monika.W 2021-01-02 11:19 napisał(a):
Odpowiedź na: No widzisz, ja takich szc... | lutek01
"Nie wyobrażam sobie, żeby weryfikowanie informacji opierało się na researchu w googlach." Zgadza się. Ale też żaden szanujący się reporter nie powinien dowolnie i zamiennie używać pojęć "prywatna kancelaria adwokacka" i "kancelaria prawnicza".

Przeczytałam Waszą dyskusję, bardzo ciekawą. I pojawiło się u mnie pytanie - Kopińska wywołuje emocje swoją książką, czy też gra na emocjach? Wiem, że to niuans. Ale dla mnie ważny. Bo dobra książka to ta, która emocje wywołuje. Wywołuje - a nie: przytacza jedynie rzeczywistość, robi z niej kalkę, nic nie dodaje, jest jedynie opisem.
Użytkownik: porcelanka 2021-01-02 12:19 napisał(a):
Odpowiedź na: "Nie wyobrażam sobie, żeb... | Monika.W
W moim odczuciu Kopińska właśnie gra na emocjach. Ten niuans też jest dla mnie ważny. To czasem nie jest oczywiste, ale wyraża się w doborze słów, sposobie przedstawienia faktów, prezentowaniu wypowiedzi oponentów w innym świetle itd. I dlatego ta książka mnie rozczarowała - bo ile mam podobne oceny pewnych sytuacji jak Kopińska, to nie lubię jak ktoś celowo szokuje (nawet jeśli pewne wydarzenia są szokujące i bulwersujące). Z drugiej strony rozumiem, że takie emocjonalne dziennikarstwo i osobiste zaangażowanie reporterki znajdują zwolenników.
Użytkownik: jolekp 2021-01-02 12:33 napisał(a):
Odpowiedź na: W moim odczuciu Kopińska ... | porcelanka
A mogłabyś podać jakiś przykład tego grania na emocjach? Bo szczerze mówiąc, ja niczego takiego nie zaobserwowałam, a wręcz miałam zupełnie odwrotne wrażenie. W moim odczuciu Kopińska stara się być bardzo obiektywna (czytałam też "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie") i nie pozwala sobie na wydawanie własnych sądów czy też szokowanie opisem tylko dla efektu. Może po prostu inaczej rozumiemy "granie na emocjach".
Użytkownik: porcelanka 2021-01-02 17:54 napisał(a):
Odpowiedź na: A mogłabyś podać jakiś pr... | jolekp
Dla mnie graniem na emocjach jest już napisanie, że człowiek skazany na karę pozbawienia wolności (w domyśle przestępca) otwiera kancelarię adwokacką, skoro najprawdopodobniej reporterka ma na myśli kancelarię prawną (sprawdziłam, na początku reportażu mowa o kancelarii prawnej, czyli dla Kopińskiej albo to synonim albo nieprzypadkowe użycie takiego sformułowania). Pozostawia to odczucie, że ktoś karany, o moralnie nagannym zachowaniu wykonuje zawód zaufania publicznego, co przecież musi szokować.

Wybieram pierwszy z brzegu przykład (czytałam rok temu, więc muszę sięgnąć ponownie i nie wczytuje się już w całość, poniekąd wyrywam go z kontekstu, tylko żeby wyjaśnić co mam na myśli.) „Anna M. to elegancka kobieta, sprawia wrażenie niezwykle pewnej siebie – ma władcze gesty i zdecydowane ruchy. Widać, że nie znosi sprzeciwu. Co chwila spogląda na leżący obok telefon. Niestety, po kilku minutach musi kończyć wizytę, bo „wybrałam najgorszy możliwy dzień.” Dla mnie w tym fragmencie Kopińska ocenia swoją rozmówczynię (ma władcze gesty, nie znosi sprzeciwu – a to tylko kilkuminutowe spotkanie, zresztą umówione pod pretekstem wizyty lekarskiej i chyba dziennikarka nie zdradza lekarce prawdziwego celu spotkania) i we mnie ten akapit wywołuje raczej negatywne odczucia wobec „bohaterki”, nie jest bezstronną relacją. Skąd mogę wiedzieć, co reporterka uznaje za władcze gesty i "nie znosi sprzeciwu"? Szybkie zakończenie rozmowy i spoglądanie na telefon rozumiem jako przekaz „nie miała dla mnie czasu”, „potraktowała mnie lekceważąco”. W mojej ocenie to już jest granie na emocjach – przedstawiam kogoś w takim świetle, że nie wzbudza sympatii. Oczywiście nie bronię w żaden sposób jej rozmówczyni, ani nie twierdzę, że Kopińska nie ma racji w jej ocenie. (Zresztą same podtytuły z tego reportażu „Zwolniona za porozumieniem stron!”, „Cierpienie dzieci sprawiało jej przyjemność”, „Przecież nie ma jeszcze oskarżenia!” – jaki mają cel? Według mnie wywołanie emocji i wzburzenia. Kojarzą mi się zresztą nie z reportażem, ale zgoła innym gatunkiem dziennikarstwa.)

Graniem na emocjach – dla mnie – może być też takie zestawienie wypowiedzi rozmówców, żeby osiągnąć założony efekt. Kopińska w niektórych tekstach stosuje podobny zabieg, nieomal cały reportaż jest złożony tylko z wypowiedzi jego bohaterów. I to często „chwyta za serce”, tylko, że ja niczego właściwie się nie dowiaduje, poznaje tylko punkt widzenia tych osób i fakty z ich relacji. Zupełnie nie twierdzę, że jest to nieprawdziwe i że nie współczuję tym osobom, bo naprawdę mnie to porusza. Tylko ja nie tego szukam w reportażu, nie czyjejś subiektywnej relacji, tylko rzetelnego i bezstronnego przedstawienia faktów.

Dla jasności – ja nie neguję w żaden sposób prawdziwości historii opisanych przez Kopińską i bardzo współczuję ofiarom i poszkodowanym, którzy w nich występują. To o czym piszę dotyczy wyłącznie warsztatu pracy, formy reportażu itd. Jednocześnie wiem, że są czytelnicy, którzy właśnie czegoś takiego oczekują – ja wyrażam tylko swoje zdanie.

Ostatnio bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie Co się stało w Jonestown?: Sekta Jima Jonesa i największe zbiorowe samobójstwo (Guinn Jeff). Temat kontrowersyjny, mogący wywoływać skrajne emocje, a został przedstawiony w niezwykle wyważony, obiektywny sposób. Bez zbędnego oceniania, przekazów podprogowych i przede wszystkim bez grania na emocjach. Nadal jestem pod wrażeniem jak dobra może być literatura faktu i jak wiele pracy wymaga napisanie takiej książki.
Użytkownik: Raptusiewicz 2021-01-03 22:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Podepnę się ze swoimi szóstkami (i plus piątkami):

powieści:
Czerwone i czarne (Stendhal (właśc. Beyle Marie-Henri)) 6.0
Argonauci (Nelson Maggie) 6.0

poezja:
Śpiewak cygańskich romansów (García Lorca Federico) 6.0
Ludzie na moście (Szymborska Wisława) 6.0
Kochając zabójcę (Sexton Anne) 5.5

A fanką Elizabeth von Arnim też jestem :)
Użytkownik: Anna125 2021-01-04 01:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Podepnę się ze swoimi szó... | Raptusiewicz
Łał, czytałeś "Argonautów", ja też. :-) podpisuję się pod oceną. Bardzo dobra!
Użytkownik: Raptusiewicz 2021-01-04 08:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Łał, czytałeś "Argonautów... | Anna125
Jedna z moich ulubionych, teraz :))
Użytkownik: Anna125 2021-01-04 01:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
W tym roku bardzo byłam wnerwiona na biblionetkę, zmianę szaty graficznej i inne hopsztosy. Najbardziej za brak wyczucia, bo technikalia zawsze mogą zawodzić, lecz brak dialogu mnie odstręczał, wręcz przerażał. Nic nie wpisywałam, bo albo nieczynna, albo kiks, albo traciłam wpis i jeszcze te reklamy, niedziałające funkcjonalności. Teraz coś czuję, ze lekko się zmieniło. Może przez konkursy.

Czy czytałam w tym roku - tak! Naoglądałam się też sporo filmów. Zaskoczyły mnie, są/były naprawdę dobre i lepiej opisywały rzeczywistość niźli współczesne książki. Nie wiem, dlaczego tak jest.
Spróbuję uzupełnić dla siebie czytatkę z pamiętnego 2020 roku, lecz zajmie mi to pewnie trochę czasu, więc tymczasem dopiszę się do misiaka297

Czytałam głównie książki i artykuły popularnonaukowe oraz reportaże bądź coś na ich kształt. Czasami nie do końca albo niezupełnie od początku. Gdy wolności nie było/nie czułam jej na zewnątrz, spróbowałam ją sobie sprokurować i bez poczucia winy zaczynałam i porzucałam książki, wybierając to, co chciałam. Jak w sklepie/markecie. Dziwne odczucie.
Jednakże, ad rem, jak słusznie niedźwiedź prawi. :-)

Z beletrystyki trzy rzeczy mnie zatrzymały:
Lista nieobecności (Urbaniak Michał Paweł)
Egipt: Haram halal (Kalwas Piotr Ibrahim)
Buntowniczki: Niezwykłe życie Mary Wollstonecraft i jej córki Mary Shelley (Gordon Charlotte)

Z esejów pierwsze miejsce mają bezapelacyjnie trzy pozycje:
Misterium i maniery: Pisma przygodne (O'Connor Flannery)
Do Europy tak, ale razem z naszymi umarłymi (Janion Maria)
Realizm kapitalistyczny: Czy nie ma alternatywy? (Fisher Mark (1968-2017))

Ze współczesności, chyba jednak oddam pierwszeństwo:
Wiek kapitalizmu inwigilacji: Walka o przyszłość ludzkości na granicy władzy (Zuboff Shoshana)
oraz głowonogom
Inne umysły: Ośmiornice i prapoczątki świadomości (Godfrey-Smith Peter)

Książka przyjaciel - nie było takiej, ale zamierzam je sobie szczodrze fundować w 2021.

Filmy, dużo ich było, lecz najsilniej zapadły mi w pamięć następujące:
"Zakodowane uprzedzenia", Kantayya, o algorytmach, znane, wiadome, ale niemniej robi wrażenie
"Ostatnie słowa", Nassiter,choć przeciągnięty, ale te filmowe kadry i o filmie, post-apo
"Pierwsza krowa", Reichardt, nietypowy western, bardzo urokliwy
"Aida", Žbanič, o Srebrnicy
""Szczypce i skorupki",Hirabayashi, kilka przeplatającyh się historii
"Odyseja", rozmowa dwóch SI
"Touch me not", Pintilie, dziwny przełamujący tabu seksualności
"Eden",Kocisis, bardzo prawdziwy przez bohaterów
"Malmkrog", Puiu, przez misternie napisane dialogi
"Shira Baby", Seligman, spod znaku Woody Allena
"W bezruchu", Mishto
"Nowy porządek", uff, brutalny i wstrząsający, na wzór kina koreańskiego.
"Fanny Lye wybawiona", Clay, bardzo ciekawy, choć przerażający.

Kończąc wpis, nie wiem, ile książek przeczytałam do końca roku. Zaczęłam wiele, ale też nietypowo odkładałam i już nie wracałam. Spróbuję uzupełnić kulejącą czytatkę z 2020 i podsumować, choć pewnie zajmie mi to trochę czasu.

A z Nowym Rokiem spróbuję od nowa robić to na bieżąco. Będzie łatwiej.
Użytkownik: Losice 2021-01-04 10:59 napisał(a):
Odpowiedź na: W tym roku bardzo byłam w... | Anna125
Wow ... zachwyciłaś się O'Connor Flannery

W 2020 przeczytałem jej opowiadania Ocalisz życie, może swoje własne: Opowiadania zebrane (O'Connor Flannery)
Jeśli miałbym je najkrócej scharakteryzować to była to podróż "do kresu zła". Mocne, zapadające w pamięć i niepodrabialne ......
Byłem zmęczony po lekturze ... ale po jakimś czasie zapragnąłem wrócić i zrobię to w 2021 roku ...



Użytkownik: Anna125 2021-01-04 16:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Wow ... zachwyciłaś się O... | Losice
O tak, Flannery mnie zachwyciła. Jest odkryciem roku 2020. Dobrze powiedziane - "podróż do kresu zła". Dawkuję sobie jej opowiadania, są bardzo mocne i niezwykłe.
Użytkownik: Losice 2021-01-07 16:01 napisał(a):
Odpowiedź na: O tak, Flannery mnie zach... | Anna125
Fajnie, że wróciłaś ze swoimi wpisami. :) :) :)
Użytkownik: Anna125 2021-01-07 17:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Fajnie, że wróciłaś ze sw... | Losice
Dzięki, tęskniłam, ale ten rok był trudny. Co prawda dalej takim jest, lecz mam wrażenie jakby nawet biblionetka ustabilizowała się na jako takim poziomie i choć wczoraj znowu wcięło mi jeden wpis, spróbuję to "ogarnąć". :-)
Dzięki!:-)
Użytkownik: Małgorzata_ 2021-01-04 18:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Moje podsumowanie roku: PRZECZYTANE 2020 - 49 książek + 2 nieukończone

Moi kandydaci na książkę roku: "Akan", "Księgi zapomnianych żyć", "Cudze słowa", "Piranesi".

Rozczarowanie roku: "Baśń o wężowym sercu" - książka owszem dobra, ale po tylu pochlebnych opiniach na jej temat oczekiwałam jednak czegoś więcej.
Użytkownik: Anna125 2021-01-05 21:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Moje podsumowanie roku: P... | Małgorzata_
Zmartwiło mnie Twoje rozczarowanie - "Baśń o wężowym sercu", ja nie czytałam jej jeszcze, ale bardzo kibicuję wszelakiej sf.
Użytkownik: Małgorzata_ 2021-01-06 15:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Zmartwiło mnie Twoje rozc... | Anna125
Cóż dla mnie jest to książka bardzo nierówna. Z jednej strony jestem pełna uznania dla autora za kunszt językowy, pomysłowość i fantazję, z drugiej strony miałam takie momenty podczas czytania gdzie strasznie się wynudziłam. Drażniło mnie zbyt stereotypowe przedstawienie poszczególnych warstw społecznych. Było za dużo postaci i wątków potocznych, które absolutnie nic nie wnosiły do fabuły. Niestety nie porwała mnie ta historia. I niech mówią, co chcą, ale to nie jest fantastyka a realizm magiczny.
Użytkownik: Anna125 2021-01-06 23:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Cóż dla mnie jest to ksią... | Małgorzata_
Hmm, tego właśnie najbardziej się obawiałam, tj wątków pobocznych, lekkiej stereotypii i dlatego tak zwlekam. Dziękuję za odpowiedź. W takim razie jeszcze poczekam.
Użytkownik: Monika.W 2021-01-07 09:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Hmm, tego właśnie najbard... | Anna125
Tu też mam wątpliwość (bo traktuję jako wątek ludowy, razem z Leszczyńskim). Ale jakąś mniejszą. Chyba się skuszę. Może dlatego, że dla beletrystyki jestem bardziej wyrozumiała. No i chyba to nie jest 620 stron, gdyby się okazało, że marnuję czas.
A w ogóle taka Biblionetka jest przekleństwem - zamiast czytać, co nam każe maintsream i różne listy best..., to człowiek czyta różne opinie, zastanawia się, czy warto, czy to czasem nie jest tylko reklama, itp....
I za to kocham Biblionetkę.
Użytkownik: Anna125 2021-01-07 17:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Tu też mam wątpliwość (bo... | Monika.W
I ja się skuszę, ale czeka na razie w kolejce. Jestem ciekawa Twoich wrażeń. Mnie najbardziej interesuje to, jak poradził sobie z realizmem magicznym i jaką ma frazę. :-)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-01-07 11:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Cóż dla mnie jest to ksią... | Małgorzata_
>stereotypowe przedstawienie poszczególnych warstw społecznych

Ale ono właśnie takie miało po trosze być! Przecież to jest próba "napisania (na nowo) mitu" owego powstania chłopskiego - a w micie istotny jest symbol, jasne definicje i rozgraniczenia grup, także motywacje bohaterów. Bez stereotypizacji nie miałoby to sensu - trawa zawsze jest zieleńsza u sąsiada także dlatego, że funkcjonują nasze wyobrażenia o gorszości stanu, w którym akurat się znajdujemy i mit lepszości stanu, w którym jest ów inny, którego widzimy. Współcześnie najlepiej to na co dzień widać w korku, gdy wydaje nam się, że sąsiedni pas szybciej się porusza ;) Stereotypy po pierwsze nie zawsze są negatywne, a po drugie mają swoją ważną rolę porządkowania świata i upraszczania oraz przyspieszania procesu podejmowania decyzji. Nie są też nigdy całkowicie błędne, przeciwnie - zawsze mają swoje źródło w jakiejś obserwacji, i to niejednokrotnej. Problem powstaje wtedy, gdy zapominamy, iż stereotyp jest przesadną generalizacją i nigdy nie jest aplikowalny do każdego przedstawiciela kategorii stereotypizowanej.
Użytkownik: Artola 2021-01-07 11:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Cóż dla mnie jest to ksią... | Małgorzata_
Cóż, ucieszyłam się, że nie tylko ja się rozczarowałam. Mam podobne przemyślenia. Liczyłam na dużo więcej.
Użytkownik: Losice 2021-01-24 14:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Nadszedł ostatni dzień gr... | misiak297
Zachęciłeś mnie do sięgnięcia po Sława i chwała: Tom 1 (Iwaszkiewicz Jarosław (pseud. Eleuter))
Jestem zachwycony - dzięki misiaku :)
Użytkownik: misiak297 2021-01-25 10:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Zachęciłeś mnie do sięgni... | Losice
Bardzo się cieszę!
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: