Dodany: 2020-09-17 14:23|Autor: LouriOpiekun BiblioNETki

Manowce pseudonauk


Typ recenzji: oficjalna PWN

Recenzent: Louri

Wstyd się przyznać, ale w dzieciństwie, a nawet w wieku nastoletnim, wierzyłem w przedziwne pseudonaukowe androny. Dawałem wiarę książeczkom łączącym znak zodiaku z charakterem. Zaczytywałem się w książkach o porwaniach przez UFO. Z uwagą wysłuchiwałem opowieści o metodach pracy różdżkarzy. Przez parę lat od deski do deski czytywałem niesławny periodyk "Nie z tej Ziemi". Później niczym chorągiewka przechodziłem od bycia ekooszołomem do denializmu klimatycznego. Ostatecznie w większej mierze udało mi się chyba wyrosnąć z tego typu poglądów, w czym na pewno pomogło przerzucenie się na "Wiedzę i Życie" oraz pogłębianie wiedzy z zakresu nauk ścisłych. Pozostała żywa jednak fascynacja zjawiskiem paranauk, skłonności ludzkiej do wiary w ezoteryzmy, teorie spiskowe czy panacea "medycyny ludowej". Nic dziwnego zatem chyba, że niezwykle zainteresowała mnie zapowiedź wydania popularnonaukowej książki, analizującej człowiecze ciągotki do prostych, magicznych metod i wyjaśnień. Ta książka nosi tytuł "Światy równoległe: Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze", a napisał ją Łukasz Lamża, znany mi wcześniej jako tłumacz wartościowych pozycji, wydawanych przez Copernicus Center Press.

Autor od początku jedna sobie moją sympatię podejściem do tematu, gdy pisze:

"Zmaganie się z fałszywymi teoriami - szczególnie tymi poważniejszymi, lepiej dopracowanymi, bardziej wiarygodnymi, cieszącymi się pewnym szacunkiem i zakorzenionymi w społeczeństwie, jak różdżkarstwo czy homeopatia - tak naprawdę zmusza bowiem do dogłębnego poznania rzeczywistego stanu rzeczy"[1].

Bowiem sama weryfikacja takiej teorii pozwala nam się czegoś nauczyć, zbudować w sobie naukowo ukonstytuowaną opinię, ułożyć argumentację. A czasem nie jest to zadanie proste i krótkie, w odróżnieniu od pseudonaukowych uproszczeń:

"W tym zresztą często tkwi moc argumentacji pseudonaukowej - w ciągu minuty można spokojnie wypowiedzieć dziesięć nieprawdziwych zdań, które będą intuicyjnie zrozumiałe dla publiczności, podczas gdy rozpracowanie ich zajęłoby wiele godzin i wymagałoby sięgnięcia do specjalistycznej wiedzy z zakresu fizyki, chemii, farmakologii, fizjologii człowieka i biotechnologii"[2].

Lamża, nim przejdzie do omawiania szczegółowo konkretnych poglądów i teorii, pochyla się także nad relacją zwolenników pseudonauki do nauki sformalizowanej i opartej na wypracowanej na przestrzeni wieków metodologii badawczej. Punktuje celnie pogardę wobec wykształconych, uznanych autorytetów:

"Sytuacja jest więc paradoksalna. Z jednej strony film stale nam przypomina, aby nikomu nie ufać, a już najmniej »tak zwanym autorytetom«. Z drugiej strony cały strukturalnie opiera się na zaufaniu do jednego tylko człowieka, którego w dodatku przedstawia się jako doktora nauk medycznych, a więc zaufanie do niego buduje się w odwołaniu do tej samej struktury, która jest cały czas atakowana"[3].

Słusznie zauważa, że  "(...) całkowite »obrażanie się« na współczesną medycynę tylko dlatego, że na poziomie wykonawczym kuleje, to wyjście dziecinne"[4]. A dostaje się również ustawodawstwu polskiemu, gdzie w ustawie o lekach stoi: "Produkty homeopatyczne nie wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej (art. 21. p. 4)"[5].

Po wstępnym wprowadzeniu ogólnym w temat, Lamża przystępuje do przejścia przez galerię popularnych współczesnych teorii, które wciąż są w dyskusji, a ogólnie i szeroko przyjmowane jest nienaukowe podejście do tematu. Niektóre omawia dokładnie, uderzając ściśle w serce pseudonauki, ale niektóre bardziej na przykładzie (Noe i potop przy kreacjonizmie młodoziemskim) czy nawet zupełnie zgrubnie. Pochyla się nad szeroko pojętymi zależnościami teorii spiskowych (np. przywołuje takie, które okazały się być prawdziwe, jak choćby nieleczenie chorych zarażonych kiłą w tzw. badaniu Tuskegee). Zwraca uwagę, że jeśli wierzymy w jakąś teorię spiskową, to rozszerzenie o nową jednostkę nie stanowi problemu, stąd występujące swoiste klastry pseudonaukowych poglądów. Niestety, jakkolwiek autor określa teorie spiskowe jako niewiarygodne i fizycznie niewykonalne - zbyt mało w "Światach równoległych" objaśnień tego i samej ich natury.

Przechodzimy potem m.in. do krytyki homeopatii, gdzie Lamża pisze, niezbyt niestety przekonywająco:

"Idea rozcieńczeń homeopatycznych szybko prowadzi bowiem do absurdu: przecież gdyby arszenik w małym stężeniu rzeczywiście leczył choroby układu pokarmowego, to wystarczyłoby wpuścić jedną jego kropelkę do hydrosfery, aby na zawsze wyleczyć ludzkość z biegunek"[6].

Potem interesująco obala mit o powszechności wiary w płaską Ziemię w przeszłości (podsumowując: "Dziś historycy słusznie zauważają, że obraz brudnego, zacofanego, irracjonalnego »człowieka średniowiecza«, któremu miałby się przeciwstawiać czysty, postępowy, racjonalny »człowiek renesansu« to fatalne uproszczenie"[7]), a jako powód zaistnienia tego tematu przywołuje trolling i prawo Poego [8]. Zauważa również to, co i ja sądzę o tym:

"(...) spośród wszystkich omawianych w tej książce bzdur ta w największym stopniu ma po prostu charakter fenomenu internetowego, jak Kościół Latającego Potwora Spaghetti. Inaczej mówiąc, wiemy na pewno, że jest grupa ludzi, którzy TWIERDZĄ, że wierzą, iż Ziemia jest płaska. Z tym, że nie oznacza to z automatu, że są ludzie, którzy WIERZĄ, że Ziemia jest płaska"[9].

Interesująco wygląda eksperyment z radiestetami: Lamża umawia się na fikcyjne konsultacje ze "specjalistami" i porównuje ich rewelacje, które nawet nie tyle okazują się sprzeczne, co stanowią wytwory indywidualnej fantazji. Podsumowuje to tak: "(...) można by dojść do wniosku, że planeta, na której żyjemy, bezustannie sieka nas setkami niewidzialnych morderczych promieni. Po rozmowie z ekspertami okazuje się jednak, że owe tajemne energie są w gruncie rzeczy bardzo uprzejme i względnie łatwe do obłaskawienia. Za odpowiednią cenę, rzecz jasna"[10].

Dodatkową cenną zawartość książki stanowi pokazanie metod naukowych: wspomnianej metodologii badań, wnioskowań logicznych, drogi akceptacji badań i artykułów naukowych.

Niestety, na samej książce zawiodłem się, chociaż zawiera dużo interesujących treści. Wiele z argumentów Lamży jest dobrze znane, to książka raczej dla początkujących łowców paranauk. Trafiają mu się również pewne błędy rzeczowe, i to w dość ważkich tematach, np. gdy pisze "efekt placebo czyli autentyczna, mierzalna poprawa stanu zdrowia, następująca wyłącznie pod wpływem sugestii, to zaś naprawdę potężne zjawisko"[11], czym wykazuje niestety brak wnikliwego zrozumienia "efektu placebo"[12]. Zastrzega się również w innym miejscu: "(...) nie mówię o samej medycynie chińskiej, będącej jednym z najstarszych dobrze zachowanych systemów medycyny tradycyjnej, który trzeba traktować z taką samą powagą, jak każdy inny (...)"[13] - wygląda jak lenistwo researchu, bowiem nie istnieje jednolita medycyna chińska, tylko zbiór różnych, czasem sprzecznych ideowo/technicznie metod, często współcześnie już zweryfikowanych jako niedziałające (akupunktura). Szkoda także, że Lamża nie napisał czegoś o celebrytyzacji pseudonauki (problem leży w nienaukowych wypowiedziach celebrytów, którym zwykły człowiek jest w stanie uwierzyć nie ze względu na ich kompetencje, ale na aurę osoby znanej z ekranu czy gazet). Brakowało mi również jakiejś heurezy, dotyczącej tego, dlaczego tacy manipulatorzy, jak Zięba, promotor pseudonauki, robi to, co robi, dla przykładu, gdy wykorzystując psychologiczny mechanizm projekcji, oskarża mityczne korporacje farmaceutyczne o żerowanie na naiwnych, czemu sam z lubością się oddaje, ukrywając zyski w rajach podatkowych?

"Światy równoległe" godne są do polecenia na początek przygody z tropieniem pseudonauk, ale pozostawiają niedosyt.

[1] Łukasz Lamża, "Światy równoległe: Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze", wyd. Czarne, 2020, s. 6.
[2] Tamże, s. 12.
[3] Tamże, s. 62.
[4] Tamże, s. 31.
[5] Tamże, s. 89.
[6] Tamże, s. 75.
[7] Tamże, s. 122.
[8] Prawo Poego: internetowe porzekadło, głoszące, iż "bez użycia ewidentnej formy humoru nie można stworzyć żadnej parodii ekstremizmu czy fundamentalizmu w taki sposób, aby ktoś nie wziął tego za prawdziwy ekstremizm"; za: Wikipedia (ze strony internetowej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Poego).
[9] Łukasz Lamża, dz. cyt., s. 119.
[10] Tamże, s. 133.
[11] Tamże, s. 46.
[12] Ze strony internetowej: medium.com/the-mission/the-placebo-effect-is-a-lie-61a26df35aae.
[13] Łukasz Lamża, dz. cyt., s. 99.

Ocena recenzenta: 4,5/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1386
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 12
Użytkownik: Marylek 2020-09-18 10:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Typ recenzji: oficjalna P... | LouriOpiekun BiblioNETki
Książka ciekawa, ale Crazy Nauka: Fakt, nie mit: Obalamy naukowe mity (Stanisławska Aleksandra, Stanisławski Piotr) jest ciekawsza, bardziej wyczerpująca i porusza więcej tematów - mitów. Polecam.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2020-09-18 11:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Książka ciekawa, ale Craz... | Marylek
Ja z takich zestawień demitologizacji czytałem bardzo dobrą 101 mitów o zdrowiu czyli Jak się leczyć i nie chorować (Wojtasiński Zbigniew), Pseudonauka: Choroba, magia czy biznes? (antologia; Goćkowski Janusz, Grabski Maciej Władysław, Gujska Barbara B. i inni), na półce mam kilka (niezbyt aktualnych niestety, bo pisanych jeszcze przed boomem internetowym) książek Gardner Martin, no i oczywiście Randiego, nie mówiąc już o mitach pop-psychologii (czyli Witkowski, który Tobie średnio się podobał, ale i Magia i mitologia psychologii (Zawadzki Roman) oraz Freud i pseudonauka (Cioffi Frank)), warto też zaznajomić się z Arturem Dziakiem (mi na razie udało się zdobyć tylko Medycyna czy magia?: Akademicka wiedza medyczna wobec alternatywnych metod leczenia (Dziak Artur), ale za najbardziej sztandarową uznaje się Medycyna akademicka a pseudoleczenie (Dziak Artur) ).

A czy Stanisławscy nie "szydzą" zbytnio (jak to w tej opinii określono: III kwartał 2020 )?
Użytkownik: Marylek 2020-09-18 12:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja z takich zestawień dem... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ja nie odebrałam tonu książki jako szyderczego. Wręcz przeciwnie, ładnie i prosto tłumacza rzeczy trudne, używając wielu przykładów. Czytałam wersję papierową, wzbogaconą o rysunki, wykresy, itp.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2020-09-18 12:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja nie odebrałam tonu ksi... | Marylek
No to jak tylko skończą migrację katalogu na nowe serwery, to sprawdzę dostępność w lokalnej bbtece :)
Użytkownik: yyc_wanda 2020-09-18 18:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Typ recenzji: oficjalna P... | LouriOpiekun BiblioNETki
„...bowiem nie istnieje jednolita medycyna chińska, tylko zbiór różnych, czasem sprzecznych ideowo/technicznie metod, często współcześnie już zweryfikowanych jako niedziałające (akupunktura).”

Czy ta opinia o niedziałającej akupunturze jest Twoja czy autora?
Wydawało mi się, że pozytywne, lecznicze działanie acupunctury już dawno zostało udokumentowane i zaakceptowane. Chociaż ten typ zabiegów nie jest stosowany przez medycynę konwencjonalną, to jest dostępny w ramach praktyk medycyny alternatywnej. Na Zachodzie medyczne firmy ubezpieczeniowe pokrywają koszty tych zabiegów – co chyba jest najlepszym dowodem na to, że ich działanie lecznicze zostało potwierdzone.
W książce, którą właśnie przeczytałam „Genie in Your Genes”, autor Church Dawson tłumaczy działanie akupunktury poprzez wykorzystanie piezoelektrycznych właściwości organizmu. Co ciekawe, wszystkie punkty nakłucia (acupuncture points), które zostały wyszczególnione 5,000 lat temu w chińskiej medycynie, zgadzają się z tymi, które w 1950 roku, niemiecki uczony Reinhard Voll, wyodrębnił jako te, które mają niższe napięcie elektryczne w porównaniu z innymi punktami na skórze i są niejako wejściem do meridianów, kanałów energetycznych w ciele człowieka. Dr Voll jest wynalazcą metody „EAV” (Electroacupuncture According to Voll).
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 2020-09-19 10:27 napisał(a):
Odpowiedź na: „...bowiem nie istnieje j... | yyc_wanda
Nie ma przekonujących dowodów na skuteczność akupunktury, a raczej są w drugą stronę. Można o tym poczytać np. tu: https://sciencebasedmedicine.org/category/acupunct​ure/
Użytkownik: yyc_wanda 2020-09-19 17:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie ma przekonujących dow... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
Są dowody na skuteczność akupunktury. Badania nad metodą EAV prowadzone są od wielu lat. Konkluzja:
„The argument of missing proofs is no more to be justified”
Można o tym poczytać tu:
https://iabdm.org/wp-content/uploads/2014/04/eav_meridians_proof.pdf

Więcej na temat EAV:
https://www.biontologyarizona.com/dr-reinhard-voll/
Użytkownik: wwwojtusOpiekun BiblioNETki 2020-09-19 19:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Są dowody na skuteczność ... | yyc_wanda
No cóż: https://quackwatch.org/related/electro/
https://sciencebasedmedicine.org/13926/
Użytkownik: yyc_wanda 2020-09-19 21:14 napisał(a):
Odpowiedź na: No cóż: https://quackwatc... | wwwojtusOpiekun BiblioNETki
W ten sposób możemy przerzucać się argumentami w nieskończonść. Każda idea ma swoich zwolenników i przeciwników. EAV było testowane przez 9 uniwersytetów przez 40 lat z pozytywnymi wynikami. Abstrahując od electro-acupunctury, działalność akupunktury jako takiej jest potwierdzona i dokładnie wyjaśnione przez epigenetykę. W książce „The Genie in Your Genes” Dawson Church opisuje tę metodę z detalami.
Książka ta uznana została za breakthrough w dziedzinie epigenetyki i otrzymała Best Health Book Award in 2009. Nie odsyłam Cię do niej, bo po pierwsze, nie została przetłumaczona na język polski, a po drugie, widzę, że masz ugruntowane przekonania, od których nie zamierzam Cię odciągać.
Lets agree to disagree.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2020-09-19 10:31 napisał(a):
Odpowiedź na: „...bowiem nie istnieje j... | yyc_wanda
Nie jest to podniesione przez Lamżę - właśnie to mu wytykam, jedynie poświęca rozdział irydologii.

Nie jest to także "moja opinia" - niestety rozczaruję Cię, ale zarówno akupunktura nie ma swojego potwierdzonego działania w badaniach naukowych (w szczególności przekonani o jej słuszności nie czuli różnicy przy wkłuwaniu igieł "tam, gdzie należy" a przy wkłuwaniu ich w losowe miejsca), jak i samo istnienie "meridianów" jest przykładem pseudonaukowego mitu, wiąże się z zarzuconym już kilkadziesiąt lat temu witalizmem i ideą "humorów" (teorią humoralną, popularną w starożytności i w "medycynie chińskiej" oraz medycynach alternatywnych).

"Na Zachodzie medyczne firmy ubezpieczeniowe pokrywają koszty tych zabiegów – co chyba jest najlepszym dowodem na to, że ich działanie lecznicze zostało potwierdzone."

Nie, nie jest to dowodem na to. Nie jestem aktuariuszem, ale spodziewam się, że może to być zagranie pijarowe, szczególnie że niedziałające "terapie" tego typu raczej nie zaszkodzą, podobnie jak cukrowe pastylki, zwane homeopatią (patrz też cytat [5]).
Użytkownik: yyc_wanda 2020-09-19 21:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie jest to podniesione p... | LouriOpiekun BiblioNETki
Zagranie pijarowe? I kogo ono ma reklamować? Firmę ubezpieczeniową czy działalność akupunkturystów? Niestety, muszę Cię rozczarować, żadna firma ubezpieczeniowa nie wyda niepotrzebnie $1.00, a te zabiegi do najtańszych nie należą. Skoro są pokrywane, to znaczy, że ludziom pomagają. Prevention is better than cure. Podobna sytuacja jak z masażem. Czy są przeprowadzane badania naukowe potwierdzające skuteczność masażu? A przecież jest zalecany i stosowany. Również przez medycynę konwencjonalną.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2020-09-21 08:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Zagranie pijarowe? I kogo... | yyc_wanda
Tak jak napisałem - to tylko ślepy strzał, nie znam się na strategiach marketingowych amerykańskich towarzystw ubezpieczeniowych. Możesz może podesłać link do jakiejś oferty, w której refundacja zabiegów akupunktury jest zawarta?

"Skoro są pokrywane, to znaczy, że ludziom pomagają."

Obawiam się, że nie jest to prawdziwa implikacja :) Prędzej bym powiedział "skoro ludzie za to chcą płacić, to im ten produkt damy". Zresztą - może i wiedza o nienaukowości metod akupunktury nie trafiła do jakichś towarzystw ubezpieczeniowych? U nas standardem (niestety) są przypadki lekarzy i farmaceutów, wciskających ludziom homeopatię...
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: