Dodany: 2020-08-01 23:40|Autor: zielkowiak

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Tajemnice Caravaggia
Kawecki Witold

Przestępca, który malował jak nikt inny.


Miał niespełna 39 lat, gdy umarł. Tworzył tylko kilkanaście lat, a jest dziś znany na całym świecie. „Obraz był dla niego czymś więcej niż przedmiotem postrzegania. Śledząc jego twórczość możemy mówić z jednej strony o obrazach namalowanych, ale też pomyślanych, przecierpianych, może i wyśnionych; z drugiej strony o malowidłach, metaforach, gestach, o lustrze, echu, mimikrze. Jego postrzeganie wizualności to zatem coś więcej, niźli obrazy. Fenomenem jest fakt, że tworzył czterysta lat temu! Absolutnie wyprzedził epokę i stał się prekursorem nowych trendów malarstwa, ale i pojmowania obrazu jako dzieła stuki w ogóle”[1].

Michelangelo Merisi znany jako Caravaggio. Bywalec knajp i domów publicznych, awanturnik i zabójca, który pił na umór i wyzywał na pojedynki. (Jego pierwsza biografia nosiła tytuł „Caravaggio – malarz kryminalista”). A zarazem twórca głęboko teologicznych biblijnych obrazów. To o nim i jego twórczości niezwykle zajmująco na czterystu stronach pisze Witold Kawecki. Dowiadujemy się wielu interesujących szczegółów, na przykład o tym, że malarza wielokrotnie karano: za rzucanie kamieniami w okna gospodyni, która rekwirowała rzeczy, bo nie płacił czynszu; za oblanie karczmarza karczochami, które mu nie smakowały; za obrażanie innych artystów; za bójki, okaleczanie innych i w końcu za zabójstwo. O próbie odkupienia win i wstąpieniu do Zakonu Kawalerów Maltańskich. O jego kochankach, kobietach, które portretował jako święte, a nawet jako Matkę Boską. O przypisywanej mu skłonności homoseksualnej. O tajemniczej śmierci na tyfus i poszukiwaniu grobu artysty.

W „Tajemnicach Caravaggia” poza biografią malarza dokładnie opisane są wszystkie obrazy. I te, które dziś można oglądać i te, które zaginęły w pomroce dziejów, np. skradzione przez włoską mafię lub spalone podczas II wojny światowej. Widać, że autor fascynuje się twórczością Merisiego, zjeździł cały świat i zobaczył prawie wszystkie dzieła malarza, które są dziś dostępne. My możemy podążyć jego śladem. W pierwszym rozdziale można znaleźć spis obrazów, które można obecnie obejrzeć w poszczególnych miastach i galeriach. Witold Kawecki pokazuje każde dzieło z wielu stron: techniki malarskiej, użytych barw, powiązania namalowanych postaci z losem malarza, historiami biblijnymi oraz ideami kontrreformacji oraz teologią katolicką. Autor odrzuca zarzuty, że malarz był wyklęty i nieuznawany przez hierarchię kościelną, choć niektóre jego obrazy zostały usunięte przez współczesnych mu z kościołów. „Caravaggio funkcjonował w przestrzeni Kościoła. Nawet wtedy, kiedy malował obrazy o tematyce świeckiej, posiadał kuratelę kardynałów. Można powiedzieć współczesnym językiem, że Kościół go wylansował. Życie Caravaggia zostało jednak w pewnym momencie naznaczone dramatem. Uczyniono z niego łajdaka, którym nigdy nie był. Fakt, świętym także nie, ale nadzwyczaj nie odbiegał swym zachowaniem od standardów epoki, w której żył. Prowadził życie kłótliwe, pełne waśni i sporów, ostrych dyskusji, co mieściło się w kanonie krewkiego temperamentu południowca. Mieć fantazję Don Juana, podbijać kobiece serca, szukać przygód i wyzwań w towarzyskim życiu tawern, restauracji, muzyki było i jest dla Włocha niemal życiowym powołaniem. (…) Piszę o tym nie po to, aby relatywizować winę malarza, ale wyłącznie po to, aby nie tworzyć z niego monstrum i rasowego przestępcy, którym według mnie nie był. Będąc wrażliwym i bardzo pogubionym człowiekiem, pełnym kompleksów i talentów zarazem, nie potrafił unieść ciężaru własnego życia”[2].

Książka jest pięknie wydana, ilustrowana wieloma obrazami malarza. Reprodukcje są dobrej jakości. Mnie dała okazję do wielu rozmyślań o życiu, kondycji ludzkiej i Bogu. Bo opisów relacji Boga i człowieka oraz rozważań o Jezusie - Słowie Wcielonym, Światłości, która przychodzi z wysoka, zawartych w dziełach Caravaggia, jest tu bardzo dużo. I nie są to błahe, płaskie pobożne opowiastki. Ale po „Tajemnice..” warto sięgnąć nie tylko, gdy ktoś jest chrześcijaninem, bo dla kogo Michelangelo Merisi malował? „Dla siebie? Dla innych? Dla zamawiających? Myślę, że przede wszystkim dla prawdy, która była zarówno w nim samym, ale i której poszukiwał na zewnątrz. Dzisiaj patrzący na jego dzieła mogą przeżyć swój własny akt twórczy na drodze prowadzącej do tej prawdy, odnajdując to, co najważniejsze dla ich człowieczeństwa. Caravaggio jest dla mnie malarzem personalistą. Człowiek znajduje się w centrum jego twórczości. O osobie i jej losie, małostkowości i wielkości zarazem potrafił tak wspaniale opowiadać, posługując się pędzlem”[3].

[1] Witold Kawecki, „Tajemnice Caravaggia”, wyd. Jedność, 2019, s. 7.
[2] Tamże, s. 206-207.
[3] Tamże, s. 6.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 521
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: