Dodany: 2020-07-20 22:18|Autor: Marioosh

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Krajobraz niewzruszony: Opowiadania
Filipowicz Kornel

1 osoba poleca ten tekst.

O wojnie niebanalnie i sugestywnie


„Krajobraz niewzruszony” można uznać za debiut Kornela Filipowicza; co prawda, pierwszą jego książką jest zbiór wierszy „Mijani” z 1943 roku, ale wydano go konspiracyjnie w zaledwie trzydziestu egzemplarzach i dziś można go co najwyżej znaleźć w postaci skanów w internecie. „Krajobraz...” to zbiór jedenastu opowiadań, których tematyka jest ściśle związana z II wojną światową, są ułożone chronologicznie i wydaje się, że narratorem części z nich mógłby być sam Filipowicz.

Uważam, że te opowiadania zasługują na to, by postawić je na równi z klasycznymi opowieściami wojennymi Tadeusza Borowskiego czy Zofii Nałkowskiej. Filipowicz, który sam spędził część wojny w dwóch obozach, w swoim stylu - czyli bez egzaltacji i bez manipulowania emocjami - pokazuje nam ludzi stających wobec rozmaitych dylematów moralnych i w ten sposób zadaje pytanie, jak my byśmy się zachowali w określonych sytuacjach. Jak postąpić na miejscu pracującego w kamieniołomie Kacperka, który odkrywa w pobliskim lesie zwłoki rozstrzelanego brata, a następnie ma zdecydować, czy przeprosić za zniewagę niemieckiego oficera? Co zrobić na miejscu inżyniera, który daje Kacperkowi w tej kwestii wolną rękę, mając jednocześnie świadomość konsekwencji tej decyzji? Gdzie znajduje się granica między honorem i godnością a służalstwem i zdradą? Dlaczego „obowiązek reprezentowania społeczeństwa”[1] jest tak nierówny – od jednych wymaga się większego poświęcenia niż od innych? Filipowicz demonstruje nam różne ludzkie postawy i po prostu pokazuje nam człowieka, który w pewnych sytuacjach „upraszcza się do jakiegoś podstawowego zespołu odruchów, rezygnując z wielu rzeczy na korzyść tej ostatniej, jaką jest życie”[2]. Najmocniejsze wrażenie pozostawia po sobie opowiadanie „Krajobraz, który przeżył śmierć” – historia Żyda, który uniknął kuli podczas masowego rozstrzelania oraz jego żony, która go poszukuje, ale nikt nie może (nie chce?) jej pomóc i każdy się z tej niemocy (niechęci?) usprawiedliwia. To historia, która, mimo wszystko, pokazuje jak silne jest wręcz zwierzęce pragnienie życia; jak wielką wartością jest istnienie dla człowieka, „który jako jeden z niewielu wyniósł życie z zagłady przypadkiem, jakiego mogła dostarczyć masowa śmierć, dzięki wyjątkowi dającemu pojęcie o ilości istot, które trzeba było zabić, aby mogło zaistnieć jedno nieprawdopodobne ocalenie”[3].

A wszystko jest opisane językiem prostym, pozbawionym emocji ale jednocześnie niebywale sugestywnym – tu nie ma jakiegoś epatowania zgrozą i makabrą; czujemy się jak pracownicy kamieniołomu z opowiadania „Śnieg”, którzy usłyszawszy od kolegi o przysypanych śniegiem i zamarzniętych ofiarach rozstrzelania zastanawiają się „nad formą, w jakiej to zrobił: wzruszała nas w jakiś pozarozumowy sposób samym tylko smakiem wzruszenia” [4]. Ten smak wzruszenia odczuwany jest często, jak choćby w przypadku historii Żyda, który siedząc w celi twierdzi, że byłby szczęśliwy, gdyby popełnił morderstwo, bo wtedy wiedziałby, za co go czeka śmierć, a nie tylko za to, że jest Żydem. Uważam jednak, że z tych opowiadań przebija, mimo wszystko, głęboki humanizm – większość bohaterów ocala swoje człowieczeństwo i pokazuje, że moralny kręgosłup można zachować w każdej sytuacji.

Opowiadania zostały wydane w 1947 roku, kiedy wojenne emocje były wciąż świeże; Filipowicz w pewien sposób chyba te emocje ostudził, choć na pewno wywołał „smak wzruszenia”. Do dziś te historie robią wrażenie; szkoda więc, że po ich drugim wydaniu w 1956 roku były wznawiane dość chaotycznie w różnych zbiorach opowiadań. Wszystkie z zachowaniem oryginalnej kolejności zostały zamieszczone w zbiorze z 1985 roku „Krajobraz, który przeżył śmierć” razem z wieloma późniejszymi. Warto po nie sięgnąć, choć nie jest to literatura lekka – czy wszystko jednak musi mieć bezrefleksyjną formę?

[1] Kornel Filipowicz, „Krajobraz niewzruszony”, wyd. Czytelnik, 1947, str. 94.
[2] Tamże, str. 66.
[3] Tamże, str. 84.
[4] Tamże, str. 10.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 228
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: