Dodany: 2020-07-02 12:34|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Czytatnik: Czytam, bo żyję

1 osoba poleca ten tekst.

Czytatka-remanentka VI 20


Wszystko, co się w czerwcu nie zmieściło w recenzjach lub osobnych czytatkach:

Ostatnie chwile: Bardzo ludzkie historie (Mannix Kathryn) (5,5)
Tak, to jest książka dokładnie o tym, co sugeruje tytuł: o ostatnich chwilach (godzinach, dniach, czasem miesiącach – tu nie sam wymiar czasu jest istotny, ale fakt, że jest to naprawdę ostatni odcinek tego czasu, jaki przypadł określonej osobie) ludzkiego życia. Autorka, brytyjska specjalistka medycyny paliatywnej, uświadamia nam, że przez to doświadczenie musi przejść każdy, niezależnie od epoki, w której przyszedł na świat, od płci, narodowości, wykształcenia, kwalifikacji zawodowych, stopnia zamożności, przekonań religijnych i politycznych, urody, charakteru…Co gorsza, wyjściowo nie wie, kiedy będzie się musiał do ostateczności przymierzyć, bo choć obecne trendy demograficzne prognozują mu średnią długość życia dwa razy taką, niż kilkaset lat wcześniej, to przecież jest to tylko średnia. Wśród bohaterów spisanych przez autorkę opowieści są więc osoby, które ową średnią mocno przekroczyły, i takie, którym do niej bardzo, bardzo daleko… Część z nich jest już pogodzona z faktem, że zbliża się do kresu życia, część do tego stopnia nie, że próbuje zaprzeczać postępowi choroby; jedni się buntują, inni się boją, dla jeszcze innych największym problemem jest to, że zbyt wcześnie opuszczają swoich bliskich. Przeprowadzenie kogoś na drugą stronę tak, by nie doznawał bólu, upokorzenia, lęku, nie jest łatwe; rzadko radzi sobie z tym zwykły człowiek, a i dla fachowego personelu hospicyjnego bywa to nie lada wyzwanie – między innymi i o tym pisze autorka w nadziei zdetronizowania dość powszechnego mitu o zobojętnieniu na nieszczęście i cierpienie, jakim rzekomo cechują się ludzie na co dzień obcujący ze śmiercią.
Bardzo to mądre i poruszające, i – może za wyjątkiem pojedynczych bardzo dramatycznych scen – wcale nienarażające czytelnika na obcowanie z nadmiarem fizjopatologii ludzkiego ciała.

Światy równoległe: Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze (Lamża Łukasz) (4,5)
Ciekawa i błyskotliwa rozprawa dziennikarza naukowego z rozmaitymi irracjonalnymi mitami, od szkodliwości szczepień ochronnych poprzez robienie leku z czystej wody albo niwelowanie szkodliwości żył wodnych, aż po tezy tak absurdalne, że naprawdę trudno w nie uwierzyć (na przykład: Ziemia nie jest kulą, a to, że wszyscy są o tym przekonani, to nie wynik zapoznania się z faktami, tylko globalnego spisku…). Napisana ładnie i sprawnie, w większości całkiem przystępnym językiem (stosunkowo ciężki okazał się dla mnie tylko rozdział o zmianach klimatu).

Dom polski: Meblościanka z pikasami (Czyńska Małgorzata) (3,5)
Zemścił się na mnie zwyczaj nieczytania not wydawcy przed lekturą książki. Wydawało mi się, że pod takim tytułem może być mowa o wzornictwie meblowym i trendach wnętrzarskich (jeśli to można tak górnolotnie nazwać) z czasów PRL, a jest… o tym odrobinę też, bo część starszych respondentów akurat właśnie w tamtych czasach przeżywała szczyt swojej kariery, ale przede wszystkim o czym innym. O ścieżkach, jakimi poszczególni projektanci zdobywali szlify zawodowe (i przy okazji mnóstwo o ich sprawach prywatnych, za to ani jednego zdjęcia ich najważniejszych dzieł). O historii poszczególnych dziedzin wzornictwa. O współczesnej modzie na minimalizm i mobilność wyposażenia mieszkań. Niezłe, ale nie na to liczyłam.

Pamięci pamięci (Stiepanowa Maria) (5)
Dawno już nie miałam do czynienia z książką, która byłaby równocześnie i tak pięknie napisana, i tak…zagmatwana i nieokreślona. Po nocie wydawcy mogłam się wprawdzie spodziewać, że „choć autorka szuka śladów własnych prababć, dziadków i rodziców, to nie oni są głównym tematem tej książki. Jest nim mechanizm pamięci”, a „najbliżej jej do eseju”, jednak nawet to nie przygotowało mnie na uczucie zagubienia w natłoku treści, z jakim musiałam mieć do czynienia podczas lektury. Pasjami lubię opowieści o odkrywaniu
przeszłości poprzez zachowane przedmioty materialne, o rekonstruowaniu własnej i zbiorowej (rodzinnej, środowiskowej, narodowej) pamięci o ludziach i wydarzeniach na podstawie różnych indywidualnych wersji wspomnień i dokumentów. Natomiast… cóż… nie jestem chyba zbyt dobrym odbiorcą tekstów rozbierających do podszewki dzieła sztuki, analizujących rolę takiego czy innego motywu w powieści, czy wierszu, układu cieni na obrazie, symetrii tonów w kompozycji muzycznej… i przyznam, że w paru takich miejscach utknęłam, czując się zmuszona do zrobienia sobie przerwy. Ostatecznie za każdym razem wracałam do lektury, stwierdzając, że w międzyczasie zdążyłam się już trochę pogubić w chronologii odtwarzanych wydarzeń i genealogii ich uczestników. Skąd pochodzili Ginzburgowie, a skąd Guriewiczowie? Jak spokrewniony był Lodik z Lonią i Lolą? Kim była ciocia Bietia? Jednak, wydostawszy się z chwilowego zamętu, znów zagłębiałam się w wywody autorki na temat a to oblężenia Leningradu, a to pozycji żydowskich studentów (a zwłaszcza studentek) na zachodnioeuropejskich uczelniach w początkach minionego wieku, a to różnic w sposobach utrwalania teraźniejszości na fotografiach i filmach, a to historii porcelanowych laleczek, snute językiem tak bogatym, zgrabnym i pełnym uroku, że u niewielu pisarzy zdarzyło mi się taki napotkać. Ostatecznie potrzeba docenienia tego języka i bogactwa poruszanych tematów wzięła górę nad poczuciem lekkiego chaosu; trudno wszak mieć do pamięci pretensje, że nie wywołuje wszystkiego w takim porządku i w takich barwach, jakbyśmy od niej oczekiwali…

Opis pewnej prowincji (Bienek Horst) (4)
Zapiski autora z okresu pisania i publikowania „tetralogii gliwickiej” ukazują przede wszystkim tok pracy: poszukiwanie materiałów, uwiarygodnianie faktów i konfrontowanie ich z własnymi wspomnieniami, rozważania językowe, konstruowanie postaci. Potem – także oddźwięk wydanych już książek (najbardziej podobały mi się wzmianki o czytelnikach, informujących autora, że dobrze znali opisaną przezeń tę czy ową postać… tylko, że akurat ta była w pełni fikcyjna). Najmniej w tym wszystkim interesujące są notatki opisujące środowisko niemieckich pisarzy, za to warte uwagi rejestrowane na bieżąco wydarzenia w Polsce z przełomu lat 70 i 80.



(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 145
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: