Dodany: 2020-05-03 12:08|Autor: misiak297

Tajny agent


Leopold Owiczak miał całkiem duże ambicje. Ukończył Szkołę Główną Służby Zagranicznej, został referentem w jednym z warszawskich biur eksportowo-importowych, starał się wytrwale pracować, rozwijać umiejętności, zaangażował się w działalność społeczną i polityczną tak, aby nie narażać się władzy. Wreszcie po sześciu latach doczekał się wymarzonego awansu i w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wyjechał do Tajlandii, aby pracować w tamtejszej filii „Poltexu”.

I właśnie w dusznym Bangkoku, sugestywnie opisanym, rozpoczyna się „Zdrajca” Anny Kłodzińskiej, powieść autonomiczna (bez sztandarowego dla tej autorki bohatera - Szczęsnego), bardziej sensacyjna, niż kryminalna. Po ponad roku pracy za granicą Leopold teoretycznie nie mógłby narzekać – całkiem nieźle mu się powodzi, sporo zarabia (choć kto nie chciałby zarabiać więcej?), angażuje się w romans z piękną Tajką Amarą.
Wszystko ulega zmianie, gdy reprezentanci Centralnej Agencji Wywiadowczej USA składają mu propozycję nie do odrzucenia: życzą sobie zwerbować go do pracy jako szpiega. Jeśli się nie zgodzi, jego zdjęcia in flagranti z Amarą zostaną dostarczone jego przełożonym oraz pozostającej w Warszawie żonie. Jednak wpływ na decyzję Owiczaka ma nie tylko szantaż – konto w szwajcarskim banku, na które sukcesywnie miałyby spływać setki dolarów, jest atutem nie do pogardzenia. Pokusa jest bardzo silna:

„Chciał im rzucić prosto w twarz, że jest Polakiem, patriotą, że nie mają prawa proponować mu czegoś tak haniebnego, niegodnego uczciwego obywatela! Pamięć przywiodła na myśl całe fragmenty właściwych sformułowań, mnóstwo słów słusznych politycznie, jakże teraz przydatnych… Zamiast tego jednak, zupełnie nie rozumiejąc dlaczego, spytał cicho:
- Co miałbym robić?”[1].

Szybko uczy się nowego fachu. Donosi, kombinuje, nakręca spiralę krętactw i dostaje wymarzone dolary. Kiedy dochodzi do morderstwa (choć tu raczej zmarginalizowanego), Leopold zaczyna rozumieć, że zabrnął bardzo daleko. Anna Kłodzińska całkiem sugestywnie przedstawia portret człowieka pogubionego moralnie. Bohater długo się miota, boi się, chce zerwać z CIA, lecz nie może. Z drugiej strony obecna sytuacja nieco mu imponuje (całkiem udana jest scena, w której ma on wygłosić referat o „wrogiej dywersji. A zwłaszcza o jej działalności ideologiczno-propagandowej i ekonomicznej”[2]). Zresztą początkowe skrupuły znikają. Zaczynają się liczyć przede wszystkim dolary. Chciwość przepełnia Leopolda, który staje się zamożny, robi imponującą karierę (akcja jest rozciągnięta na kilkanaście lat), a jednak nadal jako „magister Kosma” szpieguje, pisze donosy, przekazuje tajne informacje. Oczywiście – jak to w kryminale milicyjnym bywa – dzielni milicjanci bacznie go obserwują. Łatwo się domyślić, co z tego wyniknie.

Całkiem niezła to powieść w dorobku Anny Kłodzińskiej. Historia Leopolda Owiczaka jest naprawdę interesująca (i aż żal się robi, kiedy w ostatnich rozdziałach akcję „przejmuje” milicja). Dodatkowym atutem są barwne opisy Tajlandii, Finlandii czy Włoch. Łatwo się zaangażować.

Trochę to chyba niedoceniona powieść – może dlatego, że nie występuje w niej Szczęsny – a szkoda, bo dla miłośników kryminałów milicyjnych może być niezłą rozrywką .

[1] Anna Kłodzińska, „Zdrajca”, Wydawnictwo Ciekawe Miejsca, 2019, s. 27.
[2] Tamże, s. 95.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 276
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: