Dodany: 2020-03-25 16:42|Autor: Pingwinek

Krystyna Siesicka - "Opowieści rodzinne"


(Czytatka zdradza co nieco.)

"Falbanki" (5+), "Woalki" (5), "Wachlarze" (5-) - wspominam ten cykl z wielkim sentymentem... Czytałam "Opowieści rodzinne" w wieku nastoletnim (końcówka gimnazjum?), spodobały mi się wówczas ogromnie. Niektóre fragmenty cytuję z pamięci!!! Niepowtarzalna atmosfera. Subtelny język. To ta Siesicka, którą uwielbiam. Magiczna. Jak ona potrafiła pisać!

"Falbanki":

"- Nie masz ochoty popłakać?
Zaproponowała mi łzy jak kawałek chleba (...)."
-> Prawdziwa przyjaciółka?

"Ach, zostaw już te gary, zostaw wszystko, chodźmy do bawialni, każda z nas weźmie po kocie, usiądziemy i pogadamy o falbankach."
-> Przy "każda z nas weźmie po kocie" buzia mi się śmieje :-)

"Patrzyłam na niego i wiedziałam z całą pewnością, że to jest chwila, w której coś się zmienia w moim życiu."
-> Chyba nie, miłość nie przyszła jak huragan, raczej jak przyjemny wiatr.

"Miałam nadzieję, że będzie nalegał albo że nie zwróci uwagi na moje słowa, tylko poderwie się, pójdzie za mną do sieni, zdejmie z wieszaka kurtkę, poda mi ją, wdychając przy tym zapach moich włosów, tak, to byłoby wspaniałe. Niestety."
-> Uczę się nie mieć za wiele nadziei.

"Doszłam do wniosku, że on naprawdę nie wie o tym, że swoim kapciem dotyka mojego i że dla mnie to może coś znaczyć."
-> A jeśli wie i odsuwa kolano? :(

"- Jaka ty jesteś miła, Melu - powiedział ciepło.
Przytulił mnie jak mama, jak tatuś, babcia, jak ciocia Zyta i Zielony Adam. Tylko nie jak chłopak, któremu chciałam się podobać."
-> Już do mnie dotarło, że istnieją różne przytulanki.

"- Wybacz i nie odchodź ode mnie, Lulusiu - wymamrotałam w jego futerko.
I nagle myśl, że Luluś jest wszystkim, co mi zostało na tym świecie, pozwoliła na trzeźwą ocenę sytuacji: jestem zakochana bez wzajemności. Jestem zakochana bez wzajemności i wściekle zazdrosna."
-> Jestem zakochana bez wzajemności. Jestem zakochana bez wzajemności i wściekle zazdrosna.

"Muszę ten dzień zacząć od początku!"
-> Da się?

"(...) stawiałam pasjansa (...). Nie będę o niczym myślała, zdecydowałam. I natychmiast przemknęło mi przez głowę: jeżeli wyjdzie, to on mnie pokocha. Nie wyszedł, niestety."
-> Och, ileż razy wraca do mnie ta scena! Pasjans Tamary - pasjans, który nie wyszedł. Prześladuje mnie ten rezultat przy podobnych praktykach, które sobie nieraz funduję.

"Byłam chora na własną brzydotę i Tamary wdzięk."
-> ;(

"Nie można mylić zakochania z miłością (...). Zakochanie jest szaleństwem, które trzeba kontrolować, bo wcale nie wiadomo, czy będzie z niego miłość. Dopiero miłość jest poważną sprawą. (...) Czasami trzeba długo szukać, zanim znajdzie się człowieka odpowiedniego do miłości."
-> Miłość, mam coraz mniej wątpliwości...

"Jesteśmy jak aktorzy w teatrze, (...) każde z nas gra swoją rolę i nawet kiedy milczymy, ta chwila też coś znaczy, bo dla każdego z nas ma jakiś dalszy ciąg. Kto pisze scenariusz?"
-> Kto pisze scenariusz, chciałabym się dowiedzieć.

"A później pomyślałam, że jego przecież zupełnie nie obchodzi to, czy ja wyszłam, czy nie wyszłam i że z pewnością już śpi w najlepsze. Dochodziłam do ścieżki pod lasem, kiedy usłyszałam poszczekiwanie Tutki. Obejrzałam się, biegła przez łąkę, jej uszy powiewały, co chwila przystawała i czekała na Jonasza, który szedł wolno z Sobusiem przy nodze. Boże, pomyślałam, a może stanie się cud? Stanęłam i pomachałam mu ręką.
(...)
Nie stał się żaden cud."
-> Ależ parę małych cudów się zdarzyło. Obecnie bez znaczenia.

"Jeżeli (...) Jonasz zakochał się w Tamarze, to święty Boże nie pomoże."
-> I to właśnie moja tragedia.

"Wiesz, łatwo jest kochać i odchodzi się łatwo. Najtrudniej jest wybaczać."
-> Nie znam życia w związku, mogę się jedynie domyślać.

"Nic nie wiesz, Melu. Nie zna się prawdy o drugim człowieku, nawet jeżeli mówił ci coś o sobie, to jest możliwe. Prawdy o tobie również nikt nie pozna, człowiek jest nieprzekładalny na słowa."
-> Pora sobie uświadomić, że każdy człowiek to skomplikowana istota.

"Trzeba tak żyć, Melu, żeby nie wstydzić się swojego miejsca w czyimś pamiętniku (...)."
-> Zależy czyim.

"Woalki":

"Myślę, że dziadziuś wnosi do pracowni przybory malarskie i nasze obrazy. Zapewne obejrzy je teraz uważnie. Ciekawe, co sądzi o moim, ja jestem zadowolona z niego. Jeszcze nigdy nie byłam szczęśliwa w taki dziwny sposób jak teraz. Dziadziuś powiedział kiedyś, że czuje szczęście, kiedy uda mu się pochwycić w pejzażu chwilę barw i zostawić ją przy sobie. Wydaje mi się, że zaczynam to rozumieć."
-> Bywałam szczęśliwa, przyznaję.

"Każdy ma swoje pięć minut, co najmniej pięć minut, dla których warto przeżyć życie."
-> Minęło?

"- Jakiej myśli nie możesz znieść?
- Myśli, że jemu jest przykro! Przecież go kocham..."
-> :-'(

"(...) jak zachować chwilę, czasami ważniejszą niż przedmioty?"
-> Nagrania - co udało się zachować?

"To, co czujesz, może być tylko twoje, na słowa nigdy tego do końca nie przełożysz."
-> Wyrazić niewyrażalne? Zrezygnowałam.

"Niech mnie obejmie, przygarnie. Jestem samotna, potrzebne mi jego ramiona, jego pocałunki, obecność. I niech mówi do mnie cicho i łagodnie."
-> Marzę.

"W końcu czuję, że jednak znalazłam się w jego ramionach. «... i nagle znalazła się w jego ramionach...», tyle razy czytałam ten zwrot w powieściach i zawsze, ale to zawsze uderzało mnie jego znaczenie inne od potocznego. «Znalazła się». Szukała siebie i znalazła się, i były jej do tego potrzebne jego ramiona."
-> Kocham tę analizę <3

"I jeszcze ten zapach! Czy to nie cudowne? Zapach, który przetrwał dłużej niż ludzie!"
-> Dlaczego się ulatnia?

"Tylko pamiętaj, żebyś tam czegoś nie napaćkała. Często tak jest, że ostatnimi pociągnięciami marnuje się całą robotę."
-> Zdarzyło się.

"Człowiek bez tajemnic nie jest dużo wart (...)."
-> Czy jestem wystarczająco tajemnicza? Wątpię.

"Czerwona spódnica,
czarny pasek i łzy.
Jeszcze coś, czy może już nic?"
-> Ładny rym. Łzy i pytanie końcowe - aktualne.

"Okna na piętrze domu wyciągały do mnie otwarte okiennice jak otwarte ramiona. Może kiedyś wejdę tam i zostanę na zawsze, bo dom okaże się niespodzianką, którą ma dla mnie rzeczywistość? Koniec magii i czarów, moje życie wypełni się tym, czego szukam. Nie będą już przyciągać uchylone drzwi i otwarte okiennice malowane olejną farbą. Nawet teraz rzadziej tu przecież zaglądam, pochłonięta przyjaźnią Marysieńki, zawirowaniami wokół, kocim dorastaniem Pinka i wreszcie nieustającym szukaniem Mateusza, którego spodziewam się spotkać nawet za drzwiami komisariatu.
Jeszcze coś, czy może już nic?
Ostatnimi pociągnięciami pędzla można wszystko zepsuć (...)."
-> Powtóreczka.

"Wachlarze":

"- Pani Konstancja, moja sąsiadka, nie mówi «na szczęście», tylko «na dobry początek». Proszę przyjąć ode mnie ten wachlarz na dobry początek.
- A jeżeli mi się nie uda?
- Dlaczego miałoby się nie udać?"
-> Wytłumaczyć pecha?

"Jaka naprawdę była Róża? Może ani Melania nie przesadziła, ani moje pierwsze wrażenie nie jest błędne? Może będę poznawać ciągle nowy obraz Róży Firlej i każdy z nich okaże się prawdziwy? Może właśnie z ludźmi tak jest?"
-> Naturalnie.

"- (...) jestem spokojna i nie wyglądam na osobę, która cierpi, prawda?
- Nie, nie wygląda pani."
-> O, słyszałam.

"- (...) kiedy byłam w twoim wieku, lubiłam, jak mówiono do mnie pani. Czułam się wtedy dorosła. Zawsze marzyłam o tym, żeby być dorosłą.
- Wyjść za mąż i mieć dzieci?
- Tak.
(...)
- Spełniło się? - zapytała."
-> Do diabła z panią, rozmawiasz z Anią.

"Nikt jeszcze mi nie powiedział, że jestem dowcipna. Zdarzyło się to pierwszy raz i sprawiło mi przyjemność."
-> Sprawiłoby.

"Mecenasowa objęła mnie. Poczułam zapach słodkich, kwiatowych perfum, nie w moim guście. Czy ma znaczenie, jak ubiera się drugi człowiek? Jakich używa perfum? Nie ma znaczenia, nie powinnam tak często zapominać o tym."
-> A preferencje?

"Długo do Ciebie nie pisałam, bo byłam chora, miałam grypę, nie mam pojęcia, gdzie ją złapałam, czy może raczej, nie mam pojęcia, gdzie ona mnie złapała, w każdym razie byłam obolała i kaszląca, i kichająca, cała spuchłam, dosłownie nie poznawałam siebie, kiedy patrzyłam w lustro, chwilami wydawało mi się, że ja to wprost nie jestem ja, tylko jakaś zupełnie obca mi ruina, której dotąd nie widziałam na oczy, kiedy zaczynałam ten list, pomyślałam sobie, że napiszę go nie używając w ogóle kropek, jak do tej pory udaje mi się, zobacz, ale czuję już w sobie przemożne zmęczenie, podobno amerykański pisarz Faulkner pisał też takie długie zdania jak ja, ale boję się, że mu nie dorównam, i wiesz, Paulino, chyba niedługo postawię kropkę, bo bardzo chciałabym opisać Ci swoje przeżycie, które miałam w czasie ostatniego lutowego targu, na który mama posłała mnie w celu, żebym zakupiła świeże flądry, bo dowiedziała się, że właśnie tego dnia świeże flądry miały być u Pani Stragan Rybny, tutaj chyba już koniecznie powinna być kropka, ale ciągle jeszcze jej nie postawię, zobaczymy, jak długo uda mi się pisać w ten sposób, ale wiesz, czuję w gardle ogromną kluchę, która mi rośnie i rośnie, myślę, że to jest potrzeba postawienia w końcu kropki, no nic, połknęłam kluchę i spróbuję opisywać Ci dalej to, co przydarzyło mi się na targu, bo dzień był brzydki jak nieszczęście, padał deszcz, a ja pomyliłam się i zamiast parasolki od deszczu wzięłam parasolkę od słońca, której używa w lecie moja babcia, jak siedzi na balkonie od strony ulicy, bo na balkonie od strony ulicy jest silna operacja słoneczna, która szkoda mojej babci, szczególnie na głowę, i widzisz tutaj już chyba nie wybrnę bez kropki, bo jak mam bez kropki przejść od głowy mojej babci do świeżych fląder, których spodziewała się w dniu targowym Pani Stragan Rybny, ale popatrz, może jakoś to zrobię, zważywszy, że już jestem przy straganie, więc tylko muszę Ci napisać, że świeżych fląder nie przywieźli i musiałam czekać, a zatem usiadłam na murku, podkładając pod pupę folię, mama dała mi ją do owinięcia fląder, żeby koszyk wiklinowy, w którymi miałam je włożyć, nie przesiąkł zapachem, z małej parasolki od słońca deszcz lał mi się prosto na plecy i na ramiona, a nawet na głowę, bo parasolki od słońca nie są impregnowane, niestety, nagle obok mnie, Paulina, przepraszam Cię, ale muszę zaznaczyć, że słowo «niestety» odnosi się do parasolek, a nie do tej dziewczyny, która nagle obok mnie usiadła też podkładając sobie pod pupę folię, ale lepszą niż moja, bo to była torba zagraniczna z napisem «Merry Christmas» i z bardzo ładnym rysunkiem, na którym śliczne koteczki, rude z białymi brzuszkami, tańczą wokół zielonej choinki ozdobionej złotymi łańcuchami, bombkami czerwonymi, fioletowymi i żółtymi, a pod choinką leżą paczuszki z prezentami, tak ładnie zapakowanymi, że wprost chce się człowiekowi wiedzieć, co jest w środku, ale nie ma przecież żadnej możliwości dowiedzenia się, zwłaszcza że usiadła na nich ta dziewczyna, o której mogę Ci powiedzieć, że wydała mi się nieludzko piękna, ale kiedy pomyślałam o niej właśnie w ten sposób, uświadomiłam sobie, że do tej pory nieludzko piękna wydawała mi się tylko Tamara, no i właśnie jak tak pomyślałam, to zobaczyłam, że dziewczyna, która siedzi obok mnie na «Merry Christmas», jest bardzo do Tamary podoba, znowu mam kluchę w gardle, tak mi jest potrzebna ta kropka, że chyba ją postawię: KROPKA.
Ufff, ciężkie jest życie bez kropek!"
-> Faulkner w odległych planach, a na razie mogę się tylko uśmiechnąć ;)

"Zauważyła, to jest ładny zwrot, prawda? Muszę go zapamiętać."
-> Bo ja wiem? Czasownik jak czasownik, stosuję na co dzień.

"W najmniej oczekiwanych okolicznościach przytrafiają się najmniej oczekiwane rzeczy."
-> Niekiedy tak...

"- Proszę pana, czy w tym mieście mieszkają sami dobrzy ludzie?
- A czy w pani życiu dobrych ludzi było mało?
- Mało.
- Tak sądziłem.
- Za to teraz spotykam ich co krok. Czasami myślę, że to wszystko tylko mi się śni."
-> Mhm, a jakich ludzi ja spotykam?

"Tęsknota za Eweliną jest bolesną częścią mnie samego, ale może to moja część najlepsza, więc dobrze, że nie wygasa.
Byłoby nieprawdą, gdybym Ci napisał, że pamiętam każdą godzinę, którą z Nią spędziłem, żałuję, ale nie. Czasami usiłuję przypomnieć sobie dzień po dniu z tego naszego najlepszego okresu (...). Nic z tego, wracają tylko chwile. I to najczęściej nieruchome jak zdjęcia. Tęsknota za nimi jest jak krzyk. (...) I wytłumacz mi teraz, dlaczego można powtórzyć zapamiętaną melodię, a nie można zapamiętanego śmiechu?"
-> Tęsknota za zatartymi historiami.

"Był pierwszym człowiekiem od lat, przy którym płakałam."
-> Pragnę zapłakać, w nieokreślonej przyszłości.

"Jakim człowiekiem była zastanawiałam się, chyba dla każdego innym. Czy to jest reguła? Czy każdy jest taki? A może ona zawsze jest taka sama, tylko to jak się ją widzi, zależy od patrzącego?"
-> Znów, zastanawiam się.

"(...) często łatwiej jest coś napisać niż powiedzieć."
-> Dawniej tak uważałam.

"Pojadę do niej z taką miną, jakby cały świat leżał u moich stóp!"
-> Nie leży.

Falbanki (Siesicka Krystyna)
Woalki (Siesicka Krystyna)
Wachlarze (Siesicka Krystyna)

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 30
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: