Dodany: 2020-03-23 01:07|Autor: misiak297

Wymarzony dom, żywe duchy, zwłoki w kufrze…


Zbiorek „Dopóki starczy światła” to chyba jedna z najmniej cenionych pozycji w przebogatym dorobku Agathy Christie. Prawdą jest, że pióro Królowej Kryminałów lepiej sprawdzało się w dłuższych formach. Ja sam – choć pokochałem Agathę Christie od pierwszej przeczytanej książki jej autorstwa – jako nastolatek nie doceniłem „Dopóki starczy światła”. Ot, takie kuriozum. Teraz jednak, gdy wracam do tych kiedyś niedocenionych książek, ze zdumieniem odkrywam inne literackie odsłony jednej z moich ukochanych pisarek. Tak jest również w przypadku tego tomu.

Na „Dopóki starczy światła” składa się dziewięć opowiadań, opatrzonych ciekawymi komentarzami brytyjskiego wydawcy. Tylko dwa z nich są stricte kryminalne. To „Bożonarodzeniowa przygoda” i „Tajemnica bagdadzkiego kufra” (oba te teksty Agatha Christie później rozwinęła i nieznacznie przerobiła, opatrując je innymi tytułami). Są to dwa śledztwa Poirota. Pierwsze rozgrywa się w trakcie świąt i jest związane z pewnym rubinem. Z kolei tytułowy bagdadzki kufer kryje makabryczną zawartość – zwłoki. Z dwóch kryminalnych opowiadań to właśnie „Tajemnica bagdadzkiego kufra” wydaje się lepsza – ma ciekawą, przewrotną intrygę, odrobinę humoru (Poirot mówi do przesłuchiwanej pięknej wdowy: „Kobiety często muszą uciekać się do kłamstwa. To dobra broń. Ale z trzeba osobami, madame, kobieta powinna być szczera: ze swoim spowiednikiem, ze swoim fryzjerem i ze swoim prywatnym detektywem”[1]), a wreszcie – zaskakujące rozwiązanie. W „Bożonarodzeniowej przygodzie” jest zbyt tłoczno, postaci pozostają tylko imionami, wszystko dzieje się zbyt pospiesznie, a cała sprawa jest w gruncie rzeczy nieciekawa.

Jest tu jeszcze jedno opowiadanie z morderstwem w tle – napisane na zamówienie dla celów turystycznych (jako swoista gra miejska) „Złoto Manksów”, w którym dwoje kuzynów, posiłkując się enigmatycznymi wskazówkami, poszukuje skarbu zmarłego ekscentrycznego wujka. Dziś to przygodowe w gruncie rzeczy opowiadanie – pełne luk – zupełnie nie sprawdza się w lekturze, trudno się w nie zaangażować, choć i w nim autorka zastosowała pewien zaskakujący zwrot akcji.

To chyba zaskoczyło mnie najbardziej przy tej lekturze po dwudziestu bodaj latach. Choć Christie jest słusznie określana Królową Kryminałów, w „Dopóki starczy światła” najciekawsze teksty nie mają w sobie nic kryminalnego. Te niekryminalne opowiadania pokazują, że Christie lubiła eksperymentować, sprawdzać własne możliwości.

Z tych miniaturek być może najmniej udany jest „Samotny bożek”. Oto dwoje zagubionych życiowo ludzi spotyka się w jednej z sal British Museum. On jest zafascynowany, ona stara się trzymać dystans. Między nimi zawiązuje się silna emocjonalna relacja. To opowiadanie ma w sobie za dużo z taniego romansidła (zresztą sama Christie go nie lubiła), ale sam motyw tytułowego bożka – podobnie samotnego i wyobcowanego wśród bardziej przebojowych - został ciekawie wykorzystany.

Z kolei w miniaturce „Aktorka” toczy się pomysłowa gra między szantażystą, a jego ofiarą – gwiazdą estrady. Olga Stormer ma przed sobą wielką przyszłość – ale to jej przeszłość skrywa mroczną tajemnicę. Jeśli dawny uczynek wyszedłby na jaw, Olga Stormer (tak naprawdę Nancy Taylor) byłaby skończona. Czy zdoła pokonać człowieka, który chce ją pogrążyć?

Otwierające tom opowiadanie „Dom ze snu” trudno byłoby przypisać Christie – to ten styl, ale nie ta tematyka, nie te rozwiązania fabularne. Dlatego jest takie ciekawe. John Segrave regularnie śni o niezwykłym domu. Czuje, że to miejsce jest mu przeznaczone. Ale jak się tam dostać? Czym jest ten dom? I jaką rolę w życiu Johna ma do odegrania piękna, tajemnicza Allegra Kerr? Opowiadanie jest niepokojące, mroczne, naznaczone fatalizmem.

Podobnie niejednoznaczne jest opowiadanie tytułowe. Deirdre Crozier wraz z drugim mężem udaje się do Rodezji – tam, gdzie miał ją zabrać pierwszy mąż, ukochany, poległy na wojnie Tim Nugent. Na miejscu doznaje osobliwego lęku. Niebawem spotka kogoś, kogo nigdy już miała nie spotkać. Choć fabuła obraca się poniekąd wokół miłości, nie mamy do czynienia z romansem – raczej z mroczną prozą psychologiczną.

Zresztą sporo w „Dopóki starczy światła” miłosnych wielokątów. Na przykład w opowiadaniu „Otoczony ścianą”. To historia wybitnego malarza Alana Everarda prowadzącego dobre, choć nie do końca satysfakcjonujące życie u boku pięknej żony Isobel Loring (to być może jedna z najciekawszych kobiecych postaci, jaką stworzyła Christie). Alan nie do końca zdaje sobie sprawę, że tkwi w klatce – nie wie też, że jego małżeńskie życie naznaczone jest bolesną tajemnicą. Kolejny trójkąt pojawia się w „Na krawędzi”. Klara Halliwell przyjaźniła się z Geraldem Lee, liczyła na to, że kiedyś staną się więcej niż przyjaciółmi. Tymczasem on poślubił śliczną Vivien Lee, a Klara z oddali mogła się przyglądać szczęściu, które przecież jej się należało. A jednak nadchodzi czas, w którym pogardzana Klara będzie mogła wyrównać rachunki. Tylko jaka okaże się cena? „Na krawędzi” – być może najlepsze opowiadanie w tym zbiorze - to wstrząsające studium popadania w obłęd.

Wydawca w przedmowie przekonuje, że składające się na ten tom opowieści są „prawdziwą ucztą dla koneserów”[2]. Cóż, nie wszystkie teksty się bronią, ale za to te lepsze, te oryginalne, te niespodziewane – zdumiewają, co jest dobrą rekompensatą za ewentualne rozczarowania. Cieszę się, że odkryłem „Dopóki starczy światła” na nowo. Czy to rzeczywiście uczta? Tak. Degustacja, która momentami zaskoczy naprawdę nietuzinkowymi smakami. Dla fanów Agathy Christie może być to świetna przygoda!

[1] Agatha Christie, „Tajemnica bagdadzkiego kufra”, [w:] Agatha Christie, „Dopóki starczy światła”, tłum. Mira Michałowska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 1999, s. 129.
[2] Tony Medawar, „Przedmowa”, [w:], Agatha Christie, dz. cyt., s. 6.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 91
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: