Dodany: 2020-03-01 21:38|Autor: misiak297

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Tragedia w trzech aktach
Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)

4 osoby polecają ten tekst.

Kto zabił pastora?


Sir Charles Cartwright, wybitny i powszechnie ceniony aktor od jakiegoś czasu mieszkający na prowincji, organizuje przyjęcie w swoim nowoczesnym bungalowie o wdzięcznej nazwie Krucze Gniazdo. Zaprasza istną śmietankę towarzyską – wśród gości znajdują się m.in. koleżanka-aktorka, bystra pisarka, krawcowa ubierająca bogaczki, pan Satterthwaite (znany z innych powieści Christie – dziś nazwalibyśmy go celebrytą), lekarz-specjalista oraz Herkules Poirot. Przychodzą również sąsiedzi – m.in. pastor Stephen Babbington z żoną czy lady Mary Lytton Gore, zubożała arystokratka, z powabną córką Hermione (dla przyjaciół Egg – czyli Jajko). Cóż, przyjęcie szybko się kończy. Wielebny Babbington umiera po skosztowaniu koktajlu. Cóż za tragedia!

A potem w dosyć zbliżonych okolicznościach ginie lekarz obecny na tamtym feralnym przyjęciu. Tu nie ma wątpliwości – został otruty nikotyną. Ale co ze śmiercią pastora? Niemal nikt jednak nie wierzy, że to mogłoby być morderstwo („Sama myśl jest straszna, ta okropna myśl, że Stephen nie umarł śmiercią naturalną. Wydaje się to niemożliwe, to zupełnie absurdalne”[1], powie pani pastorowa, a ktoś inny doda: „Nikt nie morduje pastorów”[2]). Rozwiązania zagadki podejmuje się kilkoro uczestników tamtego spotkania – sir Charles, panna Egg i pan Satterthwaite. Pomaga im Hercules Poirot – tym razem z drugiego planu – mimo wszystko sukces będzie należał do niego.

Intryga w „Tragedii w trzech aktach” jest naprawdę misterna i pomysłowa. Christie jak zwykle świetnie myli tropy, sprawnie żongluje motywami przypisanymi do powieści kryminalnych. Nie zabrakło też cierpkiego przedstawienia socjety – jej przedstawiciele mają swoje grzeszki, które wyjdą na jaw w toku śledztwa. Pewnym mankamentem tej powieści jest tłok panujący na tej scenie. Większość postaci właściwie nie zdąży naprawdę zaistnieć. Świetna jest kreacje sir Charlesa – aktora, który ze swego życia uczynił wieczną scenę - Hermione Lytton Gore, niby dorosłej, ale właściwie uroczo trzpiotowatej, czy Muriel Willis, bystrej pisarki. Reszta trochę znika w tle. Niemniej jako kryminał „Tragedia w trzech aktach” naprawdę się sprawdza – i to po osiemdziesięciu pięciu latach od premiery!

Na marginesie – szkoda, że polski czytelnik ma dostęp tylko do wydania brytyjskiego. W tym amerykańskim zmieniono motyw na dużo ciekawszy. Marzę o tym, aby wydano i amerykańską „Tragedię w trzech aktach” – choćby dla kolekcjonerów!

[1] Agatha Christie, „Tragedia w trzech aktach”, tłum. Anna Mencwel, Wydawnictwo Dolnośląskie, 1992, s. 127.
[2] Tamże, s. 173.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 359
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: