Dodany: 2020-02-25 15:02|Autor: PolecaneOpiekun BiblioNETki

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Grecja: Gorzkie pomarańcze
Sturis Dionisios

Ścieżkami Grecji


Recenzentka: porcelanka

„...rosnące przy drogach, na pozór niewinne cytryny i pomarańcze, które najpierw – mimo iż z lekka przykurzone – kuszą zwodniczą intensywnością koloru, a gdy wbić w nie zęby, natychmiast napełniają usta goryczą, paraliżującą ślinianki, wielce nieprzyjemną trucizną”[1].

Grecja jest dla Dionisiosa Sturisa drugą ojczyzną – chociaż wychował się w Polsce i dopiero w dorosłym życiu nauczył się mówić po grecku, to tam się urodził, a jego ojciec jest Grekiem. „Grecja. Gorzkie pomarańcze” to subiektywny i emocjonalny zapis z podróży i rozmów z tubylcami, przeplatanych historią rodziny Sturisów i osobistymi wspomnieniami autora.

Sturis porusza tematy aktualnie dyskutowane w Grecji takie jak: kryzys, fala imigracji, polityka, protesty i manifestacje. Pisze także o historii Greków w ostatnich dwóch wiekach – o walkach o niepodległość, II wojnie światowej, wojnie domowej i przewrotach. W tle pozostaje jego opowieść o rodzinnej tułaczce, osiedleniu w Polsce i późniejszym powrocie do Grecji, z której jego matka Polka musiała uciekać z dziećmi przed stosującym przemoc mężem.

Przesiedlenia, migracje, ucieczki i wędrówki w poszukiwaniu lepszego życia to przewodni motyw „Gorzkich pomarańczy”. Sturis odwiedza cmentarze, gdzie spoczynek znajdują imigranci z Afryki i Azji, którzy nielegalne przekroczenie granicy przypłacili życiem. Rozmawia z lokalną policją i przedstawicielami muzułmańskiej społeczności. „Oni przecież nie podróżują z walizkami na kółkach – przemytnicy, każdy to wie, to wrogowie wszelkiego bagażu. (…) ubrać się na cebulę. Jeden sweter na drugi, bieliznę owinąć wokół głowy. Że grubo ubrani łatwiej pójdą pod wodę? Większość z nich i tak przecież nie umie pływać”[2]. Sturis przedstawia także społeczne reakcje na imigrantów, populistyczne hasła polityków, którzy organizują akcje takie, jak te zachęcające do oddawania krwi tylko dla „prawdziwych Greków” czy wprost nawołujące do przemocy.

Najciekawsze w „Gorzkich pomarańczach” są rozmowy z Grekami – z wyspiarzami z Ikarii uchodzącymi za długowiecznych, z mieszkańcami wiosek, protestującymi imigrantami i działaczami społecznymi. Niemniej interesujące pozostają relacje greckiej rodziny Sturisa o życiu w Polsce w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Najmniej udane są za to rozdziały o polityce i historii politycznej Grecji – przeciętny czytelnik niezorientowany w greckiej scenie politycznej nie ma szans zbyt wiele z nich wynieść. Mocno akcentuje się w nich subiektywne spojrzenie autora – o ile emocjonalne i niejednokrotnie jednostronne podejście do niektórych tematów społecznych czy wspomnień rodzinnych jest zrozumiałe, o tyle w pewnych kwestiach nie sposób nie wymagać od dobrego reportera obiektywizmu i neutralności.

Spojrzenie Sturisa na Grecję i jej bolączki jest bardzo uczuciowe i nieobiektywne. „Napisałem »Gorzkie pomarańcze« na złość kolegom z telewizji. Przeciwko wyobrażeniu, w jakie zaklęto kryzysową Grecję. Przeciwko krzywdzącym uproszczeniem. Przeciwko Schadenfreude, jaka biła z rozmów o Grecji. I z kilku innych jeszcze powodów”[3]. Wobec takiej deklaracji trudno nie oczekiwać rzetelnego i dociekliwego reportażu, który będzie starał się ukazać źródła kryzysu i przedstawić tę skomplikowaną sieć powiązań i złożoność problemu. Czytelnik otrzymuje jednak zapis populistycznych haseł i demagogicznych poglądów, głoszonych nie tylko przez polityków, ale także przez komentatorów i działaczy społecznych.

„Gorzkie pomarańcze” zostały napisane przystępnym językiem, w pewnych partiach tekstu potocznym (niestroniącym od wulgaryzmów, które - używane w reportażu nie jako cytaty, ale zapisy odczuć autora - mogą urażać), przechodzącym w znacznie bardziej fachowy w rozdziałach poświęconych polityce i historii. Styl bywa nieco chaotyczny, a niektórym rozdziałom nie zaszkodziłoby uporządkowanie oraz dobra korekta i redakcja tekstu (jak choćby tutaj: „W 1917 roku Mineyko przechodzi na emeryturę. Ma sześćdziesiąt siedem lat. (…) W maju 1925 roku Mineyko planuje powrót na stałe do Polski. (…) 25 grudnia przychodzi kolejny atak serca. Dwa dni później umiera w wieku osiemdziesięciu pięciu lat”[4]).

„Gorzkie pomarańcze” to bardzo emocjonalna i niejednokrotnie osobista opowieść o Grecji – i jeśli tylko potraktować ją jako zapis rodzinnych wspomnień i obserwacji z podróży, a nie reportaż – wywiera niezapomniane wrażenie. Przedstawia Grecję, jaką trudno poznać turystom, taką, która wymyka się prostym ocenom i ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko piękne plaże, widoki i starożytne ruiny.


[1] Dionisios Sturis, „Grecja: Gorzkie pomarańcze”, Wydawnictwo Poznańskie, 2019, str. 50.
[2] Tamże, str. 56.
[3] Tamże, str. 310.
[4] Tamże, str. 170-171.

Autor: Dionisios Sturis
Tytuł: „Grecja: Gorzkie pomarańcze”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie, 2019
Liczba stron: 320

Ocena recenzenta: 4/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 210
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: