Dodany: 2019-10-08 22:37|Autor: Marioosh

Perełka


Kuter z miejscowości niedaleko Vigaty zostaje ostrzelany serią z karabinu maszynowego przez tunezyjską łódź patrolową; w ostrzale ginie tunezyjski rybak. Wkrótce w windzie w bloku zostaje znaleziony handlowiec Aurelio Lapecora z nożem w plecach; wdowa uważa, że zabiła go kochanka, Tunezyjka Karima, więc Montalbano rozpoczyna śledztwo od poszukiwania kobiety. Komisarz odkrywa, że Karima, która pracowała w biurze Lapecory jako sprzątaczka, gdzieś uciekła ze swoim pięcioletnim synem François; z kolei emerytowana, sparaliżowana nauczycielka opowiada Montalbanowi, że pod nieobecność Lapecory Karimę odwiedzał tajemniczy człowiek przyjeżdżający srebrnym bmw. Komisarz chce się dowiedzieć, do kogo należy samochód, a ta wiedza niespodziewanie prowadzi go do tajnej operacji służb specjalnych.

Po przyzwoitym „Kształcie wody”, dobrym „Psie z terakoty” przyszła pora na świetnego „Złodzieja kanapek” – i nie chodzi tu tylko o intrygę, ale też o jej otoczkę. Tytułowy złodziej, czyli pięcioletni syn Karimy, wyzwala w komisarzu, a przede wszystkim w jego wiecznej narzeczonej Livii coś, czego chyba sami się nie spodziewali albo bali się o tym otwarcie powiedzieć – myśl o rodzicielstwie. Oboje spotykają się od sześciu lat i Livia wręcz zmusza Montalbana do jasnej deklaracji – jeśli wkrótce nie zostaną małżeństwem, to na dziecko będzie za późno; uważa też, że powinni adoptować osieroconego François. Komisarz chyba chce tej adopcji, ale jest świadomy swojej niedojrzałości – jej symbolem jest strach przed odwiedzeniem umierającego ojca. W świetnej, zawierającej zaledwie kilka wypowiedzi scenie profesor łowiący z komisarzem ryby pyta go, kiedy postanowi dorosnąć – to pytanie jest w pewnym sensie konsekwencją śledztwa prowadzonego w „Psie z terakoty”, gdzie Montalbano uciekł od rzeczywistości poprzez skupienie się na innej sprawie, której rozwiązanie nic nie przyniosło. Dzięki tym dylematom komisarz staje się czytelnikowi bliski; dodatkowo widzimy, że pod maską cynika kryje się wrażliwy mężczyzna, nie wstydzący się zaszklonych oczu i tęskniący za matką, która zmarła w jego wczesnym dzieciństwie. Książka jest po prostu świetna, kiedy trzeba, śmieszy, kiedy trzeba, przeraża, a kiedy trzeba, wzrusza – sama, swoją drogą, ciekawa i wiarygodna kryminalna intryga miejscami schodzi na dalszy plan, ale nie umniejsza to faktu, że naprawdę warto po tę powieść sięgnąć.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 91
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: