Dodany: 2019-10-07 19:48|Autor: Agnieszka Maciejewska

Nie odradzam, ale też nie polecam


Zapach pierników, kolędy delikatnie sączące się z głośników, krzątanina przedświąteczna, a do tego….trup. To wszystko znajdziemy w powieści „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” Magdaleny Knedler.

Olga Mierzwińska, amatorka nordic walkingu, spędza bożonarodzeniowe święta w pensjonacie Mścigniew. Pewnego dnia znajduje w wannie zwłoki topielca. Policja twierdzi, że to tylko wypadek, tymczasem Olga podczas spaceru napotyka kolejne ciało. Sprawą przejmuje podinspektor Grzegorz Romanowski.

Powieść ta nie jest typowym kryminałem, chociaż ma jego cechy. Autorka zgrabnie operuje słowem, do końca trzyma czytelnika w napięciu, czasem celowo wprowadza nas w ślepy zaułek. Mamy wrażenie, jakby trochę wodziła nas za nos. To niewątpliwy atut tej książki. Do jej zalet zaliczyć również trzeba poprawnie wykreowane postaci. Każda z nich jest wyrazista. Czy to jednak wystarczy, bym mogła powiedzieć o tej pozycji, że jest nietuzinkowa i zaciekawiła mnie?

Lubię książki, w których postaci są barwne, mają tzw. pazur, zapadają w pamięć. Tutaj, niestety, czegoś mi zabrakło. Miałam wrażenie, że jestem przytłoczona przez pisarkę informacjami, że za dużo chce mi przekazać. Podczas lektury nie potrafiłam, choć bardzo się starałam, wyłowić tego, co najważniejsze. Całość przypominała mi wielki worek, w do którego ktoś nawrzucał wielu niepotrzebnych treści, a z nich ja-czytelniczka muszę wygrzebać to, co jest tym sednem. Przykro mi bardzo, ale w tym całym bałaganie to zadanie okazało się dla mnie wielkim wyzwaniem. Dobrnęłam do końca, wyłowiłam to, co było mi potrzebne, ale po wszystkim poczułam się zmęczona.

Nie chcę skreślać całkowicie tego tej książki, bo niewątpliwie ma ona w sobie jakiś potencjał, ale według mnie został on słabo wykorzystany. Zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że odprężyłam się czytając „Nie całkiem białe Boże Narodzenie”. Wypocząć również nie wypoczęłam.

Na blogach literackich przeczytałam kilkakrotnie opinię, że to książka humorystyczna, która zapewnia rozrywkę. Hmmm... W takim razie najwyraźniej ten rodzaj humoru do mnie nie przemawia, a rozrywka, którą zaserwowała autorka, jest z tej najniższej półki.




(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 118
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: