Dodany: 2019-09-12 22:09|Autor: Skazana na książki

Padlina roku?


Dziś wpis o książce, nad której przeczytaniem długo się zastanawiałam. Nie mam zbyt dobrego zdania na temat twórczości autorki. W Szwecji jest to królowa gatunku. Królem dla mnie był, jest i będzie Henning Mankell. Z dorobku pisarki przeczytałam jeden tytuł, który, niestety, zawiódł mnie na całej linii, a jego recenzję odnajdziecie gdzieś w czeluściach bloga. Tym razem wcale nie było lepiej, przeżyłam załamanie nerwowe. Piszę o tej książce teraz, gdyż chciałabym oszczędzić Wam męczarni.

Wydawałoby się, że Faye, młoda i atrakcyjna kobieta ma w swoim życiu wszystko-ukochaną córeczkę, kochającego męża, przyjaciół, pracę. Mimo to nie czuje się szczęśliwa. Ma wrażenie, jakby ktoś zamknął ją w złotej klatce, zniewolił, odebrał prawo decydowania o samej sobie. Kobieta czuje się, jakby była kochanką bądź wynajętą prostytutką, która miała jedynie "służyć" Jackowi. Para coraz bardziej oddala się od siebie. Dodatkowo kobietę prześladują mroczne koszmary z Fjallbacki, które nie dają o sobie zapomnieć, Pewnego dnia, kiedy małżeństwo wraca z rejsu łodzią, kobieta dostrzega kałużę krwi. To wydarzenie stanowi początek zmian, które na zawsze odcisną piętno na jej życiu. Czy Jack zabił własną córkę? Co takiego ukrywa? Jedno jest pewne: życie Faye już nigdy nie będzie takie, jak dawniej.

Tak wygląda fabuła powieści. Nie pasuje mi nadal styl pisania autorki. Nie ma tego poczucia grozy, nie miałam jak nawet śledzić losów bohaterów. Czułam, że stoję z boku. Dodatkowo prolog, w którym podsunięto mi prawdopodobnego mordercę dziewczynki, od razu mnie zbulwersował. Pokażcie mi pisarza, który tak robi. Całe napięcie umarło.

Zupełnie nie podobała mi się postać Faye. Ja rozumiem, że jest to kobieta nieszczęśliwa, ale czy jedynym sposobem na ucieczkę od problemów jest rozmowa o innych mężczyznach i włóczenie się po okolicy? Nie sądzę.

Niestety kolejnym minusem tej książki jest przestój. Nie potrafiłam wciągnąć się w fabułę, gdyż co kawałek występowały sceny erotyczne lub z takowymi podtekstami. Moi Drodzy, albo piszemy sensu stricte kryminał i jest akcja, śledztwo, trup, albo bawimy się w łzawy romans. Nie mieszajmy tego, bo wyjdzie z tego niestrawny gniot, jak w tym przypadku. Spalony tytuł, niestety.

Po dłuższym namyśle stwierdzam, że nie polecam Wam tego tytułu. Autorka chyba pomyliła gatunki. Druga szansa ode mnie, którą również zmarnowała. Chyba już nie będę do niej wracać. Zawiodłam się bardzo, ta pisarka gaśnie w moich oczach. Nie wiem, czym tutaj się inni zachwycają. W kryminałach na takie wątki miejsca nie ma. Wynudziłam się jak mops. Nie polecam.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 394
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: