Dodany: 2019-08-29 11:36|Autor: PolecaneOpiekun BiblioNETki

Prawdziwi wrogowie nigdy nie odpuszczają, a prawdziwi przyjaciele są niezastąpieni w biedzie


Recenzent: Dorota Tukaj

W przypadku cykli powieściowych z akcją osadzoną w dowolnym przedziale czasowym w przeszłości przychodzi taki moment, gdy zostaje zerwana ostatnia kartka z kalendarza. Bo, na przykład, bohaterowie są już w takim wieku, że nie są w stanie sprostać stawianym przed nimi zadaniom, albo przestaje istnieć czy też diametralnie się zmienia coś, co ich łączyło: instytucja, organizacja, konfiguracja geograficzno-polityczna czy historyczno-polityczna. O ile cykl nie jest sagą rodzinną, którą można rozciągać w nieskończoność, w przód i w tył, bo wszak każda postać musi mieć i przodków, i potomnych, autor ma trzy wyjścia: tworzyć prequele, które też muszą się zmieścić w określonym przedziale czasowym, albo „zagęścić” dotychczas opowiedzianą historię czymś, co mogło się wydarzyć w międzyczasie, albo wreszcie wymyślić coś nowego. Milicyjna saga Ryszarda Ćwirleja musiała się skończyć w chwili, gdy przestała istnieć Milicja Obywatelska, ale przynajmniej niektórzy jej bohaterowie mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości i dać początek nowej opowieści.

Już wiemy, że tak się stało i wiemy, które ze znanych nam postaci pozostały stróżami prawa i porządku, choć pod zmienionym szyldem; wiemy też o napływie do poznańskiej dochodzeniówki nowej kadry w osobie młodej policjantki z Dusznik, Anety Nowak, która tak obiecująco zademonstrowała swoje możliwości w „Jedynym wyjściu”. W „Ostrej jeździe” znów będzie gnała swoim motocyklem po pierwszym planie, udowadniając, że zasługuje na uznanie przełożonych, którzy też zresztą nie będą spoczywali na laurach, tylko czynnie zaangażują się we wszystko, co się wydarzy.

A wydarzy się dużo. Tajemnicze zabójstwo jednego żołnierza i postrzelenie drugiego na terenie jednostki wojskowej, z której w dodatku w zagadkowy sposób znikła pewna ilość materiałów wybuchowych. Zwłoki kobiety znalezione przez grzybiarza w bajorku pod Wronkami. Kradzież karetki pogotowia, której kierowca, tylko przez chwilę zajęty niezbyt legalnym procederem, zostawił kluczyki w stacyjce. Zszokowana i pokiereszowana Ukrainka, która twierdzi, że wyrwała się z rąk wyjątkowo bezwzględnych bandytów. I jeszcze w dodatku – akurat teraz! – ten artykuł w prasie, szkalujący Freda Marcinkowskiego jako dawnego esbeckiego donosiciela…

Mimo, że znana nam policyjna ekipa będzie musiała nie tylko prowadzić żmudne dochodzenie w sprawie zabójstw, ale też spróbować zniweczyć knowania zagadkowego oszczercy i równie tajemniczego zamachowca – co na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe – jakoś sobie z tym wszystkim poradzi, bo przecież od czego są starzy przyjaciele (którzy, choć dawno już odznak nie mają, to wszakże o pracy śledczej nie zapomnieli)? Przydadzą się i niezupełnie praworządne metody Mirka, i „szemrane” kontakty dobiegającego osiemdziesiątki, ale wciąż jeszcze mającego głowę na karku Teosia, i wysokie stanowisko jeszcze innego dawnego kolegi…

Dotychczasowa strategia rozpisywania akcji na epizody z podaniem miejscem i czasu sprawdziła się i tutaj, choć, prawdę powiedziawszy, intryga jest tak wciągająca, że można zupełnie nie zwrócić uwagi na to, co się o której godzinie dzieje. Tym bardziej, że autorowi udało się zupełnie wyeliminować dłużyzny wynikające z potrzeby naświetlenia wcześniejszych kolei losu bohaterów; dłuższe streszczenia zastąpił bowiem krótkimi wzmiankami z odsyłaczami do poprzednich tomów cyklu, dostarczając w ten sposób pożytecznych wskazówek czytelnikowi dopiero zaczynającemu znajomość z poznańską dochodzeniówką, a nie zanudzając starego fana serii, który pewne fakty zna już na pamięć.

Jednym z bezsprzecznych plusów całego cyklu jest mocne osadzenie go w realiach społeczno-politycznych, odbijających się w zwierciadle momentami aż za bardzo krzywym, ale też dlatego szczególnie zwracającym uwagę czytelnika na to, co w danym punkcie naszej historii najwstydliwsze, najgłupsze, najbardziej haniebne. Peerelowska część poznańskich opowieści uwydatnia mizerię gospodarczą kraju, powszechne pijaństwo, cwaniactwo i złodziejstwo oraz wszechwładzę esbecji – ta nowa zaś też ma co nieco do pokazania, choćby seksizm pokutujący w wielu instytucjach, rozpaczliwą kondycję popularnej prasy, potęgę medialnego kłamstwa, obłudę polityków, ciemne powiązania wpływowych osób, korupcję i karierowiczostwo w policji, luki prawne umożliwiające funkcjonowanie rozmaitych organizacji o charakterze jawnie przestępczym, czy to zza wschodniej granicy, czy i rdzennie krajowych… Chwilami jest to naprawdę „ostra jazda” - a za tę ostrość spojrzenia i oceny należy się autorowi dodatkowy plus.

I aż szkoda, kiedy się pomyśli, że wszystko, co udane, musi mieć swój koniec. A może jednak nie tak szybko to nastąpi, bo choć Fred z pewnością będzie się już szykował do emerytury, to Mariuszowi jeszcze z dziesięć lat pracy zostało, a Aneta szykuje się na godną następczynię ich obu? Szczerze mówiąc, trzymam kciuki za tę opcję i następny tom biorę w ciemno!


Autor: Ryszard Ćwirlej
Tytuł: "Ostra jazda"
Wydawnictwo: Muza SA, 2019
Liczba stron: 512

Ocena recenzenta: 5/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 186
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: