Dodany: 2019-05-30 13:18|Autor: Kaya7

Książki i okolice> Książki w ogóle

3 osoby polecają ten tekst.

Książkowe wspomnienia z maja 2019


Zapraszam ;)
Wyświetleń: 3070
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 88
Użytkownik: Monika.W 2019-05-31 07:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Bardzo dobry ilościowo maj. Jakościowo - taki sobie. Ale nie ma, co narzekać.

30. Śledztwo od kuchni czyli Klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem) (Morawiecka Karolina), ocena: 4,5
Pół oceny wyżej za regionalizmy - Pieskowa Skała, Wielmoża, Sułoszowa, Skała i okolice i za ładne opisy potraw. Połączenie współczesnej Panny Marple (prowincja, samotna kobieta) z pastiszem i satyrą na wszystko. I trochę tej satyry za dużo - przerysowanie postaci bawi przez 50 stron, potem zaczyna męczyć. Gubi się w nim kryminalna intryga. Niemniej jednak - warto przeczytać. No i "Lalka" jest kluczem do rozwiązania zagadki.

31. Sycylia: Travelbook (Fundowicz Agnieszka, Masternak Agnieszka), ocena: 4,5
Porządny przewodnik po Sycylii. Sporo historii.

32. Sycylia: Między niebem a morzem (Cichocka Ewa), ocena: 5
Niby-przewodnik po Sycylii - tropem Szymanowskiego, Iwaszkiewicza i innych. I w tym aspekcie - świetny.
Podniosłam ocenę za pomysł i chęci. Bo warsztatowo trochę brakuje.

33. Prometeusz skowany (Ajschylos (Aischylos, Aeschylus)), ocena: 4,5
Obejrzałam po włosku w antycznym teatrze rzymskim. Chciałam sprawdzić, ile zrozumiałam, a ile mi umknęło. Niewiele umknęło. Emocje na scenie były ogromne. A to sztuka oparta na emocjach. Sprzeciw przeciw tyranii. Tyranii Zeusa, ale odbierać można metaforycznie.

34. Muzy Młodej Polski: Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich (Śliwińska Monika), ocena: 4,5
Biografia rzemieślnicza - porządna, ale nie zachwyca. Nie ma emocji, bardzo mało samych sióstr. Dużo źródeł, ale gdzie ich osobowości? Więcej dowiedziałam się o Boy'u niż o Zofii Boy'owej. O Elizie nie wiem nic, właściwie jej choroba opisana przez jakieś sanatorium. Maryna niknie, gdy wyjeżdża do Lwowa. Pozostał niedosyt.

35. Roztopy (Pasierski Jędrzej), ocena: 5
Kryminał wydany przez Czarne - to musiało się udać. I udało się. Mamy Beskid Niski, Gorlice, Łemków, jak przystało na Czarne. A do tego wiele tajemnic. I trupa oraz zaginięcie. Tych tajemnic tyle, że zwrot akcji zaskakuje, gdy już nam się wydaje, że wszystko wiemy. Może za dużo osobistego życia pani komisarz, ale przed tym już nie uciekniemy, to już w każdym kryminale będzie. Obiecujący jest Pasierski.

36. Obywatel kultury (Havel Václav), ocena: 3,5
Spodziewałam się esejów. A to w większości teksty krytyczno-literackie. Podobały mi się tylko wspomnieniowe teksty. Reszta napisana takim językiem, który w ogóle do mnie nie trafił. Nawet tekst o Hrabalu był suchy i sztywny.

37. Granica (Nałkowska Zofia (Rygier-Nałkowska Zofia)), ocena: 5,5
Powtórka po prawie 30 latach. Utwierdzam się w tym, że trzeba powtarzać te wszystkie lektury czytane w liceum - bo wtedy człowiek był za młody, aby docenić Nałkowską czy Żeromskiego. Miałam ocenione jako 3 (pewnie to efekt jakiejś traumy szkolnej), podniosłam na 5,5 - podniosłam, bo to jest o prostu świetne: język, typy, opisy, niuansy, tło. Słusznie uznane za jedną z lepszych polskich powieści z XX-lecia.

38. Samotny wizjoner: Joseph Roth we wspomnieniach przyjaciół, esejach krytycznych i artykułach prasowych (< praca zbiorowa / wielu autorów >), ocena: 5
Znaleziona przez przypadek na półce w bibliotece osiedlowej. Praca zbiorowa - wspomnienia i teksty krytyczno-literackie. Wspomnienia są rewelacyjne, pokazują niesamowitego Rotha, a do tego epokę: koniec Monarchii, rzekomy ład po-wersalski i narodziny III Rzeszy. Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę.

39. Daleka Północ (Rogalski Alfred), ocena: 3,5
Jedyna powieść nieprzeciętnie podobno zdolnego Rogalskiego. Niestety kolejna ofiara II wojny, zginął w listopadzie 1944 roku w obozie koncentracyjnym po upadku Powstania Warszawskiego. Ja widzę głównie poetyckość i trochę realizmu magicznego jak u Schultza. A to zupełnie nie moja bajka. Nałkowska się zachwycała.

40. Maigret i sobotni klient (Simenon Georges), ocena: 4,5
Typowy Simenon. Paryż, normalni ludzie, spokojne życie. I tajemnica. Lubię.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 07:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo dobry ilościowo ma... | Monika.W
Nie lubię kryminałów (prócz Agatki), ale kusisz tymi "Roztopami", bo uwielbiam czytać książki dziejące się w miejscach, które znam i kocham! Czy można liczyć na dużo Gorlic i okolic (także górskich) jako miejsca akcji, z takimi konkretnymi opisami i odniesieniami?

Kusisz też Nałkowską, może dorzucę do CSA – czy myślisz, że może przypaść mi do gustu?
Użytkownik: Monika.W 2019-06-04 14:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie lubię kryminałów (pró... | LouriOpiekun BiblioNETki
Gorlic sporo. Beskidu koło Gorlic też. Czy wystarczająco dla Ciebie - nie wiem. Ma nastrój.

Nałkowska przypadnie do gustu każdemu, kto ceni dobry styl, piękny język i zadaje sobie pytania o sens.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-05 14:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Gorlic sporo. Beskidu koł... | Monika.W
No to zapisuję do przeczytania obie :) Jakkolwiek w Beskidzie Niskim nie ma wioski Bukowce, w której dzieje się część akcji...
Użytkownik: Jabłonka 2019-05-31 09:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Maj bardzo dobry czytelniczo :)
Dziwne losy Jane Eyre (Brontë Charlotte (Brontë Karolina; pseud. Bell Currer)) bardzo dobra; czytana chyba z piąty raz i ogromną zagadką jest dla mnie dlaczego dopiero teraz ją oceniłam...
Porwanie Jane E. (Fforde Jasper) bardzo dobra, centrum świata to literatura, wszystko się wokół niej kręci, bardzo ciekawe i nowatorskie pomysły. Polecam, dzięki Rbit :)
Silva rerum (Sabaliauskaitė Kristina) dobra, porządna, ciekawa i poprawna.
Zamek (Zueco Luis) 3+/4- fajna historia, z nowym nieznanym mi otoczeniem i warunkami. Dobrze się czytało ale sporo dłużyzn...
Kwiaty dla Algernona (Keyes Daniel) bardzo dobra, film oglądany kilkakrotnie, pod koniec książki zdałam sobie sprawę, że jednak już ją czytałam. Zupełnie inaczej patrzę na własne zdolności intelektualne po przeczytaniu... Polecam :)
Rudy Dżil i jego pies (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel)) bardzo dobry, lekki i baśniowy Tolkien
Kowal z Podlesia Większego (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel)) świetny
Ale i oni otrzymali po denarze (Marshall Bruce) Rewelacja! Piękny język, czułe pisanie - moje klimaty w temacie, na dobry czas u mnie książka trafiła i ukoiła po całym zewnętrznym zamieszaniu i obrzydzeniu...
Inkub (Urbanowicz Artur) radzę omijać. szkoda czasu, nawet jak się kocha rodzinne strony...
Posynodalna Adhortacja Apostolska "Christus Vivit": Do młodych i całego Ludu Bożego (Franciszek (właśc. Bergoglio Jorge Mario)) świetna, Franciszek w zwykłej najlepszej formie :) polecam :)
Husaria: Duma polskiego oręża (Sikora Radosław) świetna, mnóstwo informacji, zdjęć rekonstrukcyjnych strojów, cytatów z epoki opisujących bitwy, zachowania, zwyczaje i ubiór. Polecam!
Jak ja lubię czytać dobre książki :D
Użytkownik: Akrim 2019-05-31 19:50 napisał(a):
Odpowiedź na: MAJ W cieniu drzewa gran... | nutinka
Zainteresowała mnie "Gospoda pod Bocianem", bo cykl "Pokolenia" tej autorki zauroczył mnie. :)
Użytkownik: Monika.W 2019-06-01 08:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Zainteresowała mnie "Gosp... | Akrim
No i stało się - zapisałam się na Gospodę w kolejce w Biblio osiedlowej. A jak mi się spodoba - to i cykl Pokolenia mają.
Autorka w ogóle nie wygląda tak źle, jak okładki. Oceniałabym jako romansidło. A to chyba więcej jednak.
Użytkownik: jolekp 2019-05-31 18:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Zważywszy, że przez jakieś pół miesiąca właściwie nie byłam w stanie czytać, wyszło chyba nie najgorzej.

* Uśpione morderstwo (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) - 4.5
* Dwóch panów z branży (Czajka Katarzyna (Czajka-Kominiarczuk Katarzyna)) - 4.0
* Będę u Klary (Bąkiewicz Grażyna) - 3.0
* Pocałunek przed śmiercią (Levin Ira) - 4.5, za pożyczankę dziękuję Misiakowi
* Sprawa nieostrożnego kotka (Gardner Erle Stanley) - 5.0, za pożyczankę (i polecenie tego cyklu:)) dziękuję również Misiakowi
* Tatuś Muminka i morze (Jansson Tove) - 5.0
* Dom Augusty (Axelsson Majgull) - 6.0
* Tajemniczy opiekun (Webster Jean (właśc. Webster Alice Jane Chandler)) - 4.5, kolejny raz za pożyczankę dziękuję Misiakowi
Użytkownik: Kaya7 2019-05-31 19:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Zważywszy, że przez jakie... | jolekp
Co się przydarzyło Niedźwiedziowi, że nie mógł czytać?

Jak na pół miesiąca to świetny wynik ;) Napiszesz coś więcej o „Domu Augusty”? To jedna z moich ulubionych książek, dlatego jestem bardzo ciekawa, jakie masz przemyślenia po lekturze.
Użytkownik: jolekp 2019-05-31 20:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Co się przydarzyło Niedźw... | Kaya7
A w sumie nic szczególnego. Mam ostatnio trochę bardziej nerwowy okres - i to się prawdopodobnie jeszcze jakiś czas utrzyma, a jak jestem zestresowana to nie bardzo się mogę skupić na czytaniu. Ale mogę wtedy rzeźbić zwierzątka z origami:D:D

A "Dom Augusty" mi się bardzo podobał, to pierwsza książka Axelsson, która po mnie tak całkiem nie spłynęła (wcześniej czytałam "Lód i woda, woda i lód" - który mi się podobał, ale nie zachwycił, oraz "Kwietniową czarownicę", która mnie dosyć mocno pod tym względem rozczarowała).
Podobał mi się bardzo pomysł połączenia indywidualnych dramatów z dramatem bardziej globalnym, dotyczącym całej społeczności, związanym z upadkiem fabryki papieru (fabryka wydaje się wręcz być jedną z bohaterek), a także różne spojrzenia na macierzyństwo - to chyba zresztą ulubiony temat autorki, porusza go w każdej książce, i to w jaki sposób relacje z matką determinują dalsze życie człowieka, jego wybory, jak można powtarzać te same błędy z pokolenia na pokolenie (to wygląda niemal jak klątwa). I bardzo mi się podobała postać Alicji - to zresztą chyba bohaterka, która przechodzi w książce największą przemianę, i jej relacja z Augustą. Uwielbiam też absolutnie przeuroczą scenę pierwszego spotkania Augusty z Izaakiem. Wychodzi, że wszystko w tej książce uwielbiam, czyli szóstka była zasłużona:)
Użytkownik: Kaya7 2019-06-01 15:02 napisał(a):
Odpowiedź na: A w sumie nic szczególneg... | jolekp
Nigdy nie potrafiłam składać origami - zawsze kończyło się bezsilną furią i darciem kartek ;)

Polecam także w podobnej tematyce "Pępowinę" Axelsson, jedną z moich ulubionych jej powieści oraz "Pianistkę" Jelinek, jeśli dotąd jeszcze na nią nie natrafiłaś. Ta druga jest o tyle ciekawa, że pewne fakty z życia głównej bohaterki wydają się odzwierciedlać elementy z biografii autorki, co każe się zastanowić, ile w tej historii jest prawdy, a ile literackiej fikcji. Obydwie zadowolą nawet bardzo wymagającego czytelnika :)
Użytkownik: jolekp 2019-06-01 15:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Nigdy nie potrafiłam skła... | Kaya7
Ja nie jestem wymagająca:). A Jelinek się szczerze mówiąc trochę boję, bo to nie dość, że Noblistka, to jeszcze autorka raczej eksperymentalna, a ja jakoś nie bardzo lubię eksperymentalną literaturę.
Użytkownik: misiak297 2019-06-01 20:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Zważywszy, że przez jakie... | jolekp
A oto moje majowe przeczytanki:

1 Wszystkie moje siostry (Lennox Judith) - 3 - po opisie spodziewałem się czegoś dużo lepszego. Zapowiadało się nawet dobrze, a potem autorka zaczęła streszczać i zostało przeciętne czytadło.
2 Powrót do Jalny (Roche Mazo de la (właśc. Roche Marie Sophie lub Roche Mazo Louise)) - 4+ - jeden z najlepszych tomów sagi. Sprawnie napisany, pełen kapitalnych scenek, wzruszający. Uwielbiam tych bohaterów.
3 Żądza (Jelinek Elfriede) - 4+ - czytanie Jelinek nie jest łatwe, ale sprawia ogromną satysfakcję. Trudno jej nie podziwiać za tę kaskadę celnych metafor, urzekających obrazów, za ten brutalizm, od którego chciałoby się odwrócić wzrok. Niemniej "Żądza" jest na końcu trochę przegadana, traci impet.
4 George Sand - Fryderyk Chopin: Bieguny miłości (Brunel Pierre) - 3 - od biografii oczekuję znacznie więcej. Ta została napisana zupełnie bez pazura, jak na kolanie.
5 Jak nie zostałem poetą (Twardoch Szczepan) - 4+ - bardzo dobry zbiór felietonów. Twardoch po raz kolejny udowadnia pisarską klasę.
6 Podróż w nieznane (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) - powtórka, zmiana oceny z 4 na 4+. Recenzja tutaj: Królowa Kryminałów i utopia
7 Kaj znów się śmieje (Gagelmann Hartmut) - 4+ - przepiękna książka o opiekunie upośledzonych dzieci, którego tytułowy Kaj wiele nauczył. Ocena byłaby może wyższa, gdyby nie paskudny rasistowski żart. Niby nie mam pretensji, to zawsze obraz czasów, ale niesmak zbyt duży, żeby to się miało nie odbić na ocenie.
8 Współczesna rodzina (Flatland Helga) - 4+ - recenzja będzie w artPAPIERZE
9 Mroczny zakątek (Flynn Gillian) - 3 - nastawiłem się na coś dobrego, a dostałem bardzo przeciętne, przekombinowane thrilleridło. Za każdym razem odgrażam się, że pożegnam się z tym gatunkiem, ale coś znęci - a potem zostaje rozczarowanie.
10 Córka Renny'ego (Roche Mazo de la (właśc. Roche Marie Sophie lub Roche Mazo Louise)) - 4 - moja miłość dla tej sagi jest niezmienna. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie wątek romansowy rodem z harlekinów, do tego zupełnie nie pasujący do bohaterki.
11 Król Lear (Szekspir (Shakespeare William)) - 4+ nadrabianie klasyki. Mroczna, wielopłaszczyznowa sztuka.
Użytkownik: Monika.W 2019-06-02 16:38 napisał(a):
Odpowiedź na: A oto moje majowe przeczy... | misiak297
"Król Lir"
Aż oczy przetarłam ze zdziwienia. Serio??? Pod takim tytułem ten dramat(tragedia) jest w Biblionetce? Nie wierzę. Przecież to jest nazwa własna. A już chyba dawno odeszliśmy od spolszczania nazw własnych. Nie przeczę temu, że kiedyś może w takiej formie to tłumaczono i publikowano. Ale to nie powód, aby pod takim tytułem ten utwór funkcjonował w Biblionetce.
Dla mnie Król Lir - to król tych lir (dopełniacz liczby mnogiej od "lira").
Użytkownik: Agis 2019-06-02 20:03 napisał(a):
Odpowiedź na: A oto moje majowe przeczy... | misiak297
Akurat jestem w połowie "Współczesnej rodziny". Kiedy skończę, chętnie porównam wrażenia, czytając Twoją recenzję.
Użytkownik: misiak297 2019-06-02 20:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Akurat jestem w połowie "... | Agis
Świetnie! Recenzja akurat dziś się ukazała.
Użytkownik: Agis 2019-06-06 10:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Świetnie! Recenzja akurat... | misiak297
Misiaku, przeczytałam Twoją recenzję i -wnioskując dodatkowo po ocenie - mamy bardzo podobne wrażenia po lekturze. Mnie dodatkowo fascynowało obserwowanie życia norweskiej klasy średniej - ich zwyczaje, upodobania, opinie. I znowu mam podobne wrażenia, co po przeczytaniu jeden po drugim polskiego i szwedzkiego kryminału - że albo tamto społeczeństwo jest bardziej dojrzałe albo opisywane w bardziej dojrzały sposób. Ponadto książka w typie takich, jakie lubię najbardziej - gdzie liczą się nie dramatyczne zwroty akcji lecz raczej życie wewnętrzne.
Użytkownik: misiak297 2019-06-06 10:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Misiaku, przeczytałam Two... | Agis
Pod wszystkim mogę się podpisać:)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 07:14 napisał(a):
Odpowiedź na: A oto moje majowe przeczy... | misiak297
Czytam Twoją opinię o George Sand - Fryderyk Chopin: Bieguny miłości (Brunel Pierre) i dochodzę do wniosku, że nie jest łatwo trafić na dobrą książkę o Chopinie w zalewie dychawicznych wypocin i hagiografii – ja miałem podobnego pecha ze świetnie się zapowiadającą Przedpiekle sławy: Rzecz o Chopinie (Witt Piotr).

Może ktoś poleci jakąś rzetelną, wartościową, nieczołobitną biografię Chopina, w której jest też dużo analizy jego muzyki?
Użytkownik: Tiffany_Maxwell 2019-06-04 08:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam Twoją opinię o Geo... | LouriOpiekun BiblioNETki
Najlepsza analiza muzyki Chopina jest w Madame Pylinska i sekret Chopina (Schmitt Éric-Emmanuel)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 08:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Najlepsza analiza muzyki ... | Tiffany_Maxwell
Hm, dzięki, ale to akurat powieść. Możliwe, że istotnie świetnie oddaje nastrój czy przeżycia, towarzyszące słuchaniu muzyki Chopina, ale wolałbym coś ściśle muzykologicznego, takiego jak Mahler (Pociej Bohdan) :)
Użytkownik: misiak297 2019-06-04 10:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam Twoją opinię o Geo... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri, myślę, że to, czego szukasz, to "Chopin" Iwaszkiewicza.
Książkę znam tylko ze słyszenia.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 12:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Louri, myślę, że to, czeg... | misiak297
No ciekawe, na ile jest to faktografia i rzetelna muzykologia? Bo są i takie:
Chopin (Chomiński Józef Michał) w serii Monografie Popularne
Chopin (Zamoyski Adam) w serii Biografie Sławnych Ludzi
Chopin (Weber Bożena)
Użytkownik: beatrixCenci 2019-06-04 18:06 napisał(a):
Odpowiedź na: No ciekawe, na ile jest t... | LouriOpiekun BiblioNETki
Nie, "Chopin" Iwaszkiewicza na pewno nie jest nieczołobitny, autor wydaje się wręcz zakochany w podmiocie tej biografii...
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-05 14:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie, "Chopin" Iwaszkiewic... | beatrixCenci
Hehe, dwuznaczny komentarz, patrząc na autora ;) Ja jestem zakochany w muzyce Chopina, dlatego lubię czytać o niej – ale głównie od strony miejsca w kulturze, strony technicznej kompozycji i wyzwań wykonawczych.
Użytkownik: beatrixCenci 2019-06-05 20:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Hehe, dwuznaczny komentar... | LouriOpiekun BiblioNETki
Cóż, tego u Iwaszkiewicza po prostu nie ma, to po prostu nieco fabularyzowana biografia.
Użytkownik: Aquilla 2019-05-31 20:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Jakiś potwór tu nadchodzi (Bradbury Ray (Bradbury Raymond Douglas)) (4.0) - historia dość prosta - ot do miasta przyjeżdża cyrk, który jest zdecydowanie bardziej przerażający niż zwykle. Za to język - o rany... Przy tych porównaniach i zdaniach złożonych Szekspir się chowa. Mimo wszystko jakoś to do siebie pasuje i czytało się przyjemnie

Dalsze gawędy o sztuce: XVII wiek (Fabiani Bożena) (5,5) - nie mam wiele do powiedzenia - po prostu kolejny tom moich ulubionych gawęd. Tym razem dodatkowe smaczki w postaci mistrzów holenderskich i kilku malujących kobiet.

Zaginiona dziewczyna (Flynn Gillian) (2.0) - nie, nie, nie, jak to ma być doskonały współczesny kryminał to ja zostaje przy Christie. Wkurzające postacie ze zmanieryzowanym stylem pisania. Przyznaję, nie doczytałam. Szkoda mi czasu.

Jeszcze krótsza historia czasu (Hawking Stephen W., Mlodinow Leonard) (5) - bardzo dobrze napisana książka o tym, jak działa wszechświat, przynajmniej teoretycznie. Dość powierzchowna, raczej zaznacza tematy, niż się w nie mocno wbija. W okolicach 2/3 (fizyka kwantowa i teoria strun) mózg zaczyna skwierczeć i wychodzić uszami.
Użytkownik: Monika.W 2019-06-01 08:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś potwór tu nadchodzi... | Aquilla
Zgadzam się z Twoją opinią o Zaginionej dziewczynie. Odsłuchałam tego w okresie, gdy musiałam więcej słuchać, niż czytać, a wybór książek do słuchania w bibliotece jest bardzo ograniczony. W innych okolicznościach pewnie bym nie sięgnęła.
Jakie to było irytujące i męczące. Ratowało mnie tylko to, że na spacerach słuchałam:) Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu Żadnego zaskoczenia. A do tego - przegadane, okrutnie przegadane.
W ogóle nie rozumiem fenomenu tej książki.
Użytkownik: Aquilla 2019-06-01 11:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Zgadzam się z Twoją opini... | Monika.W
Też sluchałam - w drodze do pracy. Lektor robił co mógł, ale nie zdołał uratować. Słownik jest ciekawszy (całkowicie dosłownie - słucham teraz 1000 słów (Bralczyk Jerzy) )
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 07:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakiś potwór tu nadchodzi... | Aquilla
A to dopiero! Czytałaś Jakiś potwór tu nadchodzi (Bradbury Ray (Bradbury Raymond Douglas)), a nie czytałaś Słoneczne wino (Bradbury Ray (Bradbury Raymond Douglas)) ? A to jest pierwszy, wcześniejszy tom trylogii Green Town (na której wydanie w całości nie mogę się doczekać). I jest to najpiękniejsza chyba książka, jaką w życiu czytałem – nie ma w niej fantastyki, nie ma jakichś porywów akcji, ale jest wielki spokój, przepiękny język, dla mnie to Esencja życia, ekstrakt szczęścia :)
Użytkownik: Aquilla 2019-06-04 20:12 napisał(a):
Odpowiedź na: A to dopiero! Czytałaś Ja... | LouriOpiekun BiblioNETki
No cóż - Potwór był w księgarni, a Wina nie było :D
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-05 14:26 napisał(a):
Odpowiedź na: No cóż - Potwór był w ks... | Aquilla
Wino jest na tę chwilę białym krukiem – nawet w bibliotekach. Ale warto poszukać i wypożyczyć!
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2019-05-31 22:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Dobry miesiąc - więcej czasu na czytanie i pisanie (co prawda dokańczałam też niektóre książki zaczęte w poprzednich miesiącach, ale nawet bez nich wyszło sporo):

Krótka historia jednego zdjęcia (Kuza Jakub) (5) [recenzja: Migawki z przeszłości]
Komu bije Big Ben: Brytyjczycy w sosie własnym (Rachid Chehab Milena) (5) [recenzja: wysłana do Ravelo]
Terry Pratchett: Życie i praca z magią w tle (Cabell Craig) (3) [recenzja: Cóż nam przyjdzie z poznania asystenta szwaczki? ]
Cisza białego miasta (Garcia Saenz de Urturi Eva) (4,5) [recenzja: Naśladowca czy… inny winowajca?]
Żona (Wolitzer Meg) (4) [recenzja: Jak długo można żyć z jemiołą? ]
Dziennik: 1967-1976 (Márai Sándor) (5,5) [Gdzie jest to miejsce na ziemi? ]
Dzień Matki (Neuhaus Nele (właśc. Neuhaus Cornelia)) (5) [recenzja: Ten dom był zły ]
Zły las (Pilipiuk Andrzej (pseud. Olszakowski Tomasz)) (4) [recenzja: Cztery teksty na czwórkę i trochę ]
George Sand (Aurora Dudevant): Kobieta nieposkromiona, ostatnia miłość w życiu Chopina (Wotowski Stanisław Antoni) (3) [czytatka: Czytatka-remanentka V 19 ]
Homo deus: Krótka historia jutra (Harari Noah Yuval) (4) [czytatka: Czytatka-remanentka V 19 ]
Czekaj, mrugaj (Øyehaug Gunnhild) (4,5) [recenzja: A świat się toczy, a woda płynie…]
Nietykalny (Stelar Marek (właśc. Biernawski Maciej)) (5) [czytatka: Czytatka-remanentka V 19 ]
Słony/Słodki: Kuchnia dwóch smaków (< praca zbiorowa / wielu autorów >) (4) [czytatka: Czytatka-remanentka V 19 ]
Ulga (Fiedorczuk-Cieślak Natalia (Fiedorczuk Natalia)) (4) [recenzja: będzie niebawem]

Rendez-vous z Agathą Christie:
Dom nad kanałem (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) (4) [Beresfordowie jeszcze nie na emeryturze!]

Własna półka:
Czarny warkocz (Fleszarowa-Muskat Stanisława) (5) [czytatka: Tym razem nie powieść]

Użytkownik: Agis 2019-06-02 19:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Dobry miesiąc - więcej cz... | dot59Opiekun BiblioNETki
Czekaj, mrugaj (Øyehaug Gunnhild) - to była bardzo frapująca książka. Kiedy ją skończyłam, nie byłam może wniebowzięta, a jednak to jedna z tych, które zostają ze mną na dłużej. Nie chce mi wyjść z głowy, chociaż minął ponad miesiąc od jej przeczytania - wciąż myślę o sposobie konstruowania bohaterów i trochę sama zaczęłam sobie ludzi w ten sposób opowiadać :-). Zostawiam na półce, bo wydaje mi się, że mogę jeszcze do niej wrócić. Ucieszyłabym się, gdyby przetłumaczono kolejną powieść autorki.
Użytkownik: ka.ja 2019-05-31 23:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Maj dał mi całkiem sporo czasu na czytanie.

J.R.R. Tolkien: Wizjoner i marzyciel (Carpenter Humphrey) - biografia z klasą. Sam Tolkien był dżentelmenem, a i jego biograf zachował się jak należy. Lektura do popijania dobrą herbatą lub ewentualnie jakimś szlachetnym ginem.

Wspomnienia: Druga księga (Mandelsztam Nadieżda) - pierwsza część tych wspomnień podobała mi się o niebo bardziej, w tej zdecydowanie za dużo jest pisania o pisaniu, streszczania poglądów Mandelsztama na literaturę, język i w ogóle na wszystko, ale wciąż można tam znaleźć rozmaite perełki, smaczne anegdoty i wstrząsające przykłady na to, jak cudownym ustrojem był komunizm.

Bum! (Mo Yan (właśc. Guan Moye)) - wielkie rozczarowanie. Potwornie długa opowieść o obsesyjnym żarciu mięsa. Serio, gdybym od prawie trzydziestu lat nie była wegetarianką, zostałabym nią w maju 2019. Wrażliwcom zdecydowanie odradzam, bo to, co bohaterowie "Bum!" robią zwierzętom, przekracza granice zdrowej wyobraźni. Ohyda, z której niestety niewiele wynika - mimo wytężonej uwagi nie dopatrzyłam się w tej powieści sensu ani nawet wyraźnej puenty. Dam sobie spokój z panem Mo Yanem na jakiś czas.

Zdrój (Klicka Barbara) - zdecydowanie najlepsze w tej książce są fragmenty odnoszące się do sanatoryjnego życia dzieci, całkiem niezłe są niektóre dialogi, ale muszę przyznać, że postać kuracjusza, któremu znikają różne części ciała oraz wątek erotyczny kompletnie do mnie nie trafiły.

Legenda o samobójstwie (Vann David) - bardzo ciekawy zabieg przedstawienia historii rodzinnej przez pryzmat samobójstwa raz ojca, raz syna. Świetne są zwłaszcza rozdziały rozgrywające się na wyspie.

Kredziarz (Tudor C. J.) - dreszczowiec, w którym nic nie jest oczywiste. Bardzo lubię takie opowieści. Gdzieś tam mi coś zazgrzytało, ale w ostatecznym rozrachunku stawiam mocne 4,5 i polecam miłośnikom kryminałow i thrillerów.

Enklawa (Mróz Remigiusz (pseud. Løgmansbø Ove)) - moje pierwsze spotkanie z panem Remigiuszem Mrozem (pod pseudonimem) i jednak chyba ostatnie. Zupełnie mnie nie przekonał. Wątek dziewczyny w słuchawkach wiedzie donikąd, bo pewnie autor zapomniał, że go wprowadził. I w ogóle jakieś to wszystko naciągane.

Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze (Honeyman Gail) - niedoskonała książka, ale mimo wszystko dobrze się czyta.

Ostatni pustelnik: 27 lat samotności z wyboru (Finkel Michael) - oczekiwałam czegoś innego, przyznam. To jest po prostu bardzo amerykański reportaż o człowieku, który został aresztowany za włamania i kradzieże, których dokonywał, żeby nie musieć się z nikim widywać. Przez 27 lat. Trochę go rozumiem.

Grandhotel: Powieść nad chmurami (Rudiš Jaroslav) - mniam! Ależ to jest czeska powieść! Kto pamięta scenę przybijania pieczątek na gołych damskich pośladkach w filmie "Pociągi pod specjalnym nadzorem", ten pewnie uśmiechnie się, czytając o przygodach wuja Winnetou Jégra. W jednym czeskim hotelu odbija się jak w lustrze niezły kawałek historii Europy, ale nie ma tam żadnego łopotania sztandarami i szarpania duszy na strzępy, są zwyczajne losy ludzi, budynków, ulic i języków.

A ja żem jej powiedziała... (Nosowska Katarzyna) - najfajniejsze są te jedno- dwuzdaniowe wstępy do rozdziałów. Same rozdziały już takie sobie. Wolę Nosowską śpiewającą.

Niedorajda czyli Co nam radzą poradniki (Rusinek Michał (ur. 1972)) - straszliwie się uśmiałam przy analizie porad jak przetrwać; przepis dla krokodyli na potrawę z ludzkich zwłok wyjątkowo przemówił do mojej zwichrowanej wyobraźni, zwłaszcza w połączeniu z kontrporadami dla potrawy - jak uciekać bez kończyn etc.

Krystyno, nie denerwuj matki (Grzesiak Michalina) - nie jest źle, ale jednak blogi to blogi, a literatura to literatura. Rzadko zdarza się błyskotliwy transfer z jednej sfery w drugą. Tu w dodatku są różne dziwne błędy - na przykład "flora antybakteryjna" albo "roaller coaster".
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 07:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Maj dał mi całkiem sporo ... | ka.ja
A jak jest z ukazaniem w J.R.R. Tolkien: Wizjoner i marzyciel (Carpenter Humphrey) wiary katolickiej Tolkiena? Słyszałem wiele krytycznych głosów o jego niedawnej filmowej biografii, w której całkowicie pominięto ten niesłychanie istotny aspekt jego życia i twórczości (nie mówiąc już o wpływie na nawrócenie C.S.Lewisa).
Użytkownik: ka.ja 2019-06-05 21:59 napisał(a):
Odpowiedź na: A jak jest z ukazaniem w ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Właściwie nie wiem, jakich informacji oczekujesz. Wątek katolicki jest opisany dość wnikliwie, bo od samego źródła - nawrócenia matki Tolkiena. Ponieważ stało się to przyczyną długotrwałych konfliktów rodzinnych, w znacznym sensie wpłynęło na całe dzieciństwo Tolkiena i jego brata. Autor biografii nie dokonuje żadnej oceny wyborów i decyzji religijnych, wskazuje tylko na ich przyczyny i konsekwencje. Opisane są na przykład trudności z odnalezieniem się żony Tolkiena wśród parafian i współwyznawców oraz w rutynie praktyk religijnych (bardzo nie lubiła spowiedzi oraz postu przed poranną komunią).

Ponieważ kwestie religijne były dla Tolkiena bardzo istotne, także i w jego biografii zajmują sporo miejsca, ale nie są poddawane żadnej głębokiej analizie ani krytyce. Za to można dokładnie prześledzić jego dojrzewanie jako katolika, rozwój życia duchowego itd.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-06 06:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Właściwie nie wiem, jakic... | ka.ja
Ok, to nawet nadto informacji, których oczekiwałem :) Chodziło mi po prostu o to, czy wątek wiary nie został bezczelnie pominięty. Skoro jest tak, jak piszesz – to został potraktowany lepiej niż dobrze, szczególnie bezstronność w podawaniu faktów. Dziękuję!
Użytkownik: Anna125 2019-06-05 23:12 napisał(a):
Odpowiedź na: A jak jest z ukazaniem w ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri, filmu nie widziałam, lecz nawrócenie jest wewnętrzne. To ważna kwestia, oczywista i jednocześnie niekonieczna, aby być dobrym człowiekiem i pisarzem (biograf), w znaczeniu kryterium różnicujące, na różne sprawy można zwracać uwagę.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-06 07:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Louri, filmu nie widziała... | Anna125
Wybacz Chomiku, ale piszesz jakieś michałki, wiara Tolkiena oraz wiara katolicka to nie jest modny "dobroludzizm", w którym nieistotna jest relacja z Bogiem, dążenie do Zbawienia, a jedynie "tu i teraz", które ma zdobyć poklask moralny.

Jeden z bohaterów wartościowej książki W cieniu kolegiaty (Grabski Władysław Jan) mówi: "Wiem, że [Bóg] istnieje, ale gdzie i jak - to nie moja sprawa. Wystarczy mi pewność, że muszę żyć porządnie, w zgodzie z ludźmi i prawem, pracując jak należy dla społeczeństwa i dla siebie." i jest to oczywiście coś z gruntu niereligijnego, tak naprawdę ów Bóg (jakikolwiek by on nie był) nie jest do niczego takiej osobie potrzebny. Katolicyzm, Chrześcijaństwo nie jest religią tworzenia raju na ziemi i czucia się dobrze i milusio ze wszystkimi. Wg dobroludzizmu do bilansu dobrych i złych uczynków absolutnie nie liczy się praktyka religijna typu modlitwa i sakramenty za kogoś, ale bezwzględnie liczy się tolerancja. A u Tolkiena była obecna zarówno wiara, jak i kult, prócz dylematów moralnych – a przede wszystkim "promowanie" życia w wierze, bez wstydzenia się jej.

W czytatce Sprzedawca transcendencji napisałem też o dobroludzizmie jednego z bohaterów: "współczujemy księdzu, na którego Gantry się uwziął, choć ten był "miłym facetem", "prowadził całkiem przyzwoite życie. Nie kłamał, nie kradł, nie był nieuczciwy. Głosił wyobraźnię, szczęście, sprawiedliwość, poszukiwanie prawdy" i jedynie nie wierzył w Boga oraz uważał Kościół za nie tylko zbędną, ale wręcz szkodliwą dla ludzkości instytucję."

Tolkien nie tylko nie był takim dobroludziem, ale i jawnie przyznawał się do swojej wiary. Natomiast – jak już w wielu dyskusjach nt. filmu czytałem – pomijanie tak istotnego faktu z jego życia, faktu o filozofii życiowej przenikającej także jego twórczość, jest zwykłym przekłamaniem i świadectwem złej woli (teofobii?) twórców filmu.
Użytkownik: Agis 2019-06-06 10:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Wybacz Chomiku, ale pisze... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ciekawe, dzięki Twojej wypowiedzi poznałam nowe słowo: "dobroludzizm". Czy ja dobrze wnioskuję z Twojej wypowiedzi, że ono ma wydźwięk pejoratywny?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-06 11:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciekawe, dzięki Twojej wy... | Agis
Raczej tak. Oczywiście jest to nihil novi sub Sole – jest to w sumie współczesna odmiana/wariacja nt. herezji pelagianizmu czy donatyzmu, w protestantyzmie obecna poprzez zasadę sola scriptura. Możesz sobie także wyguglać "dobroludzizm" — ja dzięki temu trafiłem nawet na "Otwarty Kościół Dobrego Człowieka" :D W każdym razie chodzi o to, że ateista i wierzący mogą równie dobrze spełniać dobre uczynki i prezentować pozytywną postawę wobec świata, natomiast wierzący posiada jeszcze relację w stosunku do świata transcendencji. Jeżeli ktoś odrzuca sferę sacrum, pozostając jedynie przy trosce o relacje ze światem, nie jest na pewno katolikiem (choć może zahaczać np. o deizm albo religie promujące samozbawienie, typu buddyzm).
Użytkownik: Agis 2019-06-06 11:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Raczej tak. Oczywiście je... | LouriOpiekun BiblioNETki
Rozumiem, że nie jest się w takim wypadku katolikiem, jednak zdumiewają mnie takie próby zdyskredytowania i pomniejszenia wagi poglądów nie czerpiących z nauki Kościoła.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-06 11:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Rozumiem, że nie jest się... | Agis
Nie jest to dyskredytowanie – po prostu, jeżeli omijasz Boga (słynny FEJKOWY cytat z Franciszka "Wiara w Boga nie jest konieczna do zbawienia. Wystarczy, że będziesz dobrym człowiekiem."), to nie nazywaj siebie katolikiem – nie ma tu żadnej dyskredytacji czyichkolwiek poglądów. Każdy może mieć dowolne poglądy, należy tylko "odpowiednie dać rzeczy słowo" i nie manipulować doktryną, nie naginać jej do swoich oczekiwań — chyba, że chce się stworzyć własny Kościół :)
Użytkownik: Raptusiewicz 2019-06-14 18:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie jest to dyskredytowan... | LouriOpiekun BiblioNETki
Jest jeszcze katolicyzm kulturowy, a ten może odrzucać wiarę w rzeczy nadprzyrodzone, ale chyba nadal jest katolicyzmem (jeśli ktoś tak siebie definiuje).
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-15 00:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Jest jeszcze katolicyzm k... | Raptusiewicz
Coś mi się zdaje, że to jest podobnie, jak z krzesłem i krzesłem elektrycznym...
Użytkownik: Raptusiewicz 2019-06-18 18:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Coś mi się zdaje, że to j... | LouriOpiekun BiblioNETki
To drugie to też krzesło ;P
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-19 08:37 napisał(a):
Odpowiedź na: To drugie to też krzesło ... | Raptusiewicz
Jednakowoż cel siedzenia i widoki usadzonego na przyszłość zgoła odmienne ;)
Użytkownik: Anna125 2019-06-07 19:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Wybacz Chomiku, ale pisze... | LouriOpiekun BiblioNETki
Eee, Louri, toć mnie troszkę już znasz - "michałki" piszę;)
Skrótowo i owszem - zdarza się, czasami.
Dobroludzizm?
Po pierwsze o co chodzi? Tolkien był człowiekim wierzącym, głęboko, indywidualnie, co do Lewisa też (wątpliwości chyba mieć nie możesz).
Po drugie wiara w Boga nie jest katolicką odmianą, nie ma tutaj odmian, a myślenie, że jedna (kogoś) wiara jest lepsza, a druga gorsza - nie mnie to oceniać, ponieważ ważna jest relacja moja z Bogiem (zawsze jednostkowa, nie grupowa). Jeśli wiara nie przekłada się na zachowanie to ocieramy się o - albo wprost nią jest - hipokryzję. Z kolei, jeśli ktoś zachowuje się moralnie, etycznie dla samego li tylko poklasku to również nie widzę powodu, aby go potępiać, ponieważ sprowadzałoby się to do absurdu: możesz zachowywać się dobrze tylko wtedy, kiedy prawdziwie wierzysz, w inny przypadku jest to naganne.
A poza tym, poklasku moralnego za dobrodziejskie zachowania raczej nie uświadczysz we współczesnym świecie (zachodnim). Króluje spryt i indywidualizm, dobrodziejstwo jest wyśmiewane jako bycie nieudacznikiem, naiwniakiem, osobą nieznającą życia i splendoru nie przynosi.
Za to z kolei szermowanie pięknymi lecz gołosłownymi słowami jest w dużej cenie, a umiejętność pudrowania, lawirowania, które polega na dostosowywaniu się do świata i sytuacji daje spory zysk i profity. Odwaga zdrożała i lepiej się nie wychylać, bo po co? Same szkody z tego płyną.

A dlaczego, Louri, nie mamy dbać o to, co na Ziemi? Czy to złe? Dlaczego nie mamy dbać o wspólnotę, w której żyjemy, o Ziemię - czy to też złe? Czy dobre jest tylko poleganie na Bogu, ponieważ On to wszystko za nas załatwi? Czy Bóg dał człowiekowi wolną wolę, czy nie i czy to, jak z niej korzysta ma znaczenie, czy nie?
Czy bycie wierzącym polega li tylko na ewangelizacji, czy dawaniu świadectwa?
Czynisz fetysz z przyznawania się do wiary. W Polsce przyznaje się do niej około 80% społeczeństwa i co z tego. Pytanie, co ważne - tradycja, czy wiara oraz czy jeśli wierzę to, jak ma wyglądać moje świadectwo?

No, tożeś mnie sprowokował!
Przypominam, że kościół ma mi pomagać, wspierać, a nie utrudniać.


Użytkownik: Tiffany_Maxwell 2019-06-13 19:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Eee, Louri, toć mnie tros... | Anna125
Bardzo ładnie to ujęłaś.



To jednak przerażające, że moralne i etyczne zachowanie, godne postępowanie, bycie po prostu "dobrym człowiekiem" może być oceniane pejoratywnie, jako tzw. "dobroludzizm", bo nie jest powiązane z wiarą katolicką.
Czyli, nie będąc katolikiem lepiej jest postępować niegodnie, czynić zło, to wtedy w oczach katolika będzie to postępowanie prawidłowe, a nie sztuczny i hipokrycki "dobroludzizm". To wtedy świat według katolików będzie "normalny" - dobrzy katolicy i bezideowi, źli ateiści, bez kłopotów przy ocenie jakichś postępowań "dobroludzkich", które nie mieszczą się w obrazie świata według katolików.

Przepraszam …. ale to zakrawa na paranoję …..
Użytkownik: imogena 2019-06-13 21:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo ładnie to ujęłaś. ... | Tiffany_Maxwell
Nie wiem, jakim cudem w wypowiedzi Louriego można się dopatrzeć pejoratywnego oceniania bycia dobrym człowiekiem przez osobą niewierzącą. Przepraszam, będzie łopatologicznie: chodzi o to, że błędem jest NAZYWANIE KATOLIKIEM osoby, która WYŁĄCZNIE jest dobrym człowiekiem, a odrzuca sferę sacrum. "Dobroludzizm" to po prostu mylne interpretowanie tego, na czym polega religia. Będąc osobą niewierzącą jak najbardziej możesz być dobrym człowiekiem. Ale jeśli twierdzisz, że bycie dobrym człowiekiem wystarczy, aby nazywać się katolikiem, czy szerzej, chrześcijaninem, to nie masz racji.

Na własnym przykładzie: nie zgadzam się z wieloma dogmatami katolicyzmu, uważam też że KK poważnie myli się w paru kwestiach wręcz na poziomie antropologicznym - a zatem nigdy nie nazwę się katoliczką. A jeśli ktoś powie, że moja postawa jest niekatolicka, to mogę się tylko zgodzić.

Użytkownik: Anna125 2019-06-13 22:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wiem, jakim cudem w w... | imogena
Cześć Imogeno:)
Odniosłam się do poniższego cytatu, a konkretnie wyrażenia 'modny dobroludzizm':
"...wiara Tolkiena oraz wiara katolicka to nie jest modny "dobroludzizm...","

Tak, znam związek pomiędzy zbawieniem, a zawierzeniem, i również to, że wtedy nie można nazywać się katolikiem tzn. nazywać się można, ale nie o to chodzi.
Nie twierdzę, że "dobroludzizm" wystarczy, ale chyba chrześcijaninowi nie przeszkadza;) raczej pomaga, ponieważ mamy dawać świadectwo?
O dogmatach trudno mi dyskutować, ponieważ nie znam ich wystarczająco dobrze. Bardziej wadzę się z instytucją.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-14 12:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Cześć Imogeno:) Odniosła... | Anna125
Widzę, że się już trochę gorąco robi, więc coś spróbuję skomentować (choć niedoczas mam mocny):

Najbardziej mnie w Twojej wypowiedzi triggeruje określenie "wierzył indywidualnie" oraz "nawrócenie jest wewnętrzne" - i dyskusję wszcząłem tylko w celu wyjaśnienia paru kwestii. Może po prostu nadinterpretuję? Mam nadzieję, bo głęboki sprzeciw budzi we mnie suponowanie, że Tolkien ukrywał lub powinien ukrywać swoją wiarę. W każdym razie (tak, jak to wyjaśniła Imogena) chodzi o to, by nie nazywał się KATOLIKIEM ktoś, kto (nawet będąc "dobrym człowiekiem", co może różne rzeczy znaczyć) w Boga nie wierzy. Kościół w samym rdzeniu tego terminu zawiera odniesienie do WSPÓLNOTY, więc nie wiem, co masz na myśli, pisząc o indywidualnych i wewnętrznych aspektach? Oczywiście, każdy na swój sposób przeżywa wiarę czy kontakt z transcendencją oraz wspólnotą, ale wydaje mi się, że chodzi Ci o coś innego, czy się mylę?

Sama nasza dyskusja jest już dowodem, że wiara w Boga MA ODMIANY, co więcej: skrajnym fałszem byłoby twierdzić, że "wszystkie religie na różnorodne sposoby odnoszą się do jednego Boga" - różnorodne religie mają sprzeczne między sobą teologie, nie mogą więc być równocześnie prawdziwe (prawo wyłączonego środka). Nie oceniam, która wiara jest lepsza czy gorsza, tylko że dobroludzizm nie jest wiarą katolicką. I pejoratywność tego określenia (pejoratywność tej samej klasy, co nazwanie kogoś "internetowym śmieszkiem") odnosi się w mojej intencji wobec tych, którzy promują dobroludzizm, równocześnie za katolików się uważając. Jeżeli komuś wystarcza w życiu bycie "dobrym", a wiara w Boga nie jest mu potrzebna - szanuję jego przekonania, dopóki nie zacznie twierdzić, że jest KATOLIKIEM - bo nie jest! Taka standardowa logomachia.

Dalsza część wypowiedzi nie ma moim zdaniem związku z tematem (np. nie pojmuję, skąd pytanie "dlaczego, Louri, nie mamy dbać o to, co na Ziemi?"?), clou jest nie to, czy katolicy postępują zawsze zgodnie z KKK, czy zawsze są moralni, czy świat jest urządzony sprawiedliwie itd. - to są intrygujące tematy, ale jest to offtopic. Clou stanowi to, czy ktoś mieniący się katolikiem sankcjonuje wyrugowanie Boga z teologii katolickiej (powtórzę: słynny FEJKOWY cytat z Franciszka "Wiara w Boga nie jest konieczna do zbawienia. Wystarczy, że będziesz dobrym człowiekiem."). Nie mam pojęcia, jak doszłaś do przekonania, że ja twierdzę, iż jedynym wymogiem katolicyzmu ma być wiara w Boga, a czyny są już nieistotne? przypominam o uczynkach miłosierdzia wzgl. ciała oraz o Dekalogu, w którym TYLKO 3 pierwsze przykazania odnoszą się do relacji z Bogiem - reszta odnosi się do życia na ziemi.

Chciałbym też mimo wszystko wrócić do Tolkiena i faktu, że nie ukrywał swojej wiary i polecić takie materiały:

o elementach katolickiej wizji świata w twórczości Tolkiena (jest tego więcej odcinków):
https://stacja7.pl/teologia-tolkiena/opatrznosc/

o filmie - zubożonej ("bowdlerized") biografii:
http://www.piotrsamolewicz.pl/2019/05/29/splycona-biografia-tolkiena-recenzja/

PS: to, co piszesz o relacji jednostkowej a nie grupowej z Bogiem, przypomina mi lekturę świetnej książki Niewidzialna religia: Problem religii we współczesnym społeczeństwie (Luckmann Thomas), do której czytatkę nazwałem (proroczo?) Prywatyzacja religii - gdzie wyróżniłem fragment o tym, iż transcendencja powstaje w interakcji:

"Każde znaczące subiektywne doświadczenie jest owocem intersubiektywnych procesów, poprzez które subiektywne doświadczenia mogą zostać włączone w schematy interpretacyjne. Te procesy interpretacyjne mają za podstawę interakcje "twarzą w twarz", i w procesie socjalizacji zostają one najintesywniej wyćwiczone. Tak dopiero powstaje abstrakcja, umożliwiająca oderwanie się od bezpośredniości subiektywnego doświadczenia, do czego samotna istota nie byłaby sama z siebie zdolna. Procesy interpretacyjne stanowią więc niejako strukturalną podstawę wszelkiej transcendencji." [47]

{Mt 18,20 "Bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich" - budowanie doświadczenia transcendencji wymaga konfrontacji i dyskusji, wzajemnego objaśniania oraz wspólnego namysłu}

oraz: społeczne formy religii - funkcjonują jako łącznik między indywidualnym a społecznym

"Religia jest zanurzona w podstawowym fakcie antropologicznym: transcendencji biologicznej natury przez organizmy ludzkie. Indywidualny ludzki potencjał transcendencji jest pierwotnie urzeczywistniany w procesach społecznych, polegających na wzajemności kontaktu twarzą w twarz. Procesy te prowadzą do konstruowania obiektywnych światopoglądów, artykulacji świętych uniwersów oraz, w pewnych okolicznościach, do instytucjonalnej specjalizacji religii. Społeczne formy religii oparte są na czymś, co jest, w pewnym sensie, jednostkowym zjawiskiem religijnym, tzn. indywiduacji świadomości i sumienia w matrycy ludzkiej intersubiektywności." [139]
Użytkownik: Tiffany_Maxwell 2019-06-14 09:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wiem, jakim cudem w w... | imogena
Hej Imogeno ....

Jeśli chodzi o pejoratywne znaczenie określenia "dobroludzizm" to odniosłam się dokładnie do dyskusji powyżej i wypowiedzi Louriego.

Cytuję:

Agis@
Ciekawe, dzięki Twojej wypowiedzi poznałam nowe słowo: "dobroludzizm". Czy ja dobrze wnioskuję z Twojej wypowiedzi, że ono ma wydźwięk pejoratywny?

Louri@
Raczej tak. Oczywiście jest to nihil novi sub Sole – jest to w sumie ..........................

Dodatkowo, za radą Louriego "wygooglałam" sobie strony z wypowiedziami księży katolickich, gdzie jest bardzo ostry atak "wprost" na zjawisko "dobroludzizmu".
Może jestem przewrażliwiona i niesprawiedliwa, ale najbliższe skojarzenie miałam z Rosją Bolszewicką z okresu tuż po rewolucji, gdzie największym wrogiem bolszewików były partie najbliższe im poglądowo (mieńszewicy, lewi eserowcy) a nie monarchiści itp. Tutaj też "dobroludzizm", który jeśli chodzi o postępowanie względem otaczającego nas świata i bliźniego, praktycznie niczym się nie różni od wartości głoszonych przez Kościół Katolicki, jest traktowany jako wymysł "Zachodu" i niebezpieczny ruch antykościelny propagujący świat bez Boga. W efekcie człowiek czyniący dobro, ale nie będący katolikiem, jest rodzajem "przebiegłego farbowanego lisa". Idąc krok dalej możemy powiedzieć, że każdy kto "czyni dobro" a nie jest w nurcie wiary katolickiej, jest jej wrogiem - też podobieństwo do bolszewików - "kto nie z nami to przeciwko nam".
Chciałabym się naprawdę mylić w swoim osądzie, bo mam odczucie, że wracamy do czasów inkwizycji.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-14 12:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Hej Imogeno .... Jeśli... | Tiffany_Maxwell
Powtórzę jeszcze raz: "dobroludzizm" w znaczeniu, którego używam, nie oznacza "bycia dobrym BEZ wiary w Boga" - "dobroludzizm" oznacza utrzymywanie, że bycie dobrym bez wiary w Boga nadal może być nazywane KATOLICYZMEM. Mam nadzieję, że wyjaśniłem wątpliwości.
Użytkownik: Anna125 2019-06-14 16:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Powtórzę jeszcze raz: "do... | LouriOpiekun BiblioNETki
I ja się zgadzam:), ciesze się, że to wyjaśnileś i ja nie twierdziłam, że bycie dobrym bez wiary w Boga może być nazywane Katolicyzmem, bo nie może, ze swej istoty, gdyż jądro jest inne i warunek konieczny!
Użytkownik: Agis 2019-06-14 09:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wiem, jakim cudem w w... | imogena
W zasadzie wszyscy już odpowiedzieli na Twoją wątpliwość, ale wtrącę swoje trzy grosze. Ja zareagowałam na wypowiedź:

"Wybacz Chomiku, ale piszesz jakieś michałki, wiara Tolkiena oraz wiara katolicka to nie jest modny "dobroludzizm", w którym nieistotna jest relacja z Bogiem, dążenie do Zbawienia, a jedynie "tu i teraz", które ma zdobyć poklask moralny."

Po prostu bardzo mocno uderzyły mnie te słowa i przyjęłam je jako próbę utrzymania władzy i kontroli przez KK, polegającą na tym, że deprecjonuje się zwykłą przyzwoitość mniemając nawet, że jej jedynym celem jest szukanie poklasku, a jedynym wartościowym sposobem życia jest korzystanie z metod sakralnych wypracowanych przez KK.

Przyjęłam jednak wyjaśnienie Louriego. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że termin "dobroludzizm" był przez niektórych tu słyszany po raz pierwszy i pojawił się w takim kontekście, w ogóle mnie nie dziwią interpretacje, które tu padły.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-14 12:22 napisał(a):
Odpowiedź na: W zasadzie wszyscy już od... | Agis
Dziękuję :) Miło mi, że na spokojnie sobie to wyjaśniliśmy i że zechciałaś zweryfikować swoje zdanie o tym, co - najwidoczniej mocno niejasno - napisałem.
Użytkownik: Anna125 2019-06-14 01:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo ładnie to ujęłaś. ... | Tiffany_Maxwell
Tiffany, pewnie masz rację, lecz to mnie martwi. Jestem przeciw podziałom i zawsze za dialogiem, gdyż mamy jedno życie, czas, chwilę i warto ją wypełnić należycie.
Człowiek jest dla mnie fascynującą istotą. Czasami myślę, że to irracjonalność, rozumiem to jako czucie, stanowi o jego sile, a nie rozum, którego pozorną logikę warto okiełznać.
Użytkownik: beatrixCenci 2019-06-01 00:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
1. Passa (Passent Daniel, Ordyński Jan) (4) - Passent w rozmowie z Janem Ordyńskim opowiada o swoim życiu i pracy, miejscami jest dość passjonująco, miejscami - nie bardzo (działalność fundacji Okularnicy czy omawianie różnych współpracowników "Polityki").

2. Sztuka obsługi penisa (Gryżewski Andrzej, Pilarski Przemysław) (4.5) - przystępne rozmowy o męskich problemach, głównie z seksem.
Użytkownik: Kaya7 2019-06-01 14:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Ilościowo słabo, natomiast pod względem jakości - bez większych zastrzeżeń. Taki mój maj:

1. Pan Lodowego Ogrodu: Tom 1 (Grzędowicz Jarosław) - powtórka i zmiana oceny z 5,5 na 5. Dobra fantastyka i bardzo ciekawa koncepcja, natomiast zdecydowanie za pierwszym razem robi lepsze wrażenie.

2. Dzieci Lampy i Dżinn Faraona (Kerr Philip (Kerr P. B.)) - tutaj również powtórka po latach, tym razem bardzo udana. Świetnie napisana powieść przygodowo-fantastyczna dla dzieci i młodzieży. Wartka akcja, bardzo ciekawy pomysł i klimat rodem z Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy. - 5

3. Krucha jak lód (Picoult Jodi) - długo ta książka czekała na swoją kolej, ponieważ zdawałam sobie sprawę, że trzeba poświęcić jej trochę czasu, bo czytając w autobusie w drodze do pracy nie będę w stanie jej należycie docenić. Świetnie skonstruowana historia nie tylko choroby dziecka, ale także kontrowersyjnego sądowego procesu. Bardzo cenię autorkę za trudne dylematy moralno-etyczne, które stawia przed czytelnikiem i za to, że niejako zmusza czytelnika do zajęcia jakiegoś stanowiska, a przynajmniej do zastanowienia się nad tym. Ta lektura na pewno zostanie ze mną na długo. - 5,5

Patrząc na swoje oceny poczyniłam ciekawe spostrzeżenie, a mianowicie wyżej oceniam książki w okresach, kiedy mam więcej czasu na czytanie - Święta, urlop, rekonwalescencja, natomiast niżej w momentach, kiedy muszę łączyć lekturę z codziennymi obowiązkami.Nie wiem tylko, czy w braku czasu staję się bardziej krytyczna, czy to tylko kwestia możliwości oddania się czytaniu całościowo i bez rozpraszania jest tu istotna ;)
Użytkownik: ktrya 2019-06-01 15:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Czuć, że zbliżają się wakacje, bo ochota na czytanie książek znacząco spada, więcej mam rozgrzebanych, zaczętych niż skończonych...

Żart (Kundera Milan) - 4- (debiut... i to chyba wyjaśnia, dlaczego jest to jedyna dotąd książka Kundery, której nie pochłonęłam i nie obiecałam sobie powtórki)
Nie ma (Szczygieł Mariusz) - 4 (właśnie sobie uświadomiłam sobie, że nie pamiętam żadnej historii z tej książki... ciekawa formalnie, parę ciekawych refleksji Szczygła, powtórzonych z innych książek... ale właściwie, znowu jak w tym miesiącu z Kunderą, pewne nazwisko mnie zawiodło)
Smutek cinkciarza (Chutnik Sylwia) - 4 (bardzo ciekawa perspektywa, niemniej jednak Chutnik nie udało się wyjść z żeńskiej perspektywy, jej krecja męskiego bohatera jest typowym przykładem, jak pisarz ma problem z wejściem w umysł bohatera przeciwnej płci)
Pozycja smaku: Jedzenie w granicach sztuki (Koczanowicz Dorota) - 6
Film japoński a kultura europejska: Obcość przezwyciężona? (Pierzchała Aneta) - 4 (pierwsza połowa książki dostarczyła mi dokładnie tego porównania poetyki kultury Wschodu i Zachodu, jakiego potrzebuję)
Pożegnanie jesieni (Witkiewicz Stanisław Ignacy (pseud. Witkacy)) - 1 (perwersyjny, onanistyczny nudziarz)
Smuga nadziei (Śliwiak Tadeusz) - 4
Sorge (Zielińska Aleksandra) - 4 (będzie recenzja na Granice.pl)
Przemiana (Kafka Franz) - 4 (przeczytana w oryginale)
Wyroby: Pomysłowość wokół nas (Drenda Olga) - 5 (jedynie czego żałuję to tego, że tak długo zwlekałam z zakupem)
Komiks: Wokół warstwy wizualnej (antologia; Szyłak Jerzy, Jankowski Jakub, Bąk Filip i inni) - 5 (po lekturze dumnie stwierdziłam, że jednak z klasyką komiksu nie mam takich zaległości, jak z literaturą ;))
14:57 do Czyty: Reportaże z Rosji (Miecik Igor T.) - 4
Niezawiniona tragedia Marii Stuart (Roderick Graham (ur. 1934)) - 3,5
622 upadki Bunga czyli Demoniczna Kobieta (Witkiewicz Stanisław Ignacy (pseud. Witkacy)) - 4 (ta książka we mnie siedzi niemal od miesiąca, więc podniosłam ocenę o pół stopnia... może dlatego, że konstrukcyjnie, jeśli chodzi o relacje bohaterów, przypomina mi Prousta)
Niepowtarzalny urok likwidacji: Reportaże z Polski lat 90. (Lipiński Piotr, Matys Michał) - 5 (kapitalne teksty!!!)
Sześć pięter luksusu: Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich (Łazarewicz Cezary) - 4 (ciekawa historia, ale po raz kolejny przekonuję się, że w stylu Łazarewicza jest coś, co sprawia, że jego książki raczej męczę niż czytam z przyjemnością)
Źle urodzone: Reportaże o architekturze PRL-u (Springer Filip) - 5 (pięknie wydana, interesująca analiza, brak mi jednak aktualizacji sytuacji).

Użytkownik: margines 2019-06-01 16:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
„Wyjątkowo zimny maj” (za Maanamem):

Sto tysięcy kartek: Opowieść o Józefie Ignacym Kraszewskim (Czerwińska-Rydel Anna) (5, 29 maja 2019) - marżin zbiera sto tysięcy kartek. Bohaterowie literaccy czytający książki.
Bruno (i siostry) (Suwalska Dorota) - 4,5; 28 maja 2019 - marżin, Bruno i siostry. Bohaterowie literaccy czytający książki.
Śpij aniele mój / Bez kolacji (Janerka Lech) - 5,5; 26 maja 2019
Biały klaun (Miloš Damir) - 5, 26 maja 2019 - marżin i biały klaun
Ucieszki Cieszka (Svěrák Zdeněk) - 5, 18 maja 2019 - pisarska strona reżysera. I dobrze:) Nie ma to jak czeski humor.
Koniczyna pana Floriana (Bechlerowa Helena) - (5, 18 maja 2019) - wkoło marżina jest koniczyna pana Floriana, czyli część serii wydawniczej „Lektury Mojej Babci”. Czytajmy książki mniej popularne i mało oceniane.
Warszawa (Tuwim Julian) 3, 17 maja 2019
Dzwony, które dzwonią, gdy odchodzi stary rok i nadchodzi nowy (Dickens Charles (Dickens Karol)) - 4,5; 16 maja 2019
Jaśnie Pan Rym (Kern Ludwik Jerzy) - (5, 6 maja 2019) - „A wszystko to, bo…” (jak to śpiewali) 21 marca był Światowy Dzień Poezji i z tego powodu „odkurzyłem” „przykurzątko” Czytajmy książki mniej popularne i mało oceniane.
Użytkownik: yyc_wanda 2019-06-01 18:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Odważne dusze: Czy planujemy swoje życie przed przyjściem na świat? (Schwartz Robert); ocena: 3
Robert Schwartz rozmawia z kilkoma osobami, które przeżyły niezwykle bolesne doświadczenia i które wierzą głęboko, że sytuacje i emocje, z którymi przyszło im się zmagać, były zaplanowane w życiu-przed-życiem, po to by zainicjować ich rozwój duchowy. Temat frapujący, ale wykonanie niezbyt ciekawe i mało przekonywujące. Jak fascynują mnie informacje przekazywane drogą channelingu, tak ta pozycja nie przypadła mi do gustu.

The Price of Fame – Carolyne Aarsen; ocena: 2
Małe miasteczko w Pensylwanii, którego spokojne życie zostaje zakłócone przybyciem ekipy filmowej. Powieść typu christian fiction – w tym konkretnym przypadku z przegięciem w stronę świętobliwych bohaterek.

Przyjaciel (Nunez Sigrid); ocena: 4,5
Powieść medytacyjna o śmierci, żałobie i niechcianej opiece nad psem, która niespodziewanie przeradza się w głębokie przywiązanie. A ponieważ narratorka jest pisarką – także o sztuce pisania i życiu artysty. Dużo wstawek intertekstualnych, cytatów, piękny język, zero akcji.

Daisy Jones & The Six - Reid Taylor Jenkins; niezainteresowana
Powieść napisana w formie wywiadu z dużą grupą osób. Ich wypowiedzi są krótkie, czasem jedno, dwa zdania, czasem kilka. Rozmówcy się zmieniają, tematy też. Taki słowny ping-pong. Przebrnęłam przez kilkadziesiąt stron i dalej już nie chcę.

Więcej szczegółów tutaj: Przeczytane: Q2, 2019
Użytkownik: Rbit 2019-06-01 19:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Dobry miesiąc. Z jedną książką wybitną.

Józef Retinger - prywatny polityk (Podgórski Bogdan) (4,5)
"- Powiedz mi Joseph, mówią, że jesteś masonem, agentem SIS, CIA i Watykanu, a także sympatykiem komunizmu. Czasem dodają że jesteś Żydem i pederastą. Co mam powiedzieć?
- Powiedz (...) że to jeszcze nie wszystko"

Faraon (Prus Bolesław (właśc. Głowacki Aleksander)) (5,0)
Opisy Egiptu w Faraonie są równie aktualne, jak taksonomia wielorybów w Moby Dicku, jednak podobnie jak tam, zupełnie nie przeszkadza to w docenieniu lektury. Z nerwem napisana świetna powieść polityczna. Z mocnymi wątkami o wartości nauki i sile biurokracji.

Wojna krymska 1853-1856: Ostatnia krucjata (Figes Orlando) (5,0)
Udane połączenie makro i mikrohistorii. Od salonów dyplomatycznych do okopów, od listów koronowanych głów po opinie ulicy. Szczególnie dobrze nakreślono podłoże wojny i jej następstwa. To opowieść o tym czym była wojna, dlaczego i jakie miała skutki. Za to sam przebieg wojny tylko zarysowany w najważniejszych punktach. Najbardziej wartościowe jest w niej antycypowanie wojen XX-wiecznych, z techniką, okopami, szpitalami i czystkami etnicznymi.

Wyspa (Brooks Max) (4,0)
Plastusiowy pamiętnik (Kownacka Maria) (4,5)
Za żywopłotem (Kownacka Maria) (5,0)
Czytane na głos. Klasyka wygrywa!

Granica zapomnienia (Lebiediew Siergiej) (5,5)
Odbierająca dech, wielka proza. Rozliczenie z historią, w kraju, gdzie każdy oddycha trucizną łagrowej epoki i chodzi po wiecznej zmarzlinie ludzkich dramatów.

Kot rabina (Sfar Joann) (4,0)
Trochę talmudu, mądrości żydowskich i dużo kociarstwa.

Nie dla zysku: Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów (Nussbaum Martha C.) (3,0)
To ma być dzieło wielkiej amerykańskiej filozofki? Wątpliwej jakości publicystyka. Nawet jeśli jakiś postulat słuszny, to przedstawiony autorytatywnym tonem. Daleko idące wnioski wywiedzione z wątłych przesłanek.

Imperium szamba, ścieku i wychodka: Przyczynek do historii życia codziennego w Starożytności (Wypustek Andrzej) (5,0)
Naukowa rzetelność, zajmujący styl. Bez uciekania w błahą rozrywkę, o co łatwo przy takiej tematyce. Świetne przeplatanie archeologii z literaturą antyczną. A tłumaczenia własne autora wręcz brawurowe.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 07:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Dobry miesiąc. Z jedną ks... | Rbit
Nussbaum nie przypadła Ci do gustu (zresztą zgodnie z moimi przewidywaniami – często w takich książkach znajduje się miejsce na dogmatyczne przekonanie autorów, jak to Oni wiedzą lepiej: Samozadowolenie jako podstawa polityki społecznej (Sowell Thomas)), ale może pozwolisz sobie polecić/wcisnąć Kulturowe funkcje filozofowania (Abriszewski Krzysztof) ? Ja o niej przeczytałem tu: http://filozofuj.eu/pawel-pijas-patriotyzm-epistemologiczny/
Użytkownik: Rbit 2019-06-04 08:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Nussbaum nie przypadła Ci... | LouriOpiekun BiblioNETki
Podobno po polsku nie wydano najlepszych dzieł Nussbaum, a to co jest za słabe uważają nawet jej wielbiciele.

Sowella odpuszczę, Abriszewski wygląda ciekawiej. Nie widzę pełnego linku, którego wkleiłeś.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 08:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Podobno po polsku nie wyd... | Rbit
Sowell jest świetny, ale chodziło mi tu akurat tylko o wykorzystanie tytułu w kontekście ;) Natomiast aby zobaczyć link, musisz kliknąć "odpowiedz" na moją wiadomość z nim i wówczas się pokaże – wystarczy wówczas skopiować url i wkleić do paska adresu, odpowiadanie na wiadomość można odpuścić.
Użytkownik: Marylek 2019-06-02 07:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Ferma blond (Adamczyk Piotr (ur. 1958)) (5)
44 listy ze świata płynnej nowoczesności (Bauman Zygmunt) (5)
A. B. C. (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) (4)
Tajemnica Bladego Konia (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) (4,5)
Najlepiej w życiu ma Twój kot (Szymborska Wisława, Filipowicz Kornel) (6)
Harda (Cherezińska Elżbieta) (4,5)
Przyjdź i zgiń (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) (3)
Blask (Stelar Marek (właśc. Biernawski Maciej)) (5,5)
Królowa (Cherezińska Elżbieta) (4)
Najgorsze dopiero nadejdzie (Małecki Robert) (2)

Moje pierwsze spotkanie z Cherezińską - historia w wersji pop. Na dłuższą metę - męcząca. Widzę ambicje popularyzatorskie autorki, staram się je docenić. Chyba jednak nieprędko sięgnę po jakąś jej książkę.

Natomiast Robert Małecki to ogromne rozczarowanie. Prędko, powierzchownie, potocznie. Jak najwięcej spraw powrzucanych do jednego wora, a bohater - dziennikarz (przeciętny) i niespełniony filozof (niewykorzystany potencjał) - niczym superbohater wychodzi cało ze wszystkich nawarstwiających się perypetii. Krwawo bardzo i pospolicie. Główna zagadka pozostaje nierozwiązana, pewnie po to, żeby skłonić czytelnika do sięgnięcia po kolejne części. Nie. Temu panu już dziękuję, dziwiąc się jego popularności.

Za to Marek Stelar - coraz lepszy. A wciąż mało rozreklamowany.

Szczegóły w czytatce: Lektury - rok 2019
Użytkownik: Agis 2019-06-02 11:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Małe ogniska (Ng Celeste) - 4.5
Skaza (Małecki Robert) - 3.0
Najwyższa sprawiedliwość (Hjorth Michael, Rosenfeldt Hans) -4.5

Przeczytałam w tym miesiącu dwa kryminały - podobno świetny polski i szwedzki. I tak myślę i myślę. O wiele bardziej jednak lubię czytać powieści ze skandynawskiego kręgu, społeczeństwo tam wydaje mi się bardziej dojrzałe, ewentualnie opisane w bardziej dojrzały sposób. Bardziej interesują mnie rozmyślania szwedzkiej pastor niż polskiego hurtownika. Może dlatego, że pastor zadaje sobie pytanie na temat przemian religijności w kraju dla nas bardzo odległym mentalnie i sprawia, że ja też mogę poszerzyć horyzont swojego rozmyślania, wpada do mojej głowy jakiś nowy, dość egzotyczny u nas sposób myślenia. Tak sobie próbuję odczucia uporządkować, wiem natomiast, że jeszcze nie przeczytałam polskiego kryminału, który by mnie zainteresował. Małeckiemu niczego nie można zarzucić, ale i niczym mnie nie porwał.
Użytkownik: Marylek 2019-06-02 13:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Małe ogniska - 4.5 Skaza... | Agis
Polecam Rykoszet (Stelar Marek (właśc. Biernawski Maciej))
Poprzednio też miała to być odpowiedź dla Ciebie, ale chyba nie ogarniam do końca tego nowego systemu :(
Użytkownik: Monika.W 2019-06-02 18:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Małe ogniska - 4.5 Skaza... | Agis
A ja nie niezmiennie polecam Wroński Marcin.
Ciekawe jest też moje odkrycie maja - Roztopy (Pasierski Jędrzej).
Użytkownik: Marylek 2019-06-02 13:45 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Polecam Rykoszet (Stelar Marek (właśc. Biernawski Maciej))
:)
Użytkownik: verdiana 2019-06-02 13:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Maj ciut lepszy niż kwiecień, ale nadal słabo. :(

MAJ
41. "Daj się pokochać, dziewczyno" Katarzyna Miller & Joanna Olekszyk
42. "Berezowska. Nagość dla wszystkich" Małgorzata Czyńska
43. "Pamiętnik inteligenta" Jerzy Rakowiecki
44. "O pisaniu na chłodno" Remigiusz Mróz
45. "Islandia albo najzimniejsze lato od 50 lat" Piotr Milewski
46. "Saudyjka za kierownicą" Manal Asz-Szarif
Użytkownik: wila 2019-06-02 14:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Dzień dobry,
w maju głównie nadrabiałam zaległości z Czarnego:
Bierut: Kiedy partia była bogiem (Lipiński Piotr)
Cyrankiewicz: Wieczny premier (Lipiński Piotr)
W oblężeniu: Życie pod ostrzałem na sarajewskiej ulicy (Demick Barbara)
Spojrzenie wstecz: Rozmowy (antologia; Dąbrowska Justyna, Jedlicki Jerzy, Szaflarska Danuta i inni)
Langosz w jurcie (Varga Krzysztof)
a po za tym
Wichrowe Wzgórza (Brontë Emily Jane (pseud. Bell Ellis)) (audiobook, w końcu udało mi się dosłuchać)
oraz
Centuria: Sto krótkich powieści rzek (Manganelli Giorgio) (zdecydowanie książka miesiąca)




Użytkownik: ahafia 2019-06-03 19:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
1. Z ciała i z duszy (Cunningham Michael) /5/ - Raczej gorzka saga rodzinna.

2. Delikatność (Foenkinos David) /3/ - Nudna i beznamiętna historia, która zupełnie do mnie nie trafiła, a miał być romans chyba.

3. Tajemnica Domu Helclów (Szymiczkowa Maryla (właśc. Dehnel Jacek, Tarczyński Piotr)) /4,5/- świetny obraz obyczajów Krakowa z końca XIX w. i w to wetknięta wątła historia kryminalna - proporcje panom nie wyszły, ale właśnie zaczynam drugi tom w nadziei na poprawę.

Więcej w czytatce: maj 2019
Użytkownik: Monika.W 2019-06-03 20:18 napisał(a):
Odpowiedź na: 1. Z ciała i z duszy /5/ ... | ahafia
U Szymiczkowej poprawy warstwy kryminalnej nie będzie. Ale za to Szczupaczyńska w każdej kolejnej części jest lepsza i lepsza. To nie jest kryminał - to powieść retro o Krakowie przełomu wieków z jakimś tam wątkiem kryminalnym. Książki wspominam bardzo miło, ale zupełnie nie wiem, o co chodziło w warstwie kryminału. z 2 części coś pamiętam.
Użytkownik: ahafia 2019-06-04 14:40 napisał(a):
Odpowiedź na: U Szymiczkowej poprawy wa... | Monika.W
Jeszcze lepsza Szczupaczyńska jest dla mnie wystarczającą rekomendacją i nawet wątły wątek sensacyjny nie jest w stanie mnie zniechęcić.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-06-04 07:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Turniej w weekend, więc trochę opóźnienia mi się zrobiło...

MAJ 2019 (ΣR=11603;Σm=2347s;𝔼m=2321)

1.(34.) Niepowtarzalny urok likwidacji: Reportaże z Polski lat 90. (Lipiński Piotr, Matys Michał) 3.0 zapisałem sobie do kupienia i dobrze, że tego nie zrobiłem - dużo pustego miejsca, a i wrażenia nieszczególne: Lewa wizja przemian (304s)

2.(35.) Sedno sprawy (Greene Graham) 4.5 ostatecznie wyszła czytatka: Patologia moralności (222s)

3.(36.) Poczucie kresu (Barnes Julian) 5.0 Schowkowane niemal 3 lata temu po: https://www.rp.pl/Plus-Minus/305129908-Arcydziela-literackie-sztucznie-nadmuchane.html#ap-1 "Barnes konstruował powieść z takim kunsztem, że 160 stron wystarczyło mu na stworzenie jednej z najlepszych – jak do tej pory – książek XXI wieku, w której, inaczej niż u Groff, nie ma żadnego zadęcia ani choćby jednego zbędnego zdania" Jest na pewno dobrą książką, czyta się lekko i jest to wciągająca, intrygująca lektura o ułomności pamięci i próbach "naprawienia wspomnień". Więcej skomentowałem też tu: z okładki (218s)

4.(37.) Smocze jajo (Pawel Szarlota (Pawel-Kroll Eugenia Szarlota)) 5.0 powtórka po ponad 20 latach – trochę zelżał zachwyt tym tomem, ale nadal jest to świetna historyjka. (64s)

5.(38.) Nowy dowód (Eugenides Jeffrey) 4.0 Warto przeczytać, więcej: "Nowy dowód" Eugenidesa — ocena opowiadań (332s)

6.(39.) Gar'Ingawi wyspa szczęśliwa (Borkowska Małgorzata (właśc. Borkowska Anna)): T1.: Oczekiwanie 4.5 (192s)
7.(40.) Gar'Ingawi wyspa szczęśliwa (Borkowska Małgorzata (właśc. Borkowska Anna)): T2.: Dzieje Nulani 4.5 (255s)
8.(41.) Gar'Ingawi wyspa szczęśliwa (Borkowska Małgorzata (właśc. Borkowska Anna)): T3.: Dzieje Taguna 5.0 (288s)
Czytatka zbiorcza: Gar'Ingawi: Przypowieść moralna w świecie fantasy

Akcja CSA - Czytam Słynne Arcydzieła
9.(42.)(CSA.99) Korzenie (Haley Alex) 4.5 Na początku było słabo, nudziły mnie opisy afrykańskich perypetii sławnego Kunty Kinty (tak, bohatera znanego serialu z lat 80.!). Potem, gdy porwany trafił do powoli budującej się (siłami niewolnych Murzynów) Ameryki, zaczęło być naprawdę ciekawie. Na pewno ujmuje książce historia z plagiatem i ściema autora w ostatnim rozdziale, ale sama lektura była przyjemna. Troszkę więcej o treści skomentowałem tu: Kunta Kinte, protoplasta Aha! jak ktoś nie lubi czytać o walkach kogutów, to niech sobie odpuści – jeden z potomków Kunty jest treserem i wiele jest o tym mowy. (472s)


Wszystkie tegoroczne: Lektury 2019r.
Użytkownik: Akrim 2019-06-16 11:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam ;) | Kaya7
Wklejam lektury z dwóch miesięcy, bo chyba o kwietniowych zapomniałam...
-- kwiecień --
Z zimną krwią (Capote Truman (właśc. Streckfus Persons Truman)) (5,5)
Palmy na śniegu (Gabás Luz) (4,5)

-- maj --
Dom tęsknot (Adamczyk Piotr (ur. 1958)) (5)
Toksyczność (Czechowicz Jarosław) (4,5)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: