Dodany: 2019-04-27 13:22|Autor: dot59

Agata Abbott i Ojczulek Długonogi-Pająk


Siedemnastoletnia Agata Abbott jest sierotą wychowaną w Domu Wychowawczym im. Johna Griera. Ze względu na celujące stopnie (na marginesie - nie zawsze idące w parze z wzorowym zachowaniem) pozwolono jej ukończyć szkołę średnią – choć zarazem musiała odwdzięczyć się ciężką pracą na rzecz Ochrony. Obecnie Agata Abbott musi opuścić ten przybytek – jak się jednak okazuje, jeden z opiekunów placówki, zachwycony jej zdolnościami literackimi, decyduje się łożyć na jej dalszą naukę. Aga wyjeżdża do ekskluzywnego college’u. Stamtąd pisze listy do swojego anonimowego darczyńcy. On sam nie ma zamiaru się z nią kontaktować – dba tylko o stronę finansową przedsięwzięcia i czyta kolejne listy. Planuje wykształcić swoją podopieczną na pisarkę. Tak rozpoczyna się powieść epistolarna amerykańskiej pisarki Jean Webster „Tajemniczy opiekun”.

Dzieje Agaty „Agi” Abbott (w oryginale: Jerusha vel Judy) pierwszy raz poznałem jako nastolatek. Oceniłem ją wówczas jako przeciętną. Tajemnicę łatwo było przejrzeć, epistolarna forma wpłynęła na całość książki, historia wydawała mi się bardzo odległa, a love story i wtedy, i z dzisiejszego punktu widzenia, może budzić niemało zastrzeżeń. Cieszę się, że wróciłem do niej po latach. Okazało się, że to jeden z tych przypadków, w których nie książka była przeciętna, a za to czytelnik był jeszcze zbyt smarkaty, żeby ją zrozumieć.

Wydany po raz pierwszy w 1912 roku „Tajemniczy opiekun” dziś jest uznany za klasykę literatury dziecięcej. Ze zdumieniem stwierdzam, że raczej mamy tu do czynienia z young adult z początków ubiegłego wieku. Aga dostaje szansę od losu – i ma szansę w nowych warunkach dorosnąć, zrozumieć samą siebie. Oto co napisze w drugim liście do swojego dobroczyńcy:

„Mój pokój mieści się w północno-zachodnim rogu i ma dwa okna, z których jest śliczny widok. Kto jak ja spędził siedemnaście lat w jednej wielkiej sypialni Domu Wychowawczego razem z dwudziestoma współtowarzyszkami, czuje w całej pełni rozkosz zamieszkiwania w oddzielnym pokoju. Tutaj po raz pierwszy mam możność zapoznania się z Agatą Abbott. Zdaje mi się, że ją polubię. A pan jak sądzi, polubi ją pan?”[1].

Agata to dziewczyna wygadana, ciekawa świata i ludzi, a jednocześnie niepokorna, mocno niezależna (i z tego też wynika sporo humorystycznych sytuacji w powieści, jak na przykład w tym wypadku: „na trygonometrii posprzeczałam się z profesorem w sprawie logarytmów — zbadawszy jednak rzecz bliżej, przekonałam się, że słuszność była po jego stronie”[2]). Niewątpliwie ma talent literacki, co widać w listach pisanych z pazurem i pomysłem. Relacjonuje, czego się uczy, jak układają jej się relacje z rówieśniczkami, jakie ma marzenia i plany. Książka wypełniona jest błyskotliwym humorem, a jednak nie do końca zabawna. Zza subtelnej ironii widać czasem dramat sieroty – przejmujące osamotnienie, kompleksy Agaty wynikające z braku bliskich (kupując sobie prezenty, bohaterka przypisuje je kolejnym nieistniejącym członkom rodziny), pojawiają się reminiscencje z sierocińca. Oczywiście, ta książka to w pewnym sensie przetworzenie baśni o Kopciuszku – tyle, że tutaj książę jest anonimowy, a Kopciuszek naszkicowany bardzo ciekawą kreską. W college’u Agata zdobywa wiedzę, rozwija zdolności pisarskie, staje się pewniejsza siebie i szczęśliwa (w jednym z listów stwierdzi: „Nie wierzę, abym mogła dostać się po śmierci do raju; taki mam raj tutaj na ziemi, że nie należy mi się już chyba nic na tamtym świecie”[3]).

Jednak Jean Webster unika ckliwości, która mogłaby się łatwo pojawić przy tak trudnym temacie. Aga przede wszystkim cieszy się życiem, bywa przenikliwa i ironiczna. Trudno nie wybuchać śmiechem, gdy czyta się jej kolejne listy. Tak jak w tej scenie, w której do Agi przychodzi nieco nadęta arystokratyczna przyjaciółka i niechcący uderza w czuły punkt:

„Julia Pendleton wpadła do mnie dzisiaj wieczorem z małą wizytką ceremonialną i pozostała całą godzinę. Weszła na temat rodziny i niepodobna było odciągnąć jej od niego.
Chciała koniecznie wiedzieć, jak się nazywała moja matka z domu — jak się panu podoba ta impertynencja? Pytać o rodowód matki istotę wychowaną w ochronie dla podrzutków?! Nie miałam odwagi powiedzieć, że nie wiem, bąknęłam więc pierwsze lepsze nazwisko, jakie przyszło mi do głowy. Było to akurat: Montgomery. Nie zadowoliło jej to jednak; chciała jeszcze wiedzieć, z jakich Montgomerych, czy z tych ze stanu Massachusetts, czy z Wirginii? Jej matka była z domu Rutherford. Rodzina ta przybyła na naszą półkulę w arce i skuzynowana jest po kądzieli z Henrykiem VIII. Ze strony ojca rodowód jej sięga dalej jeszcze niż do Adama. Na szczytowej gałęzi jej drzewa rodowego gnieździ się wyższy gatunek małp ze specjalnie jedwabistym włosem i szczególnie długimi ogonami”[4].

Nie brakuje tu też wzmianek o literaturze – bohaterka sporo czyta, książki stają się dla niej najważniejsze. Ważniejsze na przykład od łaciny:

„Ago, zdobądź się na odwagę — musisz wyjawić straszną nowinę. Nie ma co zwlekać dłużej. Ale czy już na pewno udało mi się wprawić pana w dobry humor? Ścięłam się z matematyki i z prozy łacińskiej! Mam z obu tych przedmiotów poprawkę i przystąpię do następnego egzaminu za miesiąc. Bardzo mi przykro, że pan dozna rozczarowania; poza tym nic a nic mnie ta cała sprawa nie obchodzi, bo czuję, że nauczyłam się wielu rzeczy nie objętych wykazem. Przeczytałam siedemnaście powieści i całe korce poezji — naprawdę potrzebnych powieści, jak »Targowisko próżności« i »Alicja w Krainie Czarów«. Przeczytałam »Szkice« Emersona; Lockharta »Życie Scotta«, pierwszy tom Gibbona »Cesarstwo Rzymskie«, pół tomu biografii Benvenuta Celliniego — prawda, jaki zajmujący żywot? Wychodził na przechadzkę i po drodze zdążył zabić człowieka jeszcze przed śniadaniem. Widzisz więc, Ojczulku, że więcej rozwinęłam się umysłowo i jestem inteligentniejsza, niż byłabym, gdybym wyłącznie kuła łacinę”[5].

Aga przyznaje się też do osobliwej zabawy związanej z czytaniem – przed zaśnięciem wciela się w rolę głównego bohatera czy głównej bohaterki. Oto co wynikło z fascynacji „Hamletem”:

„Obecnie jestem Ofelią — ale jaką rozsądną Ofelią! Staram się zabawiać Hamleta, pieszczę go, łaję i każę mu obwiązywać szyję, jak ma katar. Zupełnie wyleczyłam go z melancholii. Król i królowa pomarli oboje — wypadek na morzu, zaoszczędza to kłopotu z pogrzebem — więc ja i Hamlet rządzimy Danią bez żadnych przeszkód. Wszystko idzie nam jak z płatka. On zajmuje się rządzeniem, a ja filantropią. Założyłam właśnie kilka pierwszorzędnych sierocińców. Gdyby pan lub któryś z Opiekunów mieli ochotę zwiedzić je, chętnie panów oprowadzę. Myślę, że znajdziecie niejedną pożyteczną wskazówkę i gotowy wzór do naśladowania. Pańska niezmiennie łaskawa OFELIA Królowa duńska”[6].

Nie wiem, czy dziś jeszcze czyta się „Tajemniczego opiekuna”. Na pewno warto. Agata Abbott w jednym z pierwszych listów przyznaje, że chyba polubi samą siebie i pyta też z nadzieją swego tajemniczego opiekuna, czy i on ją polubi. Cóż, na pewno. Bo ona łatwo daje się lubić. I wy dajcie sobie szansę na tę przyjaźń.

[1] Jean Webster, „Tajemniczy opiekun”, tłum. Róża Centnerszwerowa, Prószyński i S-ka, 1997, s. 20.
[2] Tamże, s. 52.
[3] Tamże, s. 89.
[4] Tamże, s. 41.
[5] Tamże, s. 43-44.
[6] Tamże, s. 88.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1052
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 11
Użytkownik: Vemona 2019-04-27 14:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Siedemnastoletnia Agata A... | misiak297
Och, jak dobrze napisałeś o jednej z moich ulubionych lektur! Nie wiem, czy dziś ktoś czytuje "Tajemniczego opiekuna", ale dla mnie to powieść do której lubię czasem wrócić, cieszę się, że i Ty to zrobiłeś i uznałeś ją za wartą czytania.
Użytkownik: imogena 2019-04-27 18:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Siedemnastoletnia Agata A... | misiak297
"Cieszę się, że wróciłem do niej po latach. Okazało się, że to jeden z tych przypadków, w których nie książka była przeciętna, a za to czytelnik był jeszcze zbyt smarkaty, żeby ją zrozumieć."

Twoje słowa, Misiaku, idealnie oddają moje własne odczucia co do tej książki. Czytałam ją po raz pierwszy jako nastolatka, oglądałam też serial zrealizowany na jej podstawie i widziałam tylko przeciętną i przewidywalną fabułę. Tak jak Ty, powróciłam do lektury po latach i cieszyłam się, mogąc ją w pełni zrozumieć docenić.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-04-29 11:15 napisał(a):
Odpowiedź na: "Cieszę się, że wróciłem ... | imogena
Może warto będzie istotnie odświeżyć? Mnie dawno temu też zachęcił serial, pewnie ten sam, o którym piszesz: "Długonogi tato". Wspomnienia mam miłe, ale chyba podobnie jak Misiak inaczej bym to odebrał teraz niż w latach dzieciństwa.
Użytkownik: joanna.syrenka 2019-04-29 11:40 napisał(a):
Odpowiedź na: Może warto będzie istotni... | LouriOpiekun BiblioNETki
O serialu czytam u Was pierwszy raz w życiu! Kiedy to puszczali?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-04-29 11:52 napisał(a):
Odpowiedź na: O serialu czytam u Was pi... | joanna.syrenka
Hm, ciekaw jestem, skąd znam go pod tytułem "Długonogi tato", bo wg wiki:

"1990 : serial animowany (40 odcinków) Tajemniczy opiekun (Watashi-no ashinaga ojisan). Wyprodukowało go japońskie studio Nippon Animation. W Polsce, wyemitowany na antenie TVP2 pod tytułem Tajemniczy opiekun, w 1993 roku."
Użytkownik: joanna.syrenka 2019-04-29 12:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Hm, ciekaw jestem, skąd z... | LouriOpiekun BiblioNETki
Animowany? To na 100 % nie znam.
Użytkownik: Aquilla 2019-04-27 22:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Siedemnastoletnia Agata A... | misiak297
Na marginesie (bez urazy Marginesie) muszę przyznać, że strasznie mnie bawi ta piękna pułapka, którą zakłada na siebie autor, kiedy pisze w trybie pierwszoosobowym historię, której autor przedstawia się jako wybitny pisarz. To się nazywa balansowanie na cienkiej lince.

A książkę przeczytałam za pięknych szczenięcych lat i miło wspominam.
Użytkownik: margines 2019-04-27 23:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Na marginesie (bez urazy ... | Aquilla
Się popłakałem ze śmiechu!🤣

Normalnie uniosłem się honorem i urazą:P
Żartujesz?
Taki „zbieg okoliczności” (jak u Chmielewskiej) za każdym razem wywołuje u mnie uśmiech i czasem śmiech;]
Wiedziałem, jak ochrzcić się, ha!😊😁
Użytkownik: minutka 2019-04-27 22:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Siedemnastoletnia Agata A... | misiak297
Ojejku, jedna z ulubionych książek mojej wczesnej młodości. Bawi mnie i wzrusza do dzisiaj, podczytuję ją od czasu do czasu. Misiaku, fajnie że o niej napisałeś, może znajdzie więcej czytelników, jest tego warta!
Użytkownik: Anna125 2019-04-29 01:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Siedemnastoletnia Agata A... | misiak297
Czyta się :). I moją była ulubioną. Latami czekałam na cdn.
Użytkownik: joanna.syrenka 2019-04-29 11:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Siedemnastoletnia Agata A... | misiak297
Jedna z ulubionych książek mojej Babci, siłą rzeczy też musiałam polubić :-) Nie do uwierzenia, że ma już ponad 100 lat! Troszkę trąci myszką, ale mnie to akurat nie przeszkadza. Bardzo się cieszę, że ją przypomniałeś!
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: