Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Utwory Stanisława Przybyszewskiego

Autor: Pingwinek

Czytatnik: Pingu-pingu-ping! ;)

Data dodania: 2019-04-14 16:45

(Czytatka zdradza co nieco.)

Poczytałam Stanisława Przybyszewskiego - ot, co nieco utworów (raczej krótszych niż dłuższych), żeby z czystym sumieniem wyrobić sobie jakąś opinię. No i powiem tak: Młoda Polska to nie jest (i nigdy nie była) moja ulubiona epoka literacka... (A przecież powinna! Jak romantyzm... Wiek już nie ten, myślę trwożliwie.) Ale oczywiście szacuneczek.

Manifest "Confiteor" na 3.

"Synagoga szatana: Przyczynek do psychologii czarownicy" na 3.

Dramat "Goście" na 3. Atmosferka - owszem. Cytacik:

"I dokąd ucieknę? Przed sobą uciec? Nie można!"
-> Nie można!...

Dramat "Dla szczęścia" na 5. Przez treść przebiegłam dość nieuważnie, za to kwestie przekonaniowe - miodzio! Próbki:

"A cóż mnie sumienie obchodzi! Chcę szczęścia! chcę żyć (...)!"
-> Otóż to!

"MLICKI. Dla mnie Olga pozostanie czystą i dziewiczą, choć - choć już należała do innego.
ZDŻARSKI. Jakie to jasne w teoryi! - (śmieje się). Jasne jak słońce! Bo cóż ona temu winna, że cię ktoś uprzedził, że oddała serce swe, zanim mogła przeczuwać, iż jakiś Mlicki istnieje? Cóż do djabła ona temu winna, że ten ktoś żądał pochwytnej rękojmi jej miłości - to znaczy he, he, wiesz już czego się żąda od dziewicy. Cóż wreszcie winna, że się oddała? oddać się musiała - bo przecież miłość silniejsza od rozsądku. (...) Więc nie zważam na nic: żenię się. Naraz odzywa się samiec. Prosty ordynaryjny samiec, samiec, który jest równie silny w duszy parobka, jak naprzykład w duszy człowieka tak moralnie przerafinowanego, jakim ty jesteś. Rozpoczyna się pierwszy akt szczęścia. Czujesz, że wszystko, co kobieta po raz pierwszy daje, to wszystko, co w duszy kobiety jest tylko przeczuciem, obawą dziwną a tajemniczą, pełną strachu i pragnienia, to wszystko już duszy twej, no, dajmy na to, żony - dawno przekwitło: już dawno zapomniała tego pijanego szału, z jakim się po raz pierwszy oddawała; he, he... jest doświadczona, może trochę zimna... (...) Ale może ci przykro, że tę sprawę poruszam?
MLICKI. I tobie się zdaje, że mnie to boli? he, he...
ZDŻARSKI. Nie boli cie to? (...)
MLICKI (siada na krześle). (...) Ja bez Olgi żyć nie mogę. Jest coś, co jest silniejszem we mnie nad wszystkie cierpienia, nad wszystkie inne instynkty (macha ręką). (...)"
-> W drugą stronę wszystko działa tak samo.

"(...) bez odrobiny szczęścia nie można żyć."
-> Albo chociaż bez nadziei...

"ZDŻARSKI (...) Cnota czystości nabrała komicznego znaczenia. He, he... młodzi panowie nauczyli panienki, że cnota czystości jest śmieszna. I my ludzie postępowi śmiejemy się z owej cnoty - w teoryi proszę pani... bo w sercu o, w sercu... chciałbym widzieć tego mężczyznę, któryby przenosił kobietę, co z rąk do rąk przechodziła, nad kobietę tak czystą i jasną, jak... jak naprzykład pani...
HELENA. Co pan chcesz przez to powiedzieć?
ZDŻARSKI (po chwili). Do tych ludzi, którzy sami siebie okłamują, do tych ludzi słabych, dla których tak nazwany postęp ha, ha, ha, postęp jest ideałem, w imię którego niszczą najszlachetniejsze instynkty sercowe - ową starzyzną moralną - należy Mlicki."
-> A postęp w '2019 to już w ogóle...

"Cóż ona temu winna, że się nie mogła do tego przymusić, by cię pokochać."
-> Niewinny. No i?

"Z cyklu Wigilii" ("Na tym padole płaczu"), w wolnym przekładzie autora z niemieckiego na polski, na 2. Nie czuję nic, nuda. "Wigilia" w wydaniu dwujęzycznym (tłumaczenie: Jan Papiór) chyba trochę lepsza (choć sam "Hymn do tęsknoty" nie) - może jednak z przyczyn pozatekstowych, zostawiam 2.

"Androgyne" na 5. Zwłaszcza część "W godzinie cudu" zrobiła na mnie wrażenie. Ja obecnie bardzo wrażliwa na język aktów miłosnych... Między innymi:

"O, upojeń godzina - godzina cudu, kiedy dwie dusze w jedną się zleją, dwa ciała w jedno się splotą...
- Lękasz się grzechu? - pytał gorącym szeptem.
- Kocham grzech, kocham piekło - z Tobą - z Tobą...
I obwisła mu w ramionach w oddaniu się bez woli, bez pamięci..."
-> Czy dostąpię piekła raju?

"Requiem aeternam" na 2. Poemat? No cóż, miałam do czynienia z lepszymi.

"Nad morzem" - to przykład lepszego. Początkowo wydawał się nieprzystępny, ostatecznie zdecydowałam się na 5. Odrobinka:

"Tak smutnie zapadało raz słońce późną jesienią. Cały dzień padał deszcz. Cały dzień jęczał na brudnych szybach okien, jęczał, łkał i zawodził, a niebo zwieszało się nad głową ołowianym całunem smutku i beznadziei, i wtłaczało się w duszę rwącą tęsknotą i niepokojem. Nadeszła chwila zmroku, ale słońca widać nie było, tylko jakieś słabe, brudne jaśnienie rozczołgało się z trudem na krańcach nieba i zanikło."
-> Podoba się?

"Na drogach duszy" - całościowo oceniłam na 4 (w środku "Wstęp", "Aforyzmy i preludya", "Edward Munch", "Gustav Vigeland", "Szopen", "Płomienny", "Apostrofa do Króla-Ducha"). "Edvard Munch" występuje też jako osobna pozycja - również na 4. "Szopen a Naród" zaś - na 5. Z esejów o Szopenie:

"(...) jeden tylko Szopen w naszej muzyce miał prawo powiedzieć razem z nieśmiertelnym wieszczem:
 Jestem milion!"
-> <3

"Szopen jest pogrobowcem, jak był Mickiewicz i Słowacki.
 Ton, jaki w muzyce Szopena tak potężnie rozbrzmiewa, to nie ton narodu, co w dziarskich pląsach o jutro się nie troszczy, syt chwały i dumny swoją potęgą, co od morza do morza sięgała, to nie ton pijany, deliryczny tegoż narodu, co pił i popuszczał pasa i Targowicę gotował, to już ten potężny, męczeński, co pod Maciejowicami obłędne pacierze bełkotał o zmiłowanie, ton rozpaczny, przebolesny, pełen przekleństw i buntu i strasznego wołania: Boże coś Polskę... ryk narodu, co konał na okopach Pragi, co na grobach wyleguje, a na skrwawionych kolanach czołga się do stóp Niebieskiej Matki, by wyżebrać odrobinę litości dla nędznych dzieci -"
-> Powinnam chyba przesłuchać wymienione w tekście kawałki, lecz nie bardzo się chce...

"Tyrteusz" (z cyklu "Wojna") na 2.

Podsumowując... Uczucia mieszane, wyjątkowo. Ale nie wolno twórcy omówionych przeze mnie utworów zapomnieć, nie wolno!

Confiteor; Synagoga szatana (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Synagoga Szatana: Przyczynek do psychologii czarownicy (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Goście (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Dla szczęścia (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Z cyklu Wigilii (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Wigilia: Wydanie dwujęzyczne (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Hymn do tęsknoty (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Androgyne (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Requiem aeternam (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Nad morzem (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Na drogach duszy (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Edvard Munch (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Szopen a naród (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))
Tyrteusz: (Z cyklu "Wojna") (Przybyszewski Stanisław (1868-1927))

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 0 | wyświetleń: 53

Dodaj komentarz  

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku